Obudziło mnie słońce. Fajny dzień dzisiaj się szykuje. Będzie trochę pracy na dworze. Trzeba posadzić begonie, przesadzić pelargonie. Jutro chyba prymulki. Trzymałam je w domu na oknie całą zimę, ale już rosną. Ciekawe czy zakwitną. W poniedziałek kupię bratki, bo już pora. pójdą do donic. Może też przeniosę trochę gałęzi. Swierk wycięty, ale gałęzie jeszcze leżą na donicach z kwiatami. Trzeba się z tym spieszyć, bo mogą zacząć kiełkować. Mam kwiaty wiosenne w donicach, ale coś kiepsko idą. Nie wiem czemu. Wiosna mnie cieszy.
Muszę kupić nową pilarkę, bo moja padła, a drewna sporo czeka.
Mam sporo wydatków teraz, a zarobki kiepskie. Na okno mam. Potrzebuję na płot, telefon, usunięcie malin z ogrodu. To około 4000 zł. Oszczędności nie ruszę. Szybko nie zbiorę.
Martwi mnie stan zdrowia Krzyśka. Cholesterol, cukier, bóle biodra i nogi. Je masę słodyczy i nie słucha co się do niego mówi. Robi po swojemu. Niby leki bierze.
Ja czuję się dobrze. Trochę schudłam.
Sporo ostatnio maluję. Ten obrazek jest w rzeczywistości ładniejszy, bo nie potrafię robić zdjęć i nie nauczę się już. Nie przepadam za tym.
chłodny poranek
resztki śniegu na łące
krakanie wrony
szara jabłonka
krople wody z gałęzi
błoto na ścieżce
pole pod lasem
miękka ziemia pod butem
topniejący śnieg

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam