Codzienność

Codzienność

wtorek, 17 lipca 2018

plany itd...

Zaczęłam zbierać pieniądze na meble do sypialni. Chce kupić  bieliźniarkę, komodę i szafeczki nocne z sosny. Potrzebuję niecałe 2000 zł. Najważniejsza jest bieliźniarka. Powinnam ją kupić jak najszybciej, bo moja stara się rozpada. Może uda się wszystko do zimy kupić. We wrześniu mam zamiar pomalować szafę, toaletke, fotelik i szafkę. Malowanie sypialni chyba jednak dopiero w przyszłym roku.
Jeśli dobrze pójdzie to w tym roku chcę też kupić szafę do przedpokoju. Szafa ma byc koniecznie stara. Chcę ja na razie postawić w pokoju dziennym jak juz bieliźniarke wyrzucę. Resztę regału na razie zostawie, bo jeszcze stoi. Szafa ma być biała. Remont pokoju dziennego chyba dopiero w przyszłym roku zrobię. Potrzeba na to wiecej gotówki, bo chcę ścianę postawić, żeby kuwety kocie nie stały w pokoju dziennym. Zysk by był też taki, że by było zimą cieplej. Jeśli chodzi o zakup mebli, to martwi mnie wnoszenie. Pal licho jeśli przyjdą w częściach. Jakoś wniosę, ale co zrobić z szafą? Kto wniesie?

Kupiłam akryle i kilka stempli. Czekam na nie. Stemple to nie wszystkie, bo jeszcze inne wpadły mi w oko, ale juz nie duzo. Za kilka dni kupię chyba trochę wikliny do kuchni i to juz będzie koniec zakupów na ten miesiąc. Tak sobie myślę, że trzeba by kupić jeszcze jedna skrzynkę na rzeczy do scrapbookingu, bo warsztat sie rozrasta i w jedną skrzyneczke nie mieści się, a w pudełkach dziurkaczy trzymać nie chcę. Chyba ich jeszcze kilka kupię...:)

W najbliższym czasie czeka mnie też sterylizacja kotczki. Majka niedługo skończy dwa lata i jeszcze jest nie wysterylizowana. Pierwsza ruję miała bardzo późno i później miała rzadko ale ostatnio coś częściej. Co gorsze w czasie ruii prawie nie je i okropnie schudła, a jest drobniutka. Martwię się...




niedziela, 15 lipca 2018

niedzilnie

Schudłam już prawie 10 kg. To niby dużo, ale nie wtedy gdy do zrzucenia jest jeszcze 30 kg. Czuję jednak, że tym razem sie uda, bo pogodziłam sie z długim okresem odchudzania. To progres w myśleniu, ponieważ do tej pory chciałam szybko i byłam krótkodystansowcem. Miałam ambicję zrzucać 10 kg w miesiąc, a tak sie juz teraz nie uda i trzeba to zaakceptować. Na razie waga spada i organizm dobrze współpracuje. Obym szybko jeszcze 10 kg zrzuciła to będzie lżej. Juz jest. Na razie przygotowuję dużo przetworów z warzywami do zup. Robię fasolkę, cukinię i kalarepkę. Pomyslę o świeżych ogórkach. Będzie jak znalazł zimą gdy dostepu do warzyw nie będzie. Troche się tego okresu boję, bo co ja biedna będę jeść. Tęsknie za pieczywem domowym, sałatkami z majonezem, quiche, kluskami, pizzą i zapiekankami. Gdy zrzucę 10 kg na coś z tego sobie pozwolę. To będzie nagroda za wytrwałość.

Dni wczorajszy i dzisiejszy traktuje ulgowo. Nawet sie nie ubierałam. Chodze, a w zasadzie lężę na kanapie w długiej podkoszulce. Dziś na dodatek nie zamierzam pracować. Ma być luz i psychiczny wypoczynek. Będzie dużo spania w dzień i troche robótek. Chcę zrobić kolejną czapkę tym razem z bucli. Nawet juz zaczłam. Robi sie dość trudno, bo włóczka jest pełna supełków i sie haczy, ale czapczka wychodzi bardzo fajna, mięciutka choć kolor mi niezbyt odpowiada, bo granat. Kusi mnie anioł czarno-biały, może kolejne kwiaty i może kartka. Myślę o rysunkach węglem i sangwiną...






Późnym popołudnim zrobię cukinie do słoików, a wieczorem muszę napisać tekst o snach do Claudii i prognoze tarota na Fanpage. Jutro może wpłyną mi pieniądze na konto to kupie akryle i zacznę nimi działać.
Późną porą będę słuchać odgłosów nocy. Chcę się zrelaksować. Uwielbiam ciszę, otwarte okno i od czasu do czasu nawołujące się psy. Zawsze to lubiłam jako typowa sowa i często sobie tą przyjemność w lecie dawkuję. Marzę o tym by usłyszeć kiedyś wyjące nocą wilki, ale mi to chyba nie będzie dane w tym życiu. Noc jest wspaniała, przyjazna i dobrze na mnie wpływa w przeciwieństwie do gwarnego dnia. Nie znoszę samochodów, krzyczacych dzieci i gadających pod oknem ludzi. Chyba powinnam mieszkać na odludziu...:)

piątek, 13 lipca 2018

piątek

Tydzień się kończy, a ja juz myślę o nastepnym. Chcę prosić znajomego, żeby przyszedł do moich drewutni. Dachy są nieduże to powinno pójść szybko. Mam też zamiar zamówić węgiel. Mam do tego sporo drewna i myślę sobie, że to do końca roku wystarczy. Do rozpałki są listwy boazeryje, które na bieżąco rąbie Krzysiek. Dziś chcę przepalić jeszcze raz w centralnym. Mam kilka pomysłów. Jeśli sie palić nie będzie to poproszę znajomego, żeby i do pieca zerknął. Trzeba z robotą uciekać. Gorszy problem z ogrodem, bo są deszcze i nic zrobić konkretnego nie możemy. Gryzie mnie to...
Piła spalinowa jednak będzie jak dobrze pójdzie, bo sie z tym kto tnie pogodziłam. Znowu gadamy przez telefon i ma we wrześniu przyjechać. Liczę, że uzbiera mi tez grzybów, bo u niego jest dużo. Tylko co zrobić by awantur kolejnych nie było? Temperamenty mamy jaki mamy i oboje lubimy dominować. Obiecał mi, że u mnie w domu nie będzie próbował rządzić. Oby słowa dotrzymał.
Do wycięcia we wrześniu będzie kilka drzew w tym suche i sporo chaszczy. Moze mi tez wytnie zdziczałe maliny. Jeśli się uda do tego czasu z szafą zrobić, to i starą szafę potnie.

Lato jak na razie mi nie dokuczyło. Nie ma upałów i przechodzą deszcze, co mi podlewanie warzywnika ułatwia. Oby i sierpień taki był. Mimo tego tęsknię do okresu w którym lata miały urok i klimat. Pamietam sianokosy, żniwa, krowy pędzne na wypas z odgłosem dzwoneczków i bukiety polnych kwiatów. To już przeszłość. U mnie teraz przedmieście-krów nikt nie ma, polnych kwiatów brak i wszędzie strzyżone trawniki i tuje. Nie lubie tego klimatu. Brak mi typowej wsi. Na obecnej wsi tez bym się chyba nie odnalazła, bo nowobogackie domy dla mnie uroku nie mają. Kochałam stare drewniane chaty, drewniane płotki, słoneczniki, malwy i bzy. Trzeba wspólczesność zaakceptować tylko niech nikt mi sie nie dziwi, ze dom mało opuszczam.

