Codzienność

Codzienność

czwartek, 29 października 2026

czwartek

 Kończę prace koło domu. W zeszłym tygodniu wsadziłam róże, żywokost, krwawnik i wrotycz oraz przesadziłam śliwomorelę. Na jej miejsce poszła tawułka. Sliwomorela była duszona przez tuję i aż się wygieła. Teraz miejsca ma duzo, przyciełam ją. Korzeni było dużo i liczę, że się ją uda odratować. Dziś chcę przesadzić maliny. Mam jeszcze trochę wycinania badyli z przodu domu. To nawloć. Cenna dla mnie, bo zrywam do bukietów i na wiązanki. Uzywam do rytuałów. Jutro plewienie i kończenie prac na dworze. Drzewo do cięcia też się kończy. Moze zostać trochę na drugi rok, ale Krzysiek mnie kusi by pociąć w tym. Niby ma być ciepło i łańcuchy mam, ale w sobotę Samhain i trzeba by prace na dworze skończyć.

Mam juz zerwane ziele na ten rok. W niedzielę zerwałam gałązki brzozy i dałam je pod materac jako odpromiennik. Mam też krwawnik na miłość, buk i grab. Też cenne.

Jutro jadę do miasta, bo mam zamiar złapać kota, który jest zaniedbany przez właścicielkę. Kobieta miała go w domu, ale odkąd dorósł, zamiast wykastrować wyrzuciła do piwnicy, bo znaczył teren w domu. Kociak jest młody, głodny i wałęsa się po ruchliwej ulicy. Może mi sie uda go złapać. Zostanie u mnie jak się nada. Wykastruję i będę dbać. Weterynarz już jest wstepnie nagrany. Oby udało sie go złapać. Stać mnie na 11 kota. Krzysiek się zgodził.

Dużo ostatnio piszę, trochę maluję. Uczę się coachingu. 

Jesień

Pamiętam ten czas z mamą

Taka była szczęśliwa w lesie

Zbierała grzyby, kasztany, żołędzie

Kochała opieńki i kurki

Jej dom pachniał jesienią

Przytulam do serca czerwone liście dębu w wazonach

I kiście jarzębiny

Tyle mnie nauczyła

Dziś idę jej drogą

Wdzięczna za wspólny czas

Czasem wspomnienia tchną smutkiem

Czasem bólem

Było, minęło

Wybaczyłam

Dziś posadziłam jarzębinę

Niech pnie się do nieba

Jak moja tęsknota

Jutro zapalę znicz na grobie

Pamiętam


Mój aniele

 

jesteś blisko tuż obok

na granicy cienia

twój szept kołysze mnie do snu

napełnia rześkością o poranku

czasem szukam ukojenia

tam gdzie skrzydła dotykają czasu

gdzie ramiona otulają migotliwym światłem

tyle mi dajesz

ciepło wiarę nadzieję

ufam ci

oddycham spokojem wiarą

pozwalasz mi poczuć zasmakować nieba

zabierz mnie tam

gdzie strach nie ma wstępu

gdzie szczęście rozkwita jak magiczne kwiaty

naucz marzyć


 


 

 

czwartek, 22 października 2026

czwartek...

Tydzień zmierza do końca. Był dobry jeśli chodzi o pracę, ale też bardzo trudny. Muszę zrobić pilnie szlamowanie komina, bo zadbany tylko z zewnątrz. W środku ruina i kominiarz nie chciał wypisać protokołu. Komin ma co najmniej 70 lat to nic dziwnego. Koszt spory jak dla mnie, ale jak trzeba to trzeba. Niby sie nie kopci, ale i tak sie boję trochę. Fachowca mam i oby zrobił. To trochę zależy od pogody. 

Inny problem to Mikuś. Ma jednak padaczkę. Kilka dni temu miał 3 ataki w jeden dzień. Byliśmy w nocy w lecznicy. Leki bierze i jest dobrze, ale one niszczą watrobę. Liczę jednak, że będzie dobrze. Musi być.

Dziś deszcz i chcę skończyć wszystko w dużym domu na ten rok. Trzeba wynieść ostatnie worki. Zostanie strych na przyszły rok. Następne prace już u mamy w kuchni. Na dworze kończę. Teraz do końca tygodnia chcę skończyć cięcie drewna i chcę rozdrobnić wszystkie gałęzie z iglaków. Na przyszły tydzień zostanie plewienie, przesadzanie, sadzenie i to koniec.

Już z pracą nie szaleję i mam czas na pisanie. Mam już sporo nagród za wiersze. Biorę udział w konkursach na facebooku. Napisałam też opowiadanie. Pierwsze od dawna. 

Jaka cisza

 

krok za krokiem

zdążam do domu twojego domu

wieś bierze mnie w objęcia

 

kocham dni gdy lato podaje dłonie jesieni

gdy drzewa ubrane w zielone sukienki

zaczynają narzucać na ramiona złote szale

gdy mienią się szkarłatem

 

kocham te chwile spokojne

i drogi szerokie wiodące ku tobie

 

czy czekasz za drzwiami

czy otworzysz serce gdy zapukam

czekasz

 



Kończę kurs coachingu i zapisałam się na nastepne. To cenna wiedza dla mnie. Teraz pracuję z chatem gpt i cieszy mnie to. Zawodowo tym sie raczej nie zajmę, ale mam być w tym dobra.
Dziś mam spotkanie w pracowni malarskiej pierwsze online. Jak mi się spodoba zapiszę się. Cykl to 9 miesięcy, ale można zrezygnować wcześniej. Na razie mnie stać. :)

Kończę ten etap diety i jest o około 6 kg mniej. Teraz waga około 75,8 -76, 3. Było kiedyś 103. Na starej wadze a ona wskazywała 2 kg mniej. :)

środa, 14 października 2026

środa

Wstałam późno, bo mi się nie chciało, a zegarek słyszałam jak przez mgłę. Dopiero płacz kotów pod drzwiami sypialni mnie wygonił z łóżka. Kocurki mają 2 lata i ciągle są głodne, bo jesień. Wstałam prawie pól godziny później. Od razu wyskoczyłam z łożka. Od dziś ustawię dwa budziki.:)

Natrój mam teraz bardzo dobry oprócz poniedziałku, bo wtedy była rocznica śmierci Adriana. Niepotrzebnej, zbyt wczesnej. Było mi bardzo smutno. Cały dzień w wolnych chwilach paliłam świece, wspominałam bliskich. Tęsknię za nimi.

