Codzienność

Codzienność

piątek, 17 lipca 2026

piątek

Dzień mija za dniem i mnie jest dość trudno, bo jestem przemeczona psychicznie. Bylo ostatnio sporo ruchu, wyjazdów, spotkań z ludźmi, a to na mnie źle wpływa. Remont do końca nie zrobiony, bo robota przy dachu w trakcie. Siatka pomalowana i ponoć gwarancja 10 lat na farbę. Krzysiek wściekły, bo wydalam pieniadze, a on to chciał zrobić. Ja jednak teraz nie mam cierpliwości do jego humorów. Raz chce robić, a raz nie. Teraz zrobione i z glowy. Za duzo tej pracy jeszcze czeka. Męczy mnie sama swiadomość. Nie mam teraz energii psychicznej na nic. Poduszka nie skonczona, nie maluję, nie czytam, prawie się nie uczę mało pracuję zawodowo. Punia i zajęcia domowe i remonty zajmują mi cały czas. Długo tak nie pociągnę. Brakuje mi oddechu, a Krzysiek jeszcze czasem wrzeszczy. Ja zaczynam popełniać bledy typu nie zgaszenia kuchenki i on ma powód. Teraz ja bym chciała tylko spać, spać...

Punia żyje, chodzi, pije, sika, ale sama nie je. Ma lek i dostaje dwa razy dziennie kroplówkę. Moze ten mocznik i kreatynina trochę spadną. Dwa, trzy dni będą decydujące. Jeśli zacznie jeść jest minimalna szansa, ze jeszcze trochę będzie ze mną. Mam dla niej lek na mdłości. Dziś sama wskoczyła na fotel, zeby iść do Krzyska na kolana i poleżała chwilę.



Smutek z powodu Puni mnie ogarnął, ale nie wolno mi sie poddać. Potrzebna mi siła. Dziś może będę malować albo robić poduszkę. Pracy poza kuwetami nie przewiduję. Zaraz ma byc burza. Tu ostatni obraz. Dziś moze łubin. Teraz podejście do kwiatów...


 

poniedziałek, 13 lipca 2026

poniedziałek

U mnie jeśli chodzi o pracę wszystko w porządku. Prace idą. Dużo robi Krzysiek i sam sobie szuka pracy. Emerytura bardzo go cieszy i mnie też. Kończę wszystko w duzym domu. Jeszcze kuchnia mamy i koniec na ten rok. Na dworze jest teraz plewienie i cięcie drewna. Ma byc jeszcze robiony dach od komórki. Na cmentarzu trzeba poprawić litery. To by było wszystko na ten rok. Mam już dośc ruchu na ten sezon. Chciałabym zająć sie przyjemnościami typu dzierganie, czytanie, malowanie, kursy. Teraz nie bardzo mam czas na to. W zeszła sobotę byliśmy na dłuzszym spacerze w lesie. Las piekny.













Zaczęła się szkoła letnia malowania kwiatów. Zajęcia są co tydzień. Ja nie mam do siebie ostatnio zaufania jeśli chodzi o malowanie. Nie wszystkie obrazy mi sie podobają. Porównuję się z innymi i widzę swoje braki. Maluję juz tak dlugo, ale nie zawsze mi to dobrze wychodzi. Wiem, ze to moja wina, bo nie maluję zbyt często i regularnie. Nieraz kilka miesiecy mija gdy nie mam pedzla w rece. Wydaje mi się, ze gdy kiedyś malowałam częściej, szło mi lepiej. Byłam z siebie zadowolona, postępy były regularne. Kasia, która prowadzi zajęcia twierdzi, ze powinno sie choc chwilę malować codziennie, a ja co?

Jutro moze zostanie pomalowana siatka.

Punia niedomaga. Jest bardzo slaba, nie chce jeść, ciagle śpi. Nie chce przytulać się do Krzyśka. Koteczka ma 17 lat. Martwię sie i to bardzo. W tym wieku mniej wiecej odeszła Megusia i Mruczuś.

czwartek, 9 lipca 2026

czwartek

 Pierwszy dzień emerytury Krzyśka. Nastawia sie na odpoczynek. Szef go zachęcał do powrotu na pól etatu, ale wątpię by poszedł. Ja pracuję nadal i będę pracować.

Teraz pracuję nad sobą w temacie finansów za pomocą hipnozy. Przygotowuję sesję. Powinna byc indywidualna. Trzeba nagrać i słuchać przez minimum 21 dni kolejnych. Dyktafon mam. Bardzo wierzę w ta metodę. W trans wprowadzam bez problemu, bo miałam to na kursie, ale ważne są sugestie.

Kupiłam trochę kwiatów i trzeba je posadzić. Za jakiś czas kupię zioła typu leczniczych, bo chce suszyć na nasze potrzeby. Będziemy pić. U mnie w domu picie ziól to tradycja. Mama zbierala, a prababcia miała kurs ziołolecznictwa. Teraz z  ziołami jest problem. Trudno je znaleźć. Warto więc uprawiać na własne potrzeby.

Za kilka dni będzie malowanie podlogi w łazience i malowanie siatki. Krzysiek nie chce placić. Sam to chce zrobic. W tym roku jeszcze jest wstawianie okien, roleta zewnetrzna, dach nad komórką. To wszystko. Jest jeszcze sporo pracy dla nas. Trzeba ogarnąc część drewna na podwórku. Trzeba część pociąć, a część porąbać. Trzeba zniszczyć dzikie maliny i trochę roslin przesadzić.

Na razie pogoda fajna, bo chlodno. Cos tam dzialam codziennie. Dziś może będzie przeniesienie biurka od mamy do babci. Ma być geodeta.

Lato tuż tuż

las oddycha chłodem i żywica

ścieżki wiją się i kluczą

to wiodą w głąb

wśród paproci i mchów

to kluczą wśród traw

na polanach pełnych światła

słyszysz ptaki

tu jasny głos kukułki

tam dzięcioła

słyszysz brzęczenie owadów

widzisz stado saren nad strumieniem

czas obfitości nastał

niech trwa

piątek, 3 lipca 2026

piatek

 Wczoraj był zrobiony żwirek na cmentarzu. Sporo to kosztowało, ale nie miałam juz siły plewić chaszczy koło 6 grobów. Jestem z tym sama. Nie mam nikogo kto by o te groby dbał. Nie szukam luksusu, ale ma byc zadbane. Za kilka dni pojedziemy wyrzucić co zbedne i wyplewić na grobie pradziadków, bo chwasty wyrastają ze środka. Planuję malowanie siatki za jakiś czas. We wtorek mam porozmawiać w sprawie dachu. Okna juz zadatkowane, a za kilka dni ma przyjechać pan do obmiaru rolety zewnętrznej do sypialni. Chcę tam mieć chłodniej. W pokoju dziennym planuję roletę dzień i noc.

Dziś miałam kurs hipnozy duchowej. Jest świetny. Zajęcia jeszcze przez dwa dni. To niesamowicie wycisza i wiekszość technik można robić na zasadzie pomocy sobie. Od tego chcę zacząć. Chodzi mi o odchudzanie i ewentualnie finanse. Kolejny będzie Krzysiek i slodycze o ile sie uda. Nie wiem czy jest podatny, czy sie zgodzi. Na razie poznałam kilka sposobów na wprowadzenie w trans. Ja miałam podstawy hipnozy w szkole naturoterapii, ale nie bardzo sie w tym widziałam. Myslałam, ze nie dam sobie rady, bo stres, bo nie mam dobrego glosu. 

Pogoda fajna i taka ma być jeszcze kilka dni. Liczę, ze po kursie coś zacznę w domu robić.

6


***

chodź podaj mi dłoń

pójdziemy na łąkę

czerwcowa kusi barwnymi kwiatami

czas powitać koniczyny i maki

może jaskry uśmiechną się do krwawników

trawy kołyszą się z cichym szelestem

powietrze pachnie słońcem i nagrzaną ziemią

czujesz ten zapach

może poszukamy ziół

to czas melisy szałwii i pokrzywy

będziemy podziwiać motyle

pewnie spotkamy trzmiele i pszczoły

a może usłyszymy ptaki

chodź...

sobota, 27 czerwca 2026

sobota

U mnie prace stanęły, bo upały, ale duzo już w dużym domu pracy nie ma. Z plewieniem też nie. Kupiłam troche kwiatów i już są w ziemi. Na razie z nowymi roślinami przerwa. Kupię trochę moze we wrześniu dopiero. Porządki po ustąpieniu upału.

Sprzedaż działki w toku. Zamówiłam ostatnie okna w duzym domu i pracę na cmentarzu-żwirek wokól wszystkich grobów. Na ten moment chcę kupił rolety aluminiowe zewnetrzne do pokoju dziennego i sypialni. Mam dośc upału, a one ponoć obnizają temperaturę o minimum 5 stopni. To mi wystarczy. Pomyślę też o roletach tego typu jeśli się da na dwa okna od strony podwórza. Nie muszą byc antywłamaniowe przecież. Sąsiad wraca za kilka dni z rehabilitacji i pogadamy o dachu nad komórką. To by były wszystkie prace na ten rok.

Krzysiek ma jeszcze tylko 7 dni pracy i juz emerytura. Coś więcej się w domu i koło domu zrobi, bo będzie miał czas i energię.

U mnie trochę zbiorów. Kończą sie sałaty i poziomki białe i truskawki. Czekam na pomidory, papryki i bakłażan, bo kwiatek był.

A na koniec kilka zdjęć z mojego podwórka. Skromnie u mnie jest i tak jak bywało na dawnych wsiach. To pozostanie, bo lubie ten klimat.








***

lato nadchodzi powoli
bierze w objęcia
ciche poranki na wsi
rozsiada się na polach
a one falują jak zielone morze
w ogrodach pachnących ziołami
wiatr pieści pierwsze porzeczki i maliny
pszczoły krążą między kwiatami
jeszcze dzień dwa
a malwy i słoneczniki
pokłonią się słońcu
wieczór każe na siebie czekać
i trwa i trwa bez końca

niedziela, 21 czerwca 2026

niedziela i prace...

Tydzień był bardzo pracowity. Pracownia już ogarnieta i mój pokój-biblioteka prawie też. Posprzatałam tez w bibliotece u babci. Jutro chcę sprzątnąć w kuchni u babci. Moze sie uda przenieść biurko od mamy. Chcę go dać do biblioteki u babci. Tam pójdą materiały na książki w planach, zeszyty, papiery, ołowki itp. Trzeba by powiesić wszystkie obrazy u mnie i u babci. To zależy od tego czy znajdę gwoździe. Trzeba by kupić. Mam do malowania podłogę w łazience. Trzeba zamieść taras. Trzeba wyplewić na ulicy, bo na podwórku wszystko ogarniete. Jest do uprzatniecia okolica tarasu-stary gumolit. To wszystkie plany na nadchodzacy tydzień.

W tym tygodniu mam jechać na konsultację do notariusza i chyba będzie podpisana umowa przedsprzedazy działki. Dostanę zaliczkę. Od razu zamówię dwa ostatnie okna do babci i skontaktuję sie z panem, który mam i zrobić żwirek na cmentarzu.

Kończę robić poduszkę do babci. Mam tam teraz cichą przestrzeń i potrzebuję wygody. Zaniosłam kominek do aromatyzacji, kadzidełka, świece. Jest wyprana pościel w tym prawdziwa pierzyna i poszewka na poduszkę z wyprawy mojej cioci Ali. Slub był w czasie wojny. Poduszek zrobię wiecej. :)


Od jutra zaczyna mi sie plener malarski. Powstana trzy obrazy z kwiatami rosnącymi.

***

Lato stoi u progu

witam ciepłe słońce i jasne niebo

biorę w objęcia kwitnące lwie paszcze dalie i maki

tańczę z lekkim wiatrem i poranną rosą

dziś smakuję słodkie truskawki

czekam na porzeczki i agrest

czasem słucham ptaków

wdycham zapach świeżej trawy i ziół

spójrz

niedługo dojrzeją zboża

pamiętam żniwa i wieś dzieciństwa

pamiętam powagę mamy i jej szacunek

dla pracy rolnika

pamiętam

niedziela, 14 czerwca 2026

niedziela

Nastała pora na przetwory. Na pierwszy ogień poszły nalewki z bzu czarnego i truskawek. Dodałam stewię. Zobaczymy co wyjdzie. Mam też już 3 słoiczki dzemu z zamiennikiem cukru. Myślę o zdrowych ciastach. Dziś chcę spróbować przygotować ciasto z mąką owsianą. Robię domowy jogurt i lody z serka wiejskiego i stewii. Dodaję owoce.

Remont w pracowni skończony i juz wszystko wnoszę. Skończyć chcę w poniedziałek, wtorek. Ida upały i nic juz nie zrobie. Duzo zależy od brata Krzyska, bo on ma złozyc regał. Wnoszenie drobnych rzeczy jest nieco żmudne, ale koniec już widać. Gdy ogarnę pracownie, to i mój pokój oraz pokój babci i moja kuchnię uporzadkuję. Teraz moje artykuły do malowania i rękodzieła, leżą wszędzie. To mi przeszkadza. 

Mam jeszcze trochę pilnej pracy w ogrodzie. Trzeba przesadzić prymulki z doniczek, wyplewić. Wszystko to muszę zrobić do czwartku. 

Nie wiem co z działką, bo sąsiad sie nie odzywa. Remonty wstrzymane, bo znajomy ma rehabilitację i wyjechał.

Skończyłam kurs jogi kręgosłupa. Teraz robię Pierwszą pomoc psychologiczną i Zoopsychologa. Z zoopsychologiem mam troche problem, bo jest 80 godzin praktyki. Nie bardzo gdzie jest ja zrobić. Muszę dojechać i szukam gdzieś blisko. Moze być gabinet weterynaryjny, ale praca musi być spójna z tym jaki temat pracy zaliczeniowej sie wybiera. Mnie interesuje stres u zwierzat i sposoby jego łagodzenia.

***

lato nadchodzi powoli

krok za krokiem

dni coraz dłuższe

poranki otulone ciepłem i wilgotne od rosy kuszą blaskiem

wieczory nabrzmiałe ciszą nie chcą się kończyć

cieszy mnie miękkość trawy i powietrze wonne od deszczu

a rozgrzana ziemia zaczyna pieścić stopy

wspominam dojrzewające pola

bogate w dobro

kwitnące pomidory zielone sałaty poziomki uśmiechające się z trawy

jeszcze czuję zapach róż w słońcu i dotyk płatków piwonii

w ogrodzie babci

dziś wstawię do wazonu koniczynę, maki zielone paprocie

poczuję się jak w kuchni mamy

uśmiechnę się i odetchnę

już czas