A na koniec wytworki i znikam do pracy...:)








środa, 11 lipca 2018

środa

Dziś jadę do miasta i już mam nerwy, bo nie mam na to ochoty. Musze załatwić ubezpiczenie domu, wydrukować napisy do kartek i kupić może farbę do mebli. Farba jest mi potrzebna do malowania szafki. Zdecydowałam się na złamaną biel. Oby tylko farba była, bo sklep jest mały, a do supermarketu nie chce mi się iść. Chcę też coś szklanego kupić na ozdoby. Mogłabym użyć farb do szkła, bo stoją i się kurzą...
Po powrocie odreaguje i wezme się za wytworki. Będę mogła zrobić również kartki. Jutro wypróbuję kartki ze stemplami, bo czarny tusz powinien juz przyjść. Jutro też może kupię maszynę do scrapek, akryle i kolejne stemple. Dziś zapłacę za kolejne wykrojniki, które kupiłam. W tym miesiącu juz chyba nic z rękodzieła więcej nie kupię, bo inne wydatki mam. Chce zbierać też na bieliźniarkę.

Jutro chcemy wyjść do ogrodu zrobic jedną rabatę. Na razie posadzę na niej azalię i dwie hortensje. Później chce jeszcze dosadzić może ostrokrzew o dwubarwnych liściach jak go kupię. Rabatka jest nieduża i od północnego wschodu pod murem. Chcę jednak dosadzić trochę kwiatów typu żurawki i może funkie. Może też coś na skalniaki. Kolejna rabata wkrótce z tym, że muszę najpierw kupic rollborder, żeby mi Pikuś roślin nie deptał i nie podlewał. W tym miejscu chcę posadzić bukszpan o dwubarwnych liściach. Chce też kupić floksy, marcinki i kilka lilii, a jesienią może krokusy i może tulipany botaniczne. Ma być to co lubię, a na styl nie patrzę.

Zaczęłam znowu dziergać. Powstały dwie czapki raczej jesinne, bo ażurowe w tym jedna typu luźnej. Skończyłam też zamotkę. Bardzo lubię czapki robić. Przymierzam się do czapki z babcinych kwadratów i do czapek z wzorami. Te jednak robi sie dłużej i muszą wiecej kosztować. Kto jednak powidział, że wszyscy wybierają co tańsze. Kupiłam troche włóczki. Troche dostałam to pokombinuję. :)





A na koniec grafiki...





poniedziałek, 9 lipca 2018

Poniedziałek

Mam w ogródku pierwsze zbiory poza szczypiorem, szczypiorkiem, siedmiolatką i ziołami. Ogórki już jemy, a pomidory dochodzą. Zerwałam też pierwsza paprykę czarną. Papryki będzie dużo w tym roku. Nie będę kupować chyba, że na przetwory. Ogórków i pomidorów tez mi wystarczy na bieżące spożycie. Dynie i kabaczek kwitną, ale owoców nie widać niestety. Cukinię kupuję. Kupuję tez fasolkę i bób, a chciałabym mieć własne.
Robię przetwory. Za mną troche fasolki szparagowej i cukini. Zrobiłam też na razie dwie kalarepki. Jeszcze z 4 zrobię, bo to eksperyment. Zrobię też ogórki konserwowe i może typu mizerii tylko grubsze, żeby się na zupy nadały.

Nadal działam robótkowo. Ostatnio robie kolczyki, kartki i maluję. Robię rzeczy tańsze. Kusi mnie zacząć robić i te droższe. Do tego by były potrzebne zmiany w sposobie myślenia. Trzeba by nad sobą popracować i nabrać na poczatek tupetu w kwestii wyceniania. Zauważyłam, że niektóre osoby tupet mają i wyceniają strasznie drogo rzeczy bardzo przeciętne. Czy sprzedają to juz inna sprawa. Ostatnio maluję ptaki i to chyba nie koniec. Mam z tego dużą frajdę. Po pastelach przyjdzie czas chyba na akwarele. Robie też kolczyki i jeszcze trochę ich zrobie, bo zapasy mam. Chcę wstawić do butiku 10 par. Kartki będę robić dopiero od środy, bo napisów teraz nie mam i muszę wydrukować. Przygotowuje je w Corelu. 









