Codzienność

Codzienność
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grafika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grafika. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 lipca 2019

czwartek

Wczoraj Krzysiek przywiozł warzywa na przetwory. Od razu zrobilam ogórki konserwowe. Tym razem będą w curry, tradycyjne i z musztardą. Kupil mi tez śliwki na dżem. Powinny wyjść cztery sloiczki. Zrobię dzisiaj. W sobotę też pojedzie na targ po ogorki. Przejrzałam przetwory i fasolki robić nie będę w tym roku. Za to może zrobię buraczki. U mnie przetwory sa robione od pokoleń. Duzo ich teraz z Krzyśkiem jemy, bo sklepy daleko. No i domowe przetwory sa jednak zdrowsze. Mnie te konserwanty, dodatki smakowe i barwniki przerazaja trochę.
Dziś będę robić dżemy ze śliwek. Niestety nie z moich, bo moje jeszcze nie doszly i strasznie małe są, a część spadło. Krzysiek kupił śliwki na targu, ale był oszczędny i kupił twarde, bez soku. Na dodatek pestka nie odchodzi. Za karę je sam obierze. Zrobię z kilograma. Moze cztery sloiczki będą.

Wczoraj zjadłam kilka pomidorków z doniczki. Doszły żólte koktailowe. Jest też ładna cukinia. Zlitowała się. Idą kolejne pomidory i pory. Jutro muszę w donicach wyplewić.

Nadal oprócz pracy zajmuję sie głownie działalnością typu artystycznej. Teraz to grafika i szkice. Niby obie te dziedziny traktuję jako hobby, ale chcę robić postępy. Teraz pracuje nad perspektywa powietrzną. Stosuje ją oczywiście w obrazach malowanych, ale nie wiedziałam, że powinnam stosować w grafice i w szkicach. Kurs i korepetycje otworzyly mi oczy.







piątek, 19 lipca 2019

piątek

Ostatnio wykupiłam sobie lekcje z Krissem Wieliczko, bo chcę podszkolić portrety. Pierwsze lekcje to nauka szkicowania od podstaw. Ja szkicuję mało. Za mało. Szkicuję raz, a poźniej od razu maluję. Nie szkicuję dla wprawy. To błąd, bo trzeba szkolić rękę, oko, mózg. Na początku warto szkicować przedmioty użytkowe - kubki, butelki, maskotki, buty itp. nie wolno sie zrazać tym, że są pospolite. To dobre ćwiczenia. Ja się skupię na szkicowanie ze zdjęć. Z natury raczej nie będę mieć okazji niczego malować, bo na plenery sie nie wybieram. Kiedyś szkicowałam z ręki czyli na oko. Teraz staram się szkicować z liniami pomocniczymi. To faktycznie ułatwia sprawę. Linie są ważne, bo przedmioty mają być identyczne. Kolejne lekcje to architektura. Też nie mam w tym wprawy.
Poniżej to co zdziałałam i stary szkic-lilie





W zasadzie na tablet graficzny z wyświetlaczem juz zarobiłam i mogłabym kupić. Tak o tym marzyłam, a teraz gdy już mogę kupić zaczęłam się wahać. To spory koszt. Waham się, bo nawet lubię pracować myszą i idzie mi nie tak źle. Moze kupię we wrześniu.



Z diety nic nie wyszło. Organizm się zbuntował i waga nie spada. Sprobuję jeszcze we wrześniu, ale chyba postu Hildegardy z Bingen. Na razie mam dość. Nie ma sensu się starać skoro efektów brak. Strasznie ciężko w tym roku idzie. Jestem rozczarowana.

środa, 17 lipca 2019

środa

Jestem po lekcji z grafiki. Sporo mi wyjaśniła i mam nadzieję błedy wyeliminować. Teraz pracuje między innymi nad kompozycją. Dodaję też więcej szczegołow. Trochę wiedzy z malarstwa ma zastosowanie i w grafice o czym nie wiedziałam. W najbliższym czasie wyślę do oceny parę obrazow, bo korepetytorka zajmuje sie też malarstwem. Myślę o pastelach suchych i portretach. Mam teraz dużo ćwiczyć, to niektóre czynności staną sie automatyczne.



Odkryłam nowy interesujacy program do malowania cyfrowego. To Krita. Wczoraj nad nim posiedziałam i powstal obrazek. Jestem zadowolona, a program pewnie z czasem opanuję. Jest bardzo wygodny i ma wiele mozliwości. Jest raczej prosty, ale ja wykorzystuje na razie tylko podstawowe funkcje.



Ostatnio jestem strasznie leniwa ruchowo i kolo domu nic nie robię, a trzeba by. Krzysiek też nic nie robi i jest z tego powodu bardzo szczęśliwy. Zbiory w tym roku będą takie sobie. Szykuje się trochę pomidorów i papryki. Pory rosną. Niestety ogórki maja dwa centymetry i chyba nie urosną. Cukinia nie wypuszcza żeńskich kwiatów. Chyba w przyszłym roku z cukini zrezygnuję. Krzysiek w ogole chętny do pracy nie jest, a ja nie bardzo mam czas. Gdy robię na dworze, to nie mam szansy na zarobek, bo mi zlecenia uciekają. Pracować muszę. Tym bardziej, ze Krzysiek nadal pracy nie ma.

poniedziałek, 15 lipca 2019

poniedziałek

Dziś pierwszy dzień postu dr Dąbrowskiej. Mam zamiar pociągnąć do końca miesiąca, czyli do nowiu. Oby tylko waga spadała. Ile, to czas pokaze. Oby choć 4 kg było mniej. Ciężko w tym roku idzie. Chyba nawet 10 kg na stale nie zrzucę, bo co zrzucę to nabieram z powrotem. Strasznie mnie to denerwuję. Czekam na siodemkę z przodu i doczekać sie nie mogę.

Dziś czeka mnie trochę zajęć typu przyjemnych, ale niestety będą też te mniej przyjemne. Ostatnio nie mam ochoty na pracę koło domu, a czeka plewienie. Mam też wyjazd do miasta i to pilny. Powinnam kupić trochę roślin przy okazji, ale nie wiem czy mi się to uda. Pogoda na razie jest dobra na sadzenie, bo nie ma upału. Za tydzień już może z tym być gorzej. Ma wrócić wyższa temperatura i słońce. Nie podoba mi sie to, ale cóż? Lato jeszcze trwa i muszę wytrzymać... Do Anki coraz blizej, a po będzie szansa na chłodne noce. Mnie najbardziej męczą upały właśnie w nocy. Nie znoszę klejenia się do pościeli.

Wieczorem mam pierwsze spotkanie na skype z nowa korepetytorką. Tym razem chcę przesłać prace z grafiki. Chodzi mi o prace typu prostych ilustracji.W przyszłym tygodniu jak sie uda wyślę obrazy w tym moze kilka portretów, bo kobieta zajmuje się też malarstwem. Korepetytorka uczy też projektowania i typografii. To mi się moze przydać do logo, ulotek, banerow. Lubię to robić i w zasadzie juz robię, ale nie zarabiam dużo, bo nie znam trendow.

W wolnych chwilach robię grafiki i maluję. Powinnam wrocić do akwareli, ale mi z tym nie po drodze ostatnio... Ostatnio zgrałam sobie kilka pejzaży z morzem. Chyba do tego dojrzewam. Nie jest to jednak typowa marynistyka, bo do statków i łódek mnie nie ciagnie. Poniżej grafiki i pastele suche...





sobota, 13 lipca 2019

sobota

Tak liczę pieniądze, liczę i doszłam do wniosku, ze chyba tablet graficzny z wyświetlaczem kupię już teraz. Bardzo jestem ciekawa jak będzie sie na nim pracowało. Teraz działam myszą, bo tablet graficzny zwykły mi nie podchodzi. To kwestia przyzwyczajenia jak sadzę, bo skoro jestem w stanie działać myszą to gdybym chciała i tablet bym opanowała. Na tym z wyświetlaczem jest ponoć jednak o wiele większy komfort pracy. Z grafiki chcę robić logo, ale raczej majątku na tym nie zbiję, bo nie znam sie na tym co modne. Myślę też o ulotkach i banerach. Myślę o ilustracjach i plakatach typu obrazów. Sporo nauki przede mną i sporo frajdy... Na opanowanie trendów sie jednak nie nastawiam. Będę sobie robić to co lubię, a zarabiać mogę na czym innym...
Jedyne co mnie niepokoi to obszar roboczy tabletu. Ten tablet co chcę kupić jest mały, a ja jako krotkowidz bez okularów lubie wszystko co duze. W corelu wszystko powiększam, ale nie wiem czy w tablecie jest ta funkcja.









Ostatnio sie dowiedziałam, że krzyżówki dla gazety mam przygotować już na poniedziałek. Miały być na środę. Tym samym trzeba będzie trochę w weekend popracować. Z trzy godziny zejdzie. Mam już ułozone tylko trzeba je opracować graficznie. Do tego mam przejrzeć ostateczną wersję antologii z opowiadaniami. Będę też wróżyć.

Przygotowuję pracę z grafiki do oceny, bo znalazłam nową korepetytorkę. Na razie to proste grafiki, ale ona uczy tez projektowania, typografi, tekstu. Moze te lekcje mi pomogą ruszyć z miejsca. Chyba w poniedzialek będzie pierwsza. Korepetytorka uczy też malarstwa i to mi bardzo pasuje. W przyszłym tygodniu jak dobrze pojdzie wyślę też prace z malarstwa w tym kilka portretow.

niedziela, 24 lutego 2019

wtorek

Koniec zimy, a u mnie przetworów w spiżarni jest jeszcze bardzo dużo. Krzysiek je mniej dżemów ostatnio. Coś woli wędlinę. Nie popieram tego, bo wybiera tanią i tłustą, pełna chemii. Je też stosunkowo mało surówek. W tym roku chyba zrobie mniej. Ja co prawda dżem domowy bardzo lubię, ale ciągle muszę uważać na pieczywo. Jem więc mało. Powinnam więcej zrobic ogórków konserwowych, bo wszystkie juz dawno poszły. Chyba zrobie też wiecej fasolki szparagowej. Fasolkę jem głownie ja. Smakuje i w zupie i z jajkiem sadzonym na śniadanie i jako dodatek do ziemniaków. Ziemniaków też jest jeszcze masa. Zostało jeszcze pięć workow. W przyszłym roku trzeba będzie na zimę kupić tylko z cztery worki chyba.

Ostatnio się trochę zmieniło moje podejście do poezji. Nie biorę już udziału w warsztatach, bo nie mam ochoty na naukę:( Piszę wiersze nadal, ale wybieram juz tematykę, która mnie interesuje. Piszę tylko o miłości, o przemijaniu i o przyrodzie. Nie mam przyjemności w pisaniu wierszy rymowanych typu np. sonetu. Potrafię takie pisać, ale pokochałam wiersze białe. Rymowane piszę tylko dla dzieci. Chyba podświadomie przygotowuję tomiki, ale jak je wydam? Przecież banku nie obrabuję... 4 tomiki to około 16000 zł o ile chcę by wydawca je rozprowadził. No chyba, że tańsze wydawnictwo znajdę, ale taniej niż 12000 chyba nie będzie... Na razie biorę udział w antologiach. W tym roku na razie sa w druku trzy z wierszami w tym jedna to projekt komercyjny. Jest tez w przygotowaniu pozycja z opowiadaniami. Jest szansa, że w tym roku wyjdą jeszcze trzy antologie o przyrodzie. Jedna o wiośnie juz za mną i czekam na egzemplarze autorskie. Ma wyjść jeszcze ponoć lato, jesień i zima, bo to cykl. Chętnie wezmę udział.

