Codzienność

Codzienność

sobota, 27 czerwca 2026

sobota

U mnie prace stanęły, bo upały, ale duzo już w dużym domu pracy nie ma. Z plewieniem też nie. Kupiłam troche kwiatów i już są w ziemi. Na razie z nowymi roślinami przerwa. Kupię trochę moze we wrześniu dopiero. Porządki po ustąpieniu upału.

Sprzedaż działki w toku. Zamówiłam ostatnie okna w duzym domu i pracę na cmentarzu-żwirek wokól wszystkich grobów. Na ten moment chcę kupił rolety aluminiowe zewnetrzne do pokoju dziennego i sypialni. Mam dośc upału, a one ponoć obnizają temperaturę o minimum 5 stopni. To mi wystarczy. Pomyślę też o roletach tego typu jeśli się da na dwa okna od strony podwórza. Nie muszą byc antywłamaniowe przecież. Sąsiad wraca za kilka dni z rehabilitacji i pogadamy o dachu nad komórką. To by były wszystkie prace na ten rok.

Krzysiek ma jeszcze tylko 7 dni pracy i juz emerytura. Coś więcej się w domu i koło domu zrobi, bo będzie miał czas i energię.

U mnie trochę zbiorów. Kończą sie sałaty i poziomki białe i truskawki. Czekam na pomidory, papryki i bakłażan, bo kwiatek był.

A na koniec kilka zdjęć z mojego podwórka. Skromnie u mnie jest i tak jak bywało na dawnych wsiach. To pozostanie, bo lubie ten klimat.








***

lato nadchodzi powoli
bierze w objęcia
ciche poranki na wsi
rozsiada się na polach
a one falują jak zielone morze
w ogrodach pachnących ziołami
wiatr pieści pierwsze porzeczki i maliny
pszczoły krążą między kwiatami
jeszcze dzień dwa
a malwy i słoneczniki
pokłonią się słońcu
wieczór każe na siebie czekać
i trwa i trwa bez końca

niedziela, 21 czerwca 2026

niedziela i prace...

Tydzień był bardzo pracowity. Pracownia już ogarnieta i mój pokój-biblioteka prawie też. Posprzatałam tez w bibliotece u babci. Jutro chcę sprzątnąć w kuchni u babci. Moze sie uda przenieść biurko od mamy. Chcę go dać do biblioteki u babci. Tam pójdą materiały na książki w planach, zeszyty, papiery, ołowki itp. Trzeba by powiesić wszystkie obrazy u mnie i u babci. To zależy od tego czy znajdę gwoździe. Trzeba by kupić. Mam do malowania podłogę w łazience. Trzeba zamieść taras. Trzeba wyplewić na ulicy, bo na podwórku wszystko ogarniete. Jest do uprzatniecia okolica tarasu-stary gumolit. To wszystkie plany na nadchodzacy tydzień.

W tym tygodniu mam jechać na konsultację do notariusza i chyba będzie podpisana umowa przedsprzedazy działki. Dostanę zaliczkę. Od razu zamówię dwa ostatnie okna do babci i skontaktuję sie z panem, który mam i zrobić żwirek na cmentarzu.

Kończę robić poduszkę do babci. Mam tam teraz cichą przestrzeń i potrzebuję wygody. Zaniosłam kominek do aromatyzacji, kadzidełka, świece. Jest wyprana pościel w tym prawdziwa pierzyna i poszewka na poduszkę z wyprawy mojej cioci Ali. Slub był w czasie wojny. Poduszek zrobię wiecej. :)


Od jutra zaczyna mi sie plener malarski. Powstana trzy obrazy z kwiatami rosnącymi.

***

Lato stoi u progu

witam ciepłe słońce i jasne niebo

biorę w objęcia kwitnące lwie paszcze dalie i maki

tańczę z lekkim wiatrem i poranną rosą

dziś smakuję słodkie truskawki

czekam na porzeczki i agrest

czasem słucham ptaków

wdycham zapach świeżej trawy i ziół

spójrz

niedługo dojrzeją zboża

pamiętam żniwa i wieś dzieciństwa

pamiętam powagę mamy i jej szacunek

dla pracy rolnika

pamiętam

niedziela, 14 czerwca 2026

niedziela

Nastała pora na przetwory. Na pierwszy ogień poszły nalewki z bzu czarnego i truskawek. Dodałam stewię. Zobaczymy co wyjdzie. Mam też już 3 słoiczki dzemu z zamiennikiem cukru. Myślę o zdrowych ciastach. Dziś chcę spróbować przygotować ciasto z mąką owsianą. Robię domowy jogurt i lody z serka wiejskiego i stewii. Dodaję owoce.

