Codzienność

Codzienność

piątek, 3 lipca 2020

piątek

Nadal eksperymentuję z minerałami. W tej chwili kombinuję z nowymi i z kamieniem slonecznym. Kupiłam chalkopiryt, sokole oko i czaroit. Chalkopiryt wspaniale wycisza myśli podczas medytacji. Trzeba go położyć na trzecim oku. Czaroit dopiero wyprobuję. Może dziś. Kamień słoneczny noszę od kilku dni na splocie słonecznym, bo mam niewesołe mysli, a on wspomaga w depresji. Męczę się na diecie i z powodu wyjazdu Sebastiana. Dieta mi idzie, chudnę, ale dieta mi nie odpowiada. Kusza mnie sałatki, sery, owoce i węglowodany, strączkowe, a tu nie wolno. Muszę wytrzymać dwa tygodnie chociaz, ale słabnę, bo jem malo. Ciśnienie mam juz 118/78 co mnie akurat cieszy, bo bylo 200/85.

Tu zdjęcia reszty moich mineralow...:)



Znalazlam kolejne muszkieterki. Tym razem z jeansu na obcasie o wysokości 7 cm. Chyba kupię... Ostatnio od jednej osoby uslyszalam, ze muszkieterki są dla nastolatek. Nie zgadzam sie z tym. Uważam, ze do leginsow mogę je nosić. Przecież mini do połowy uda nie wkładam choć żona prezydenta Francji i owszem choć jest ode mnie starsza. Zauważyłam, że niektore osoby chciałyby osoby 50+ wiedzieć jako staruszkow. Wedlug mnie to przesada. Nie czuje się staro, mój organizm pracuje nomalnie pod każdym względem więc dlaczego mam z siebie robić staruszkę. Nie znoszę grzecznych, klasycznych ubrań i nie będę ich nosić. Czuję sie kobieco i czasem seksownie i to pokazuję...

Moj nowszy telefon wysiadł calkiem. Miał rok, ale był z Windowsem i może dlatego. Stary telefon ma 4 lata i jeszcze ciągnie ale z biedą. Nowy chciałam kupić od kilku miesięcy, ale zwlekałam. Teraz kupilam na raty Nokię. Cena niecałe 800 zł. Taki mi wystraczy. Problem był przez dwa dni, bo korzystałam ze starego telefonu i tylko do odbioru. Nigdzie nie dzwoniłam.

A na koniec boczniaki. To część dzień przed zbiorem. Ponoć moze być do 3 zbiorów z balotu...


środa, 1 lipca 2020

środa

Dziś zaczynam dietę WO dr Dąbrowskiej. Chcę wytrzymać około 2 tygodni. Tym razem nie tylko o odchudzanie chodzi, ale i o zdrowie. Chcę robić posty dwa razy w roku. To ponoć bardzo korzystne dla zdrowia. Teraz by były warzywa, a zimą moze post orkiszowy Hildegardy z Bingen. Jeszcze postu orkiszowego nie probowałam, ale kaszę orkiszową bardzo lubię.
Teraz WO i tym razem ścisłe przestrzeganie zasad. Nie będzie inki z mlekiem. Będą zioła i mineralna. Będzie kapusta, kalafior, kalarepa, ogórki, pomidory, marchew, seler, buraki.

Kilka dni temu Sebastian przyniosl mi cudny kwietnik w starym stylu. Od razu go powiesil. Sprawił mi olbrzymia przyjemność. On potrafi trafić w mój gust. Teraz potrzebuję jeszcze trzy polki do domu. Jedną zrobi Sebastian z drewna i metalowych, ażurowych wsporników. Poza tym kupię jeszcze moze dwie polki. Połki potrzebne mi sa na ikony decoupage i ikony pisane, a jedna na kwiaty. Liczę, że po zrobieniu otworu w ścianie pomiędzy pokojem dziennym, a sypialnią będzie w sypialni cieplej i kwiaty przetrwają.


Nadal mam bardzo dużo pracy, ale brak mi działalności artystycznej i chyba znowu zacznę coś robić. Dziś lub jutro moze namaluję coś. Chyba akwarelkę. Mam kilka wzorów, ktore mnie kuszą. Od jutra zacznę znowu przerabiać jakiś kurs. To będzie rysunek u Krissa Wieliczko, albo książka o fotografii kulinarnej. Czas znowu wrocić na dobre tory i coś artystycznego codziennie robić. Dużo czasu teraz nie mam, ale godzinkę dziennie wykroję.

Moje boczniaki rosną jak na drozdżach. Po zakupie wstawiłam je do ciemnej piwnicy z miska wody. Po 6 dniach zaczęły rosnąć boczniaki. Wtedy wystawiłam je do ganku w miejsce jasne, ale nie do słońca. Rosną w oczach i wkrotce zbiory. Znajomy z pierwszego zbioru zebrał 3 kg grzybów. U mnie tez chyba będzie sporo.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

poniedziałek

Kupiłam kilka minerałow i pierścionek z oliwinem. Kamień dobrze wpływa na obfitość materialna i duchową, na milość. Jest też bardzo przydatny reikowcom. Chcę kupić amazonit. Niedługo chyba kupię kasetkę i zacznę kolekcjonować minerały.

Pobyt Sebastiana zbliża sie do końca. Ma jechać w środę. Smutno mi będzie, bo lubię gdy jest u mnie. Dziś moze skosi w sadzie, a jutro potnie drewno z komórki i to koniec. Tym razem zrobił bardzo dużo. Przyjedzie jak dobrze pojdzie około 10 sierpnia. Będzie mial sporo pracy. Już zapisuję  wszystko na kartce, a lista coraz dłuższa.

Cały czas pracuję nad sobą. Rozwijam sie w swoim tempie. Teraz pracuję nad miłością i sprawami duchowymi. Kończę robienie zestawu afirmacji. Robiłam dwa razy dziennie po 10 w trzech wariantach ja, ty, ona. Zacznę następne. Później skończę czytać książkę związki milości i zacznę książkę z uzdrawiania pranicznego. Mam trzy tomy. To kurs. Ja mam ukończony I stopień, ale instruktorka drugiego nie zrobiła, bo wyjechała za granicę. Będę się uczyć sama. Uzdrawianie praniczne to bardzo skuteczna metoda. Działa też dobrze na ciało fizyczne i można zabiegi robić sobie. Pracuje sie wtedy na fantomie. Uzdrawianie praniczne można połaczyć z minerałami... Używa się kryształu górskiego najczęściej... Znalazłam IV tom, czyli uzdrawianie krysztalami. Kosztuje 120 zł na Allegro ale kupię...

Wczoraj byłam na wyborach, a poźniej siedzieliśmy na dworze. Miał być spacer, ale obtarły mnie buty i było za goraco. Sebastian zrobił mi zdjęcie. Jestem zadowolona i ze zdjęcia i z wygladu. Jeszcze 10 kg mniej i będzie idealnie...:)


a tak było kilka lat temu...:(




sobota, 27 czerwca 2020

sobota

Praca w domu i koło domu posuwa sie do przodu. Krzysiek poszedł do pracy, a Sebastian sie stara. Ostatnio został przycięty jałowiec i tuja przy okazji. Drzew mi bylo szkoda, ale groziła katastrofa, bo czubki grzęzły w przewodach elektrycznych i telefonicznych. Został spryskany perz i inne niepotrzebne rośliny. Sebastian zabrał sie za rozbiórkę skladziku. Chcę by pociął drewno, bo chcę go spalić zimą w piecu. Dziś może powiesi mi obrazy w sypialni. Trzeba uzyć wiertarki, a Krzysiek do niej nawet nie podchodzi. Ja przy okazji może nauczę się obsługi. Zostanie jeszcze koszenie sadu. Ja sobie z tym nie dam rady, bo rośliny wysokie i trzeba umieć.
W sadzie perz został częściowo zniszczony. Jeszcze go w tym roku spryskam. W sadzie jest pogrom. Zniszczyła się brzoskwinia i jedna jabłonka, a szklanka nie owocuje. Na wiśni jest kilka owoców. Leszczyna, którą kupiłam w zeszlym roku chyba się zniszczyła, bo jej nie widzę. W tym roku trzeba jeszcze trochę drzew wyciąć, bo panoszą się orzechy wloskie, dzikie. One się do niczego nie nadają, bo maja grube łupiny od ktorych nie chce odchodzić miąższ.
Jesienią chcę kupić jabłonkę i brzoskiwnię, a także berberys i może lilak.
Na terenie mojej posesji znalazłam dwie leszczyny w tym jedną calkiem juz okazałą. Druga rośnie tuż obok ściany garażu i trzeba ja będzie jesienia przesadzić. Do przesadzenia jest też pigwowiec. Teraz wegetuje w cieniu forsycji i nie owocuje. Lubi slońce i chcę się doczekać z niego owoców. Będą na nalewki.

Sebastian namówil mnie na grzybnię boczniaka w worku. Na razie pielęgnuję i czekam na to co będzie dalej...:)
Pomidory umarły. Wykończyla je w ciągu dwóch dni jakaś zaraza...

A na koniec moje kolejne minerały do terapii i medytacji...:) Tym razem to tygrysie oko, sodalit, chalcedon, kunzyt, agat, petalit, unakit, kamień księżycowy, kamień słoneczny, koral, malachit i labradoryt... Będzie jeszcze zdjęcie kolejnych... Kupiłam chalkopiryt, sokole oko i czaroit. Chyba kupię kasetę i zacznę kolekcjonować minerały nie tylko do terapii...


czwartek, 25 czerwca 2020

czwartek

Druga część kolekcji minerałów... Tym razem to minerały z sypialni - kwarc różowy, agat mszysty, celestyn, rodochrozyt, krwawnik, rodonit, karneol, kamyk od Sebastiana, czarny turmalin i lapis lazuli...:)


Przyszły mi dwie pary butów- kozaki za kolano i muszkieterki. Są świetne i jestem oczywiście zadowolona. Wybrałam jeszcze jedne muszkieterki i czarne botki. Moze kupię i będę chodzić kilka lat. To by było już wszystko. Szukam jeszcze zimowej kurtki. Nowe ciuchy dopiero za jakieś 15 kg mniej. Niby kuszą mnie czarne muszkieterki na szpilce, ale gdzie ja w nich pojdę...

Kupiłam sobie nową maskę do włosow z olejkiem kokosowym. Trudno ją zmyć z włosów, ale włosy sa po niej świetne- miękkie i puszyste. Trzymam ją na wlosach 25 minut zamiast 5. Ostatnio moje włosy sa lekko przesuszone na końcach i trzeba je dopieścić. Zaczęlam znowu malować oczy w domu kredką, a czasem i mascarą. Odzyskały koci urok:)

Wczoraj odwiedził nas kolega Sebastiana. Jest z wykształcenia leśniczym, ale pracuje jako kierownik grupy budowlańcow. Wypilam kilka piw, ale tych damskich, smakowych. Pilam pierwszy raz od roku chyba, bo na ogól jestem niepijąca.. Kolega jest myśliwym od 16 lat i szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam jak do niego podejść, bo do tej pory myśliwych uwazałam za psychopatow. Teraz poznałam zdanie drugiej strony. On zabija by zjeść i nigdy nie strzela by postrzelać, zabić. Na codzień dokarmia zwierzęta i leczy gdy trzeba. Ja w zasadzie nie potępamiam mięsożerców, bo tak jest świat ułożony, że jedno stworzenie drugie zjada. Chyba muszę zmienić podejście, coś przemyśleć. Mam mętlik w głowie, bo uwazam, ze zwierzętom nalezy się szacunek, że trzeba je chronić, kochać.

wtorek, 23 czerwca 2020

wtorek

Miałam dziś drugi raz okopać kartofle, ale moze zrobię to jutro, bo dziś ma być ładna pogoda i może będzie pryskanie perzu. Chcę jednak najpierw spryskać na podwórku pokrzywy i nawloć. Przy pryskaniu pomoże Sebastian. On jest sprytniejszy od Krzyśka. Mam problem z fasolą, bo prawie wcale nie wzeszła. Problem jest z kapustą, bo w większości ją zjadły ślimaki. W przyszłym roku jednak kapustę posadzę, bo ladnie idzie. Pomidory zostaly tylko trzy i jedna papryka.

Inne prace idą dobrze. W sobotę Sebastian powiesił mi kwietniki w kuchni. W niedzielę pomalował szafę. Był już w obi i zrobił zakupy. Zostało jeszcze koszenie sadu i ogrodu, malowanie podłogi w kociej toalecie, powieszeni kilku obrazów i jeszcze jednej półki i obcięcie części jalowca. Z tydzień jeszcze zejdzie. Zrezygnowałam tym razem z robienia półek. Zrobi w sierpniu. Wtedy też moze wytnie dwie suche śliwki i potnie je, powiesi kolejne pólki i zrobi część ogrodzenia wybiegu dla kaczek. Przed tym ostatnim sie okropnie broni. Nie wiem czemu.

Nadal oczywiście pilnie pracuję nad sobą. Robię jak zwykle Reiki, ćwiczę jogę, robię afirmacje i medytuję z kamieniami. Ostatnio zdarza mi się nawet dłużej. Kamienie kupiłam juz wszystkie. Część mam w pokoju dziennym i liczę na to, ze na mnie działają w dzień. Część mam w sypialni koło łożka. Te drobne do terapii i medytacji trzymam  zamknięte w szafce. Chciałam zrobić z nich mandalę, ale się boję ze względu na koty. One wszędzie wlezą i drobne kamyki mogą stracić gdzieś i zagubić.
Jeden kamień dostałam od Sebastiana. To polny kamień, ale bardzo ładny, kształtny i bialy. Już z nim medytowałam i jest w nim moc. Polożony na trzecim oku bardzo mnie wycisza. Kamienie polne tez  mają moc, a ja mam ich w domu sporo. Chciałam zrobić z nich krąg w domu i drugi z większych gdzieś w ogrodzie. Moze kiedyś... 
To część mojej kolekcji - szczotka ametystu, szczotka cytrynu, jadeit, rodonit, rodochrozyt, chryzopraz oraz apofyllit i stilbit.



sobota, 20 czerwca 2020

sobota

Robota idzie sprawnie, a nawet bardzo. Już jest pomalowana biblioteczka, powieszona półka na kwiatki i naprawiony łańcuch do drzwi od pracowni. Jest też wykoszone podwórko. Był w tym mój udzial, bo Sebastian mnie uczy kosić kosą. Ponoć mi dobrze idzie. Problem mam z rozruchem, bo nie mam siły. Dziś może powiesi kwietniki, a ja skończę kosić podwórko. Mama jest wściekła i grozi wydziedziczeniem, bo hałas. Chcę też zrobić trzy słoiczki dżemu z truskawek. W tym roku planuję jeszcze dzemy z jabłek, gruszek i śliwek. Do tego będą jeszcze tylko ogórki konserwowe. Moze w curry, z musztardą i tradycyjne.

Kolejna praca w poniedziałek. Myślę o koszeniu reszty posesji, czyli sadu i ogródka. Sebastian mi będzie odpalał, a ja będę kosić. Gdy ja koszę on siedzi na ławce i się cieszy, że mi przez nieuwagę czegoś nie wytnie. Ja znam każdą swoją roślinkę.
W poniedziałek moze też zadzwonię do leśniczego w sprawie drewna. Sebastian znalazł w lesie dwie obalone sosny i jestem zainteresowana zakupem. Sebastian by pociął i było by na zimę. Jest tego około 2m2 plus gałęzie. Moje drewno do palenia już sie skończyło. W ubiegłą zimę spaliliśmy tylko tonę węgla i trochę z ubiegłej. Do tego drewno. Bylo go sporo, bo zostały usunięte suche śliwy. W tym roku też będą usunięte dwie, ale jesienią. Sebastian potnie.

Dziś przesilenie, czyli najkrotsza noc w roku. Będzie okadzanie domu i palenie świec.

Jutro będzie odpoczynek, ale Sebastian chce pomalować szafę i położyć drugą warstwę lakieru na biblioteczkę. Już teraz biblioteczka jest cudna. Szafa będzie jasna.
Jutro też zrobię sobie drugi zabieg konchwania uszu. Trzeci i chyba ostatni we wtorek. Tym razem kupiłam 30 konch, ale sa jakieś dziwne, bo mniej rozszerzone niz te ostatnie. Pierwszy zabieg był w piatek i od razu z uszami było lepiej. Robię sobie zabiegi co kilka miesięcy, bo mi się uszy przytykają. Zabiegi sa bardzo pomocne.

Megusia sie czuje bardzo dobrze. Czeka ja jeszcze tylko zdjęcie szwów.

Moje buty...