Pamięci syna

 

dałam ci życie

chciałam otulić spokojem

nauczyć ciszy

prostych dróg

nie chciałeś

wybierałeś walkę

pomiędzy  jedną butelką a drugą

przeciekały dni

upadałeś

podnosiłeś się na moment

trwałam obok

trwoga zabierała mi sen

próbowałam walczyć o ciebie i przegrałam

cierpiałeś

cierpiałam z tobą

odszedłeś

dziś zapalę znicz na twoim grobie

może spłynie łza

może smutek usiądzie obok

wspomnę


Tydzień do tej pory był bardzo pracowity. Jest umyte ostatnie okno, są wyprane ostatnie firanki, jest posprzatany stary warsztat w sieni pod schodami. Było cięcie drewna i plewienie, sadzenie roślin, opróżnianie donic i sprzatanie podwórka. Krzysiu porąbał resztę gałęzi. Sprzatania była masa. Znalazłam transporterek w którym w zeszłym roku został wniesiony Snieżuś. Kotek jest cudowny, bardzo spragniony miłości człowieka, wrażliwy delikatny. Pojęcia nie mam czemu ktoś postąpił z nim w tak okrutny sposób.




Krzysiu bardzo się stara, pracuje, dba o mnie, a ja czuje się kochana. Jest czuły. Zgodził się zrezygnować z tanich mielonek wieprzowych i kiełbasy taniej niby wiejskiej. Będę mu piekła chudy schab i piersi kurczaka w frytkownicy i pasztety z mięsa drobiowego. Zgodził się na jajka z warzywami i czasem sałatki. Ogranicza słodycze. Trochę schudł i ćwiczy ze mną kilka razy w tygodniu jogę. Liczę że spadnie mu cholesterol i jeszcze schudnie. No zobaczymy...Badania w listopadzie. 

Za kilka dni idziemy do fryzjera.

Pracuję, ale już nie tak wsciekle i mam czas na malowanie i pisanie. Dziś mam poczynić zawieszki z mandalami na stroik na stól Wigilijny. U mnie jest tradycja wykonywania ozdób. Robiła je moja mama jako dziecko i ja też z ciocią Resią. To cudowne wspomnienia.

Dziś palimy w piecu. Uwielbiam to.

wtorek, 6 października 2026

wtorek

 Dziś wstałam wcześnie, bo po 8. Pogoda ładna i coś się da na dworze zrobić. Krzysiek może skończy malować bramę. Jest plewienie pod nową rabatkę i jest cięcie drewna. Chcę przesadzić płaziniec. Mam jeszcze do przesadzenia jarzębinę, ale nie dziś. Kupiłam głog, bo chcę suszyć i pić zimą. Mam jeszcze do przesadzenia maliny i chcę kupić świerk srebrny i jodłę. Kupiłam 3 róże. Krzysiek może porąbie gałęzie. Trzeba sprzątać na podwórku. Jutro jedziemy na cmentarz, bo trzeba posprzatać i pomalować, odnowić litery.

W minionym tygodniu spryskałam to i owo randapem i posadziłam przed domem na nowej rabatce rośliny cebulowe kwitnące wiosną. 

Idą deszcze. To nie tragedia, bo i w domu jest co robić. Mam do sprzatnięcia stary warsztat w duzym domu. Trzeba to zrobić w miarę szybko. Zostanie jeszcze moje mieszkanie- pólki wszędzie i ciuchy. Schudłam i trochę jest do usunięcia. Teraz wysyłam paczki dla kotów na bazarki. Mam sporo porzanych prawie nowych lub nowych ubrań. Szkoda wyrzucić a koty skorzystają.:)

Jest do umycia ostatnie okno i jest do prania zasłona z sypialni. Olbrzymia i bardzo trudno ją powiesić.

Kupiłam książkę Córki Wawelu, bo interesuje mnie historia i życie kobiet w dawnych wiekach.

W sobotę Mikuś miał lekki atak padaczki. Przeraził mnie, ale przypomniałam sobie, że padaczkę miał kot mojej mamy i mój tata. To nie tragedia. Miał pobraną krew, bierze witaminę b i olej z łososia, bo dobrze działają na mózg. Czuje się teraz bardzo dobrze. Jestem dobrej myśli.

W niedzielę byliśmy na spacerze w lesie. Jesieni trzeba szukać, ale już jest:) Uwielbiam tą porę roku i koniec lata, wiosnę. Toleruję zimę i nienawidzę upalnego lata:)

Schudłam od początku września prawie 6 kg:) Dieta do końca października.








sobota, 26 września 2026

sobota

Sobota i to mnie cieszy, bo chcę odpocząć. Tydzień był dość trudny. Kolejny też chyba będzie. Wczoraj byl wyjazd i sporo spraw do załatwienia, a ja wyjazdów nie lubię. Później była praca w domu. Odpoczęlam wieczorem po kąpieli w olejku, przy palącym sie piecu. Zagotowalam wodę na herbatę  na piecu, wypiłam herbatę powoli i zasnęlam na 2 godziny. Wstałam jak nowo narodzona po 23 i wzięłam sie za pracę zawodową. Pracowałam godzinę. Miałam piekne sny w nocy. Wstałam w doskonalym nastroju. Właśnie piję kawę z Rozi na kolanach.:) Dziś w planach dalsze suszenie grzybów, cięcie drewna i wyjście do kaplicy. Jest msza za moich bliskich. Bywam w kaplicy kilka razy w roku. Moze sprzatne do końca w pokoju u dziadka i to tyle na dziś poza pracą zawodową oczywiście.

Jutro moze pomaluję podlogę w lazience do końca i obetnę jezynę bezkolcowa. Chcę przytulić sie do sosny, moze oskubę resztę szyszek chmielu. Poza tym odpoczynek.

Chcę zacząć malowanie zawieszek z mandalami i stroik do kuchni na Wigilię. W moim domu jest tradycja przygotowywania swoich zabawek na choinkę. W tym roku to mają być mandale. W zeszłym roku były zawieszki decoupage. Pamietam jak robiłam z ciocia Resią łańcuchy na choinkę. Pamietam zabawki wykonane przez moja mamę. :)

Zaczęlam robić serię zabiegów na kolano i biodro dla Sebastiana. Chodzi o bol. Reiki znieczula, ale nie wyleczy kości na stale. Jestem w trakcie zabiegów dla stałej klientki ze stwardnieniem rozsianym. Dodatkowo bierze lek homeopatyczny wedlug mojej rady i jest troszke lepiej. Guz na glowie Krzyska zmalal o połowę. Będę działać dalej...:) Reiki to cudowna energia, ale duzo zależy od podejścia osoby, której sie pomaga, od jej otwartosci.

Przyszly tydzień będzie dość ciężki, bo wyjazdy. W poniedziałek musimy być w miescie, bo zakupy i dostarczenie do naprawy nowszego laptopa. W czwartek chyba wyjazd w sprawie opłacenia grobów. Do tego małe przyjecie we wtorek z okazji rocznicy 22 lat z Krzyskiem. Będzie też kończenie prac na dworze czyli plewienie i cięcie drewna, porzadki w ogrodzie.

O takich kaczusiach myślę...:)



niedziela, 20 września 2026

niedziela

Wstałam dziś późno. Dzień wstał sloneczny ale chlodny. Jesień czuć. Dziś po wypiciu kawy wyszłam na dwor zebrać chmiel. Zbiór bogaty. Pracy trochę z obrywaniem szyszek bylo. Pić będziemy oboje z Krzyskiem. Zioło jest na nerwy, spanie. Teraz pijemy melisę tez z ogrodu. Też jest na uspokojenie. Czeka liść morwy białej i oregano. To zioło jest na obnizenie cukru, a oregano na uklad trawienny. Ja jestem naturopatą z dyplomem i wierzę w moc ziól. Moja mama zbierala i piła ziola z tatą. Prababcia była po kursie zielarskim. W piatek przygotowałam wino z czosnku i cytryn. To na odporność. Pijemy i nie chorowaliśmy w zeszłym roku ani raz. W przyszlym miesiącu chcę kupić glóg. Liście i kwiaty będę suszyć. Maja dobry wplyw na serce. 

Dziś zerwałam też resztę ziela na ściany. Mam nawłoć, jałowiec i tuję. Mam paproć i troche chmielu. Na jałowcu masa kulek. Zbiorę, bo uzywam do bigosu i mięs. :) Kwiaty letnie już niezbyt ładne. Kwitnie mi tylko róża, aksamitki. Szałwie i koeusy i pelargonie juz tracą urodę. Wionbluszcz już czerwony i zaczynają kwitnąć marcinki

Wczoraj podcięłam forsycje i usunęłam odrosty sumaka. Jeszcze trzeba w tym roku usunąć maliny na podwórku. Dzikie są i nie owocują. Cały czas tnę drewno.

Dziś przygotowałam dekorację jesienną na stole w kuchni. Uwielbiam takie klimaty.


Koty coraz więcej jedzą. Ptaki też i nawet Mikuś. 

Mam już dekorację jesienna przed domem w tym cudne wrzosy. i miechunkę rozdętą.


 

W środę Mabon. Będę świetować. Trochę zebralam w tym roku z ogrodu i trochę prac wykonałam. Mam za co dziękować :)

sobota, 12 września 2026

sobota

Wstałam dziś wcześnie. Obudzilo mnie słońce. Po wczorajszym deszczu to przyjemność dla mnie. W nocy trochę zmarzlam, bo bylo 7 stopni, a ja śpię pod kocykiem. Nago jeszcze. Dziś czeka mnie sporo pracy. Chcę ciąć drewno i przyciąć jezynę bezkolcową. Mam od kilka lat, ale owoce są niezbyt smaczne. Trochę kwaśne. Wolę dzikie jezyny. Pamietam z dzieciństwa jezyny z lasu, ktore zbierala moja ciocia Resia. Robila z nich soki. Wczoraj sprzątalam u dziadka i prawie koniec. Zostala podloga.

Planuję prace na przyszly tydzień. Trzeba nadal ciąć drewno i trzeba robić rabatę pod oknem babci. Chcę przygotować na początek rabatkę na kwiaty cebulowe kwitnace wiosną. Już ogladalam przebiśniegi, krokusy, hiacynty, żonkile, narcyzy i tulipany botaniczne. Kwiaty wiosenne kochaly i babcia i ciocia Resia i mama. Kocham i ja. Wiosną prawdziwym cudem są pierwsze kiełki wychylajace się z ziemi. Chcę jeszcze kupić świerk srebrny, żylistek, jodłę kaukaską. Jodelkę kupię dla mamy, bo je kochała. W Przyszlym tygodniu może pomaluję lakierem drzwi do mamy. Drzewka kupię w październiku. Chcę jeszcze jarzębinę i moze dwie grusze klapsy kolumnowe. Na razie kupiłam wrzosy i rudbekie. :)

Wczoraj byl pierwszy wrześniowy nów. Ja zawsze oczyscilam dom i mnie oraz Krzyśka energetycznie. Teraz zaczyna się nasz 7 rok numerologiczny. To czas duchowości, skupienia na wnętrzu. Zeszly  rok zaowocował naszą większą bliskością. Jest nam dobrze razem, a tak balam sie jego emerytury.

Ja nadal pracuję. Wczoraj mialam prognozę z tarota, oczyszczanie aury wahadlem, a od dziś mam Reiki dla stalej klienki. To dobra praca na ten rok i innej juz nie szukam.

Jesień mnie bardzo cieszy...:)

kocham twoje oczy

o źrenicach głębokich jak jezioro bez dna

kocham twoje usta

powtarzające słowa miłości

i dłonie wspierające

bądź dla mnie ogniem

który grzeje serce

bądź wodą

która gasi pragnienie

chodź przytul mnie ostatni raz

nim noc zamknie nam oczy

do jutra




piątek, 4 września 2026

piątek

Dziś jakiś taki ponury dzień. Słońca trochę i chmur trochę. W pracy zawodowej dzień owocny, bo rano zarobiłam trochę. Niestety trzeba było jechać do miasta w sprawie reklamacji pilarki. Oby uznali. Czas czekania na decyzję do 14 dni. Zaraz idę ciąć drewno starą pilarką. Mam trzy łańcuchy to jest czym ciąć. Ponad połowa komórki opału juz jest, ale na całą zimę nie starczy. My palimy teraz drewnem i minimalną ilością węgla. Mamy też grzejniki elektryczne. Są nierentowne i chcę zamontować klimatyzator z opcja grzania na wiosnę. Może to się sprawdzi. Nie wiem czy piec mi przez zimę wytrzyma. Ja mam piec pokojowy z płytą do gotowania i szybą. Taki sam jakby trzeba kupię. Uwielbiam patrzeć na palący sie ogień i uwielbiam gotować choćby tylko wodę na herbatę na piecu. To daje stary, domowy klimat. Cóż nowoczesna nie jestem...:)

Krzysiek od dwóch miesięcy jest na emeryturze. Pieniędzy na razie nie brakuje, ale mnie trochę męczy, bo cały dzień jest w domu. Jest aktywny coś tam robi koło domu, ale najczęściej siedzi i ogląda telewizję. Są spięcia, bo ja lubię ciszę. Gdy włączę sobie moją muzykę albo jakiś film z Netflixa wścieka się i obraża. Taki już jest... Moją pracę zawodowa krytykuje. On nie znosi starszych ludzi, którzy pracują. Aktorzy czy sportowcy pracujący dłuzej to powód do agresji. 

W tym roku z przetworami się wstrzymam. Jeszcze trochę starych mam, a z nowymi sie waham, bo Krzysiek mam stan przedcukrzycowy i nie chcę go futrować cukrem. Ziemniaki na zimę kupię w przyszłym tygodniu w piątek. Czekam na grzyby. Trzeba wysuszyć z 3 kg i kilo zamrozić. U mnie w domu zawsze były robione zapasy. Mama miała takie powiedzenie- Spyta się zima coś robił latem. Ja się z tym zgadzam.

Dziś mam jeszcze zabieg Reiki dla klientki i rozkład partnerski z kart Lenormand...

Ostatnie floksy :)



piątek, 28 sierpnia 2026

piątek

 Koniec tygodnia i jestem chyba trochę zmęczona fizycznie. Niby rwę się do pracy i działam, ale dziś mnie budzik z trudem obudził mimo, że spałam ponad 8 godzin. Wyskoczyłam z łożka jak z procy, bo koty drapały po drzwiach od sypialni. To było skuteczniejsze niż budzik. :) Później było kupowanie warzyw, bo dostawcy podjechali i napisanie kartki z zakupami dla Krzyśka, bo jechał do miasta. Po wypiciu z nim kawy ruszyłam na dwór do cięcia drewna. Było gorąco, bo pracowałam w słońcu, ale pociełam. Teraz się relaksuję przy wentylatorze dumna z siebie, że mnie goraco z dworu nie wygoniło.

Po południu planuję ciąć drugą porcję i chcę zapakować papę do worków, bo dach skończony i trzeba ją usunąć. Więcej Krzysiek robić nie będzie chciał. On teraz nie ma energii. Wczoraj porąbał 2 godziny gałęzie i przyszedł wykończony. Od razu poszedł leżeć. Jeszcze tego rąbania zostało, ale go nie poganiam. Niech robi w swoim tempie byle się codziennie coś ruszał.

Wieczorem moze mu zrobię koloroterapię wahadłem i na pewno Reiki z intencją uzdrowienia i dodania energii. Mam też zabieg dla klientki z nerwicą. Mam rozkład partnerski z kart Lenormand. To bardzo pozytywne karty i dobre do rozkładów codziennych, zyciowych. Kipper też są niezłe do tych spraw. Ja używam nie tylko tarota :)

Jutro powinnam przesadzić resztę truskawek, bo sierpień się kończy. Powinny być opróżnione donice i ułozone na zimę. Może potnę trochę drewna jak pogoda pozwoli. Na razie jest fajna. Trochę słońca, trochę deszczu...:) Późne lato już lubię. Jesień widać i czuć. Rano w ogrodzie snuje sie troszkę mgły, niektóre liście schną, a liscie sumaka czerwone. Koty, a nawet Mikuś chcą jeść więcej. Ptaki też wyjadają wszystko ziarno.




sobota, 22 sierpnia 2026

sobota

 Wstałam dziś bardzo wcześnie, bo Krzysiek mnie obudził, a ja się wybiłam ze snu. Krzysiek wstaje w nocy jeść, pić, do toalety i później się kładzie z powrotem. Ja nie szaleję z tego powodu, że obudziłam się wcześniej. Spałam 7 godzin, a to ponoć norma. Nastrój mam dobry i już planuję pracę i przyjemności na dzień. Chcę dziś przesadzić poziomki i chcę skończyć porządki u babci w jednym pokoju. Zostanie pokój dziadka. Trzeba podlać kwiatki i wsadzić dracenkę, bo Kajtuś ją wyrwał. To będzie tyle pracy na dziś. 

Za kilka dni moje urodziny. Kończę 62 lata. Krzysiek już planuje co zje i wypije. Ma przyjechać jego brat i chyba zrobimy pieczenie kiełbasek. Później od razu zacznę dietę. Chcę do końca października zrzucić około 5 kg. To już by była mocna nadwaga. Myślę o diecie typu carnivory, ale z mniejszą ilością tłuszczu. Chcę schudnąć dla zdrowia, bo jeśli chodzi o wygląd nic mi już nie pomoże. Postarzałam się i młodsza nie będę. Zdrowie u mnie teraz ok, ale chcę całkiem odrzucić tabletki na ciśnienie i stan przedcukrzycowy. Ciśnienie niby mam teraz w normie albo i niższe, ale może uda się odrzucić całkiem.

Pogoda teraz świetna dla mnie. Energię do pracy mam i działać będę codziennie zwłaszcza na dworze. Do pocięcia jest drewno, ale nie wiem czy się uda, bo nowa pilarka szwankuje. Spróbuję pokombinować coś. Jest reszta plewienia i jest rabatka przed oknem babci do zrobienia. Nie wiem czy się uda, bo pracy masa, a Krzysiek narzeka na energię. Moze całości nie zrobię, ale choć kawałek, bo chciałam posadzić rośliny cebulowe na wiosnę. 

Tu moje ostatnie zdjęcie. Nie jest udane. Krzysiek nie chce mi robić zdjęć, a ja się denerwuję. Jak schudnę moze zrobię sobie sesję u fotografa. To wyjdę lepiej...:) Zdjęcie w lesie jest sprzed kilku lat. Ważyłam na nim 103 kg. Teraz 80. Widać, że jestem szczuplejsza tylko skóra brzydka, ale pozostaje to zaakceptować, bo metryki nie zmienię :)



Na ten moment znikam, bo koty chcą jeść. Czarnusia właśnie usiadła obok mnie i mnie podgryza. :)

piątek, 14 sierpnia 2026

piątek

 Polowa sierpnia to już dla mnie późne lato i chlodniejsze noce. Spi sie dobrze. Dziś trzeba bylo wstać wcześniej, bo miałam wyjazd po laptop do serwisu. To oznacza, że warzyw nie kupiłam ani jajek od kurek ze wsi. No ale coś  za coś. Od rana świecilo slońce. Nie było pochmurnego nieba-typowa patelnia. Nie przepadam za taka pogodą. Trzeba było przetrwać. Nie potrafię czerpać przyjemności z takiej pogody. U mnie to przetrwanie. Kocham deszcze. Ponoć ma być w poniedziałek. Przyda się, bo susza okropna.

Po południu mam ciąć drewno, bo juz zaczęłam. Stos w komórce oraz wyzszy. My teraz palimy w pokoju dziennym głownie drewnem i tylko w większe mrozy dodajemy węgiel. Opał na zime juz mam. W tym roku rozebrana została komórka oraz część dachu i jest masa drewna.

Dziś trzeba było przygotować bukiet na Matki Boskiej Zielnej. To tradycja u mnie w domu. Mama bardzo tego przestrzegała i ja tak robię. Poświęci mi sasiadka. W bukiecie tylko ziola lecznicze w tym oregano, nagietek, jeżowka, nawloć, dziurawiec. Bardzo mi sie podobaja takie bukiety, a przygotowywanie, zbieranie ziól to dla mnie przyjemność. W tym roku trochę ziół wysuszyłam. Teraz będzie chlodniej i mam zamiar jeszcze zbierać te co sie da. w szkole naturoterapii miałam ziololecznictwo, ale u mnie w rodzinie sa tradycje w tym temacie. Już prababcia była po kursie zielarza...

Dziś byłam u sąsiadki. Pani Basia ma cudny ogród. Jest bardzo bogaty w rośliny i zadbany. Przepiękne kępy dalii, pelargonie, petunie, aksamitki, cynie. Masę czasu w nim spedza. Praktycznie od rana do wieczora. Mój ogrod jest ładny wiosną. Wtedy dbam. Gdy nadchodzi lato, upały nie mam siły i tylko podlewam.

A tu Śnieżuś :) Myszka moje kochana. Czuje się dobrze i nawet się bawi czasem...

sobota, 8 sierpnia 2026

sobota

Obudziłam sie dziś późno, bo upał nie przeszkadzał. Gdy tylko wstałam natychmiast trzeba bylo karmić koty, ponieważ młodzież kręciła sie pod nogami. Rano dostaja suche. Kocięta jedzą i suche i mokre, a Snieżuś woli suche. Trzeba było nalać im świezej wody. Trzeba było dać Kajtusiowi saszetkę i wypuścić na dwór Mikusia. Krzysiek wstał zaraz po mnie i zrobił kawę oczywiście z cynamonem. W zasadzie weekendy miały byc bez pracy kolo domu, ale że zapowiadał sie chłodny dzień, zaplanowalam jednak robotę. W efekcie pocięłam troche drewna i wyniosłam stare okna koło bramy, bo maja byc w poniedziałek wywiezione gabaryty. Wcześniej Krzysiek usunąl szyby. Wyjedzie też stary gumolit z pracowni. Pod wieczór zostaly opróznione donice po sałacie i wczesnych pomidorach, bakłażanie, brokułach. Trzeba bylo je dać juz w miejsce zimowania.

W ciagu dnia przygotowywałam materiały do książki typu pamietnika i wspomnień o domu, rodzie, tradycjach, zwierzetach. Mam juz propozycję z wydawnictwa i chyba sie za to wezmę od września.

W przyszłym tygodniu jedziemy z Krzyśkiem kupić lodówkę. Ma byc tania bez bajerów.

Poza tym będzie troche pracy w ogrodzie. Krzysiek ma połupać ogrodzenie do worków. Ja mam plewienie. Trzeba podlewać. Planuję robotę przetworów. Ma być leczo, moze sos chiński. Trzeba by sprzatać u dziadka w pokoju. Mam być jeszcze polozona na kawałku dachu od komorki papa termozgrzewalna. Jeszcze sie nie leje, ale moze zacząć. 

Wieczorem ma być Ostatni Mohikanin i moja praktyka codzienna.

Planuję wycieczki na wrzesień, kilka. Pojedziemy blisko z Krzyśkiem sami a dalej moze z Darkiem, bratem Krzyśka samochodem.



poniedziałek, 3 sierpnia 2026

poniedziałek

 Nic prawie nie robie poza nauką i pracą zawodową. Nie mam energii i czekam na koniec upałów. Mam nowe plany na naukę. Chodzi mi o kursy psychologii pozytywnej, bioenergoterapii, coachingu, totalnej biologii i arteterapii. Wszystkie namierzone. Część z tej wiedzy mam, ale opanowane jako samouk. Sama będę sie uczyć uzdrawiania pranicznego. Pierwszy stopień mam ukończony kurs. Wszystko to mi sie przyda w pracy. Plany na studia się nieco zmieniły. Juz nie jestem pewna czy studia maja sens. Przekwalifikowanie w wieku 70 lat nie ma sensu. Chcę pomagać ludziom, pracować jeszcze ale nie muszę koniecznie kończyć studiów. Pomagam i teraz. Nie mam już tak duzo energii jak miałam jakiś czas temu i studia wymagały by poswięcenia się i rezygnacji z innych zajęć. Rezygnować nie chcę i nie bardzo mogę. Praca w domu i przy zwierzetach, zawodowa sama sie nie zrobi. Domy jeszcze nie skończone, obejście też nie. Coś zacznę robić od piatku, bo ma byc chłodno.

Majusia juz po badaniach. Przy badaniu krwi wpadła w histerię i mnie podrapała i pogryzła. Na szczęście lekko. Dostała zastrzyki na dziąsła. Wyniki jutro.


Przez upały i spocone dłonie musiałam przerwać haftowanie. Trochę malowania było, ale obraz nie skończony. Moze jutro.

Zbieram sporo ziól do suszenia. Dziś oregano, ale do celów leczniczych, a jutro moze liscie poziomek i morwy. Wszystko co ususzę, pakuje do słoików i wynoszę do szafki u babci. Będziemy od jesieni pić.

Przetworów malo w tym roku zrobione. Cukru używać nie chcę. Będzie leczo, ale we wrześniu.

środa, 29 lipca 2026

sroda

 Okna u babci wymienione. To juz wszystkie w dużym domu jeśli chodzi o mieszkania. Dwa ostatnie w ganku i warsztacie przysłonie od zewnątrz roletami. Taniej wyjdzie. Chcę to zrobic jesienią. W przyszłym roku okienka od strychu i piwnic może.

Rozunia ma niezłe wyniki jak na jej wiek. Jest lekki stan zapalny i podejrzenie stawów. Jest lekka niedoczynność tarczycy i jest coś z moczem. Można by go zbadac, ale nie dam rady, bo sika na fotel. Spytam weterynarza o karme urinary. Moze to dobra myśl... Teraz niedługo pojadę z Majusią. Ona kończy 10 lat, ale ma problem z dziąsłami. Trzeba by je obejrzeć, bo zastrzyk był ostatni w styczniu. Niby je i nie miauczy, ale wolę skontrolować. No i badania tez sie przydadzą. Reszta kotów mloda i kontrola na ten moment zbędna.

Kurs behawiorysty skończyłam i egzamin zdałam. Teraz jestem w trakcie robienia kursu zoopsychologa. Problemem są praktyki, bo nigdzie mnie nie chcą przyjąć. Ja nie jestem mobilna i muszę praktyke załatwić blisko. Wolałabym w gabinecie weterynaryjnym, bo schroniska sie obawiam. Za dużo cierpiacych zwierząt.

Ostatnio w ogrodzie posadziłam krwawnik i miniaturowe sloneczniki. Teraz nic nie robię, bo goraco. Niedlugo trzeba będzie pomyśleć o przesadzeniu truskawek i poziomek. Rosną w donicach. Trzeba tez kupić dodatkowe donice i posadzic ich jeszcze trochę. Miejsce mam. Mam do wyciecia sumaki, orzech wloski i jest tez do przycięcia forsycja. Trzeba plewić przed babci oknem. Chciałabym to wszystko zrobić przez sierpień, bo od września chcę ciąć drewno.

Brakuje mi wsi i klimatu żniw. Wiem kiedy, bo co roku u mnie na rabatach rośnie trochę pszenicy. Zbieram peczek i wieszam w domu.




niedziela, 26 lipca 2026

niedziela

 Planuję dwa spokojne dni. Teraz pracować w domu i kolo domu będę od poniedzialku do piątku. W weekendy będzie tylko praca zawodowa. Dziś odpoczywam. Będzie malowanie i moze haftowanie.

Jutro jadę z Rozunia na badania. Chcę jej zrobić pakiet geriatryczny, bo niedługo kończy 15 lat. To moja pupilka i czuje sie dobrze, ale trzeba sprawdzić co i jak. W sierpniu moze zrobie badania Majusi. Ona kończy 10 lat i chyba znowu problem z zabkami albo dziąsłami. Niby je. Najblizsze wydatki to drukarka, sadzonki truskawek i poziomek oraz ziół leczniczych. Myśle o tym wszystkim w poczatkach sierpnia. Chcę załozyc ogród ziołowy. Zalezy mi na ziołach na serce, uspokajajace, kamica. Na cukrzycę mam morwę. Mam trochę szałwii i melisy, ale kupie kozłek. Chcę znaleźć lub kupić babkę, zywokost. Mam rumianek, ale musi go byc wiecej. Mam miętę. Zdobędę glog, ale moze we wrześniu lub październiku. Chcę kupić 3-4 donice truskawek i poziomek.

Kończę plewienie na podwórku. Moze uda się też wyplewić od strony ulicy. Nie wszystko, bo idą upały i na pewno nie wyplewię przed oknem u babci. Tam chcę w październiku posadzić szklankę, sadzonki malin, moze czereśnię samopylną kolumnową. We wrześniu chcę przygotować rabatkę z cebulowymi kwitnącymi wiosną. To wszystkie kwiaty na ten rok.

W zeszłym roku wysłałam moje haiku na ogólnopolski konkurs i zajęłam II miejsce. Mam zamiar wysyłac czasem wiersze i opowiadania na konkursy literackie. Dziś chcę wyslać trzy wiersze na konkurs. To plik, ale najczęściej trzeba wysyłać wydrukowane strony. Po to mi potrzebna drukarka.

Pracę w duzym domu kończę, ale nie uda mi sie to przed falą upalów. Już być chciała mieć to z glowy. Zostanie kuchnia u mamy. Teoretycznie mam szansę skończyc domy do końca sezonu. Oby w sierpniu bylo chłodniej. WE wrześniu i październiku chcę ciąc drwno. Mam trochę za mało na zime teraz.



wtorek, 21 lipca 2026

wtorek

Punia zmarla po 23 w sobotę. To była bardzo miła i niekłopotliwa koteczka. Była pupilką Krzyśka i do niego się tuliła. Miałam ją od maleńkiego. Znalazłam ja pod śmietnikiem razem z braciszkiem. Maluszek byl moim pupilem. Ogonek zmarł w wieku 3 lat. Ona byłą odporna i nigdy nie chorowała. Umarła w domu na swoim kocyku. Do końca ja glaskałam. Jeszcze w piatek zebrała siły i weszła na kolana do Krzyśka, zeby sie pozegnać. Ze mną pozegnała się we śnie. Będzie mi jej brakowało. Miała dobre zycie i niby 17 lat to sporo, ale mogła jeszcze pozyć biedula.



Skończyłam poduszkę. To nie jest arcydzieło, ale jestem z niej zadowolona. Zostawię ja u siebie, bo na tej poduszce odeszla Punia i inne koty też ja lubią. Teraz będę chyba robic sweter dla mnie albo czapki na bazarki kocie. Kupiłam zestaw do haftowania. Chcę do tego wrócić. Moze jutro namaluję obraz. Chyba łubiny.



Dach zrobiony. Jest jeszcze do skonczenia kawałek papy. Trzeba wymienić. W przyszłym tygodniu pojedziemy na cmentarz poprawic litery. Jest do roboty okno u dziadka i u babci. Moze tez dwie rolety zewnetrzne i to koniec na ten rok.

piątek, 17 lipca 2026

piątek

Dzień mija za dniem i mnie jest dość trudno, bo jestem przemeczona psychicznie. Bylo ostatnio sporo ruchu, wyjazdów, spotkań z ludźmi, a to na mnie źle wpływa. Remont do końca nie zrobiony, bo robota przy dachu w trakcie. Siatka pomalowana i ponoć gwarancja 10 lat na farbę. Krzysiek wściekły, bo wydalam pieniadze, a on to chciał zrobić. Ja jednak teraz nie mam cierpliwości do jego humorów. Raz chce robić, a raz nie. Teraz zrobione i z glowy. Za duzo tej pracy jeszcze czeka. Męczy mnie sama swiadomość. Nie mam teraz energii psychicznej na nic. Poduszka nie skonczona, nie maluję, nie czytam, prawie się nie uczę mało pracuję zawodowo. Punia i zajęcia domowe i remonty zajmują mi cały czas. Długo tak nie pociągnę. Brakuje mi oddechu, a Krzysiek jeszcze czasem wrzeszczy. Ja zaczynam popełniać bledy typu nie zgaszenia kuchenki i on ma powód. Teraz ja bym chciała tylko spać, spać...

Punia żyje, chodzi, pije, sika, ale sama nie je. Ma lek i dostaje dwa razy dziennie kroplówkę. Moze ten mocznik i kreatynina trochę spadną. Dwa, trzy dni będą decydujące. Jeśli zacznie jeść jest minimalna szansa, ze jeszcze trochę będzie ze mną. Mam dla niej lek na mdłości. Dziś sama wskoczyła na fotel, zeby iść do Krzyska na kolana i poleżała chwilę.



Smutek z powodu Puni mnie ogarnął, ale nie wolno mi sie poddać. Potrzebna mi siła. Dziś może będę malować albo robić poduszkę. Pracy poza kuwetami nie przewiduję. Zaraz ma byc burza. Tu ostatni obraz. Dziś moze łubin. Teraz podejście do kwiatów...


 

poniedziałek, 13 lipca 2026

poniedziałek

U mnie jeśli chodzi o pracę wszystko w porządku. Prace idą. Dużo robi Krzysiek i sam sobie szuka pracy. Emerytura bardzo go cieszy i mnie też. Kończę wszystko w duzym domu. Jeszcze kuchnia mamy i koniec na ten rok. Na dworze jest teraz plewienie i cięcie drewna. Ma byc jeszcze robiony dach od komórki. Na cmentarzu trzeba poprawić litery. To by było wszystko na ten rok. Mam już dośc ruchu na ten sezon. Chciałabym zająć sie przyjemnościami typu dzierganie, czytanie, malowanie, kursy. Teraz nie bardzo mam czas na to. W zeszła sobotę byliśmy na dłuzszym spacerze w lesie. Las piekny.













Zaczęła się szkoła letnia malowania kwiatów. Zajęcia są co tydzień. Ja nie mam do siebie ostatnio zaufania jeśli chodzi o malowanie. Nie wszystkie obrazy mi sie podobają. Porównuję się z innymi i widzę swoje braki. Maluję juz tak dlugo, ale nie zawsze mi to dobrze wychodzi. Wiem, ze to moja wina, bo nie maluję zbyt często i regularnie. Nieraz kilka miesiecy mija gdy nie mam pedzla w rece. Wydaje mi się, ze gdy kiedyś malowałam częściej, szło mi lepiej. Byłam z siebie zadowolona, postępy były regularne. Kasia, która prowadzi zajęcia twierdzi, ze powinno sie choc chwilę malować codziennie, a ja co?

Jutro moze zostanie pomalowana siatka.

Punia niedomaga. Jest bardzo slaba, nie chce jeść, ciagle śpi. Nie chce przytulać się do Krzyśka. Koteczka ma 17 lat. Martwię sie i to bardzo. W tym wieku mniej wiecej odeszła Megusia i Mruczuś.

czwartek, 9 lipca 2026

czwartek

 Pierwszy dzień emerytury Krzyśka. Nastawia sie na odpoczynek. Szef go zachęcał do powrotu na pól etatu, ale wątpię by poszedł. Ja pracuję nadal i będę pracować.

Teraz pracuję nad sobą w temacie finansów za pomocą hipnozy. Przygotowuję sesję. Powinna byc indywidualna. Trzeba nagrać i słuchać przez minimum 21 dni kolejnych. Dyktafon mam. Bardzo wierzę w ta metodę. W trans wprowadzam bez problemu, bo miałam to na kursie, ale ważne są sugestie.

Kupiłam trochę kwiatów i trzeba je posadzić. Za jakiś czas kupię zioła typu leczniczych, bo chce suszyć na nasze potrzeby. Będziemy pić. U mnie w domu picie ziól to tradycja. Mama zbierala, a prababcia miała kurs ziołolecznictwa. Teraz z  ziołami jest problem. Trudno je znaleźć. Warto więc uprawiać na własne potrzeby.

Za kilka dni będzie malowanie podlogi w łazience i malowanie siatki. Krzysiek nie chce placić. Sam to chce zrobic. W tym roku jeszcze jest wstawianie okien, roleta zewnetrzna, dach nad komórką. To wszystko. Jest jeszcze sporo pracy dla nas. Trzeba ogarnąc część drewna na podwórku. Trzeba część pociąć, a część porąbać. Trzeba zniszczyć dzikie maliny i trochę roslin przesadzić.

Na razie pogoda fajna, bo chlodno. Cos tam dzialam codziennie. Dziś może będzie przeniesienie biurka od mamy do babci. Ma być geodeta.

Lato tuż tuż

las oddycha chłodem i żywica

ścieżki wiją się i kluczą

to wiodą w głąb

wśród paproci i mchów

to kluczą wśród traw

na polanach pełnych światła

słyszysz ptaki

tu jasny głos kukułki

tam dzięcioła

słyszysz brzęczenie owadów

widzisz stado saren nad strumieniem

czas obfitości nastał

niech trwa

piątek, 3 lipca 2026

piatek

 Wczoraj był zrobiony żwirek na cmentarzu. Sporo to kosztowało, ale nie miałam juz siły plewić chaszczy koło 6 grobów. Jestem z tym sama. Nie mam nikogo kto by o te groby dbał. Nie szukam luksusu, ale ma byc zadbane. Za kilka dni pojedziemy wyrzucić co zbedne i wyplewić na grobie pradziadków, bo chwasty wyrastają ze środka. Planuję malowanie siatki za jakiś czas. We wtorek mam porozmawiać w sprawie dachu. Okna juz zadatkowane, a za kilka dni ma przyjechać pan do obmiaru rolety zewnętrznej do sypialni. Chcę tam mieć chłodniej. W pokoju dziennym planuję roletę dzień i noc.

Dziś miałam kurs hipnozy duchowej. Jest świetny. Zajęcia jeszcze przez dwa dni. To niesamowicie wycisza i wiekszość technik można robić na zasadzie pomocy sobie. Od tego chcę zacząć. Chodzi mi o odchudzanie i ewentualnie finanse. Kolejny będzie Krzysiek i slodycze o ile sie uda. Nie wiem czy jest podatny, czy sie zgodzi. Na razie poznałam kilka sposobów na wprowadzenie w trans. Ja miałam podstawy hipnozy w szkole naturoterapii, ale nie bardzo sie w tym widziałam. Myslałam, ze nie dam sobie rady, bo stres, bo nie mam dobrego glosu. 

Pogoda fajna i taka ma być jeszcze kilka dni. Liczę, ze po kursie coś zacznę w domu robić.

6


***

chodź podaj mi dłoń

pójdziemy na łąkę

czerwcowa kusi barwnymi kwiatami

czas powitać koniczyny i maki

może jaskry uśmiechną się do krwawników

trawy kołyszą się z cichym szelestem

powietrze pachnie słońcem i nagrzaną ziemią

czujesz ten zapach

może poszukamy ziół

to czas melisy szałwii i pokrzywy

będziemy podziwiać motyle

pewnie spotkamy trzmiele i pszczoły

a może usłyszymy ptaki

chodź...