Codzienność

Codzienność

sobota, 8 maja 2021

Niedziela

Moje koty coraz bardziej kapryszą jeśli chodzi o mokrą karmę. Nie chcą tej lepszej. Tylko dwa jedzą chętnie saszetki gastro weterynaryjne, 5 je puszki whiskas i reszta tanie puszki ze sklepu spożywczego. Nie walczę z nimi, bo sa zdrowe. Powód jest taki, ze te lepsze karmy typu smila czy animoda trzeba gryźć, a one nie wszystkie maja zęby.

Majusia ostatnio trzyma sie blisko mnie i awansowała na pupilkę. Lubi spać na mnie, pod kołdrą i chętnie się przytula, pokazuje brzuszek. To bardzo łagodna dla ludzi i słodka koteczka. W tym roku skończy 5 lat.


Przerobiłam ostatnio kurs fotografii przyrody i jedna z lekcji dotyczyła robienia zdjęć zwierząt w Zoo. Nabrałam ochoty i chyba w tym roku wreszcie wybiorę się do Zoo. Problem jest z drogą, bo to około 25 minut samochodem, ale ja go nie mam i aż 1,5 godziny komunikacja miejską z przesiadkami. Chyba wezmę taksówkę w obie strony i oby Krzysiek ataku serca z tego powodu nie dostał.

Nadal działam na dworze i bardzo mnie to cieszy. Gdy nic nie robię, brakuje mi tego. Tak będzie do czasu letnich upałów. Jeszcze sporo pracy zostało. W tym roku sporo roślin kupiam i zdjęcia będę stopniowo wstawiać. Na razie kwitną kwiaty wsadzone jesienią i te, ktore mam już od kilku lat jak np. kalina. Jesienią coś jeszcze kupię. Muszę zdobyć coś do cienia. Mam mahonię w innym miejscu, ale ona rośnie juz kika lat choć jest zmaltretowana przez bez. Teraz go trochę przetrzebilam i będzie jej lepiej. Pędów jest kilka i jeśli okaze się, ze to też młode ukorzenione odrosty to je przesadzą. Moze kupię jabłoń i gruszę kolumnowe do donic. Część drzewek i krzewów owocowych z donic już kwitnie. Niestety nie widzę na nich owadów. Jedno drzewko przyszło bardzo przycięte i nie wiem czy puści. Narazie nie puszcza.









piątek, 7 maja 2021

piątek

Przez zamknięte sklepy budowlane praca na cmentarzu koło grobów niestety została odsunięta w czasie. Jest też problem z wężem do podlewania, bo jest slabe ciśnienie. Wąż ma być naprawiany jutro. Cmentarz nie wiem kiedy.

Ostatnio zrobiłam trochę porządku na rabacie z ziołami. Mam tylko wieloletnie. Pięknie rośnie oregano. Mam szałwię, miętę, czosnek niedźwiedzi i ziolo do ogorkow, ale znowu zapomniałam nazwę:). Chodzi mi o estragon. Zniszczył sie chyba tymianek i trzeba go kupić. Kupilam szałwię tricolor, macierzankę cytrynową i oregano gold. Myślę o melisie, lubczyku, szczypiorku, siedmiolatce i hyzopie. Wszystkie miałam, ale coś na stale się nie przyjmują. Lubię używać świezych ziól w kuchni. Dodaję je do jajek, zapiekanek, makaronu.





U mnie na podworku nie ma porzadku. Jest sterta drewna do pocięcia. Musi zniknąć w tym roku. Jest sporo popiolu i nieco gruzu obok kosza na śmieci. Chciałam, zeby mama napisala podanie o drugi kosz, ale nie chce, a do jednego zwlaszcza zimą się wszystko nie mieści. Są też śmieci mamy na jej części podworka, a konkretnie zlewki, które wylewa tuz obok domu i nic sobie powiedzieć nie da.

