Wiosnę czuć. Ja znowu tnę drewno, bo mi brakło. Codziennie trochę, ale baterie już słabe i szybko się wyczerpują. Łańcuchy tez stare i szybko robią się tępe. Drewna jeszcze trochę zostało do cięcia. Trzeba by kupić następne, a nie bardzo jest gdzie. Teraz trzeba by z 5 palet do końca sezonu i może 10 do cięcia wiosną. To by było już na przyszłą zimę. Kupiłabym jeszcze 10 jesienią. Tyle powinno starczyć, bo kupuję jeszcze węgiel. W lecie ciąć nie dam rady. Upały nie dla mnie czas na pracę. Wtedy leżę przy wentylatorze i umieram.
W ogrodzie też już czuć wiosnę. Moje rośliny cebulowe pięknie idą. Pelargonie i prymulki przycięte. Wszystkie przetrwały w domu. Za kilka dni chcę je przesadzić. Trzeba kupić ziemię. Cieszy mnie to. Kwiaty w domu niektóre zmarniały i trzeba będzie coś kupić, ale niedużo. Już planujemy z Krzyśkiem ogród. Zgody nie ma, bo on chce warzywa w gruncie, a ja w donicach. Nie mam zamiaru plewić tyle co on by chciał. On już od lipca na emeryturze, to da rade podlewać więcej. O pracy na pół etatu ani słuchać nie chce. Szef mu to proponuje.
W domu trzeba kończyć pokój dziadka, bo w marcu chyba wstawię okno. Została ostatnia szafka. Trzeba przejrzeć dokumenty. To będzie w zasadzie koniec. U mamy w kuchni zejdzie z 3 dni i może 2 dni biurko. Jeszcze zostanie pracownia.
Pracę zawodową na ten moment mam, ale to zajęcia dorywcze. Raz są raz nie ma i trzeba czekać na zlecenia. Wysłałam jeszcze kilka aplikacji i może coś się trafi bardziej stałego.
Klimatyzację chyba założę w sypialni w marcu. To będą raty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam