Codzienność

Codzienność

środa, 29 lipca 2026

sroda

 Okna u babci wymienione. To juz wszystkie w dużym domu jeśli chodzi o mieszkania. Dwa ostatnie w ganku i warsztacie przysłonie od zewnątrz roletami. Taniej wyjdzie. Chcę to zrobic jesienią. W przyszłym roku okienka od strychu i piwnic może.

Rozunia ma niezłe wyniki jak na jej wiek. Jest lekki stan zapalny i podejrzenie stawów. Jest lekka niedoczynność tarczycy i jest coś z moczem. Można by go zbadac, ale nie dam rady, bo sika na fotel. Spytam weterynarza o karme urinary. Moze to dobra myśl... Teraz niedługo pojadę z Majusią. Ona kończy 10 lat, ale ma problem z dziąsłami. Trzeba by je obejrzeć, bo zastrzyk był ostatni w styczniu. Niby je i nie miauczy, ale wolę skontrolować. No i badania tez sie przydadzą. Reszta kotów mloda i kontrola na ten moment zbędna.

Kurs behawiorysty skończyłam i egzamin zdałam. Teraz jestem w trakcie robienia kursu zoopsychologa. Problemem są praktyki, bo nigdzie mnie nie chcą przyjąć. Ja nie jestem mobilna i muszę praktyke załatwić blisko. Wolałabym w gabinecie weterynaryjnym, bo schroniska sie obawiam. Za dużo cierpiacych zwierząt.

Ostatnio w ogrodzie posadziłam krwawnik i miniaturowe sloneczniki. Teraz nic nie robię, bo goraco. Niedlugo trzeba będzie pomyśleć o przesadzeniu truskawek i poziomek. Rosną w donicach. Trzeba tez kupić dodatkowe donice i posadzic ich jeszcze trochę. Miejsce mam. Mam do wyciecia sumaki, orzech wloski i jest tez do przycięcia forsycja. Trzeba plewić przed babci oknem. Chciałabym to wszystko zrobić przez sierpień, bo od września chcę ciąć drewno.

Brakuje mi wsi i klimatu żniw. Wiem kiedy, bo co roku u mnie na rabatach rośnie trochę pszenicy. Zbieram peczek i wieszam w domu.




niedziela, 26 lipca 2026

niedziela

 Planuję dwa spokojne dni. Teraz pracować w domu i kolo domu będę od poniedzialku do piątku. W weekendy będzie tylko praca zawodowa. Dziś odpoczywam. Będzie malowanie i moze haftowanie.

Jutro jadę z Rozunia na badania. Chcę jej zrobić pakiet geriatryczny, bo niedługo kończy 15 lat. To moja pupilka i czuje sie dobrze, ale trzeba sprawdzić co i jak. W sierpniu moze zrobie badania Majusi. Ona kończy 10 lat i chyba znowu problem z zabkami albo dziąsłami. Niby je. Najblizsze wydatki to drukarka, sadzonki truskawek i poziomek oraz ziół leczniczych. Myśle o tym wszystkim w poczatkach sierpnia. Chcę załozyc ogród ziołowy. Zalezy mi na ziołach na serce, uspokajajace, kamica. Na cukrzycę mam morwę. Mam trochę szałwii i melisy, ale kupie kozłek. Chcę znaleźć lub kupić babkę, zywokost. Mam rumianek, ale musi go byc wiecej. Mam miętę. Zdobędę glog, ale moze we wrześniu lub październiku. Chcę kupić 3-4 donice truskawek i poziomek.

Kończę plewienie na podwórku. Moze uda się też wyplewić od strony ulicy. Nie wszystko, bo idą upały i na pewno nie wyplewię przed oknem u babci. Tam chcę w październiku posadzić szklankę, sadzonki malin, moze czereśnię samopylną kolumnową. We wrześniu chcę przygotować rabatkę z cebulowymi kwitnącymi wiosną. To wszystkie kwiaty na ten rok.

W zeszłym roku wysłałam moje haiku na ogólnopolski konkurs i zajęłam II miejsce. Mam zamiar wysyłac czasem wiersze i opowiadania na konkursy literackie. Dziś chcę wyslać trzy wiersze na konkurs. To plik, ale najczęściej trzeba wysyłać wydrukowane strony. Po to mi potrzebna drukarka.

Pracę w duzym domu kończę, ale nie uda mi sie to przed falą upalów. Już być chciała mieć to z glowy. Zostanie kuchnia u mamy. Teoretycznie mam szansę skończyc domy do końca sezonu. Oby w sierpniu bylo chłodniej. WE wrześniu i październiku chcę ciąc drwno. Mam trochę za mało na zime teraz.



poniedziałek, 20 lipca 2026

wtorek

Punia zmarla po 23 w sobotę. To była bardzo miła i niekłopotliwa koteczka. Była pupilką Krzyśka i do niego się tuliła. Miałam ją od maleńkiego. Znalazłam ja pod śmietnikiem razem z braciszkiem. Maluszek byl moim pupilem. Ogonek zmarł w wieku 3 lat. Ona byłą odporna i nigdy nie chorowała. Umarła w domu na swoim kocyku. Do końca ja glaskałam. Jeszcze w piatek zebrała siły i weszła na kolana do Krzyśka, zeby sie pozegnać. Ze mną pozegnała się we śnie. Będzie mi jej brakowało. Miała dobre zycie i niby 17 lat to sporo, ale mogła jeszcze pozyć biedula.



Skończyłam poduszkę. To nie jest arcydzieło, ale jestem z niej zadowolona. Zostawię ja u siebie, bo na tej poduszce odeszla Punia i inne koty też ja lubią. Teraz będę chyba robic sweter dla mnie albo czapki na bazarki kocie. Kupiłam zestaw do haftowania. Chcę do tego wrócić. Moze jutro namaluję obraz. Chyba łubiny.



Dach zrobiony. Jest jeszcze do skonczenia kawałek papy. Trzeba wymienić. W przyszłym tygodniu pojedziemy na cmentarz poprawic litery. Jest do roboty okno u dziadka i u babci. Moze tez dwie rolety zewnetrzne i to koniec na ten rok.

piątek, 17 lipca 2026

piątek

Dzień mija za dniem i mnie jest dość trudno, bo jestem przemeczona psychicznie. Bylo ostatnio sporo ruchu, wyjazdów, spotkań z ludźmi, a to na mnie źle wpływa. Remont do końca nie zrobiony, bo robota przy dachu w trakcie. Siatka pomalowana i ponoć gwarancja 10 lat na farbę. Krzysiek wściekły, bo wydalam pieniadze, a on to chciał zrobić. Ja jednak teraz nie mam cierpliwości do jego humorów. Raz chce robić, a raz nie. Teraz zrobione i z glowy. Za duzo tej pracy jeszcze czeka. Męczy mnie sama swiadomość. Nie mam teraz energii psychicznej na nic. Poduszka nie skonczona, nie maluję, nie czytam, prawie się nie uczę mało pracuję zawodowo. Punia i zajęcia domowe i remonty zajmują mi cały czas. Długo tak nie pociągnę. Brakuje mi oddechu, a Krzysiek jeszcze czasem wrzeszczy. Ja zaczynam popełniać bledy typu nie zgaszenia kuchenki i on ma powód. Teraz ja bym chciała tylko spać, spać...

Punia żyje, chodzi, pije, sika, ale sama nie je. Ma lek i dostaje dwa razy dziennie kroplówkę. Moze ten mocznik i kreatynina trochę spadną. Dwa, trzy dni będą decydujące. Jeśli zacznie jeść jest minimalna szansa, ze jeszcze trochę będzie ze mną. Mam dla niej lek na mdłości. Dziś sama wskoczyła na fotel, zeby iść do Krzyska na kolana i poleżała chwilę.



Smutek z powodu Puni mnie ogarnął, ale nie wolno mi sie poddać. Potrzebna mi siła. Dziś może będę malować albo robić poduszkę. Pracy poza kuwetami nie przewiduję. Zaraz ma byc burza. Tu ostatni obraz. Dziś moze łubin. Teraz podejście do kwiatów...


 

poniedziałek, 13 lipca 2026

poniedziałek

U mnie jeśli chodzi o pracę wszystko w porządku. Prace idą. Dużo robi Krzysiek i sam sobie szuka pracy. Emerytura bardzo go cieszy i mnie też. Kończę wszystko w duzym domu. Jeszcze kuchnia mamy i koniec na ten rok. Na dworze jest teraz plewienie i cięcie drewna. Ma byc jeszcze robiony dach od komórki. Na cmentarzu trzeba poprawić litery. To by było wszystko na ten rok. Mam już dośc ruchu na ten sezon. Chciałabym zająć sie przyjemnościami typu dzierganie, czytanie, malowanie, kursy. Teraz nie bardzo mam czas na to. W zeszła sobotę byliśmy na dłuzszym spacerze w lesie. Las piekny.













Zaczęła się szkoła letnia malowania kwiatów. Zajęcia są co tydzień. Ja nie mam do siebie ostatnio zaufania jeśli chodzi o malowanie. Nie wszystkie obrazy mi sie podobają. Porównuję się z innymi i widzę swoje braki. Maluję juz tak dlugo, ale nie zawsze mi to dobrze wychodzi. Wiem, ze to moja wina, bo nie maluję zbyt często i regularnie. Nieraz kilka miesiecy mija gdy nie mam pedzla w rece. Wydaje mi się, ze gdy kiedyś malowałam częściej, szło mi lepiej. Byłam z siebie zadowolona, postępy były regularne. Kasia, która prowadzi zajęcia twierdzi, ze powinno sie choc chwilę malować codziennie, a ja co?

Jutro moze zostanie pomalowana siatka.

Punia niedomaga. Jest bardzo slaba, nie chce jeść, ciagle śpi. Nie chce przytulać się do Krzyśka. Koteczka ma 17 lat. Martwię sie i to bardzo. W tym wieku mniej wiecej odeszła Megusia i Mruczuś.

czwartek, 9 lipca 2026

czwartek

 Pierwszy dzień emerytury Krzyśka. Nastawia sie na odpoczynek. Szef go zachęcał do powrotu na pól etatu, ale wątpię by poszedł. Ja pracuję nadal i będę pracować.

Teraz pracuję nad sobą w temacie finansów za pomocą hipnozy. Przygotowuję sesję. Powinna byc indywidualna. Trzeba nagrać i słuchać przez minimum 21 dni kolejnych. Dyktafon mam. Bardzo wierzę w ta metodę. W trans wprowadzam bez problemu, bo miałam to na kursie, ale ważne są sugestie.

Kupiłam trochę kwiatów i trzeba je posadzić. Za jakiś czas kupię zioła typu leczniczych, bo chce suszyć na nasze potrzeby. Będziemy pić. U mnie w domu picie ziól to tradycja. Mama zbierala, a prababcia miała kurs ziołolecznictwa. Teraz z  ziołami jest problem. Trudno je znaleźć. Warto więc uprawiać na własne potrzeby.

Za kilka dni będzie malowanie podlogi w łazience i malowanie siatki. Krzysiek nie chce placić. Sam to chce zrobic. W tym roku jeszcze jest wstawianie okien, roleta zewnetrzna, dach nad komórką. To wszystko. Jest jeszcze sporo pracy dla nas. Trzeba ogarnąc część drewna na podwórku. Trzeba część pociąć, a część porąbać. Trzeba zniszczyć dzikie maliny i trochę roslin przesadzić.

Na razie pogoda fajna, bo chlodno. Cos tam dzialam codziennie. Dziś może będzie przeniesienie biurka od mamy do babci. Ma być geodeta.

Lato tuż tuż

las oddycha chłodem i żywica

ścieżki wiją się i kluczą

to wiodą w głąb

wśród paproci i mchów

to kluczą wśród traw

na polanach pełnych światła

słyszysz ptaki

tu jasny głos kukułki

tam dzięcioła

słyszysz brzęczenie owadów

widzisz stado saren nad strumieniem

czas obfitości nastał

niech trwa

piątek, 3 lipca 2026

piatek

 Wczoraj był zrobiony żwirek na cmentarzu. Sporo to kosztowało, ale nie miałam juz siły plewić chaszczy koło 6 grobów. Jestem z tym sama. Nie mam nikogo kto by o te groby dbał. Nie szukam luksusu, ale ma byc zadbane. Za kilka dni pojedziemy wyrzucić co zbedne i wyplewić na grobie pradziadków, bo chwasty wyrastają ze środka. Planuję malowanie siatki za jakiś czas. We wtorek mam porozmawiać w sprawie dachu. Okna juz zadatkowane, a za kilka dni ma przyjechać pan do obmiaru rolety zewnętrznej do sypialni. Chcę tam mieć chłodniej. W pokoju dziennym planuję roletę dzień i noc.

Dziś miałam kurs hipnozy duchowej. Jest świetny. Zajęcia jeszcze przez dwa dni. To niesamowicie wycisza i wiekszość technik można robić na zasadzie pomocy sobie. Od tego chcę zacząć. Chodzi mi o odchudzanie i ewentualnie finanse. Kolejny będzie Krzysiek i slodycze o ile sie uda. Nie wiem czy jest podatny, czy sie zgodzi. Na razie poznałam kilka sposobów na wprowadzenie w trans. Ja miałam podstawy hipnozy w szkole naturoterapii, ale nie bardzo sie w tym widziałam. Myslałam, ze nie dam sobie rady, bo stres, bo nie mam dobrego glosu. 

Pogoda fajna i taka ma być jeszcze kilka dni. Liczę, ze po kursie coś zacznę w domu robić.

6


***

chodź podaj mi dłoń

pójdziemy na łąkę

czerwcowa kusi barwnymi kwiatami

czas powitać koniczyny i maki

może jaskry uśmiechną się do krwawników

trawy kołyszą się z cichym szelestem

powietrze pachnie słońcem i nagrzaną ziemią

czujesz ten zapach

może poszukamy ziół

to czas melisy szałwii i pokrzywy

będziemy podziwiać motyle

pewnie spotkamy trzmiele i pszczoły

a może usłyszymy ptaki

chodź...

sobota, 27 czerwca 2026

sobota

U mnie prace stanęły, bo upały, ale duzo już w dużym domu pracy nie ma. Z plewieniem też nie. Kupiłam troche kwiatów i już są w ziemi. Na razie z nowymi roślinami przerwa. Kupię trochę moze we wrześniu dopiero. Porządki po ustąpieniu upału.

Sprzedaż działki w toku. Zamówiłam ostatnie okna w duzym domu i pracę na cmentarzu-żwirek wokól wszystkich grobów. Na ten moment chcę kupił rolety aluminiowe zewnetrzne do pokoju dziennego i sypialni. Mam dośc upału, a one ponoć obnizają temperaturę o minimum 5 stopni. To mi wystarczy. Pomyślę też o roletach tego typu jeśli się da na dwa okna od strony podwórza. Nie muszą byc antywłamaniowe przecież. Sąsiad wraca za kilka dni z rehabilitacji i pogadamy o dachu nad komórką. To by były wszystkie prace na ten rok.

Krzysiek ma jeszcze tylko 7 dni pracy i juz emerytura. Coś więcej się w domu i koło domu zrobi, bo będzie miał czas i energię.

U mnie trochę zbiorów. Kończą sie sałaty i poziomki białe i truskawki. Czekam na pomidory, papryki i bakłażan, bo kwiatek był.

A na koniec kilka zdjęć z mojego podwórka. Skromnie u mnie jest i tak jak bywało na dawnych wsiach. To pozostanie, bo lubie ten klimat.








***

lato nadchodzi powoli
bierze w objęcia
ciche poranki na wsi
rozsiada się na polach
a one falują jak zielone morze
w ogrodach pachnących ziołami
wiatr pieści pierwsze porzeczki i maliny
pszczoły krążą między kwiatami
jeszcze dzień dwa
a malwy i słoneczniki
pokłonią się słońcu
wieczór każe na siebie czekać
i trwa i trwa bez końca

niedziela, 21 czerwca 2026

niedziela i prace...

Tydzień był bardzo pracowity. Pracownia już ogarnieta i mój pokój-biblioteka prawie też. Posprzatałam tez w bibliotece u babci. Jutro chcę sprzątnąć w kuchni u babci. Moze sie uda przenieść biurko od mamy. Chcę go dać do biblioteki u babci. Tam pójdą materiały na książki w planach, zeszyty, papiery, ołowki itp. Trzeba by powiesić wszystkie obrazy u mnie i u babci. To zależy od tego czy znajdę gwoździe. Trzeba by kupić. Mam do malowania podłogę w łazience. Trzeba zamieść taras. Trzeba wyplewić na ulicy, bo na podwórku wszystko ogarniete. Jest do uprzatniecia okolica tarasu-stary gumolit. To wszystkie plany na nadchodzacy tydzień.

W tym tygodniu mam jechać na konsultację do notariusza i chyba będzie podpisana umowa przedsprzedazy działki. Dostanę zaliczkę. Od razu zamówię dwa ostatnie okna do babci i skontaktuję sie z panem, który mam i zrobić żwirek na cmentarzu.

Kończę robić poduszkę do babci. Mam tam teraz cichą przestrzeń i potrzebuję wygody. Zaniosłam kominek do aromatyzacji, kadzidełka, świece. Jest wyprana pościel w tym prawdziwa pierzyna i poszewka na poduszkę z wyprawy mojej cioci Ali. Slub był w czasie wojny. Poduszek zrobię wiecej. :)


Od jutra zaczyna mi sie plener malarski. Powstana trzy obrazy z kwiatami rosnącymi.

***

Lato stoi u progu

witam ciepłe słońce i jasne niebo

biorę w objęcia kwitnące lwie paszcze dalie i maki

tańczę z lekkim wiatrem i poranną rosą

dziś smakuję słodkie truskawki

czekam na porzeczki i agrest

czasem słucham ptaków

wdycham zapach świeżej trawy i ziół

spójrz

niedługo dojrzeją zboża

pamiętam żniwa i wieś dzieciństwa

pamiętam powagę mamy i jej szacunek

dla pracy rolnika

pamiętam

niedziela, 14 czerwca 2026

niedziela

Nastała pora na przetwory. Na pierwszy ogień poszły nalewki z bzu czarnego i truskawek. Dodałam stewię. Zobaczymy co wyjdzie. Mam też już 3 słoiczki dzemu z zamiennikiem cukru. Myślę o zdrowych ciastach. Dziś chcę spróbować przygotować ciasto z mąką owsianą. Robię domowy jogurt i lody z serka wiejskiego i stewii. Dodaję owoce.

Remont w pracowni skończony i juz wszystko wnoszę. Skończyć chcę w poniedziałek, wtorek. Ida upały i nic juz nie zrobie. Duzo zależy od brata Krzyska, bo on ma złozyc regał. Wnoszenie drobnych rzeczy jest nieco żmudne, ale koniec już widać. Gdy ogarnę pracownie, to i mój pokój oraz pokój babci i moja kuchnię uporzadkuję. Teraz moje artykuły do malowania i rękodzieła, leżą wszędzie. To mi przeszkadza. 

Mam jeszcze trochę pilnej pracy w ogrodzie. Trzeba przesadzić prymulki z doniczek, wyplewić. Wszystko to muszę zrobić do czwartku. 

Nie wiem co z działką, bo sąsiad sie nie odzywa. Remonty wstrzymane, bo znajomy ma rehabilitację i wyjechał.

Skończyłam kurs jogi kręgosłupa. Teraz robię Pierwszą pomoc psychologiczną i Zoopsychologa. Z zoopsychologiem mam troche problem, bo jest 80 godzin praktyki. Nie bardzo gdzie jest ja zrobić. Muszę dojechać i szukam gdzieś blisko. Moze być gabinet weterynaryjny, ale praca musi być spójna z tym jaki temat pracy zaliczeniowej sie wybiera. Mnie interesuje stres u zwierzat i sposoby jego łagodzenia.

***

lato nadchodzi powoli

krok za krokiem

dni coraz dłuższe

poranki otulone ciepłem i wilgotne od rosy kuszą blaskiem

wieczory nabrzmiałe ciszą nie chcą się kończyć

cieszy mnie miękkość trawy i powietrze wonne od deszczu

a rozgrzana ziemia zaczyna pieścić stopy

wspominam dojrzewające pola

bogate w dobro

kwitnące pomidory zielone sałaty poziomki uśmiechające się z trawy

jeszcze czuję zapach róż w słońcu i dotyk płatków piwonii

w ogrodzie babci

dziś wstawię do wazonu koniczynę, maki zielone paprocie

poczuję się jak w kuchni mamy

uśmiechnę się i odetchnę

już czas




niedziela, 7 czerwca 2026

niedziela

 U mnie remont w pracowni prawie skończony. Już pomalowane i teraz wylewka ma schnąć miesiac zanim pomaluję podłogę, bo z gumolitu zrezygnowalam. Kupiłam juz porzadną, odporną farbę. Nie chcę robic remontu za trzy lata od nowa, a gumolit teraz bardzo szybko sie targa. Jutro już wniesiemy kanapę, bo potrzebuję ćwiczyć tam gdzie wcześniej. W sypialni mi ciasno. Kupilam regał i juz idzie. Idą też dwie paczki z Temu. Uważam, że rzeczy typu karty metaforyczne, pedzelki, farby akrylowe, pisaki sa świetne. Cena nieporównywalna. Nie zamówię za to juz kosmetyków. Teraz idzie krem do twarzy, ale żaluję, ze kupiłam. Ponoć sa testowane na zwierzetach, a to dla mnie duzy minus.

Mam zamiar sprzedać kawałek dzialki, bo nie wyrabiam sie z dbaniem o nią. Wszędzie perz, chaszcze. Chcę zachować tylko tyle ile dam radę zagospodarować i później o to dbać. Chcę by wszystko bylo zadbane. Kiedyś był duzy ogród i sad, ale do dbania bylo kilka osób. Teraz zostałam praktycznie sama, bo Krzysiek nie bardzo chce cos robić. Nie chcę się z nim klocić. Nie ma tez we mnie gotowości na pracę w sezonie po kilka godzin dziennie, bo mam inne zainteresowania i obowiazki. Ogrod i natura mnie cieszą i trochę mam i kwiatow i warzyw. Będę mieć, ale jesteśmy coraz starsi i wiecej nie damy rady ogarnąć.

Szykuję sobie pokoj u babci, bo Krzysiek idzie na emeryturę i jest ryzyko, że mnie zameczy hałasem. Ja niby zakladam słuchawki, ale niektóre moje aktywności wymagają calkowitej ciszy i odosobnienia. Pościel już u babci zmieniłam, wytarlam kurze, nie ma juz pajeczyn, podłoga umyta. Teraz juz tylko zadbanie o ozdoby i przytulność. Fajnie mi sie tam medytuje.

Jutro mam do przejrzenia neseser taty z dokumentami i to koniec porzadkow generalnych w duzym domu. Juz nic zbędnego nie ma. Zostala kuchnia mamy. Za miesiąc gdy pomaluję podlogę w pracowni, wszystko tam wniosę i zrobię porządki w całym domu, duzym domu. Nawet kurze powycieram u babci i podlogi zrobię. Odetchnę. W tym roku do jesieni, listopada chcę tez wstawić okno do babci/ostatnie/ i rolety do ganku i koniec na ten moment.

Tu ostatni obrazek. Chciałam wypróbować nowe chińskie pedzelki do akwareli. Obrazek jest taki sobie, a pędzelki świetne...:)



niedziela, 31 maja 2026

niedziela

Nadal u mnie masa pracy, a dzień nie jest z gumy. Mam plewienie, sadzenie, było podlewanie. Nie mam czasu na ciecie drewna. Jest sprzątanie u babci. Pilne, bo Krzyśka emerytura za miesiąc i gdzieś muszę uciec przed hałasem, który daje mu wypocząć a mnie męczy. Teraz u babci medytuję i robię inne pilne zabiegi do których potrzeba skupienia i ciszy. U babci niby śmieci i niepotrzebnych rzeczy już nie ma, ale jeden pokój trzeba ogarnąć już do końca. Trzeba zmienić pościel, odkurzyć, ozdobić. Jest jeszcze do wyniesienia stary kredens po cioci. Zostanie wywieziony, bo nie jest cenny. Na razie będzie straszył na podwórku. W pokoju dziadka jeszcze okno nie zmienione. Może tam zrobię siłownię z czasem.

U mnie w pracowni remont zaczęty. Trzeba zrobić podłogę. Będzie wylewka i gumolit. Paneli ani płytek nie chcę, a na drewno mi szkoda pieniędzy. 

Ostatnio sporo pracuję z wewnętrznym dzieckiem i nastrój mój bywa różny, bo wracają złe wspomnienia z dzieciństwa. To i owo wypływa, uświadamiam sobie. Trzeba to jednak przepracować, bo moje reakcje bywają trudne i to delikatne słowo. Będzie też praca z krytykiem i przepracowanie dzieciństwa i młodości pod kątem DDD. Nie wszystko było u mnie dobrze w rodzinie. Zdarzała się przemoc i psychiczna i fizyczna choć była i miłość, rozpieszczanie. W dzisiejszych czasach takie zachowanie dorosłych uchodzi za znęcanie. Trzeba to odreagować, bo niby bliskim wybaczyłam, ale to trochę zamiatanie pod dywan. Niektóre moje zachowania czy reakcje, moje podejście nie jest dobre dla mnie i dla innych. Nie chcę szkodzić ani sobie ani nikomu.

Za kilka dni zacznę kurs Kronik Akaszy. Od dawna za mną chodził. Niby mam książkę i próbowałam już wchodzić do Kronik, ale nie bardzo ufam sobie no i co kurs to kurs. Ostatnio w czasie wizyty dowiedziałam się, że wiele moich problemów wynika z tego, ze nie kocham siebie ani innych ludzi. Kocham zwierzęta, a na ludzi jestem dość zamknięta. Spodziewam się wrogości, krzywdy itp. Stad ten dystans. To powstrzymuje mój rozwój. No zobaczymy co dowiem sie na kursie... :)

środa, 20 maja 2026

środa

Pogoda sprawila, ze w ogrodzie nic prawie nie robię. Deszcz był bardzo potrzebny. Kupilam trochę roślin i powoli przychodzą, wsadzam, lepiej sie poprzyjmują. Nic juz teraz kupować nie będę.

Przymierzam sie do remontu w mojej pracowni. Zrobi brat Krzyśka. Trzeba naprawić kawałek podlogi i pomalować. Ja teraz wynoszę rzeczy, a troche ich jest. Kilka dni zejdzie.

Dieta trwa i już mniej 6 kg. Jeszcze 3 i odetchnę trochę. Teraz mam bardzo duzo ćwiczeń, bo godzinę dziennie. Dolozyłam piletes i treningi samoobrony. Z ćwiczeniami sobie radzę nieźle. W talii spadek i juz jest około 93 cm. Jeszcze 5 i będzie nieźle jeśli chodzi o otyłość brzuszną.

Znowu myśle o studiach psychologii od przyszłego roku/jesień/ Pieniadze nie sa problemem, bo mogę dostać dofinansowanie jako osoba niepełnosprawna. Problem to dojazdy na uczelnie dwa razy na semestr do Nowego Sacza. Najgorszy problem to język lektoratu. Niby można wybrać rosyjski, ale nie wiadomo czy grupa sie zbierze. Od tego wszystko zależy, bo ja angielski znam bardzo słabo i tylko w piśmie. Uczyc dalej tego języka sie nie chcę.

A tu Arońciu moje serduszko, przylepka kochana, cięgle obok albo na mnie...




poniedziałek, 11 maja 2026

poniedziałek

 Wreszcie pada i wszystko w ogrodzie żyje. Nie trzeba podlewać. Ja posadziłam trochę roslin to sie fajnie ukorzenią. Mam juz w donicach paprykę, pomidory, sałatę, truskawki. Zeszłoroczne poziomki w donicach, kwitną jak szalone. W tym roku chcę posadzić truskawki w gruncie, na ogródku mojej mamy. Posadzę moze w sierpniu. Teren niby skopany i krzaki oraz wieksze kępy chwastów wieloletnich wyciagniete. Niestety trawę jeszcze widać, a nawet darnie. Nie wiem co z tym zrobić. Nikt nie ma energii by to targać. Teraz myślę by kupić jeszcze tylko dalie do donic i bakłażan. Miałam kiedyś i mi sie udał.

W domu sprzątam teraz pracownię, bo moze uda sie zrobić remont podłogi. Przydałoby się, bo moje materiały malarskie leżą to tu to tam i to mnie strasznie drażni. Jakiś czas temu kupiłam pisaki akrylowe i pastele olejne na Temu i czekam na nie. Dziś moze przyjdą. Zobaczymy jakość. Tanie były.

U mnie znowu dieta. Odrzuciłam napoje typu soki ze względu na kalorie i kupiłam Mirindę 0 pomarańczową. Jest jeszcze grejpfrut i wypróbuję. Piję colę i to teraz będę pic. Cukier mi zbędny. Teraz będzie specjalna gotowa dieta na 6 dni i później coś typu karniwory. Ma mi szybko spaść około 5 kg. Teraz juz przerwy nie będzie. Gdy te 5 kg zrzucę przejdę na normalną dietę ale bez węglowodanów i dalej powoli. Chcę ważyć w normie. Trudno idzie, bo i wiek i IO i leki i metabolizm slaby z powodu braku ruchu i wielu diet. Teraz ćwiczę tylko jogę około godziny dziennie. Tak mam wygladać według chata gpt po zrzuceniu tego co mam zamiar. To moja inspiracja :)


Ostatnio trochę maluję... Ostatni obraz który jestem w stanie zaakceptować... To mnie drażni, że nie wszystkie mi wychodzą. Maluję juz tyle lat. Niektórzy po tylu latach juz ucza innych. Ja ciągle uważam, że sie uczę. Inna sprawa, że nie zawsze maluję. Miewałam przerwy i to czasem dłuzsze.



sobota, 2 maja 2026

sobota

Ostatnio prace idą dobrze. Została prawie opróżniona z miału komórka mojej mamy i zostały usunięte z korzeniami dzikie maliny i jeżyny  w jej ogrodzie. Została dana papa termozgrzewalna na dach od ganku. Zostały wywiezione częściowo worki z tym co zbędne. 

