Codzienność

Codzienność

sobota, 8 sierpnia 2026

sobota

Obudziłam sie dziś późno, bo upał nie przeszkadzał. Gdy tylko wstałam natychmiast trzeba bylo karmić koty, ponieważ młodzież kręciła sie pod nogami. Rano dostaja suche. Kocięta jedzą i suche i mokre, a Snieżuś woli suche. Trzeba było nalać im świezej wody. Trzeba było dać Kajtusiowi saszetkę i wypuścić na dwór Mikusia. Krzysiek wstał zaraz po mnie i zrobił kawę oczywiście z cynamonem. W zasadzie weekendy miały byc bez pracy kolo domu, ale że zapowiadał sie chłodny dzień, zaplanowalam jednak robotę. W efekcie pocięłam troche drewna i wyniosłam stare okna koło bramy, bo maja byc w poniedziałek wywiezione gabaryty. Wcześniej Krzysiek usunąl szyby. Wyjedzie też stary gumolit z pracowni. Pod wieczór zostaly opróznione donice po sałacie i wczesnych pomidorach, bakłażanie, brokułach. Trzeba bylo je dać juz w miejsce zimowania.

W ciagu dnia przygotowywałam materiały do książki typu pamietnika i wspomnień o domu, rodzie, tradycjach, zwierzetach. Mam juz propozycję z wydawnictwa i chyba sie za to wezmę od września.

W przyszłym tygodniu jedziemy z Krzyśkiem kupić lodówkę. Ma byc tania bez bajerów.

Poza tym będzie troche pracy w ogrodzie. Krzysiek ma połupać ogrodzenie do worków. Ja mam plewienie. Trzeba podlewać. Planuję robotę przetworów. Ma być leczo, moze sos chiński. Trzeba by sprzatać u dziadka w pokoju. Mam być jeszcze polozona na kawałku dachu od komorki papa termozgrzewalna. Jeszcze sie nie leje, ale moze zacząć. 

Wieczorem ma być Ostatni Mohikanin i moja praktyka codzienna.

Planuję wycieczki na wrzesień, kilka. Pojedziemy blisko z Krzyśkiem sami a dalej moze z Darkiem, bratem Krzyśka samochodem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam