Codzienność

Codzienność

niedziela, 21 czerwca 2026

niedziela i prace...

Tydzień był bardzo pracowity. Pracownia już ogarnieta i mój pokój-biblioteka prawie też. Posprzatałam tez w bibliotece u babci. Jutro chcę sprzątnąć w kuchni u babci. Moze sie uda przenieść biurko od mamy. Chcę go dać do biblioteki u babci. Tam pójdą materiały na książki w planach, zeszyty, papiery, ołowki itp. Trzeba by powiesić wszystkie obrazy u mnie i u babci. To zależy od tego czy znajdę gwoździe. Trzeba by kupić. Mam do malowania podłogę w łazience. Trzeba zamieść taras. Trzeba wyplewić na ulicy, bo na podwórku wszystko ogarniete. Jest do uprzatniecia okolica tarasu-stary gumolit. To wszystkie plany na nadchodzacy tydzień.

W tym tygodniu mam jechać na konsultację do notariusza i chyba będzie podpisana umowa przedsprzedazy działki. Dostanę zaliczkę. Od razu zamówię dwa ostatnie okna do babci i skontaktuję sie z panem, który mam i zrobić żwirek na cmentarzu.

Kończę robić poduszkę do babci. Mam tam teraz cichą przestrzeń i potrzebuję wygody. Zaniosłam kominek do aromatyzacji, kadzidełka, świece. Jest wyprana pościel w tym prawdziwa pierzyna i poszewka na poduszkę z wyprawy mojej cioci Ali. Slub był w czasie wojny. Poduszek zrobię wiecej. :)


Od jutra zaczyna mi sie plener malarski. Powstana trzy obrazy z kwiatami rosnącymi.

***

Lato stoi u progu

witam ciepłe słońce i jasne niebo

biorę w objęcia kwitnące lwie paszcze dalie i maki

tańczę z lekkim wiatrem i poranną rosą

dziś smakuję słodkie truskawki

czekam na porzeczki i agrest

czasem słucham ptaków

wdycham zapach świeżej trawy i ziół

spójrz

niedługo dojrzeją zboża

pamiętam żniwa i wieś dzieciństwa

pamiętam powagę mamy i jej szacunek

dla pracy rolnika

pamiętam

niedziela, 14 czerwca 2026

niedziela

Nastała pora na przetwory. Na pierwszy ogień poszły nalewki z bzu czarnego i truskawek. Dodałam stewię. Zobaczymy co wyjdzie. Mam też już 3 słoiczki dzemu z zamiennikiem cukru. Myślę o zdrowych ciastach. Dziś chcę spróbować przygotować ciasto z mąką owsianą. Robię domowy jogurt i lody z serka wiejskiego i stewii. Dodaję owoce.

Remont w pracowni skończony i juz wszystko wnoszę. Skończyć chcę w poniedziałek, wtorek. Ida upały i nic juz nie zrobie. Duzo zależy od brata Krzyska, bo on ma złozyc regał. Wnoszenie drobnych rzeczy jest nieco żmudne, ale koniec już widać. Gdy ogarnę pracownie, to i mój pokój oraz pokój babci i moja kuchnię uporzadkuję. Teraz moje artykuły do malowania i rękodzieła, leżą wszędzie. To mi przeszkadza. 

Mam jeszcze trochę pilnej pracy w ogrodzie. Trzeba przesadzić prymulki z doniczek, wyplewić. Wszystko to muszę zrobić do czwartku. 

Nie wiem co z działką, bo sąsiad sie nie odzywa. Remonty wstrzymane, bo znajomy ma rehabilitację i wyjechał.

Skończyłam kurs jogi kręgosłupa. Teraz robię Pierwszą pomoc psychologiczną i Zoopsychologa. Z zoopsychologiem mam troche problem, bo jest 80 godzin praktyki. Nie bardzo gdzie jest ja zrobić. Muszę dojechać i szukam gdzieś blisko. Moze być gabinet weterynaryjny, ale praca musi być spójna z tym jaki temat pracy zaliczeniowej sie wybiera. Mnie interesuje stres u zwierzat i sposoby jego łagodzenia.

***

lato nadchodzi powoli

krok za krokiem

dni coraz dłuższe

poranki otulone ciepłem i wilgotne od rosy kuszą blaskiem

wieczory nabrzmiałe ciszą nie chcą się kończyć

cieszy mnie miękkość trawy i powietrze wonne od deszczu

a rozgrzana ziemia zaczyna pieścić stopy

wspominam dojrzewające pola

bogate w dobro

kwitnące pomidory zielone sałaty poziomki uśmiechające się z trawy

jeszcze czuję zapach róż w słońcu i dotyk płatków piwonii

w ogrodzie babci

dziś wstawię do wazonu koniczynę, maki zielone paprocie

poczuję się jak w kuchni mamy

uśmiechnę się i odetchnę

już czas




niedziela, 7 czerwca 2026

niedziela

 U mnie remont w pracowni prawie skończony. Już pomalowane i teraz wylewka ma schnąć miesiac zanim pomaluję podłogę, bo z gumolitu zrezygnowalam. Kupiłam juz porzadną, odporną farbę. Nie chcę robic remontu za trzy lata od nowa, a gumolit teraz bardzo szybko sie targa. Jutro już wniesiemy kanapę, bo potrzebuję ćwiczyć tam gdzie wcześniej. W sypialni mi ciasno. Kupilam regał i juz idzie. Idą też dwie paczki z Temu. Uważam, że rzeczy typu karty metaforyczne, pedzelki, farby akrylowe, pisaki sa świetne. Cena nieporównywalna. Nie zamówię za to juz kosmetyków. Teraz idzie krem do twarzy, ale żaluję, ze kupiłam. Ponoć sa testowane na zwierzetach, a to dla mnie duzy minus.

Mam zamiar sprzedać kawałek dzialki, bo nie wyrabiam sie z dbaniem o nią. Wszędzie perz, chaszcze. Chcę zachować tylko tyle ile dam radę zagospodarować i później o to dbać. Chcę by wszystko bylo zadbane. Kiedyś był duzy ogród i sad, ale do dbania bylo kilka osób. Teraz zostałam praktycznie sama, bo Krzysiek nie bardzo chce cos robić. Nie chcę się z nim klocić. Nie ma tez we mnie gotowości na pracę w sezonie po kilka godzin dziennie, bo mam inne zainteresowania i obowiazki. Ogrod i natura mnie cieszą i trochę mam i kwiatow i warzyw. Będę mieć, ale jesteśmy coraz starsi i wiecej nie damy rady ogarnąć.

Szykuję sobie pokoj u babci, bo Krzysiek idzie na emeryturę i jest ryzyko, że mnie zameczy hałasem. Ja niby zakladam słuchawki, ale niektóre moje aktywności wymagają calkowitej ciszy i odosobnienia. Pościel już u babci zmieniłam, wytarlam kurze, nie ma juz pajeczyn, podłoga umyta. Teraz juz tylko zadbanie o ozdoby i przytulność. Fajnie mi sie tam medytuje.

Jutro mam do przejrzenia neseser taty z dokumentami i to koniec porzadkow generalnych w duzym domu. Juz nic zbędnego nie ma. Zostala kuchnia mamy. Za miesiąc gdy pomaluję podlogę w pracowni, wszystko tam wniosę i zrobię porządki w całym domu, duzym domu. Nawet kurze powycieram u babci i podlogi zrobię. Odetchnę. W tym roku do jesieni, listopada chcę tez wstawić okno do babci/ostatnie/ i rolety do ganku i koniec na ten moment.

Tu ostatni obrazek. Chciałam wypróbować nowe chińskie pedzelki do akwareli. Obrazek jest taki sobie, a pędzelki świetne...:)



niedziela, 31 maja 2026

niedziela

Nadal u mnie masa pracy, a dzień nie jest z gumy. Mam plewienie, sadzenie, było podlewanie. Nie mam czasu na ciecie drewna. Jest sprzątanie u babci. Pilne, bo Krzyśka emerytura za miesiąc i gdzieś muszę uciec przed hałasem, który daje mu wypocząć a mnie męczy. Teraz u babci medytuję i robię inne pilne zabiegi do których potrzeba skupienia i ciszy. U babci niby śmieci i niepotrzebnych rzeczy już nie ma, ale jeden pokój trzeba ogarnąć już do końca. Trzeba zmienić pościel, odkurzyć, ozdobić. Jest jeszcze do wyniesienia stary kredens po cioci. Zostanie wywieziony, bo nie jest cenny. Na razie będzie straszył na podwórku. W pokoju dziadka jeszcze okno nie zmienione. Może tam zrobię siłownię z czasem.

U mnie w pracowni remont zaczęty. Trzeba zrobić podłogę. Będzie wylewka i gumolit. Paneli ani płytek nie chcę, a na drewno mi szkoda pieniędzy. 

Ostatnio sporo pracuję z wewnętrznym dzieckiem i nastrój mój bywa różny, bo wracają złe wspomnienia z dzieciństwa. To i owo wypływa, uświadamiam sobie. Trzeba to jednak przepracować, bo moje reakcje bywają trudne i to delikatne słowo. Będzie też praca z krytykiem i przepracowanie dzieciństwa i młodości pod kątem DDD. Nie wszystko było u mnie dobrze w rodzinie. Zdarzała się przemoc i psychiczna i fizyczna choć była i miłość, rozpieszczanie. W dzisiejszych czasach takie zachowanie dorosłych uchodzi za znęcanie. Trzeba to odreagować, bo niby bliskim wybaczyłam, ale to trochę zamiatanie pod dywan. Niektóre moje zachowania czy reakcje, moje podejście nie jest dobre dla mnie i dla innych. Nie chcę szkodzić ani sobie ani nikomu.

Za kilka dni zacznę kurs Kronik Akaszy. Od dawna za mną chodził. Niby mam książkę i próbowałam już wchodzić do Kronik, ale nie bardzo ufam sobie no i co kurs to kurs. Ostatnio w czasie wizyty dowiedziałam się, że wiele moich problemów wynika z tego, ze nie kocham siebie ani innych ludzi. Kocham zwierzęta, a na ludzi jestem dość zamknięta. Spodziewam się wrogości, krzywdy itp. Stad ten dystans. To powstrzymuje mój rozwój. No zobaczymy co dowiem sie na kursie... :)

środa, 20 maja 2026

środa

Pogoda sprawila, ze w ogrodzie nic prawie nie robię. Deszcz był bardzo potrzebny. Kupilam trochę roślin i powoli przychodzą, wsadzam, lepiej sie poprzyjmują. Nic juz teraz kupować nie będę.

Przymierzam sie do remontu w mojej pracowni. Zrobi brat Krzyśka. Trzeba naprawić kawałek podlogi i pomalować. Ja teraz wynoszę rzeczy, a troche ich jest. Kilka dni zejdzie.

Dieta trwa i już mniej 6 kg. Jeszcze 3 i odetchnę trochę. Teraz mam bardzo duzo ćwiczeń, bo godzinę dziennie. Dolozyłam piletes i treningi samoobrony. Z ćwiczeniami sobie radzę nieźle. W talii spadek i juz jest około 93 cm. Jeszcze 5 i będzie nieźle jeśli chodzi o otyłość brzuszną.

Znowu myśle o studiach psychologii od przyszłego roku/jesień/ Pieniadze nie sa problemem, bo mogę dostać dofinansowanie jako osoba niepełnosprawna. Problem to dojazdy na uczelnie dwa razy na semestr do Nowego Sacza. Najgorszy problem to język lektoratu. Niby można wybrać rosyjski, ale nie wiadomo czy grupa sie zbierze. Od tego wszystko zależy, bo ja angielski znam bardzo słabo i tylko w piśmie. Uczyc dalej tego języka sie nie chcę.

A tu Arońciu moje serduszko, przylepka kochana, cięgle obok albo na mnie...




poniedziałek, 11 maja 2026

poniedziałek

 Wreszcie pada i wszystko w ogrodzie żyje. Nie trzeba podlewać. Ja posadziłam trochę roslin to sie fajnie ukorzenią. Mam juz w donicach paprykę, pomidory, sałatę, truskawki. Zeszłoroczne poziomki w donicach, kwitną jak szalone. W tym roku chcę posadzić truskawki w gruncie, na ogródku mojej mamy. Posadzę moze w sierpniu. Teren niby skopany i krzaki oraz wieksze kępy chwastów wieloletnich wyciagniete. Niestety trawę jeszcze widać, a nawet darnie. Nie wiem co z tym zrobić. Nikt nie ma energii by to targać. Teraz myślę by kupić jeszcze tylko dalie do donic i bakłażan. Miałam kiedyś i mi sie udał.

W domu sprzątam teraz pracownię, bo moze uda sie zrobić remont podłogi. Przydałoby się, bo moje materiały malarskie leżą to tu to tam i to mnie strasznie drażni. Jakiś czas temu kupiłam pisaki akrylowe i pastele olejne na Temu i czekam na nie. Dziś moze przyjdą. Zobaczymy jakość. Tanie były.

U mnie znowu dieta. Odrzuciłam napoje typu soki ze względu na kalorie i kupiłam Mirindę 0 pomarańczową. Jest jeszcze grejpfrut i wypróbuję. Piję colę i to teraz będę pic. Cukier mi zbędny. Teraz będzie specjalna gotowa dieta na 6 dni i później coś typu karniwory. Ma mi szybko spaść około 5 kg. Teraz juz przerwy nie będzie. Gdy te 5 kg zrzucę przejdę na normalną dietę ale bez węglowodanów i dalej powoli. Chcę ważyć w normie. Trudno idzie, bo i wiek i IO i leki i metabolizm slaby z powodu braku ruchu i wielu diet. Teraz ćwiczę tylko jogę około godziny dziennie. Tak mam wygladać według chata gpt po zrzuceniu tego co mam zamiar. To moja inspiracja :)


Ostatnio trochę maluję... Ostatni obraz który jestem w stanie zaakceptować... To mnie drażni, że nie wszystkie mi wychodzą. Maluję juz tyle lat. Niektórzy po tylu latach juz ucza innych. Ja ciągle uważam, że sie uczę. Inna sprawa, że nie zawsze maluję. Miewałam przerwy i to czasem dłuzsze.



sobota, 2 maja 2026

sobota

Ostatnio prace idą dobrze. Została prawie opróżniona z miału komórka mojej mamy i zostały usunięte z korzeniami dzikie maliny i jeżyny  w jej ogrodzie. Została dana papa termozgrzewalna na dach od ganku. Zostały wywiezione częściowo worki z tym co zbędne. 

W nadchodzącym tygodniu chcę skończyć plewienie na podwórku. Moze zostanie przekopany kawałek ogródka od ulicy przed babci oknem. Sąsiad ma jechać na cmentarz ogarnąć groby, to co sie sypie. Jest specjalna zaprawa do lastryko. Ja będę cieła drewno i moze posprzatam pracownie. Jest szansa, że sasiad mi tą wylewkę zrobi, bo ma chorobowe. 

Dołozyłam sobie ćwiczeń. To tai chi i pilates. Codziennie mam 20 minut jogi, około 20 tai chi i około 10 pilatesu z wyjatkiem niedzieli, bo wtedy pilatesu nie ma. Ostatnio nie migam się przed ruchem. Nawet mnie cieszy. Chcę schudnąć i poprawić wygląd brzucha. Trzeba więc działać.

 Kończę kurs behawiorysty zwierząt/psy i koty/. Teraz piszę egzamin. Wyślę może jutro. W przyszłym tygodniu wezmę się za kurs jogi kręgosłupa. Mam już wykupiony. Teraz tylko działać. Łatwo nie będzie, bo to kurs z certyfikatem, instruktorski i nie wiem czy egzamin zdam. Anatomia zawsze była dla mnie trudna, a trzeba to opanować.

Takie prymulki mam. Wreszcie się dochowałam. Kupowałam kilka razy i chyba miejsca im nie odpowiadały, bo się niszczyły. Bardzo je lubię.










Takie wyróżnienie dostałam niedawno na grupie malarskiej :)