Pierwszy dzień emerytury Krzyśka. Nastawia sie na odpoczynek. Szef go zachęcał do powrotu na pól etatu, ale wątpię by poszedł. Ja pracuję nadal i będę pracować.
Teraz pracuję nad sobą w temacie finansów za pomocą hipnozy. Przygotowuję sesję. Powinna byc indywidualna. Trzeba nagrać i słuchać przez minimum 21 dni kolejnych. Dyktafon mam. Bardzo wierzę w ta metodę. W trans wprowadzam bez problemu, bo miałam to na kursie, ale ważne są sugestie.
Kupiłam trochę kwiatów i trzeba je posadzić. Za jakiś czas kupię zioła typu leczniczych, bo chce suszyć na nasze potrzeby. Będziemy pić. U mnie w domu picie ziól to tradycja. Mama zbierala, a prababcia miała kurs ziołolecznictwa. Teraz z ziołami jest problem. Trudno je znaleźć. Warto więc uprawiać na własne potrzeby.
Za kilka dni będzie malowanie podlogi w łazience i malowanie siatki. Krzysiek nie chce placić. Sam to chce zrobic. W tym roku jeszcze jest wstawianie okien, roleta zewnetrzna, dach nad komórką. To wszystko. Jest jeszcze sporo pracy dla nas. Trzeba ogarnąc część drewna na podwórku. Trzeba część pociąć, a część porąbać. Trzeba zniszczyć dzikie maliny i trochę roslin przesadzić.
Na razie pogoda fajna, bo chlodno. Cos tam dzialam codziennie. Dziś może będzie przeniesienie biurka od mamy do babci. Ma być geodeta.
Lato tuż tuż
las oddycha chłodem i żywica
ścieżki wiją się i kluczą
to wiodą w głąb
wśród paproci i mchów
to kluczą wśród traw
na polanach pełnych światła
słyszysz ptaki
tu jasny głos kukułki
tam dzięcioła
słyszysz brzęczenie owadów
widzisz stado saren nad strumieniem
czas obfitości nastał
niech trwa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam