Codzienność

Codzienność

sobota, 27 czerwca 2026

sobota

U mnie prace stanęły, bo upały, ale duzo już w dużym domu pracy nie ma. Z plewieniem też nie. Kupiłam troche kwiatów i już są w ziemi. Na razie z nowymi roślinami przerwa. Kupię trochę moze we wrześniu dopiero. Porządki po ustąpieniu upału.

Sprzedaż działki w toku. Zamówiłam ostatnie okna w duzym domu i pracę na cmentarzu-żwirek wokól wszystkich grobów. Na ten moment chcę kupił rolety aluminiowe zewnetrzne do pokoju dziennego i sypialni. Mam dośc upału, a one ponoć obnizają temperaturę o minimum 5 stopni. To mi wystarczy. Pomyślę też o roletach tego typu jeśli się da na dwa okna od strony podwórza. Nie muszą byc antywłamaniowe przecież. Sąsiad wraca za kilka dni z rehabilitacji i pogadamy o dachu nad komórką. To by były wszystkie prace na ten rok.

Krzysiek ma jeszcze tylko 7 dni pracy i juz emerytura. Coś więcej się w domu i koło domu zrobi, bo będzie miał czas i energię.

U mnie trochę zbiorów. Kończą sie sałaty i poziomki białe i truskawki. Czekam na pomidory, papryki i bakłażan, bo kwiatek był.

A na koniec kilka zdjęć z mojego podwórka. Skromnie u mnie jest i tak jak bywało na dawnych wsiach. To pozostanie, bo lubie ten klimat.








***

lato nadchodzi powoli
bierze w objęcia
ciche poranki na wsi
rozsiada się na polach
a one falują jak zielone morze
w ogrodach pachnących ziołami
wiatr pieści pierwsze porzeczki i maliny
pszczoły krążą między kwiatami
jeszcze dzień dwa
a malwy i słoneczniki
pokłonią się słońcu
wieczór każe na siebie czekać
i trwa i trwa bez końca

niedziela, 21 czerwca 2026

niedziela i prace...

Tydzień był bardzo pracowity. Pracownia już ogarnieta i mój pokój-biblioteka prawie też. Posprzatałam tez w bibliotece u babci. Jutro chcę sprzątnąć w kuchni u babci. Moze sie uda przenieść biurko od mamy. Chcę go dać do biblioteki u babci. Tam pójdą materiały na książki w planach, zeszyty, papiery, ołowki itp. Trzeba by powiesić wszystkie obrazy u mnie i u babci. To zależy od tego czy znajdę gwoździe. Trzeba by kupić. Mam do malowania podłogę w łazience. Trzeba zamieść taras. Trzeba wyplewić na ulicy, bo na podwórku wszystko ogarniete. Jest do uprzatniecia okolica tarasu-stary gumolit. To wszystkie plany na nadchodzacy tydzień.

W tym tygodniu mam jechać na konsultację do notariusza i chyba będzie podpisana umowa przedsprzedazy działki. Dostanę zaliczkę. Od razu zamówię dwa ostatnie okna do babci i skontaktuję sie z panem, który mam i zrobić żwirek na cmentarzu.

Kończę robić poduszkę do babci. Mam tam teraz cichą przestrzeń i potrzebuję wygody. Zaniosłam kominek do aromatyzacji, kadzidełka, świece. Jest wyprana pościel w tym prawdziwa pierzyna i poszewka na poduszkę z wyprawy mojej cioci Ali. Slub był w czasie wojny. Poduszek zrobię wiecej. :)


Od jutra zaczyna mi sie plener malarski. Powstana trzy obrazy z kwiatami rosnącymi.

***

Lato stoi u progu

witam ciepłe słońce i jasne niebo

biorę w objęcia kwitnące lwie paszcze dalie i maki

tańczę z lekkim wiatrem i poranną rosą

dziś smakuję słodkie truskawki

czekam na porzeczki i agrest

czasem słucham ptaków

wdycham zapach świeżej trawy i ziół

spójrz

niedługo dojrzeją zboża

pamiętam żniwa i wieś dzieciństwa

pamiętam powagę mamy i jej szacunek

dla pracy rolnika

pamiętam

niedziela, 14 czerwca 2026

niedziela

Nastała pora na przetwory. Na pierwszy ogień poszły nalewki z bzu czarnego i truskawek. Dodałam stewię. Zobaczymy co wyjdzie. Mam też już 3 słoiczki dzemu z zamiennikiem cukru. Myślę o zdrowych ciastach. Dziś chcę spróbować przygotować ciasto z mąką owsianą. Robię domowy jogurt i lody z serka wiejskiego i stewii. Dodaję owoce.

Remont w pracowni skończony i juz wszystko wnoszę. Skończyć chcę w poniedziałek, wtorek. Ida upały i nic juz nie zrobie. Duzo zależy od brata Krzyska, bo on ma złozyc regał. Wnoszenie drobnych rzeczy jest nieco żmudne, ale koniec już widać. Gdy ogarnę pracownie, to i mój pokój oraz pokój babci i moja kuchnię uporzadkuję. Teraz moje artykuły do malowania i rękodzieła, leżą wszędzie. To mi przeszkadza. 

Mam jeszcze trochę pilnej pracy w ogrodzie. Trzeba przesadzić prymulki z doniczek, wyplewić. Wszystko to muszę zrobić do czwartku. 

Nie wiem co z działką, bo sąsiad sie nie odzywa. Remonty wstrzymane, bo znajomy ma rehabilitację i wyjechał.

Skończyłam kurs jogi kręgosłupa. Teraz robię Pierwszą pomoc psychologiczną i Zoopsychologa. Z zoopsychologiem mam troche problem, bo jest 80 godzin praktyki. Nie bardzo gdzie jest ja zrobić. Muszę dojechać i szukam gdzieś blisko. Moze być gabinet weterynaryjny, ale praca musi być spójna z tym jaki temat pracy zaliczeniowej sie wybiera. Mnie interesuje stres u zwierzat i sposoby jego łagodzenia.

***

lato nadchodzi powoli

krok za krokiem

dni coraz dłuższe

poranki otulone ciepłem i wilgotne od rosy kuszą blaskiem

wieczory nabrzmiałe ciszą nie chcą się kończyć

cieszy mnie miękkość trawy i powietrze wonne od deszczu

a rozgrzana ziemia zaczyna pieścić stopy

wspominam dojrzewające pola

bogate w dobro

kwitnące pomidory zielone sałaty poziomki uśmiechające się z trawy

jeszcze czuję zapach róż w słońcu i dotyk płatków piwonii

w ogrodzie babci

dziś wstawię do wazonu koniczynę, maki zielone paprocie

poczuję się jak w kuchni mamy

uśmiechnę się i odetchnę

już czas




niedziela, 7 czerwca 2026

niedziela

 U mnie remont w pracowni prawie skończony. Już pomalowane i teraz wylewka ma schnąć miesiac zanim pomaluję podłogę, bo z gumolitu zrezygnowalam. Kupiłam juz porzadną, odporną farbę. Nie chcę robic remontu za trzy lata od nowa, a gumolit teraz bardzo szybko sie targa. Jutro już wniesiemy kanapę, bo potrzebuję ćwiczyć tam gdzie wcześniej. W sypialni mi ciasno. Kupilam regał i juz idzie. Idą też dwie paczki z Temu. Uważam, że rzeczy typu karty metaforyczne, pedzelki, farby akrylowe, pisaki sa świetne. Cena nieporównywalna. Nie zamówię za to juz kosmetyków. Teraz idzie krem do twarzy, ale żaluję, ze kupiłam. Ponoć sa testowane na zwierzetach, a to dla mnie duzy minus.

Mam zamiar sprzedać kawałek dzialki, bo nie wyrabiam sie z dbaniem o nią. Wszędzie perz, chaszcze. Chcę zachować tylko tyle ile dam radę zagospodarować i później o to dbać. Chcę by wszystko bylo zadbane. Kiedyś był duzy ogród i sad, ale do dbania bylo kilka osób. Teraz zostałam praktycznie sama, bo Krzysiek nie bardzo chce cos robić. Nie chcę się z nim klocić. Nie ma tez we mnie gotowości na pracę w sezonie po kilka godzin dziennie, bo mam inne zainteresowania i obowiazki. Ogrod i natura mnie cieszą i trochę mam i kwiatow i warzyw. Będę mieć, ale jesteśmy coraz starsi i wiecej nie damy rady ogarnąć.

Szykuję sobie pokoj u babci, bo Krzysiek idzie na emeryturę i jest ryzyko, że mnie zameczy hałasem. Ja niby zakladam słuchawki, ale niektóre moje aktywności wymagają calkowitej ciszy i odosobnienia. Pościel już u babci zmieniłam, wytarlam kurze, nie ma juz pajeczyn, podłoga umyta. Teraz juz tylko zadbanie o ozdoby i przytulność. Fajnie mi sie tam medytuje.

Jutro mam do przejrzenia neseser taty z dokumentami i to koniec porzadkow generalnych w duzym domu. Juz nic zbędnego nie ma. Zostala kuchnia mamy. Za miesiąc gdy pomaluję podlogę w pracowni, wszystko tam wniosę i zrobię porządki w całym domu, duzym domu. Nawet kurze powycieram u babci i podlogi zrobię. Odetchnę. W tym roku do jesieni, listopada chcę tez wstawić okno do babci/ostatnie/ i rolety do ganku i koniec na ten moment.

Tu ostatni obrazek. Chciałam wypróbować nowe chińskie pedzelki do akwareli. Obrazek jest taki sobie, a pędzelki świetne...:)



niedziela, 31 maja 2026

niedziela

Nadal u mnie masa pracy, a dzień nie jest z gumy. Mam plewienie, sadzenie, było podlewanie. Nie mam czasu na ciecie drewna. Jest sprzątanie u babci. Pilne, bo Krzyśka emerytura za miesiąc i gdzieś muszę uciec przed hałasem, który daje mu wypocząć a mnie męczy. Teraz u babci medytuję i robię inne pilne zabiegi do których potrzeba skupienia i ciszy. U babci niby śmieci i niepotrzebnych rzeczy już nie ma, ale jeden pokój trzeba ogarnąć już do końca. Trzeba zmienić pościel, odkurzyć, ozdobić. Jest jeszcze do wyniesienia stary kredens po cioci. Zostanie wywieziony, bo nie jest cenny. Na razie będzie straszył na podwórku. W pokoju dziadka jeszcze okno nie zmienione. Może tam zrobię siłownię z czasem.

U mnie w pracowni remont zaczęty. Trzeba zrobić podłogę. Będzie wylewka i gumolit. Paneli ani płytek nie chcę, a na drewno mi szkoda pieniędzy. 

Ostatnio sporo pracuję z wewnętrznym dzieckiem i nastrój mój bywa różny, bo wracają złe wspomnienia z dzieciństwa. To i owo wypływa, uświadamiam sobie. Trzeba to jednak przepracować, bo moje reakcje bywają trudne i to delikatne słowo. Będzie też praca z krytykiem i przepracowanie dzieciństwa i młodości pod kątem DDD. Nie wszystko było u mnie dobrze w rodzinie. Zdarzała się przemoc i psychiczna i fizyczna choć była i miłość, rozpieszczanie. W dzisiejszych czasach takie zachowanie dorosłych uchodzi za znęcanie. Trzeba to odreagować, bo niby bliskim wybaczyłam, ale to trochę zamiatanie pod dywan. Niektóre moje zachowania czy reakcje, moje podejście nie jest dobre dla mnie i dla innych. Nie chcę szkodzić ani sobie ani nikomu.

Za kilka dni zacznę kurs Kronik Akaszy. Od dawna za mną chodził. Niby mam książkę i próbowałam już wchodzić do Kronik, ale nie bardzo ufam sobie no i co kurs to kurs. Ostatnio w czasie wizyty dowiedziałam się, że wiele moich problemów wynika z tego, ze nie kocham siebie ani innych ludzi. Kocham zwierzęta, a na ludzi jestem dość zamknięta. Spodziewam się wrogości, krzywdy itp. Stad ten dystans. To powstrzymuje mój rozwój. No zobaczymy co dowiem sie na kursie... :)

środa, 20 maja 2026

środa

Pogoda sprawila, ze w ogrodzie nic prawie nie robię. Deszcz był bardzo potrzebny. Kupilam trochę roślin i powoli przychodzą, wsadzam, lepiej sie poprzyjmują. Nic juz teraz kupować nie będę.

Przymierzam sie do remontu w mojej pracowni. Zrobi brat Krzyśka. Trzeba naprawić kawałek podlogi i pomalować. Ja teraz wynoszę rzeczy, a troche ich jest. Kilka dni zejdzie.

Dieta trwa i już mniej 6 kg. Jeszcze 3 i odetchnę trochę. Teraz mam bardzo duzo ćwiczeń, bo godzinę dziennie. Dolozyłam piletes i treningi samoobrony. Z ćwiczeniami sobie radzę nieźle. W talii spadek i juz jest około 93 cm. Jeszcze 5 i będzie nieźle jeśli chodzi o otyłość brzuszną.

Znowu myśle o studiach psychologii od przyszłego roku/jesień/ Pieniadze nie sa problemem, bo mogę dostać dofinansowanie jako osoba niepełnosprawna. Problem to dojazdy na uczelnie dwa razy na semestr do Nowego Sacza. Najgorszy problem to język lektoratu. Niby można wybrać rosyjski, ale nie wiadomo czy grupa sie zbierze. Od tego wszystko zależy, bo ja angielski znam bardzo słabo i tylko w piśmie. Uczyc dalej tego języka sie nie chcę.

A tu Arońciu moje serduszko, przylepka kochana, cięgle obok albo na mnie...




poniedziałek, 11 maja 2026

poniedziałek

 Wreszcie pada i wszystko w ogrodzie żyje. Nie trzeba podlewać. Ja posadziłam trochę roslin to sie fajnie ukorzenią. Mam juz w donicach paprykę, pomidory, sałatę, truskawki. Zeszłoroczne poziomki w donicach, kwitną jak szalone. W tym roku chcę posadzić truskawki w gruncie, na ogródku mojej mamy. Posadzę moze w sierpniu. Teren niby skopany i krzaki oraz wieksze kępy chwastów wieloletnich wyciagniete. Niestety trawę jeszcze widać, a nawet darnie. Nie wiem co z tym zrobić. Nikt nie ma energii by to targać. Teraz myślę by kupić jeszcze tylko dalie do donic i bakłażan. Miałam kiedyś i mi sie udał.

W domu sprzątam teraz pracownię, bo moze uda sie zrobić remont podłogi. Przydałoby się, bo moje materiały malarskie leżą to tu to tam i to mnie strasznie drażni. Jakiś czas temu kupiłam pisaki akrylowe i pastele olejne na Temu i czekam na nie. Dziś moze przyjdą. Zobaczymy jakość. Tanie były.

U mnie znowu dieta. Odrzuciłam napoje typu soki ze względu na kalorie i kupiłam Mirindę 0 pomarańczową. Jest jeszcze grejpfrut i wypróbuję. Piję colę i to teraz będę pic. Cukier mi zbędny. Teraz będzie specjalna gotowa dieta na 6 dni i później coś typu karniwory. Ma mi szybko spaść około 5 kg. Teraz juz przerwy nie będzie. Gdy te 5 kg zrzucę przejdę na normalną dietę ale bez węglowodanów i dalej powoli. Chcę ważyć w normie. Trudno idzie, bo i wiek i IO i leki i metabolizm slaby z powodu braku ruchu i wielu diet. Teraz ćwiczę tylko jogę około godziny dziennie. Tak mam wygladać według chata gpt po zrzuceniu tego co mam zamiar. To moja inspiracja :)


Ostatnio trochę maluję... Ostatni obraz który jestem w stanie zaakceptować... To mnie drażni, że nie wszystkie mi wychodzą. Maluję juz tyle lat. Niektórzy po tylu latach juz ucza innych. Ja ciągle uważam, że sie uczę. Inna sprawa, że nie zawsze maluję. Miewałam przerwy i to czasem dłuzsze.



sobota, 2 maja 2026

sobota

Ostatnio prace idą dobrze. Została prawie opróżniona z miału komórka mojej mamy i zostały usunięte z korzeniami dzikie maliny i jeżyny  w jej ogrodzie. Została dana papa termozgrzewalna na dach od ganku. Zostały wywiezione częściowo worki z tym co zbędne. 

W nadchodzącym tygodniu chcę skończyć plewienie na podwórku. Moze zostanie przekopany kawałek ogródka od ulicy przed babci oknem. Sąsiad ma jechać na cmentarz ogarnąć groby, to co sie sypie. Jest specjalna zaprawa do lastryko. Ja będę cieła drewno i moze posprzatam pracownie. Jest szansa, że sasiad mi tą wylewkę zrobi, bo ma chorobowe. 

Dołozyłam sobie ćwiczeń. To tai chi i pilates. Codziennie mam 20 minut jogi, około 20 tai chi i około 10 pilatesu z wyjatkiem niedzieli, bo wtedy pilatesu nie ma. Ostatnio nie migam się przed ruchem. Nawet mnie cieszy. Chcę schudnąć i poprawić wygląd brzucha. Trzeba więc działać.

 Kończę kurs behawiorysty zwierząt/psy i koty/. Teraz piszę egzamin. Wyślę może jutro. W przyszłym tygodniu wezmę się za kurs jogi kręgosłupa. Mam już wykupiony. Teraz tylko działać. Łatwo nie będzie, bo to kurs z certyfikatem, instruktorski i nie wiem czy egzamin zdam. Anatomia zawsze była dla mnie trudna, a trzeba to opanować.

Takie prymulki mam. Wreszcie się dochowałam. Kupowałam kilka razy i chyba miejsca im nie odpowiadały, bo się niszczyły. Bardzo je lubię.










Takie wyróżnienie dostałam niedawno na grupie malarskiej :)



poniedziałek, 20 kwietnia 2026

poniedziałek

 Praca, praca, praca. Teraz cięcie drewna, sadzenie roślin, podlewanie gdy nie pada. Normalny ruch wiosną. Kupiłam trochę kwiatów na skalniaki i do donic, ale w ogrodzie jeszcze całkiem nie posprzatane. Działam po 20 minut, bo cięcie i jeszcze sprzatanie w domu, gotowanie. Zwykle przygotowuję dwa posiłki dla siebie i Krzyśka. Raz w tygodniu piekę ciasto. Jest praca zawodowa. Czasem nad audytami siedzę dłuzej. Jest wróżenie. Jest moja praktyka- medytacje, Reiki, engel ki itp. Jest Reiki dla potrzebujących. Dzień nie jest z gumy. Chciałabym malować, czytać i czasem czasu nie mam. Są ćwiczenia. Tych mam teraz więcej, bo dołożyłam tai chi walk 20 minut. Teraz ćwiczę 40 minut. Zwykle codziennie.

Zaczęłam malować mandale. Polubiłam to. Powstały na razie dwie - miłości, ale nie romantycznej i dostatku. W planach na już mandala kobiecości.




Krzysiek ma urlop. Może rozbierze z bratem komórkę. Ja potnę drewno. Sporo z niej będzie. Jutro jedzie po truskawki, sałatę i moze tez kupi siedmiolatkę, bo moja nie przetrwała. Kupiłam już pomidory koktajlowe i papryki oraz brokuły. To wszystko na ten rok. Moze jeszcze będą jakieś kwiaty na rabatki. Jesienią kupię świerk przed dom, ale z tych które rosną niskie. Nie chcę już nic wycinać. To stres dla mnie i krzywdzenie drzew.

Robię zabiegi Reiki dla koteczki od znajomej. Jest starsza i ma guzka listwy mlecznej. Operacja to ryzyko. Po 4 zabiegach guzek zmniejszył sie o połowę. Guzki tego typu fajnie znikają. Moim dwóm koteczkom zniknęły całkiem. Guz na głowie Krzyśka zmniejszył się o połowę, ale pracowałam dość długo nad nim.

środa, 8 kwietnia 2026

środa

 U mnie po świętach znowu ruch. Teraz cięcie drewna. Mam bardzo dużo. Doszły deski z komórki. Część została rozebrana podczas robienia płotu. Niestety dzik zniszczył płot z drugiej strony i trzeba było założyć nowy. To sporo kosztowało, ale jest spokój. Beton.  Z tego powodu nie wstawiłam okna do pokoju dziadka. Teraz na nie zbieram. Drzwi wstawione, ale ostatnie poprawki jutro. Nie wiem kiedy dach nad komórką, bo sąsiad po operacji i za dużo na raz nie zrobi. Nie może się obciążać.

Rośliny w domu przesadzone i trochę kupiłam.

Mam teraz bardzo dużo pracy przy audytach. Mam kilkanaście do końca przyszłego tygodnia. Realizuję spokojnie.

Kupiłam kilka książek w tym o życiu po życiu. Kupiłam akwarele białe noce 36 kolorów i trochę podobrazi. Bardzo dużo ostatnio maluję. Maluję nie tylko realizm ale i tworzę abstrakcje, a także obrazy inspirowane sztuką naiwną i surrealizmem. Tu kilka z ostatnich...:)









Z porządkami w mieszkaniu babci i mamy trochę przystopowałam z braku czasu. Teraz praca na dworze jest ważniejsza. Czekam na deszcze i wtedy ogarnę dom. Straszna susza i bardzo jest potrzebny.

niedziela, 5 kwietnia 2026

piątek, 20 marca 2026

piątek

U mnie czas biegnie szybko. Mija dzień  za dniem, ale jestem zadowolona z tego co robię. Trochę też zmęczona. Kończę porządki przed domem. Okna pomyte i kończę prać to co zawsze przed świętami. Wszelkie koce, kocyki, firanki, zasłony, kapy itd. W domu u mnie w mieszkaniu też już kończę porządki. Zostanie ostanie mycie na przyszły tydzień i święta mogą już być. Dziś przesadzę może resztę roślin domowych. Tnę codziennie drewno. Przygotowuję kolejną rabatkę. Będzie w cieniu prawie i na podwyższeniu. Muszę pomyśleć co tam posadzić. Nie chcę podlewać :)

Zwierzęta zdrowe. Ostatnio był problem z Czarnusią i były dwie wizyty u weterynarza, bo koteczka nie jadła. Była pobierana krew i wyniki okazały się bardzo dobre. Dostała kilka zastrzyków i już je bardzo dużo. Koteczka ma 14 lat i trzeba na nią chuchać i dmuchać. To cudna, słodka czarnulka. Bardzo kochana i ufna teraz, a oswoiła się dopiero gdy skończyła 10 lat. Wcześniej zmykała gdy podchodziłam bliżej. Jej siostra Suzi jest jeszcze dzikawa. Boi się dotyku i nie lubi go. Czasem już jednak na kanapie koło mnie leży i łasi się gdy podaję jedzenie.

Nadal codziennie maluję. Dla siebie bardziej. To mnie wycisza i bardzo cieszy. Tu ostatnie pastele suche. Dziś mam webinar z malowania kwiatów akrylami. Muszę się z pracą wyrobić do 19 :)




czwartek, 12 marca 2026

czwartek

Musiałam zmienić plany. Dziki zniszczyły mi ogrodzenie i wszystkie prawie donice na podwórku. Musiałam zrezygnować z okna teraz i opłacić płot. Płot był zrobiony w środę. W czwartek przyjechał węgiel. Na ten moment koniec wydatków. Kolejne będą drzwi od podwórka i dach od komórki. Czekam na sąsiada. Teraz jest na rehabilitacji.

Krzyśka urlop się kończy. Mało wypoczął, bo ciągle było coś do roboty. Nadal co jakiś czas bolą go nogi i biodra. Z trudem wrzucił węgiel, ale szybko to nawet zrobił z bólem i przerwą na sen. Chyba następnym razem trzeba będzie opłacić wrzucenie. On jednak nie chce. Nie chce ćwiczyć, nie chce lekarza, nie chce rehabilitacji. Jest uparty. Reiki pomaga na chwilę, ale trwale kości nie wyleczy. Znieczula na chwilę.

Teraz robię porządki na podwórku, ale się nie wysilam. Powoli. Ostatnio  byłam przeciążona i od razu gorzej spałam i śniły mi się koszmary. Teraz wypoczywam. Pracy umysłowej juz nie szukam. W moim wieku nie mam szansy na pracę. Ci co mi dają nie są pewni. Mam teraz dwie prace dodatkowe, ale zleceń nie ma. Ja mogę pracować tylko w domu. Kariery juz nie zrobię, pieniędzy się nie dorobię, bo nigdy nie miałam do nich szczęścia. Krzysiek idzie za kilka miesięcy na emeryturę i jestem zmuszona nauczyć się oszczędzać. Nic to przetrwamy. Satysfakcję mozna mieć z innych rzeczy nie tylko pieniędzy. Nasze renty, oszczędności, moje zarobki wystarczą. Wierzę, że ktoś z góry nade mną czuwa...:) Jestem dobrej myśli na ten moment...:)

A tu obraz. Dziś może uda mi się namalować rzodkiewkę na webinarze :) Nie jestem z niego za bardzo zadowolona, a zdjęcie jeszcze gorsze...:)



***

dni coraz dłuższe

słońce pieści pola łąki ogrody

pąki forsycji kapiąc złotem zwracają twarze ku światłu

wiatr chwyta w objęcia pierwsze źdźbła trawy

ptaki zaczynają szaleć

wiesz

jeszcze wczoraj drżałam z zimna

rankiem w ogrodzie

dziś cieplej

świat się budzi z głębokim westchnieniem

idzie wiosna


sobota, 7 marca 2026

sobota

Obudziło mnie słońce. Fajny dzień dzisiaj się szykuje. Będzie trochę pracy na dworze. Trzeba posadzić begonie, przesadzić pelargonie. Jutro chyba prymulki. Trzymałam je w domu na oknie całą zimę, ale już rosną. Ciekawe czy zakwitną. W poniedziałek kupię bratki, bo już pora. pójdą do donic. Może też przeniosę trochę gałęzi. Swierk wycięty, ale gałęzie jeszcze leżą na donicach z kwiatami. Trzeba się z tym spieszyć, bo mogą zacząć kiełkować. Mam kwiaty wiosenne w donicach, ale coś kiepsko idą. Nie wiem czemu. Wiosna mnie cieszy.

Muszę kupić nową pilarkę, bo moja padła, a drewna sporo czeka. 

Mam sporo wydatków teraz, a zarobki kiepskie. Na okno mam. Potrzebuję na płot, telefon, usunięcie malin z ogrodu. To około 4000 zł. Oszczędności nie ruszę. Szybko  nie zbiorę.

Martwi mnie stan zdrowia Krzyśka. Cholesterol, cukier, bóle biodra i nogi. Je masę słodyczy i nie słucha co się do niego mówi. Robi po swojemu. Niby leki bierze. 

Ja czuję się dobrze. Trochę schudłam.

Sporo ostatnio maluję. Ten obrazek jest w rzeczywistości ładniejszy, bo nie potrafię robić zdjęć i nie nauczę się już. Nie przepadam za tym.



chłodny poranek

resztki śniegu na łące

krakanie wrony

 

szara jabłonka

krople wody z gałęzi

błoto na ścieżce

 

pole pod lasem

miękka ziemia pod butem

topniejący śnieg

niedziela, 1 marca 2026

niedziela

U mnie jak zwykle dużo się dzieje. Jutro ma przyjechać ziemia do kwiatów i warzyw oraz palety do cięcia. Trochę na ten sezon i reszta juz na przyszłą zimę. Muszę ciąć gdy chłodno. W lecie nie dam rady. Niedługo zamówimy węgiel, bo też się juz kończy. Jutro chcę przyciąć róże, bo już ruszyły. Trzeba przenieść gałęzie świerka, bo już częściowo wycięty. Teraz leżą na zielniku. Zielnik jest do uprzątnięcia. Troche suchych badyli. Trzeba przesadzić prymule i pelargonie, bo rosną. Trzeba kupić nawóz, bo warto by zasilić krzewy- hortensje, różanecznik, clematisy, róże. To wszystko na ten tydzień. Do tego dochodzi ogarnięcie mieszkania, bo zaniedbane. Nie skończone porządki u mamy i u babci. Swięta niedługo. Trzeba myć okna, prać firany.

Powinnam dłużej pracować zawodowo, bo trzeba pilnie zmienić ogrodzenie na podwórku. Dziki zniszczyły i wchodzą. Demolują podwórko - ryją, wywracają kosz, zniszczyły kilka donic z kwiatami cebulowymi.

Ostatnio wykupiłam sobie plener i warsztat z malarstwa, ale chyba przystopuję z tym teraz, bo się nie wyrabiam. Maluję jednak trochę codziennie. Teraz kończę obraz i mam jeszcze jeden. 



Snieżuś niedomaga, ale chyba mu przechodzi. Robię Reiki kilka razy dziennie i umiejętnie karmię delikatną karmą gastro. Obserwuję. Apetyt ma coraz lepszy. Zobaczę do jutra. Jeśli jeszcze będzie problem z wymiotami raz dziennie- weterynarz.

Majusia nauczyła się spać w węglarce i włazi później na poduszki. Wszystko brudzi.

 

sobota, 21 lutego 2026

sobota

 Wiosnę czuć. Ja znowu tnę drewno, bo mi brakło. Codziennie trochę, ale baterie już słabe i szybko się wyczerpują. Łańcuchy tez stare i szybko robią się tępe. Drewna jeszcze trochę zostało do cięcia. Trzeba by kupić następne, a nie bardzo jest gdzie. Teraz trzeba by z 5 palet do końca sezonu i może 10 do cięcia wiosną. To by było już na przyszłą zimę. Kupiłabym jeszcze 10 jesienią. Tyle powinno starczyć, bo kupuję jeszcze węgiel. W lecie ciąć nie dam rady. Upały nie dla mnie czas na pracę. Wtedy leżę przy wentylatorze i umieram.

W ogrodzie też już czuć wiosnę. Moje rośliny cebulowe pięknie idą. Pelargonie i prymulki przycięte. Wszystkie przetrwały w domu. Za kilka dni chcę je przesadzić. Trzeba kupić ziemię. Cieszy mnie to. Kwiaty w domu niektóre zmarniały i trzeba będzie coś kupić, ale niedużo. Już planujemy z Krzyśkiem ogród. Zgody nie ma, bo on chce warzywa w gruncie, a ja w donicach. Nie mam zamiaru plewić tyle co on by chciał. On już od lipca na emeryturze, to da rade podlewać więcej. O pracy na pół etatu ani słuchać nie chce. Szef mu to proponuje.

W domu trzeba kończyć pokój dziadka, bo w marcu chyba wstawię okno. Została ostatnia szafka. Trzeba przejrzeć dokumenty. To będzie w zasadzie koniec. U mamy w kuchni zejdzie z 3 dni i może 2 dni biurko. Jeszcze zostanie pracownia.

Pracę zawodową na ten moment mam, ale to zajęcia dorywcze. Raz są raz nie ma i trzeba czekać na zlecenia. Wysłałam jeszcze kilka aplikacji i może coś się trafi bardziej stałego.

Klimatyzację chyba założę w sypialni w marcu. To będą raty.

sobota, 14 lutego 2026

sobota

 Wszystko u mnie idzie dobrze. Mam dodatkowe prace i pracuję. W domu tnę drewno, ale opał przez srogą zimę się kończy. Trzeba będzie kupić i węgiel i drewno. Na razie wysłałam sms w sprawie palet i cisza. Praca dodatkowa mi sie podoba. Trzeba myśleć i nie jest nudna jak do tej pory. Wysłałam jeszcze kilka aplikacji i coś może przyjdzie.

Pieniądze na ostatnie duże okno do dużego domu już prawie mam, ale chyba przeznaczę je na zakup klimatyzatora z funkcja grzania do sypialni. To koszt 3500. Nie mam zamiaru znowu umierać w  nocy z gorąca w lecie. Okno poczeka. Pokój jest nieużywany i od podwórka. Mnie stare okno w niczym nie przeszkadza, a z ulicy i tak go nie widać. Mój komfort ważniejszy niż ewentualne zdanie sąsiadów na temat mojego domu.

Zapisałam się na kolejny plener. Pierwsze spotkanie jutro. Dziś mam zamiar malować czaplę z poprzedniego pleneru, bo jeszcze nie skończyłam. Tu rybka...:)



Ostatnio mam trochę problemów z Krzyśkiem, bo jest obrażony o łyżwiarstwo figurowe, które namiętnie oglądam. Wychodzi do drugiego pokoju i dąsa się. Niby mamy drugi telewizor, ale to tylko telewizja naziemna. Mało kanałow.

Myślę już o nowych roślinach do ogrodu. Zastanawiam się nad oczarem i wierzbą. Wierzby miałam dwie i obie uschły, ale rosły od południa. Obie rośliny nie lubią suszy, ale mogłabym je posadzić w pólcieniu. Trzeba już planować ogród. Jutro może przejrzę pelargonie. Trzeba by je przyciąć i dać w cieplejsze miejsce.

piątek, 30 stycznia 2026

piątek

Znowu wróciłam do normalnej aktywnosci. Działam. Teraz sprzątam u dziadka w pokoju i koniec widać. Zarabiam, ale do wstawienia okna jeszcze trochę brakuje. Chcę też na szybko zarobić na usunięcie malin i jeżyn z ogrodu mamy. To bym chciała zrobić wiosną. Będzie też wstawianie drzwi i naprawa dachu nad komórką. Już trochę myślę o ogrodzie. Chcę kupić jeszcze ozdoby z metalu na podwórko.

Poza tym to mam nową pracę, ale dość trudną dla mnie i ruch na portalu na razie niewielki. Zlecenia jeszcze nie mialam. Czekam. To praca audytora- tajemniczy klient. W pracy ankietera telefonicznego czekam na pracę. Już jest nowy projekt, ale nie wiem czy mi pracę dadzą na przyszły tydzień. Wystawiłam gotowość na trzy dni.

Jako doradca ezoteryczny zarabiam sporo ostatnio. Co mnie cieszy.

W czasie wolnym też działam. Robię teraz sweter i maluję obrazy. Teraz kończę foczkę akrylami i rybkę- welonkę. Jeszcze powstanie czapla. To wszystko obrazy malowane w czasie pleneru. Były dwa spotkania. Dziś trzecie.


Wystawiłam mój ebook do sprzedaży. Mam w planach następne...

A tu moje futrzaki kochane :)









czwartek, 15 stycznia 2026

czwartek

 U mnie zima na całego. Jest chłodno w domu. Na razie trochę narzekam, ale do lata mi nie spieszno. Działam w domu w pracowni. Idzie dobrze. Szukam pracy dodatkowej. To dość pilne, bo ostatnio przestój w pracy ankieterki. Nie ma ankiet. Znowu jestem na diecie. To dieta białkowa. Waga spada.

ślad sarny w śniegu

prowadzi w głąb zarośli

gałązka sosny

 

mróz na szybie

rysuje kwiaty i liście

noc bez księżyca

 

samotne wrony

na białym polu w słońcu

szum strumienia

A tu zabawa chatem gpt. Moje zdjęcie autentyczne odchudzone o około 15 kg i zmiana ciuchów. Tak chcę wyglądać :) Za dużo teraz, ale jest szansa. Teraz zdjęcia mi bardzo pomogły. Gdy chcę podjadać, przypominam je sobie i ochota odchodzi.








poniedziałek, 12 stycznia 2026

poniedziałek

Jestem w trakcie planowania prac na ten rok. Trochę tego jest i oby udało się zrealizować. Koło domu i w ogrodzie to:

- naprawa dachu nad komórką

- okno u dziadka

- wstawienie drzwi od podwórka

- wstawienie okna u babci w kuchni?

- wstawienie okien na strychu?

- żaluzje do dwóch okien od podwórka

- uporządkowanie ogrodu mamy

- usunięcie miału z komórki mamy

- wycięcie świerka

- zagospodarowanie ogrodu przed oknem u babci?

Prace w domu to:

- porządek w mojej pracowni

- porządek w kuchni u mamy

- porządek w pokoju u dziadka

Część zrobię sama. Reszta zależy od osób, które mi pomagają i od fachowców no i od pieniędzy. Muszę zarobić. Pracuję, ale nie jest pewne czy zarobię. Nie mam stałej pracy przecież. Szukam trzeciej pracy. Wysyłam aplikacje i liczę na łut szczęścia. Kończę kursy biurowe. Interesuje mnie praca przy telefonie lub komputerze. W domu oczywiście.

U mnie zima. Sporo śniegu. W domu chłodno, bo ogrzewam tylko jedno pomieszczenie. Nie marznę specjalnie, ale śpię już w piżamie, a czasem w skarpetkach. Wczoraj miałam w sypialni 10 stopni, bo nie włączyłam grzejnika. Nie narzekam. Grzeję się przy piecu, dogrzewam termoforem. Zima mnie i tak cieszy. Może trwać i trwać. Pięknie jest. Zal mi tylko, że nie mam szansy na kulig. 

Od kilku dni moje ciśnienie jest w normie. Już chodzę szybciej, sprzątam i już z powrotem ćwiczę jogę... :)