Utknęłam jeśli chodzi o naukę grafiki. Nie ma postępu. Kursy nie ukończone i projektów robie bardzo mało. Nic prawie na grafice nie zarabiam. Zaczynam podejrzewać, ze mam specyficzny gust i to co mnie sie podoba, nie znajduje uznania w oczach innych. Te projekty, które wygrywaja w konkursach sa według mnie najwyżej bardzo przeciętne. Chyba nie potrafię sie wstrzelić w nowoczesne trendy. Mam gust retro, a grafiki szukaja chyba młodzi ludzie. Co dalej będzie nie wiem. Nie bardzo chcę z tego rezygnować, bo lubie to robić, ale trochę jestem jednak zniechęcona.

Z obrazami jest podobnie. Modna jest abstrakcja, a ja jej nie lubie malować. Lubie tylko vedic art albo ostatnio pouring. :( Powinnam więcej sprzedawać, bo na razie nawet na materiały chyba nie zarabiam.

A na koniec grafika.




czwartek, 7 lutego 2019

czwartek

Biblioteczka juz jest i mam pokusy jeśli chodzi o książki. Znalazłam nowe pozycje Phillipy Gregory i trzeba teraz zarobić by je kupić. Może jednak dopiero w przyszłym miesiącu, bo w tym mam zaległe książki do czytania. Później przyjezdża S więc czytania raczej nie będzie.

Pieniędzy potrzebuję tez więcej na remonty. Marzy mi sie jeszcze w tym roku wymienić okienko na strychu i pomalować dom, o ile ocieplenie zrobię. To około 2500-3000 dodatkowo, a pracy Krzysiek nie ma. Na pewno będzie malowanie okien w całym domu. Moje sa nowe, białe plastiki, a pozostałe drewniane brązowe. Chcę by wszystkie były białe. Chciałam je kiedyś wymienić, ale nie bardzo na to fundusze mam i mama sie nie zgadza by okna na jej części domu wymieniać. Nie chce sprzątać po remoncie. Nie wiem tez czy jest sens skoro dwa mieszkania stoją puste.


Ostatnio odniosłam sukces jeśli chodzi o grafikę, bo Designer przyjął mi do sprzedaży logo. Do tej pory od czasu do czasu udało mi sie logo dla klienta zrobić, ale portale mi projektów do sklepów przyjąć nie chciały. Teraz juz wiem, że robie niezłe logo skoro akceptują je inni graficy. Nabrałam wiatru w żagle... Mam troche nowych projektów do sprzedazy. Chcę je wstawić. Zobaczymy. 







Zimowo



mróz artysta szyby stroi

śnieg pokrył czapą gałęzie
bałwan przy ganku stoi
kura usiadła na grzędzie

pole  las też pięknem kusi
tropów zajęcy poszukać
zima czaruje bo musi
do wiosny jeszcze poczekać

zmrozić wróble gile sarny
szkarłatem pokryć policzki
los psa przy budzie też marny
nie ma na dworze perliczki

kwiaty do wiosny czekają
drzewa zielenią wybuchną
dni tygodnie  uciekają
cieszę się z moją córuchną

niedziela, 27 stycznia 2019

leniwy dzień

Dziś odpoczywam. Tydzień był aktywny i czułam się zmęczona pod koniec. Nie wszystko jednak zrealizowałam co było planowane. Zrobiłam za to co innego. Ot chociażby założyłam bloga ze scrapbookingiem https://zaciszeagascrap.blogspot.com/. W przyszłym tygodniu muszę koniecznie zrobić porzadek z kartkami. Wstawię resztę do sprzedania na blog. Powinnam kupić papiery i napisy ślubne i na chrzest. Głównie na chrzest. Ruszyłam z kartkami ślubnymi.





W czwartek znowu mój wiersz został doceniony. Zajął drugie miejsce na warsztatach. Strasznie się cieszę... Cały czas piszę.

Zanim powiedziałam tak


szukałam  schronienia
 nim powiedziałam tak
chciałam zbudować dom
na granitowej skale
miał tchnąć ciepłem i miłością
szukałam spokoju
chciałam pomilczeć z tobą
zaznać ukojenia i ugasić pożar wspomnień
pamiętam
noce krzyczące rozkoszą
czułość i tęsknotę gdy znikałeś choć na chwilę
i pewność jutra o poranku
wtedy powiedziałam tak

W czwartek też przygotowałam wizytówkę. Muszę ją wydrukować, bo chcę dołączać do każdej przesyłki z obrazem i rękodziełem. Muszę jeszcze zamówić pieczątki. Chcę mieć proste drewniane stemple.



Niedawno kupiłam kolejną torebkę. Tym razem jest letnia z uszami ze sporych drewnianych korali. To mnie właśnie urzekło. Nie lubię torebek klasycznych ze skóry ekologicznej. Skórzanych wcale nie noszę ze wzgledu na zwierzęta. To nie mój styl. Tą co mam jest ze sztucznego futerka w panterkę. Mam słabość do takich torebek. Kupuję tanie, sprzedawane jako uzywane, choć nowe. Było jeszcze świetne poncho, ale nie wzięłam, bo mam z osiem. Były też cudne szpilki z kwiatem, ale wysokie. Pewnie niewygodne, a takie już mam. Są szykowne, ale niewygodne właśnie.

środa, 26 grudnia 2018

Nieprzyjemna atmosfera i grafika.

Święta się kończą i dobrze, bo mnie w tym roku nie cieszą. Wigilia była nieprzyjemna. Pokłóciłam się z Krzyśkiem i gościem. Obaj się wspierali i po mnie jeździli. Mieli pretensję, że leżę, że zaglądam do internetu, że nie siedzę cały czas w kuchni. Problem był tez z piecokuchnią, bo nie dało się na niej nic ugotować. Kolacja była o 21:00. Gość nie wziął w niej udziału. Tuż po 19 wsadził sobie słuchawki do uszu i usnął. Jedliśmy z Krzyśkiem.

Wczoraj był kłótni i pretensji ciąg dalszy. Mam ich dość obu i zaczynam zazdrościć mamie, że jest sama. Nikt jej nie brzęczy nad głową, nikt nie robi uwag i ma spokój. Niby obaj dużo robią, ale wolałabym czasem coś mieć nie zrobione, niż zrobione z humorami, oporem i wrzaskami. Nie dane mi szczęście w miłości i partnerstwie w tym życiu. Czas się z tym pogodzić. Nie wszyscy muszą mieć szczęście w tej dziedzinie życia. Nie wszyscy muszą trafiać na odpowiednich partnerów.

Megusia ma zdjęty kubraczek. Rana jest olbrzymia. Chyba jest wszystko ok. Teraz leży i wylizuje się niejsce po miejscu. Dziś już może.

Nadal cały czas działam z grafiką. Bardzo mnie to cieszy. Wczoraj zrobiłam kilkanaście logo i wzory na podkoszulki. Dziś chcę zrobić może wizytówki. Przymierzam się do plakatu.





niedziela, 23 grudnia 2018

niedziela

Święta za pasem, a u mnie awaria za awarią. Najpierw maszynka. Działa juz tylko jedna płytka. Kuchenka miała miesiąc. Raz mi zupa wykipiała. Później odkurzacz. Chyba szczotki i nie wiem czy nowego nie trzeba będzie kupić. No i drzwi wejściowe. Dziś Krzysiek zamknął i juz nie dały sie otworzyć. Dobrze, że jest gość. Ściągnął je z zawiasów i wyjął jeden zamek. Trzeba kupić wkładkę i założyć. Zrobi to po świetach. Mam nadzieję, że to już koniec problemów.

Od kilku dni intensywnie działam z grafiką. Uczę się coraz więcej. Program poznaję i mam z tego frajdę. Wczoraj zrobiłam kolejne logo.








Dziś będę też coś z grafiki chyba robić. Kusi mnie obraz, ale nie bardzo mam czas. 
Dziś jest robota na święta- śledzie, kutia, sałatka. Ma być sałatka śledziowa i jarzynowa. Myślę o tym by upiec makowiec, ale to już jutro. Chyba upiekę. Śledzie będą tradycyjne i drugie w oleju i w occie z ziołami. 

Jutro Wigilia. Ruch od rana. Wszystko będę gotować na piecokuchni, bo innego wyjścia nie ma. Potraw będzie 12. Wszystkie sa tradycyjne, od lat przygotowywane u mnie w domu. Większość robiła juz moja prababcia. Ja dodałam kutię, żeby sprawić przyjemność mojemu tacie, który urodził siena wschodzie.

