Codzienność

Codzienność

środa, 29 lipca 2026

sroda

 Okna u babci wymienione. To juz wszystkie w dużym domu jeśli chodzi o mieszkania. Dwa ostatnie w ganku i warsztacie przysłonie od zewnątrz roletami. Taniej wyjdzie. Chcę to zrobic jesienią. W przyszłym roku okienka od strychu i piwnic może.

Rozunia ma niezłe wyniki jak na jej wiek. Jest lekki stan zapalny i podejrzenie stawów. Jest lekka niedoczynność tarczycy i jest coś z moczem. Można by go zbadac, ale nie dam rady, bo sika na fotel. Spytam weterynarza o karme urinary. Moze to dobra myśl... Teraz niedługo pojadę z Majusią. Ona kończy 10 lat, ale ma problem z dziąsłami. Trzeba by je obejrzeć, bo zastrzyk był ostatni w styczniu. Niby je i nie miauczy, ale wolę skontrolować. No i badania tez sie przydadzą. Reszta kotów mloda i kontrola na ten moment zbędna.

Kurs behawiorysty skończyłam i egzamin zdałam. Teraz jestem w trakcie robienia kursu zoopsychologa. Problemem są praktyki, bo nigdzie mnie nie chcą przyjąć. Ja nie jestem mobilna i muszę praktyke załatwić blisko. Wolałabym w gabinecie weterynaryjnym, bo schroniska sie obawiam. Za dużo cierpiacych zwierząt.

Ostatnio w ogrodzie posadziłam krwawnik i miniaturowe sloneczniki. Teraz nic nie robię, bo goraco. Niedlugo trzeba będzie pomyśleć o przesadzeniu truskawek i poziomek. Rosną w donicach. Trzeba tez kupić dodatkowe donice i posadzic ich jeszcze trochę. Miejsce mam. Mam do wyciecia sumaki, orzech wloski i jest tez do przycięcia forsycja. Trzeba plewić przed babci oknem. Chciałabym to wszystko zrobić przez sierpień, bo od września chcę ciąć drewno.

Brakuje mi wsi i klimatu żniw. Wiem kiedy, bo co roku u mnie na rabatach rośnie trochę pszenicy. Zbieram peczek i wieszam w domu.




niedziela, 26 lipca 2026

niedziela

 Planuję dwa spokojne dni. Teraz pracować w domu i kolo domu będę od poniedzialku do piątku. W weekendy będzie tylko praca zawodowa. Dziś odpoczywam. Będzie malowanie i moze haftowanie.

Jutro jadę z Rozunia na badania. Chcę jej zrobić pakiet geriatryczny, bo niedługo kończy 15 lat. To moja pupilka i czuje sie dobrze, ale trzeba sprawdzić co i jak. W sierpniu moze zrobie badania Majusi. Ona kończy 10 lat i chyba znowu problem z zabkami albo dziąsłami. Niby je. Najblizsze wydatki to drukarka, sadzonki truskawek i poziomek oraz ziół leczniczych. Myśle o tym wszystkim w poczatkach sierpnia. Chcę załozyc ogród ziołowy. Zalezy mi na ziołach na serce, uspokajajace, kamica. Na cukrzycę mam morwę. Mam trochę szałwii i melisy, ale kupie kozłek. Chcę znaleźć lub kupić babkę, zywokost. Mam rumianek, ale musi go byc wiecej. Mam miętę. Zdobędę glog, ale moze we wrześniu lub październiku. Chcę kupić 3-4 donice truskawek i poziomek.

Kończę plewienie na podwórku. Moze uda się też wyplewić od strony ulicy. Nie wszystko, bo idą upały i na pewno nie wyplewię przed oknem u babci. Tam chcę w październiku posadzić szklankę, sadzonki malin, moze czereśnię samopylną kolumnową. We wrześniu chcę przygotować rabatkę z cebulowymi kwitnącymi wiosną. To wszystkie kwiaty na ten rok.

W zeszłym roku wysłałam moje haiku na ogólnopolski konkurs i zajęłam II miejsce. Mam zamiar wysyłac czasem wiersze i opowiadania na konkursy literackie. Dziś chcę wyslać trzy wiersze na konkurs. To plik, ale najczęściej trzeba wysyłać wydrukowane strony. Po to mi potrzebna drukarka.

Pracę w duzym domu kończę, ale nie uda mi sie to przed falą upalów. Już być chciała mieć to z glowy. Zostanie kuchnia u mamy. Teoretycznie mam szansę skończyc domy do końca sezonu. Oby w sierpniu bylo chłodniej. WE wrześniu i październiku chcę ciąc drwno. Mam trochę za mało na zime teraz.



poniedziałek, 20 lipca 2026

wtorek

Punia zmarla po 23 w sobotę. To była bardzo miła i niekłopotliwa koteczka. Była pupilką Krzyśka i do niego się tuliła. Miałam ją od maleńkiego. Znalazłam ja pod śmietnikiem razem z braciszkiem. Maluszek byl moim pupilem. Ogonek zmarł w wieku 3 lat. Ona byłą odporna i nigdy nie chorowała. Umarła w domu na swoim kocyku. Do końca ja glaskałam. Jeszcze w piatek zebrała siły i weszła na kolana do Krzyśka, zeby sie pozegnać. Ze mną pozegnała się we śnie. Będzie mi jej brakowało. Miała dobre zycie i niby 17 lat to sporo, ale mogła jeszcze pozyć biedula.



Skończyłam poduszkę. To nie jest arcydzieło, ale jestem z niej zadowolona. Zostawię ja u siebie, bo na tej poduszce odeszla Punia i inne koty też ja lubią. Teraz będę chyba robic sweter dla mnie albo czapki na bazarki kocie. Kupiłam zestaw do haftowania. Chcę do tego wrócić. Moze jutro namaluję obraz. Chyba łubiny.



Dach zrobiony. Jest jeszcze do skonczenia kawałek papy. Trzeba wymienić. W przyszłym tygodniu pojedziemy na cmentarz poprawic litery. Jest do roboty okno u dziadka i u babci. Moze tez dwie rolety zewnetrzne i to koniec na ten rok.

piątek, 17 lipca 2026

piątek

Dzień mija za dniem i mnie jest dość trudno, bo jestem przemeczona psychicznie. Bylo ostatnio sporo ruchu, wyjazdów, spotkań z ludźmi, a to na mnie źle wpływa. Remont do końca nie zrobiony, bo robota przy dachu w trakcie. Siatka pomalowana i ponoć gwarancja 10 lat na farbę. Krzysiek wściekły, bo wydalam pieniadze, a on to chciał zrobić. Ja jednak teraz nie mam cierpliwości do jego humorów. Raz chce robić, a raz nie. Teraz zrobione i z glowy. Za duzo tej pracy jeszcze czeka. Męczy mnie sama swiadomość. Nie mam teraz energii psychicznej na nic. Poduszka nie skonczona, nie maluję, nie czytam, prawie się nie uczę mało pracuję zawodowo. Punia i zajęcia domowe i remonty zajmują mi cały czas. Długo tak nie pociągnę. Brakuje mi oddechu, a Krzysiek jeszcze czasem wrzeszczy. Ja zaczynam popełniać bledy typu nie zgaszenia kuchenki i on ma powód. Teraz ja bym chciała tylko spać, spać...

Punia żyje, chodzi, pije, sika, ale sama nie je. Ma lek i dostaje dwa razy dziennie kroplówkę. Moze ten mocznik i kreatynina trochę spadną. Dwa, trzy dni będą decydujące. Jeśli zacznie jeść jest minimalna szansa, ze jeszcze trochę będzie ze mną. Mam dla niej lek na mdłości. Dziś sama wskoczyła na fotel, zeby iść do Krzyska na kolana i poleżała chwilę.



Smutek z powodu Puni mnie ogarnął, ale nie wolno mi sie poddać. Potrzebna mi siła. Dziś może będę malować albo robić poduszkę. Pracy poza kuwetami nie przewiduję. Zaraz ma byc burza. Tu ostatni obraz. Dziś moze łubin. Teraz podejście do kwiatów...


 

poniedziałek, 13 lipca 2026

poniedziałek

U mnie jeśli chodzi o pracę wszystko w porządku. Prace idą. Dużo robi Krzysiek i sam sobie szuka pracy. Emerytura bardzo go cieszy i mnie też. Kończę wszystko w duzym domu. Jeszcze kuchnia mamy i koniec na ten rok. Na dworze jest teraz plewienie i cięcie drewna. Ma byc jeszcze robiony dach od komórki. Na cmentarzu trzeba poprawić litery. To by było wszystko na ten rok. Mam już dośc ruchu na ten sezon. Chciałabym zająć sie przyjemnościami typu dzierganie, czytanie, malowanie, kursy. Teraz nie bardzo mam czas na to. W zeszła sobotę byliśmy na dłuzszym spacerze w lesie. Las piekny.













Zaczęła się szkoła letnia malowania kwiatów. Zajęcia są co tydzień. Ja nie mam do siebie ostatnio zaufania jeśli chodzi o malowanie. Nie wszystkie obrazy mi sie podobają. Porównuję się z innymi i widzę swoje braki. Maluję juz tak dlugo, ale nie zawsze mi to dobrze wychodzi. Wiem, ze to moja wina, bo nie maluję zbyt często i regularnie. Nieraz kilka miesiecy mija gdy nie mam pedzla w rece. Wydaje mi się, ze gdy kiedyś malowałam częściej, szło mi lepiej. Byłam z siebie zadowolona, postępy były regularne. Kasia, która prowadzi zajęcia twierdzi, ze powinno sie choc chwilę malować codziennie, a ja co?