W tym tygodniu zaczynamy działać z powrotem w ogrodzie. Czas zrobic rabaty, bo chwasty padły. Trzeba też zniszczyć kolejne. Dzwoniłam do znajmego w sprawie piły. Rozmawiałam z koleżanką, jego żoną i ona twierdzi, że on piłę ma i pewnie mi to co trzeba wytnie. Chcę też by pociął mi deski pod ikony decoupage. Zrobie ich sporo, bo chcę je nie tylko do sprzedania ale i dla siebie. Znajomy wróci z urlopu za kilka dni to z nim porozmawiam i jakby co deski kupię.

piątek, 6 lipca 2018

sobota

Weekend mnie cieszy, bo mogę się wyspać do oporu. Lubię wstawać bez pospiechu, leniwie. Lubie powoli zaczynać dzień koło południa :). Nic mnie teraz nie goni.Te dni spędzę z Krzyśkiem. On będzie robił swoje, a ja swoje. Ja będę chyba malować tylko jeszcze nie wiem w jakiej technice. Moze akryle, akwarela albo pastele, a może wszystkie po kolei? Chodzą za mną kolejne flamingi. Dwie akwarele o tej tematyce sprzedałam. Pastele czekają na kogoś kto sie zakocha. Kolej chyba na akryle, bo jeszcze w tej technice flamingi mojego autorstwa nie powstały. Nie wiem tylko czy różową farbę jeszcze mam. Powinnam polakierować kolejny raz szafeczke na klucze. Czekają kolczyki. Ostatnio sprzedałam portret kobiety-pastele. Trzeba by namalować kolejny i dni zejdą.

W przyszłym tygodniu już może zamówię węgiel i pójdę do znajomego w sprawie remontu dachów. Spytam też czy ma piłę spalinową. Czas uciekać z pracą. Zaczniemy też z Krzyśkiem z powrotem działania w ogrodzie. Rabaty są cztery do zrobienia i sporo chwastów czeka na spryskanie. Czas sie za to zabrać. Krzysiek sie będzie wzbraniał, bo przychodzi z pracy zmęczony. Ostatnio broni swojej prywatności i tak pozuje do zdjęcia...:( Będę musiała nad nim popracować:) Pracuje też nad nim, żeby zgolił wąsy, których nie znoszę. Wróciłam do niego i jest w porzadku. Czas było docenić, że się mną opiekuje i że jest bardzo pomocny. Nie będę już szukać szczęścia na Badoo. Znalazłam na chwilę i się rozwiało jak dym, a on się sprawdził.









A na koniec pierwszy samodzielnie wykonany obraz lany. Technika jest interesująca i powstanie w niej jeszcze niejeden obraz. Muszę tylko akryle kupić, bo moje się już kończą, a zapisałam się na malarstwo sztalugowe do ośrodka kultury...



środa, 4 lipca 2018

czwartek

Ostatnio co zrobię wstawiam na Artillo. Miałam też wstawiać na Dawandę, ale ma przestać istnieć. Szkoda. Wysłałam prace przykładowe do kilku galerii i zobaczymy. Mogę mieć problmy, ponieważ robię kiepskie zdjęcia. Muszą to być portale polskie, bo angielski mnie odrzuca. Nie mam ochoty sprzedawać za granicą, bo inna waluta, cło itp komplikacje. Myśle o Allegro o ile nie będzie opłat za wystawienie w tych kategoriach, które mnie interesują, czyli głównie kartki i obrazy na razie. 
Mam sporo pomysłów na rękodzieło. W najbliższym czasie chce  zrobić kartki ze zdjęciami moich aniołów. Może też pójdą kwiaty i koty. Te kartki by były tańsze niż scrapbooking. Chcę tez zacząć robić czapki, może etui na telefony, kolczyki decoupage, breloczki i może zakładki drewniane z koralikami. Zaczęłam też malować anioły pastelami. Wychodzą poważne i smutne jak ja teraz... Myślę o akwaralach, bo jeszcze aniołów tą techniką nie malowałam. Dziś chcę wykonać obraz vedic art z tym, że nie malowany tylko lany. Wczoraj już płótno zagruntowałam.




Dziś po południu idziemy na dłużej do ogrodu. Trzeba wszystko podlać gnojówką z pokrzyw. Trzeba też zrobić następną i może pokombinować z papryka i pomidorami z preparatem ułatwiającym zapylanie. Trochę nam zejdzie. Krzysiek musi iść ze mną, a trochę sie broni, bo przychodzi z pracy zmeczony i chce spać.