- zupa grzybowa z łazankami
- kapusta ze śmietaną
- kapusta  duszona
- grzyby w śmietanie
- ryba smażona
- pierogi
- kompot
- śledzie
- kutia
- sernik
- sałatka śledziowa
- pomarańcze

czwartek, 20 grudnia 2018

czwartek

Wczorajsze plany prawie wszystkie zrealizowałam. Nie udało mi sie tylko zrobić kartki, bo mi było zimno. Nie chciałam więc siedzieć i wolałam leżeć pod kołdrą. Zrobiłam za to kilka projektów graficznych w tym wizualizację napisów na koszulki.





Dziś chyba grafiki dalszy ciąg. Chciałabym dalej przerabiać kurs, ale nie bardzo mam na to czas. Czas świąteczny i wczoraj było lepienie pierogów, a dzisiaj pierniczki miękkie. Wczoraj było składanie pościeli, a dziś jest mycie piekarnika. Moze tez będzie wyniesiona bieliźniarka. Jutro będzie wędzenie schabu.

Megusia po operacji czuje sie juz bardzo dobrze. Problem jest tylko z załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Załatwia sie w kącie pokoju, bo nie daje rady przechodzić przez otwór w drzwiach do ubikacji. Otwór jest dość wysoko. Do tej pory nigdy sie w kącie nie załatwiała i była kuwetowa. Zobaczymy co będzie gdy jej kaftanik zdejmę. Moze do kuwety wróci. Ważne już nią wszystko jest w porzadku

Zima jeszcze nie nadeszła, a część moich sukulentów padała. Nie wiem czy to wina za dużej ilości wody czy temperatury w kuchni. Z podlewaniem bardzo uważałam. Wiosną kupie jeszcze raz, ale już od października ich nie będę podlewać.

A na koniec projekt ulotki... Trzeba by pokombinować z blogiem z grafiką, bo teraz juz robię nie tylko logo.



niedziela, 16 grudnia 2018

poniedziałek

Zima pokazała zęby. Spadło sporo śniegu i leży. Ubiegłej nocy okropnie zmarzłam. Dzis w nocy na kołdrze położę jeszcze koc. W centralnym rozpale dopiero w Wigilię. Też cały dzień palić nie będę. Nie ma kto nosic węgla. Krzysiek się przed tym broni, a ja nie bardzo mam siłę. Jednak kotłownia na górze to gorszy pomysł niż w piwnicy. Gdybm jak kiedys miała w piwnicy toby mi nikt węgla nie musiał nosić. Zapłaciło by sie za wrzucenie i później by było tylko dokładanie.

Dziś strasznie stresujący dzień. Mam rano wyjazd, którego uniknąć nie zdołam. Pojadę taksówką. Gdy wrócę też nie odpocznę, bo ma przyjechać gość i pewnie spać mi nie pozwoli. Później będę chyba robic łańcuchy, bo jeszcze nie skończone. Odpocznę jutro albo i nie, bo powinnam juz coś zrobić na święta, a grafika i malowanie kuszą. Jutro musimy zamontować zazdrostkę w kuchni. Muszę też napisać tekst na portal.
Od jutra wejdę na portale ze zleceniami na logo. Podziałam coś.  W styczniu umówię się na korepetycje z grafiki, bo chcę przygotować nowe portfolio. Do tego czasu muszę zrobić parę wizytówek.

Megusia czuje sie juz dobrze. Je z kotami, a wczoraj chciała mnie podrapać gdy jej dawałam ostatnią tabletkę. Ma zaskakująco dużo siły :). Chciała tez gryźć, ale nie bardzo ma czym. Podczas oparacji zostały tez usunięte jakieś ząbki.

Krzysiek idzie jutro do pracy. Denerwuje się, bo nie wie ile pracy będzie i czy sobie z nia poradzi. Umowę ma do końca stycznia. Co dalej zobaczymy. Dziś jedzie na zakupy i kupi też juz coś na święta.