Kupiłam kilka kwiatów doniczkowych. Mam nowe dwie hoje i drzewko szczęścia. Moze jeszcze coś kupię. Myśle o dracenie o żóltych brzeżkach liści, chemedorze, ficusie beniana i szeflerach, bluszczach. Potrzebuję rośliny tolerujące chłód. Rośliny w domu są jeszcze nie przesadzone...:(

Kupilam sadzonki w tym warzywa. Zdecydowałam się na kalarepę, kapustę w tym czerwoną, brokuł, seler, por, pomidory, cukinię, dynię hokaido i paprykę. Do tego wzięłam lubczyk, truskawki pnące i aksamitki. Wyboru większego nie było, bo chciałam wziąć u jednego sprzedawcy. Nie kupiłam nawet czerwonych pomidorow koktajlowych. Mam tylko żólte i czarne. Czerwone mam koraliki.

Taką budkę dla ptaków mam. Jesienią chce jeszcze kupić kilka dla jerzyków. To ptaki kolonialne...



Maj

 

rozkwita bielą dzikich śliw

i złocistym runem mleczy

maluje łąki świeżą zielenią traw

sieje wdzięczne stokrotki

zachwyca wiatr

pieszczący lekkim poszumem

pączkujące drzewa i pierwsze listki

wyciągające dłonie ku słońcu

jeszcze jeden krok

i radośnie zanurzam się w dźwiękach

nawoływaniu cukrówek krzyku bażantów

są i owady

pszczoły i puchate trzmiele

wiosna w pełni

 



niedziela, 2 maja 2021

niedziela

Trzy dni świąt i typu świąt. Wczoraj udało mi się popracować na dworze choć bylo pochmurno. Pocięłam wszystkie cieńsze gałązki sekatorem. Było tego sporo, bo Sebastian powycinał prawie wszystko co zbędne w ogrodzie. Zostało kilka śliwek, które wytnę ja. To co pocięte będzie na ogniska. Mamy zamiar piec kiełbasę na patykach. Wczoraj się to nie udao, bo Krzysek kupił chyba przecenioną i do jedzenia sie nie nadawala. Wczoraj naszykowałam też sporo drewna do cięcia lisicą. To świeże gałęzie, a ja mam tylko ostrze uniwersalne z drobnymi ząbkami. Nie wiem jak praca pojdzie. Mam też już stretę drewna do cięcia piłą łańcuchową. Już nie mogę się tego doczekać. Chyba mi sie to spodoba. Dziś mimo sprzeciwu Krzyśka mialam wyjść zrobić porządek ze zbędnymi gałęziami na podwórku. Trzeba przyciąć forsycję, bez i po kryjomu kolo winogronu. Po kryjomu, bo mama robi się coraz gorsza i coraz bardziej kapryśna. Nic koło swojego domu nie pozwoli robić. Czasem z nią ciężko wytrzymać. Jutro nie będę nic robić, a dziś chyba też nie, bo pada...

Od dwoch dni uczę się fotografii przyrody. To kurs. Lekcje są ciekawe, ale sporo wiedzy nie będzie mi przydatnej, bo dotyczy pracy z lustrzanką. Ja lustrzanki nie chcę. Nie mam zamiaru wchodzić zbyt głęboko w fotografię. Chcę robić zdjęcia poprawne bez filtrów czy wymiany obiektywów. Mój Nikon działa, ale nadal muszę wyjmować baterie, bo za zimno. Chciałam się nauczyć fotografowania przyrody i fotografii kulinarnej. Będę ćwiczyć. Nie wszystkie jednak zdjęcia będą typu artystycznych. Będą też zwykle cyknięte wykonane telefonem. Czasem lubię uwiecznić coś pospolitego typu stertę drewna, węgla czy sznur prania. Przy tego typu zdjęciach nie myślę o regule trójpodziału czy rozmywaniu tła, Nie mam zamiaru wyrywać roślin z rabaty by uzyskać dobrą kompozycję. Po prostu robię zdjęcie dla upamiętnienia chwili czy emocji...





Przyszły mi dzwonki da owiec do ozdoby sieni. Sa wspolczesne, ale maja urok. Juz wiszą na swoim miejscu. Teraz brakuje w sieni jeszcze tylko wieszaka na ziola i drabiny...


I na koniec Aronek serduszko kochane. Jak to śpi wtulony we mnie. Często też mnie liże. Slodki jest...:)



czwartek, 29 kwietnia 2021

czwartek....

Dziś był bardzo pracowity dzień. Pociełam sporo gałęzi nowym sekatorem akumulatorowym. To świetne urządzenie. Cięłam godzinę i nic mnie nie bolało. Sily praktycznie do tego nie trzeba. Gałęzie będą na ogniska. Pierwsze w sobotę. Chcemy upiec kiełbaski na patykach. Poźniej pociełam troche drewna lisicą. Krzysiek wrocił zmęczony z pracy i nic robić nie chciał. Zmusiłam go, żeby drewno zniósl i skopał mi widłami angielskimi pod topinambur. Roślinę bardzo lubię i do jedzenia i do wazonu. Tym razem miejsce wybralam chyba dobre, bo w słońcu. Odkryłam przyjemność w wykonywaniu prostych prac zabawkami mechanicznymi. Lubię ciąć i lisicą i sekatorem. Kolejne cięcie galęzi chyba w sobotę, bo nie zamierzam świętować.

Zupa z topinamburu

- kilka bulw

- kilka ziemniaków

- marchew

- cebula

- kawałek boczku lub kielbasy

- pieprz

- sol

- ulubione zioła

- śmietana

- mąka

Bulwy topinamburu obrać i pokroić, zalać wodą, dodać marchew i gotować. Gdy prawie miękkie dodać pokrojone ziemnaki. Cebulę i boczek pokroić i podsmażyć. Dodać do zupy. Podprawić. Na koniec zaprawić wodą i mąką i śmietaną.

Kilka dni temu wsadziłam ostróżki. Mam do nich sentyment, bo rosły u mnie w domu gdy byłam dzieckiem. Kochała je moja ciocia Resia. Niestety ostróżki są bardzo liche. Myślałam, że kupuję z doniczki, a to klącza w folii. Nie wiem czy coś z nich będzie. Rosną przed domem i wcześnie trzeba było wybrać sporo gruzu i ziemi. Wsypałam w to miejsce lepszej. No zobaczymy. Czekam jeszcze na dalię karlowatą i liie afrykańskie. Wszystko pódzie do doniczek. Mam jeszcze dalie, ktore dostałam od sasiadki. Pójdą do gruntu. Chcę kupić czerwone szałwie, bo kochaa je babcia i aksamitki lubiane przez moja ciocię Alę. Moze też kupię niezapominajki. Pamiętam kwiaty z domu. Rosły jeszcze floksy, które mam, bratki, kwiaty wiosenne i lwie paszcze.

Ostatnio też codziennie maluję akwarelki. Teraz mam pomysly na kwiaty i moze krzewy typu agrestu. Dwie ostatnie były na zamowienie... Dziś może malwy...:)






niedziela, 25 kwietnia 2021

niedziela

.Od kilku dni tnę lisicą akumulatorową. Naciełam juz sporo drewna. Na razie tnę to co łatwe - deski, palety, boazerię. Zostały meble i gałęzie. To pojdzie trudniej, bo drewno grubsze i twarsze. Problem będzie z drewnem świezym, bo nie mam specjalnego brzeszczotu. Mam teraz do metau z drobnymi ostrzami, bo ostrze do drewna innej firmy, choć powinno pasować nie pasuje. Kupiłam ostrza uniwersalne. Chyba tez będzie cięcie starych zniszczonych uli. W nich sa gwoździe i to często wbite pod kątem. Sebastian nie ciął spalinówką, bo nie chciał przerwać łańcucha. Nie wszystko lisicą potnę i juz kupiam piarkę akumulatorową lańcuchową. Wczoraj ją uruchomiłam, ale bez łańcucha. Nie chcę sama montować prowadnicy, choć bym sobie z tym dała radę, ale boję się naciągania łańcucha. Nie wie jak to powinno wyglądać i poczekam z tym na Sebastiana. Złe naciągnięcie łańcucha może uszkodzić pilarkę. To też niebezpieczne, bo albo łańcuch spadnie i razi, albo pęknie.



Chcę kupić sekator akumulatorowy i chyba kosę, a właściwie podkaszarkę akumulatorową. Mam kosę spalinową, ale nie potrafię jej uruchomić ani nawinąć żylki. Ta co chcę kupić, tnie plastikowym nożykiem, który się łatwo zakłada. Ponoć można nią wyciąć i pokrzywy i też wyższe trawy. Akumulator pracuje około 30 minut i to mi wystarczy na przycięcie trawy na podwórku. Sad i ogrod będzie czekał na Sebastiana.

Kupilam ostatnio pelargonie, surfinie, werbeny i koleusy. Miały przyjść po 16 dniach, a przyszły po 5 i już są w doniczkach. Problem jest taki, że trzeba je wnosić na noc do domu, bo zimno. Chcę kupić jeszcze aksamitki. Idzie dalia miniaturowa, agapanty. Czekam aż wyjdą szczawki, frezje i begonie. To wszystko na schody i do donic. Do gruntu chcę kupić jeszcze moze lawendę i może jakieś goździki. Moze też kupię jeszcze truskawki pnące i ananasowe. Będą jeszcze warzywa i to koniec.





Za tydzień zaczynam dietę. Plany jednak zmieniłam i będę się odchudzać krocej. Przeczytałam ostatnio, że po 65 roku życia zdrowiej jest mieć lekka nadwagę. Ponoć osoby o BMI 27 żyją dlużej niż te szczuple. To u mnie oznacza 72 kg, a nie 58 jak chcialam ważyć. Teraz moze powalczę o 68 kg i spasuję. Moze uda mi się do tej wagi dojść juz  przyszłym roku...:)

środa, 21 kwietnia 2021

środa...

Pogoda w tym roku zmienna. Przez te zimne, deszczowe dni praca koło domu u mnie stanęła. Sadziliśmy tylko to co przyszło i chroniliśmy sie w domu. Trzeba byo palić w piecu. Teraz jest cieplej i nadganiam. Wczoraj wybrałam sie na spacer, bo chciałam zdobyć irysy. Ktoś je wyrzuci i pięknie w zeszłym roku kwitły. Niestety w tym roku juz ich nie ma. Wczoraj też posiałam trochę roślin- koper, maciejkę, nasturcję, nagietek i białe margarytki. Ukorzeniam też trochę bluszczu, bo chcę zawieźć na cmentarz. Ostatnio przyszły mi roże. Kupiłam herbacianą, różowo fioletową, a mam różową dziką o drobnych kwiatkach. Mam też czerwoną pnącą, bo dostałam. Wszystkie nowe róże wsadziłam do donic. Dziś przyszły mi kolejne rośliny w tym iwa miniaturowa szczepiona na pniu, bo chodziło mi o kotki wiosną... Jutro będę wsadzać. Mój ogród jest eklektyczny, bo kupuję co mi sie podoba i wszadzam gdzie mam miejsce...





Dziś miałam podejście do cięcia drewna lisicą. Było udane i sporo pocięłam choć zrobił mi się pęcherz, a później pękł. Byłam jednak zawzięta i pocięłam tyle ile chciałam. Naszykowałam więcej i będę dalej ciąć. Miałam problem ze ściągnięciem i założeniem baterii, bo trzeba siły, ale popracowałam nad tym i udało sie sposobem. Nie wszystko dam radę pociąć, bo niektóre kawałki sa za grube. Chyba trzeba będzie jednak kupić spalinówkę, alle to uzależnienie od humorów Sebastiana po alkoholu.


Ostatnio miałam problem z Filusiem, bo kichał, schudł i zauwazyłam guzka. Umówiłam sie do chirurga i na szczęście guzek to kaszak, wagę ma w normie, a kichanie to lekka infekcja. Dostał leki w syropie i juz jest lepiej.


W szkole mi idzie, ale luzy sie chyba kończą, bo w maju prawdopodobnie nie będzie zajęć online. Trzeba będzie jeździć do szkoły co mnie martwi, bo nie lubię wyjeżdżać. Będą też koszty, bo będą podróże taksowkami. Dzięki szkole uświadomiłam sobie, że nałogowcy to niekoniecznie menele spod sklepu. Uzależnieni bywają nauczyciele, lekarze i menadżerzy. Słyszłam o pracowniku korporacji delektującym sie kokainą i o policjancie palącym marichuanę. Moja nauczycielka miała problem z alkoholem. Ludzie na stanowiskach jednak sie dobrze maskują. Szkoła nadal mnie cieszy...


piątek, 16 kwietnia 2021

piątek...

 Jedna sień jest prawie skończona. Brakuje drabiny- samoróbki, dzwonków dla kóz już kupionych i wieszaka w formie listwy z gwoździami na suche zioła i stara trzepaczkę wiklinową. Trzeba też pomalować szybę pod sufitem. W sieni klimat miał być trochę jak w skansenie. To sień gospodarcza i nie miała być elegancka. Wszystkie rzeczy sa stare lub na stary styl. Uwielbiam styl z lat 80 ubiegłego wieku i starsze, a konkretnie koniec XIX wieku i poczatek XX. Kocham też antyki. Remont był nietypowy, bo to była częściowo dewastacja. Wykulam sporą dziurę, odkułam trochę przy drzwiach, zrobiłam kilka dziur po gwoździach. Została też wyrwana jedna listwa w podłodze i usunęłam w kilku miejscach listwy podłogowe. Nic nie jest prosto i porzadnie. Wszystko malowane niedokładnie i w przecierki. Tak miało być, bo wnętrze ma wyglądać jak stare w ubogim domu wiejskim. Witraż też jest toporny, bo wyrafinowany jak z pracowni by tu nie pasował. Mnie się podoba...:) Planuję zrobić kolejną sień i ganek.










Pogoda okropna. Najgorsze jest zimno. Praca na dworze prawie stoi, a w domu tak zimno, że zmarnowaly mi się pomidory. Kupiłam sporo roślin i stopniowo przychodzą. Wsadzamy je oczywiście mimo deszczu. Dziś muszą sie naleźć w ziemi pnącza. Kupiłam clematis i wiciokrzew, a dostałam dodatkowo piękną pnącą różę. Rózyczka juz rośnie i chcę ją wsadzić do donicy. Oby rosła, bo ma mieć nawet 3 metry. Jest czerwona. Clematis i wiciokrzew będą posadzone koło toalety Pikusia więc coś mogło podcieknąć. Trzeba będzie wybrać dużo ziemi, żeby nie było ryzyka spalenia korzeni. Będą zamontowane płotki coby:) rośinki ochronić. Clematis jest bialy. Ma sie piąć po jałowcu. Wiciokrzew dostanie kratkę, bo nie chcę by wspinal sie po siatce. Po mojej stronie ogródka przed domem juz krzewów nie wcisnę. Po stronie mamy posadziłam kiwi i różową winorośl. Coś jeszcze moze wsadzę, ale najpierw trzeba usunąć trawę. Czekam na pogodę.

Ostatnio miałam nawarstwienie zleceń na uzdrawianie. Teraz robię zabiegi łączone Reiki, uzdrawianie praniczne i bioterapia. Jeden zabieg to taki pakiet-te trzy dziennie. To przynosi bardzo dobre rezulaty i klientki wracają. Teraz robię zabiegi Krzyśkowi na biodro i klientce na bóle głowy. Kllientce na odległość oczywiście. Ładnie bierze energię i czuje gdy ją przesyłam... Już jest lepiej. Powinnam robić Sebastianowi na kręgosłup. To mu tez pomaga na spanie.

Dołożyłam sobie jogi. Znowu ćwiczę 20 minut, ale zrezygnowałam z qigong. To były ćwiczenia w pozycji stojącej i dwa z nich mi nadwyrężały kręgosłup, bo mnie bolał.