Jutro moze zostanie pomalowana siatka.

Punia niedomaga. Jest bardzo slaba, nie chce jeść, ciagle śpi. Nie chce przytulać się do Krzyśka. Koteczka ma 17 lat. Martwię sie i to bardzo. W tym wieku mniej wiecej odeszła Megusia i Mruczuś.

czwartek, 9 lipca 2026

czwartek

 Pierwszy dzień emerytury Krzyśka. Nastawia sie na odpoczynek. Szef go zachęcał do powrotu na pól etatu, ale wątpię by poszedł. Ja pracuję nadal i będę pracować.

Teraz pracuję nad sobą w temacie finansów za pomocą hipnozy. Przygotowuję sesję. Powinna byc indywidualna. Trzeba nagrać i słuchać przez minimum 21 dni kolejnych. Dyktafon mam. Bardzo wierzę w ta metodę. W trans wprowadzam bez problemu, bo miałam to na kursie, ale ważne są sugestie.

Kupiłam trochę kwiatów i trzeba je posadzić. Za jakiś czas kupię zioła typu leczniczych, bo chce suszyć na nasze potrzeby. Będziemy pić. U mnie w domu picie ziól to tradycja. Mama zbierala, a prababcia miała kurs ziołolecznictwa. Teraz z  ziołami jest problem. Trudno je znaleźć. Warto więc uprawiać na własne potrzeby.

Za kilka dni będzie malowanie podlogi w łazience i malowanie siatki. Krzysiek nie chce placić. Sam to chce zrobic. W tym roku jeszcze jest wstawianie okien, roleta zewnetrzna, dach nad komórką. To wszystko. Jest jeszcze sporo pracy dla nas. Trzeba ogarnąc część drewna na podwórku. Trzeba część pociąć, a część porąbać. Trzeba zniszczyć dzikie maliny i trochę roslin przesadzić.

Na razie pogoda fajna, bo chlodno. Cos tam dzialam codziennie. Dziś może będzie przeniesienie biurka od mamy do babci. Ma być geodeta.

Lato tuż tuż

las oddycha chłodem i żywica

ścieżki wiją się i kluczą

to wiodą w głąb

wśród paproci i mchów

to kluczą wśród traw

na polanach pełnych światła

słyszysz ptaki

tu jasny głos kukułki

tam dzięcioła

słyszysz brzęczenie owadów

widzisz stado saren nad strumieniem

czas obfitości nastał

niech trwa

piątek, 3 lipca 2026

piatek

 Wczoraj był zrobiony żwirek na cmentarzu. Sporo to kosztowało, ale nie miałam juz siły plewić chaszczy koło 6 grobów. Jestem z tym sama. Nie mam nikogo kto by o te groby dbał. Nie szukam luksusu, ale ma byc zadbane. Za kilka dni pojedziemy wyrzucić co zbedne i wyplewić na grobie pradziadków, bo chwasty wyrastają ze środka. Planuję malowanie siatki za jakiś czas. We wtorek mam porozmawiać w sprawie dachu. Okna juz zadatkowane, a za kilka dni ma przyjechać pan do obmiaru rolety zewnętrznej do sypialni. Chcę tam mieć chłodniej. W pokoju dziennym planuję roletę dzień i noc.

Dziś miałam kurs hipnozy duchowej. Jest świetny. Zajęcia jeszcze przez dwa dni. To niesamowicie wycisza i wiekszość technik można robić na zasadzie pomocy sobie. Od tego chcę zacząć. Chodzi mi o odchudzanie i ewentualnie finanse. Kolejny będzie Krzysiek i slodycze o ile sie uda. Nie wiem czy jest podatny, czy sie zgodzi. Na razie poznałam kilka sposobów na wprowadzenie w trans. Ja miałam podstawy hipnozy w szkole naturoterapii, ale nie bardzo sie w tym widziałam. Myslałam, ze nie dam sobie rady, bo stres, bo nie mam dobrego glosu. 

Pogoda fajna i taka ma być jeszcze kilka dni. Liczę, ze po kursie coś zacznę w domu robić.

6


***

chodź podaj mi dłoń

pójdziemy na łąkę

czerwcowa kusi barwnymi kwiatami

czas powitać koniczyny i maki

może jaskry uśmiechną się do krwawników

trawy kołyszą się z cichym szelestem

powietrze pachnie słońcem i nagrzaną ziemią

czujesz ten zapach

może poszukamy ziół

to czas melisy szałwii i pokrzywy

będziemy podziwiać motyle

pewnie spotkamy trzmiele i pszczoły

a może usłyszymy ptaki

chodź...