Remont w pracowni skończony i juz wszystko wnoszę. Skończyć chcę w poniedziałek, wtorek. Ida upały i nic juz nie zrobie. Duzo zależy od brata Krzyska, bo on ma złozyc regał. Wnoszenie drobnych rzeczy jest nieco żmudne, ale koniec już widać. Gdy ogarnę pracownie, to i mój pokój oraz pokój babci i moja kuchnię uporzadkuję. Teraz moje artykuły do malowania i rękodzieła, leżą wszędzie. To mi przeszkadza. 

Mam jeszcze trochę pilnej pracy w ogrodzie. Trzeba przesadzić prymulki z doniczek, wyplewić. Wszystko to muszę zrobić do czwartku. 

Nie wiem co z działką, bo sąsiad sie nie odzywa. Remonty wstrzymane, bo znajomy ma rehabilitację i wyjechał.

Skończyłam kurs jogi kręgosłupa. Teraz robię Pierwszą pomoc psychologiczną i Zoopsychologa. Z zoopsychologiem mam troche problem, bo jest 80 godzin praktyki. Nie bardzo gdzie jest ja zrobić. Muszę dojechać i szukam gdzieś blisko. Moze być gabinet weterynaryjny, ale praca musi być spójna z tym jaki temat pracy zaliczeniowej sie wybiera. Mnie interesuje stres u zwierzat i sposoby jego łagodzenia.

***

lato nadchodzi powoli

krok za krokiem

dni coraz dłuższe

poranki otulone ciepłem i wilgotne od rosy kuszą blaskiem

wieczory nabrzmiałe ciszą nie chcą się kończyć

cieszy mnie miękkość trawy i powietrze wonne od deszczu

a rozgrzana ziemia zaczyna pieścić stopy

wspominam dojrzewające pola

bogate w dobro

kwitnące pomidory zielone sałaty poziomki uśmiechające się z trawy

jeszcze czuję zapach róż w słońcu i dotyk płatków piwonii

w ogrodzie babci

dziś wstawię do wazonu koniczynę, maki zielone paprocie

poczuję się jak w kuchni mamy

uśmiechnę się i odetchnę

już czas




niedziela, 7 czerwca 2026

niedziela

 U mnie remont w pracowni prawie skończony. Już pomalowane i teraz wylewka ma schnąć miesiac zanim pomaluję podłogę, bo z gumolitu zrezygnowalam. Kupiłam juz porzadną, odporną farbę. Nie chcę robic remontu za trzy lata od nowa, a gumolit teraz bardzo szybko sie targa. Jutro już wniesiemy kanapę, bo potrzebuję ćwiczyć tam gdzie wcześniej. W sypialni mi ciasno. Kupilam regał i juz idzie. Idą też dwie paczki z Temu. Uważam, że rzeczy typu karty metaforyczne, pedzelki, farby akrylowe, pisaki sa świetne. Cena nieporównywalna. Nie zamówię za to juz kosmetyków. Teraz idzie krem do twarzy, ale żaluję, ze kupiłam. Ponoć sa testowane na zwierzetach, a to dla mnie duzy minus.

Mam zamiar sprzedać kawałek dzialki, bo nie wyrabiam sie z dbaniem o nią. Wszędzie perz, chaszcze. Chcę zachować tylko tyle ile dam radę zagospodarować i później o to dbać. Chcę by wszystko bylo zadbane. Kiedyś był duzy ogród i sad, ale do dbania bylo kilka osób. Teraz zostałam praktycznie sama, bo Krzysiek nie bardzo chce cos robić. Nie chcę się z nim klocić. Nie ma tez we mnie gotowości na pracę w sezonie po kilka godzin dziennie, bo mam inne zainteresowania i obowiazki. Ogrod i natura mnie cieszą i trochę mam i kwiatow i warzyw. Będę mieć, ale jesteśmy coraz starsi i wiecej nie damy rady ogarnąć.

Szykuję sobie pokoj u babci, bo Krzysiek idzie na emeryturę i jest ryzyko, że mnie zameczy hałasem. Ja niby zakladam słuchawki, ale niektóre moje aktywności wymagają calkowitej ciszy i odosobnienia. Pościel już u babci zmieniłam, wytarlam kurze, nie ma juz pajeczyn, podłoga umyta. Teraz juz tylko zadbanie o ozdoby i przytulność. Fajnie mi sie tam medytuje.

Jutro mam do przejrzenia neseser taty z dokumentami i to koniec porzadkow generalnych w duzym domu. Juz nic zbędnego nie ma. Zostala kuchnia mamy. Za miesiąc gdy pomaluję podlogę w pracowni, wszystko tam wniosę i zrobię porządki w całym domu, duzym domu. Nawet kurze powycieram u babci i podlogi zrobię. Odetchnę. W tym roku do jesieni, listopada chcę tez wstawić okno do babci/ostatnie/ i rolety do ganku i koniec na ten moment.

Tu ostatni obrazek. Chciałam wypróbować nowe chińskie pedzelki do akwareli. Obrazek jest taki sobie, a pędzelki świetne...:)