W nadchodzącym tygodniu chcę skończyć plewienie na podwórku. Moze zostanie przekopany kawałek ogródka od ulicy przed babci oknem. Sąsiad ma jechać na cmentarz ogarnąć groby, to co sie sypie. Jest specjalna zaprawa do lastryko. Ja będę cieła drewno i moze posprzatam pracownie. Jest szansa, że sasiad mi tą wylewkę zrobi, bo ma chorobowe. 

Dołozyłam sobie ćwiczeń. To tai chi i pilates. Codziennie mam 20 minut jogi, około 20 tai chi i około 10 pilatesu z wyjatkiem niedzieli, bo wtedy pilatesu nie ma. Ostatnio nie migam się przed ruchem. Nawet mnie cieszy. Chcę schudnąć i poprawić wygląd brzucha. Trzeba więc działać.

 Kończę kurs behawiorysty zwierząt/psy i koty/. Teraz piszę egzamin. Wyślę może jutro. W przyszłym tygodniu wezmę się za kurs jogi kręgosłupa. Mam już wykupiony. Teraz tylko działać. Łatwo nie będzie, bo to kurs z certyfikatem, instruktorski i nie wiem czy egzamin zdam. Anatomia zawsze była dla mnie trudna, a trzeba to opanować.

Takie prymulki mam. Wreszcie się dochowałam. Kupowałam kilka razy i chyba miejsca im nie odpowiadały, bo się niszczyły. Bardzo je lubię.










Takie wyróżnienie dostałam niedawno na grupie malarskiej :)



poniedziałek, 20 kwietnia 2026

poniedziałek

 Praca, praca, praca. Teraz cięcie drewna, sadzenie roślin, podlewanie gdy nie pada. Normalny ruch wiosną. Kupiłam trochę kwiatów na skalniaki i do donic, ale w ogrodzie jeszcze całkiem nie posprzatane. Działam po 20 minut, bo cięcie i jeszcze sprzatanie w domu, gotowanie. Zwykle przygotowuję dwa posiłki dla siebie i Krzyśka. Raz w tygodniu piekę ciasto. Jest praca zawodowa. Czasem nad audytami siedzę dłuzej. Jest wróżenie. Jest moja praktyka- medytacje, Reiki, engel ki itp. Jest Reiki dla potrzebujących. Dzień nie jest z gumy. Chciałabym malować, czytać i czasem czasu nie mam. Są ćwiczenia. Tych mam teraz więcej, bo dołożyłam tai chi walk 20 minut. Teraz ćwiczę 40 minut. Zwykle codziennie.

Zaczęłam malować mandale. Polubiłam to. Powstały na razie dwie - miłości, ale nie romantycznej i dostatku. W planach na już mandala kobiecości.




Krzysiek ma urlop. Może rozbierze z bratem komórkę. Ja potnę drewno. Sporo z niej będzie. Jutro jedzie po truskawki, sałatę i moze tez kupi siedmiolatkę, bo moja nie przetrwała. Kupiłam już pomidory koktajlowe i papryki oraz brokuły. To wszystko na ten rok. Moze jeszcze będą jakieś kwiaty na rabatki. Jesienią kupię świerk przed dom, ale z tych które rosną niskie. Nie chcę już nic wycinać. To stres dla mnie i krzywdzenie drzew.

Robię zabiegi Reiki dla koteczki od znajomej. Jest starsza i ma guzka listwy mlecznej. Operacja to ryzyko. Po 4 zabiegach guzek zmniejszył sie o połowę. Guzki tego typu fajnie znikają. Moim dwóm koteczkom zniknęły całkiem. Guz na głowie Krzyśka zmniejszył się o połowę, ale pracowałam dość długo nad nim.

środa, 8 kwietnia 2026

środa

 U mnie po świętach znowu ruch. Teraz cięcie drewna. Mam bardzo dużo. Doszły deski z komórki. Część została rozebrana podczas robienia płotu. Niestety dzik zniszczył płot z drugiej strony i trzeba było założyć nowy. To sporo kosztowało, ale jest spokój. Beton.  Z tego powodu nie wstawiłam okna do pokoju dziadka. Teraz na nie zbieram. Drzwi wstawione, ale ostatnie poprawki jutro. Nie wiem kiedy dach nad komórką, bo sąsiad po operacji i za dużo na raz nie zrobi. Nie może się obciążać.

Rośliny w domu przesadzone i trochę kupiłam.

Mam teraz bardzo dużo pracy przy audytach. Mam kilkanaście do końca przyszłego tygodnia. Realizuję spokojnie.

Kupiłam kilka książek w tym o życiu po życiu. Kupiłam akwarele białe noce 36 kolorów i trochę podobrazi. Bardzo dużo ostatnio maluję. Maluję nie tylko realizm ale i tworzę abstrakcje, a także obrazy inspirowane sztuką naiwną i surrealizmem. Tu kilka z ostatnich...:)









Z porządkami w mieszkaniu babci i mamy trochę przystopowałam z braku czasu. Teraz praca na dworze jest ważniejsza. Czekam na deszcze i wtedy ogarnę dom. Straszna susza i bardzo jest potrzebny.

niedziela, 5 kwietnia 2026

piątek, 20 marca 2026

piątek

U mnie czas biegnie szybko. Mija dzień  za dniem, ale jestem zadowolona z tego co robię. Trochę też zmęczona. Kończę porządki przed domem. Okna pomyte i kończę prać to co zawsze przed świętami. Wszelkie koce, kocyki, firanki, zasłony, kapy itd. W domu u mnie w mieszkaniu też już kończę porządki. Zostanie ostanie mycie na przyszły tydzień i święta mogą już być. Dziś przesadzę może resztę roślin domowych. Tnę codziennie drewno. Przygotowuję kolejną rabatkę. Będzie w cieniu prawie i na podwyższeniu. Muszę pomyśleć co tam posadzić. Nie chcę podlewać :)

Zwierzęta zdrowe. Ostatnio był problem z Czarnusią i były dwie wizyty u weterynarza, bo koteczka nie jadła. Była pobierana krew i wyniki okazały się bardzo dobre. Dostała kilka zastrzyków i już je bardzo dużo. Koteczka ma 14 lat i trzeba na nią chuchać i dmuchać. To cudna, słodka czarnulka. Bardzo kochana i ufna teraz, a oswoiła się dopiero gdy skończyła 10 lat. Wcześniej zmykała gdy podchodziłam bliżej. Jej siostra Suzi jest jeszcze dzikawa. Boi się dotyku i nie lubi go. Czasem już jednak na kanapie koło mnie leży i łasi się gdy podaję jedzenie.

Nadal codziennie maluję. Dla siebie bardziej. To mnie wycisza i bardzo cieszy. Tu ostatnie pastele suche. Dziś mam webinar z malowania kwiatów akrylami. Muszę się z pracą wyrobić do 19 :)




czwartek, 12 marca 2026

czwartek

Musiałam zmienić plany. Dziki zniszczyły mi ogrodzenie i wszystkie prawie donice na podwórku. Musiałam zrezygnować z okna teraz i opłacić płot. Płot był zrobiony w środę. W czwartek przyjechał węgiel. Na ten moment koniec wydatków. Kolejne będą drzwi od podwórka i dach od komórki. Czekam na sąsiada. Teraz jest na rehabilitacji.

Krzyśka urlop się kończy. Mało wypoczął, bo ciągle było coś do roboty. Nadal co jakiś czas bolą go nogi i biodra. Z trudem wrzucił węgiel, ale szybko to nawet zrobił z bólem i przerwą na sen. Chyba następnym razem trzeba będzie opłacić wrzucenie. On jednak nie chce. Nie chce ćwiczyć, nie chce lekarza, nie chce rehabilitacji. Jest uparty. Reiki pomaga na chwilę, ale trwale kości nie wyleczy. Znieczula na chwilę.

Teraz robię porządki na podwórku, ale się nie wysilam. Powoli. Ostatnio  byłam przeciążona i od razu gorzej spałam i śniły mi się koszmary. Teraz wypoczywam. Pracy umysłowej juz nie szukam. W moim wieku nie mam szansy na pracę. Ci co mi dają nie są pewni. Mam teraz dwie prace dodatkowe, ale zleceń nie ma. Ja mogę pracować tylko w domu. Kariery juz nie zrobię, pieniędzy się nie dorobię, bo nigdy nie miałam do nich szczęścia. Krzysiek idzie za kilka miesięcy na emeryturę i jestem zmuszona nauczyć się oszczędzać. Nic to przetrwamy. Satysfakcję mozna mieć z innych rzeczy nie tylko pieniędzy. Nasze renty, oszczędności, moje zarobki wystarczą. Wierzę, że ktoś z góry nade mną czuwa...:) Jestem dobrej myśli na ten moment...:)

A tu obraz. Dziś może uda mi się namalować rzodkiewkę na webinarze :) Nie jestem z niego za bardzo zadowolona, a zdjęcie jeszcze gorsze...:)



***

dni coraz dłuższe

słońce pieści pola łąki ogrody

pąki forsycji kapiąc złotem zwracają twarze ku światłu

wiatr chwyta w objęcia pierwsze źdźbła trawy

ptaki zaczynają szaleć

wiesz

jeszcze wczoraj drżałam z zimna

rankiem w ogrodzie

dziś cieplej

świat się budzi z głębokim westchnieniem

idzie wiosna