Codzienność

Codzienność

sobota, 21 września 2019

sobota

Dzień zaczął się wcześnie, bo o 9:10. Musiałam wstać, ponieważ jadę zaraz na zajecia z malarstwa. Dziś moze mi się uda skończyć obraz. Pewna jednak nie jestem. Nie wiem co będzie następne. Kuszą mnie astry albo marcinki. Kusi mnie pejzaz jesienny. Moze podziałam po kolei. W domu na razie akrylami nie maluję, bo nie bardzo mam czasu i miejsce na ścianach sie powoli kończy. Wisi obraz koło obrazu. Nie mam czasu na ikony. W zasadzie potrzebuje jeszcze kilku ikon nad drzwi w sypialni. W pokoju dziennym będą ikony wykonane w technice decoupage. Muszę jeszcze znaleźć miejsce na decoupage z aniołami. 

Myślałam, że z malowania na szkle muszę zrezygnować, a tu niekoniecznie. Szklo juz mam ze starego okna. Sebastian mi potnie. Potrzebuję trzy niby witraże do okien. Zobaczymy jak mi pojdzie. 

Od kilku dni robię ikony decoupage. Mam z tego spora frajdę. Wytworki mi sie podobają. Robię je dla siebie. Chyba jeszcze pomyślę o kilku ikonach w mniejszym rozmiarze. Chętnie je powieszę nad drzwiami na ścianie. Może też zrobię kilka obrazków z aniołami. Na razie kupiłam jeden papier i dwie deski. Są dostępne kolejne i moze o nich za jakiś czas pomyślę.
W tym roku chyba zawieszek - bombek nie będę robić. Mam dużo bombek i zawieszek i nowych nie potrzebuję, a o sprzedaży nie myślę.

Dziś u mnie remont. Znajomy robi ocieplenie ściany od kuchni. Liczę, ze mi to temperaturę w pomieszczeniu troche podniesie. Nie wiem kiedy skończy. Zostaną jeszcze rynny, zostanie piankowanie i tynkowanie i koniec na ten rok.

Kupiłam 2 leszczyny pospolite i bordowy bez pachnący. Kupiłam też materialy na kolejne ikony decoupage. Tym razem będą wykańczane srebrem. :)







czwartek, 19 września 2019

czwartek

Jesień coraz bliżej. Rośliny zaczynaja sie niszczyć. Ot chociażby moje pelargonie. Zawsze gdy umierają to dla mnie ciężki moment, bo mi ich żal. Kiedyś przetrzymywalam z roku na rok, ale teraz nie mam gdzie, bo albo marzna albo bujają. W najblizszym czasie trzeba powysypywać z donic ziemię i to już będzie koniec naszych prac ogrodowych w tym roku. Miało byc jeszcze koszenie, ale mama się uparła i nie pozwala, bo hałas jej przeszkadza. Przez nią dom wyglada jak jakaś melina. Wytłumaczyć nic jej nie można, a konfliktów nie chcę. No i połowa domu jest jej i w tym wypadku ja decydować nie mogę. 

Niedługo według niektorych numerologow zacznie sie kolejny rok numerologiczny. U mnie to rok 9. To rok pożegnań i zmian. Zmiany juz widzę, bo zrezygnowałam z niektórych pasji. Odpuscilam ogród warzywny, kury i trochę rękodziela. Przejrzałam troche rzeczy i to i owo chce sprzedać. Ot chociazby kilka gier planszowych. Nie mam czasu grać i gry sa prawie nieuzywane. Chcę tez sprzedać tablet graficzny, bo nie po drodze mi z nim. Wolę rysować myszą i jeśli zdecyduję sie na tablet to kupię z wyswitlaczem. Chyba spróbuje sprzedzać czytnik ebookow, bo czytam tylko na laptopie. Będę nadal pisać haiku i wiersze z tym , że wiersze tylko białe. Będę nadal brać udzial w antologiach. Będę czasem pisać opowiadania, ale o powieści juz nie myślę. Za dużo nad nią pracy i zysk niepewny. Rok 9 to pożegnania, a za rok moze cos nowego sie pojawić. Rok 9 to też duchowość. Zrobię kilka kursów...

Kończy się wrzesień i kończy sie dieta. Powody sa dwa. Po pierwsze jestem wściekle głodna i już mi same płynne potrawy nie wystarczają. Po drugie nie chudnę już. Niby chcę poczekać jeszcze parę dni do nowiu, ale nie wiem czy wytrwam. Schudłam w tym roku tylko 7 kg. Strasznie mało. Teraz obawiam się jo-jo. Będę bardzo uważać to może wagę utrzymam, a od stycznia znowu dieta. W przyszłym roku jak dobrze pójdzie mam szanse zejść z otylości. To będzie święto...:)

Jeszcze robię kartki świateczne, ale powoli mi sie bazy kończą. Gdy już nie będę miała zacznę dzialać pastelami suchymi. Pomyślę o pejzażach w tej technice. Muszę się w tym temacie podszkolić. Caly czas pracuje z ołowkiem. Ostatnio wysłalam troche prac do oceny. Jest nieźle, ale nie całkiem dobrze. W tym roku chcę dobić do 100 szkiców martwej natury. Myślę tez o architekturze, ale przede wszystkim chcę opanowac portrety. Niedługo ruszę z dalszymi lekcjami kursu. Czas na nosy i usta. Zrobiłam pierwszą ikonę decoupage...






Moja jesień



kocham jesień

jest mi siostrą

nawet gdy niebo straszy deszczem

zaglądam w jej złote oczy

a ona uśmiecha się do mnie

i przeprasza za wilgoć we włosach i chłodne dłonie

kocham jesień i życie

stąpające krok za krokiem

aż po kres
nabrzmiały ciszą

wtorek, 17 września 2019

wtorek


Jedną z książek o kobiecości, które mnie zainteresowały juz mam, bo dostępny był ebook. Zaczęlam czytać i już mi otworzyła oczy dlaczego źle się czuję w swojej skórze i dlaczego źle się dzieje w moim małzeństwie. To faktycznie brak akceptacji roli męskiej. W ta rolę wepchnął mnie Krzysiek, ale było w tym sporo mojej winy. Chcę byc kobietą i żyć jak kobieta, a zmuszona jestem nosić spodnie. Trzeba troche spraw przemyśleć i nad związkiem popracować. Nie wiem tylko czy bierność Krzyśka nie ma zbyt glebokiego podłoża. Moze tez wynikać z choroby, a wtedy nic nie zdziałam. 

Wczoraj zrobiłam przymiarkę do robienia albumów. No i niestety to mnie nie zachwycilo. Zrezygnowałam więc i zostanę sobie przy kartkach. Tylko przy kartkach, bo to mnie cieszy.






Porządki w domu się powoli kończą. Zostanie w zasadzie tylko pracownia o ile dzis zrobimy pokój dzienny. No i sypialnia, ale ta po malowaniu. W pracowni będę robić sama. Mam trochę rzeczy z rękodzieła, które juz mi się nie przydadzą. Chętnie je komuś podaruję. Nie będę malować na tkaninach. Nie będę malować na szkle. Tego mi bardzo szkoda, ale nie mam nigdzie szklarza w pobliżu, zeby mi podkłady wycinał. Nie będę juz robić bombek decoupage. Nie będę już robić kolczyków drewnianych i z metalu. Przyszedł moment by cos wybrać. Zostane przy malowaniu róznymi technikami, przy rysunkach i przy kartkach. Nie rezygnuję tak do końca z decoupage, ale rozwijać sie w tym kierunku nie będę. Zostaje szydełko, ale będę robić tylko poduszki dla siebie.

mgła

natchniona jesień
przybywa z rześkimi porankami
przesyconymi  wilgocią i nostalgią
rozkłada biały welon
na  moczarach i nad wrzosowiskiem
mgła lekka jak puch
to  rwie się i zwisa z krzewów,  snuje się swawoli z wiatrem
to otula to skrywa świątka przy drodze
po chwili opływa  lekko
po pierwszych pocałunkach słońca
rozczarowana ciepłem i jasnością

a na koniec wiersz pisany do obrazu...


Jesienie

nadeszła jesień
drzewa rozkwitłe złotem i oranżem
snują opowieści
wiatr ciska mi w twarz to co było
chwile nabrzmiałe radością i te smutne
wspomnienia wirują wokół
jak liście swawolące z wiatrem
to kąsają goryczą to pieszczą
tyle ich już było
odchodzę powoli
kraina bez powrotu wabi światłem
gdzie kolejna jesień mnie zastanie
tu czy tam



niedziela, 15 września 2019

niedziela

Wczoraj bylam na zajęciach, a po powrocie zwinęłam sie w kłębek i spałam dwie godziny. Znowu dłuzej sypiam. Dobijam juz do 9 godzin. Zimą będę spać jeszcze dłużej i tak do wiosny.:)

Dziś oprócz spania będzie czytanie. Moze tez kupię kolejne książki tym razem o kobiecości. Ostatnio coś mi moja kobiecość umknęła. Więcej działam niż biorę, myślę niż czuję. Problem wypływa stąd, że Krzysiek calkiem wycofał się z aktywności i ja musiałam przejąć rolę aktywną bardziej męską w domu. Nie podoba mi się to i źle się z tym czuję. Może te książki mi coś pomogą. Pierwsza jest o partnerstwie. Moze mi otworzy oczy na niektóre sprawy. Oby...




Znowu robie kartki. Tym razem świateczne. To pierwsze w nowym stylu i nawet mi się podobają. Mam jeszcze kilka baz i jeszcze kilka zrobię.





Od jutra zabieramy sie za dalsze sprzatanie. Ja mam zamiar pomyć meble w kuchni. Krzysiek wyczyścił już zlew. Okno juz umyte. Firanka i zazdrostka wyprane. Jutro jedzie na zakupy, ale może go jeszcze skłonię, żeby pomył to i owo w łazience. Strasznie klnie, ale robi. We wtorek czas na pokój dzienny. 

wrzesień

nadchodzi  jesień  z  bukietem chryzantem
i szelestem suchych traw
jeszcze trochę i brzoza zapłacze liśćmi
wspominam dziadka
i jego opowieści
o tamtym wrześniu
gdy krew mieszała się z łzami
a pola bitew przysłaniała mgła
gęsta jak mleko
pamiętam smutek i trwogę
i słowa życie jest cudem a polegli się nie skarżą ale ty pamiętaj
pamiętam i nie zapomnę

wrzesień

jeszcze lato a już jesień maluje liście
wiatr czesze suche trawy
 i zrudziałe nawłocie
poranki zaskakują rześkością
jeszcze lato a już mgły
snują się pod lasem
i grzyby wskakują do koszyka
wczoraj zerwałam gałązki jarzębiny
dziś marcinki się do mnie śmieją
jutro pójdę na wrzosowisko
i podam dłonie jesieni
Agata Rak



piątek, 13 września 2019

piątek


Prace, które zaplanowałam na ten tydzień prawie wykonane. Dzis Krzysiek umyje ostatnie okno. Zostanie tylko to z sypialni, ale ono dopiero po malowaniu. Z praniem tez koniec. Dziś zrobię ostatnie dżemy. No i prawie fajrant. Prawie, bo jeszcze w przyszłym tygodniu chcę to i owo dopucować. U mnie bałaganu nigdy nie ma, ale mieszkanie jest zaniedbane, bo właśnie z utrzymaniem czystości jest problem. Tu sierść, tam odbite łapki czy palce. Tam niedomyty zlew czy kurz. Drażni mnie to, ale staram sie tym nie przejmować, bo nie moge sobie brać całego świata na glowę. Krzysiek powinien sprzatać, bo nie pracuje. Niestety mu to nie w głowie. Ostatnio domył to i owo w łazience Sebastian. Od tego czasu nikt nawet palcem nie ruszył.

Jesień coraz blizej. To juz wyraźnie widać i w ogrodzie i w zachowaniu zwierząt. Moje koty jedza więcej i Pikuś też. Więcej jedza ptaki. Jeszcze niedawno karmiłam je raz dziennie, a teraz czasem trzeba dosypać ziarna i po południu. Nie moga byc przeciez głodne. Oprócz wróbelków bytujących na naszej posesji, przylatują też inne. Bywaja gołebie i cukrówki.
W ogrodzie przekwitaja floksy. Kwitnie po raz kolejny róża. Kwitna nagietki i marcinki. Zniszczyły mi sie niebieskie i fioletowe i muszę wiosna kupić. Kwitna tez dalie. Obecnie mamy tylko czerwone. Mama lubi czerwień i dlatego tylko dalie w tym kolorze dostała od sasiadki. Ja lubie kolorowe. W tym roku kupiłam dwie, ale kłącza były liche i nie zakwitły. Oby przez zimę przetrwały. Obawiam się jednak, że bulwy moga wyschnąć.
Za kilka dni muszę kupić leszczyny i moze bordowy bez.










XXX
chodź
usiądziemy przy kominku
on nie lęka się nocy ani chłodu
otuli nas ciepłem
a serca zabiją z błogością i rozkoszą
jak kiedyś
płomienie się splatają tańczą figlują
liżą z wdziękiem polana
iskry strzelają to tu to tam
niczym fajerwerki
biorę je w dłonie i splatam z magią chwili
pogrążona w ciszy i we wspomnieniach

Jesienne haiku


poryw  wiatru
ścieżką w parku sunie
szkarłatny liść

klucz żurawi
pierwsze wrzosy przy schodach
już fioletowe

chłód wiatru
nitki babiego lata
w mamy włosach


środa, 11 września 2019

środa


Dziś wstałam wcześnie i do tego zmarznieta. Od razu zamknęłam jedno okno w sypialni. Kocham jesień, ale te pierwsze chłodniejsze dni mnie zaskakują. W dzień też mi chłodno. Wskoczyłam w spodnie i już nie rozstaję sie z poncho. Mama wieczorami podpala w piecu.
Kończę robić przetwory. Dzis Krzysiek jedzie po owoce na dżemy. Kupi jabłka i gruszki. Lubię dżemy domowe i troche ich przez zimę zjem. Krzysiek tez je.
Poza tym będzie troche pracy w domu. Niby będzie dzialał Krzysiek, ale i tak stresu nie uniknę. Nie lubię ruchu tego typu. Jutro dalsze prania i sprzatania i tak do końca tygodnia.

Wczoraj pisałam wiersze i dziś będę pisać. Co roku wena przybywa wraz z końcem lata. Sporo wierszy o jesieni mam w dorobku.
tryptyk

ranek
las omotany mgłą
wyjawia swoje tajemnice
krzyk sójki
wabi na uśpioną polanę
gdzie koźlarze
przycupnięte w mchach
witają dzień

środek dnia

blade słońce
rozpala oranżem liście
wiatr igra z kasztanami
a zrudziałe nawłocie
otulone nitkami pajęczyny
drzemią w ciszy
wspominając  lato
pachnące maciejką

zmierzch

maluje szarością
 senne wrzosowisko
ostatnie szkarłatne promienie
liżą widnokrąg
wiatr to przycicha to się wzmaga
tarmosi suche trawy
to tańczy z liśćmi

Na diecie nadal jestem, ale chyba przetój, bo waga nie spada. Poczekam do 17, bo wtedy księżyc ruszy na nów. Moze i waga ruszy. Jeśli chodzi o wagę to i tak sukces, bo ważę juz mniej niż Krzysiek. Już nie moze mi dokuczać. Strasznie sie cieszę z tego powodu. Jeśli to przestój to niedługo, bo już 1 października z diety wyjdę. W zasadzie to przejdę na 3 etap. Polega to na tym, że będę stopniowo dodawać potrawy o konsytencji stałej.

A na koniec wczorajsza zupa. Zupełnie inny smak... Tylko skladniki, bo zakladam, ze każdy gotować potrafi...:)

- groch łuskany
- pól cebuli
- machew tarta
- ziemniaki
- makaron
- pieczarki
- śmietana
- sól
- pieprz
- majeranek





poniedziałek, 9 września 2019

poniedzialek

Lato skończyło sie dla mnie. Już mi chłodno zwłaszcza wieczorami. Leżę pod kocem, ubrana w poncho i nawet okno zamknęłam w pokoju dziennym. W nocy śpię pod kołdrą. Kocham jesień. Kocham umiarkowane temperatury. Czekam na kolorowe liście i dojrzałe orzechy. Na razie cieszą mnie dalie w wazonie i nawłocie.

W niedzielę miałam jednak pracę, bo zgłosiłam się o napisania horoskopu numerologicznego na portal. To był tekst płatny. Dziś mam do napisania rownież horoskop z tym, że niepłatny. Warto go napisać, bo dzięki niemu będę mieć wyższa pozycje na portalu. Dziś mam też wyjazd do miasta. Jest pilny i nie moge go przełożyć. Jutro będę układac krzyżowki. Tym samym tydzień zacznie sie pracowicie. Nie narzekam na pracę zawodową, ale juz przed sprzataniem się wzdrygam. Od jutra czas je zacząć. Na pierwszy ogień pojdą okna, ale myć będzie Krzysiek. Teraz on jest gosposią. W końcu nie pracuje. Dziś zaczynam też prać koce i kapy.

Remont dachu się zaczął. Pod koniec tygodnia znajomy go skończy. Już byłby koniec, ale brakło papy, a cały tydzień znajomy pracuje. Do zrobienia jeszcze zostaną rynny i ocieplenie ściany. Teraz się modlę o pogodę, bo deszcz by to wszystko przesunąl w czasie. Mama troche pieniędzy jednak dała. Cieszy mnie to, bo bez problemu za kilka dni kupię kurs chirurgii fantomowej. Po 20 chcę jeszcze zalożyć folię antywłamaniową, a wcześniej może będzie sterylizacja Majeczki. Interesuje mnie też kurs dwupunktu. Na razie kupiłm książkę.

Z ostatnich kartek jestem zadowolona. Podobaja mi sie w takim stylu i zawsze takie chciałam robić. Teraz czekam na materiały na kartki świateczne. Liczę na to, że tez będzie progres. Na razie o innego typu kartkach nie myślę.