Codzienność

Codzienność

niedziela, 15 września 2024

jesień

Dziś waga pokazała 7 z przodu. Jutro pewnie to już będzie nadwaga, a nie otyłość. Od początku roku schudłam około 15 kg. Jeszcze dwa tygodnie diety i liczę, że jeszcze pożegnam z 2 kg. Bardzo się cieszę, że jestem o tyle lżejsza. Motywacja jeszcze jest, ale już mi się marzy inne jedzenie niż białko i tłuszcz. Teraz bym zjadła sałatkę, strączki, parówkę sojową. Dziś chodzi za mną czarna kasza z sosem grzybowym albo z warzywami.

U mnie trochę problemów poza tym. Zepsuł się dzwonek, kran w łazience zakamieniał i uszczelka u drzwi puściła. Leje się do ganku, ale i tak jestem głęboko wdzięczna losowi, że nie grozi mi powódź. Mieszkam na górce i niezbyt blisko od rzeki. To co ludzie teraz przezywają jest straszne. Szkoda mi zwierząt. Pamiętam powódź wcześniejszą. Wtedy rzeka wystąpiła z koryta, ale zatrzymały ją wały. Teraz poziom jest wysoki, ale płynie w korycie.

Jutro jadę szczepić Mikusia. Kajtuś już bierze tylko probiotyk. Biegunka się skończyła. Za kilka dni chcę jechać opłacić cmentarz na następny rok. Niedługo chyba zamówię tablice na grób Adriana i mamy. W nadchodzącym tygodniu może u mnie remont.

 Jesień już, bo ptaki więcej jedzą...

sobota, 24 sierpnia 2024

sobota

 Cały tydzień był gorący i niewiele na dworze zrobiłam. Naładowałam za to worki u babci w spiżarni i 3 zostały wywiezione. To wywożenie też dla mnie ważne. Jeszcze niecałe dwa miesiące i się będzie w piecu palić. Do tego czasu chcę wszystko co zbędne usunąć. Został jeszcze regał w spiżarni u babci i z 2 worki u mamy. Kolejny tydzień moze chłodniejszy to coś na dworze zrobię. Pilne jest cięcie. Już zaczęłam. Trzeba wyciąć sumaki, wyciąć gałęzie na podwórku i wyplewić w skrzyni. Jest koszenie.

Jakiś czas temu posadziłam winorośl, 3 krzaki. Wszystkie pięknie rosną ale nie owocują. Teraz trzeba by załatwić dla nich kratki, bo pędy snują się po ziemi. Miałam fioletowy, różowy i zielony. Różowy i zielony na pewno jest. Fioletowy wyglądał jakby się nie przyjął, ale w następnym roku krzak w tym miejscu  już był.

Kupiłam kilka książek i teraz czytam. To książki historyczne, ale nie powieści. Teraz czytam o średniowieczu. Czytałam o Słowianach i o życiu w Polsce od XVI - XVIII w. Ciekawe czasy.

Dziś mam awarię spłuczki. Zalało całą łazienkę i to dwa razy. Sąsiad zakręcił mi wodę w studzience, bo kranik za muszlą nie działa. Teraz brat Krzyśka montuje pływak. Krzysiek jest w pracy, ale i tak by tego nie naprawił.

czwartek, 15 sierpnia 2024

Matki Boskiej Zielnej

Dziś święto Matki Boskiej Zielnej. Oczywiście świętuję. Przygotowałam bukiet z ziół. Już są poświęcone. Mam dziurawiec, nawłoć, dąb, morwę, rozmaryn, oregano i orzech. Nie wszystko jednak jest tak jak powinno, bo zapomniałam ogarnąć przed domem. Nie wyplewiłam i nie wykosiłam w jednym miejscu. Mamy brakło i nie miał mi kto przypomnieć. Dziś mama mi się śniła i nie był to zły sen.

Zrobiłam trochę zakupów. Kupiłam maszynkę do mielenia mięsa, elektryczną. Trzeba by zacząć znowu piec kotlety ze śledzi, a ręczna maszynka jest za duża i nie chce mielić. Kupiłam trzy książki. Wszystkie Mateli. Jutro część zakupów przyjdzie. Teraz czytam książkę z archeologii.

Tydzień był dość pracowity i trochę klamotów od babci ze spiżarni usunęłam. W przyszłym tygodniu jeśli się uda chcę ciąć drewno. Jutro może wykoszę przed domem. Jest jeszcze plewienie.

POgoda mnie martwi, bo mają być upały. Dziwne to dla mnie, bo już niby późne lato, a tu taki pasztet. Bociany już zbierają się na sejmikach i tylko patrzeć jak odlecą, jerzyki pewnie już odleciały, kwiatki letnie tracą urodę. Moje szałwie np. już żółkną listki. Czekam na jesień.

poniedziałek, 29 lipca 2024

poniedziałek

POjutrze  Lammas. Za kilkanaście dni Matki Boskiej Zielnej. To już późne lato. Obchodzę oba święta.

Za miesiąc dieta. Już się nie mogę doczekać. Chcę znowu działać i zrzucać wagę. Teraz ważę około 82 kg i nic nie przytyłam. LIczę na 76 do końca roku. No i oby. Teraz myślę też o diecie dla Krzyśka, ale on jest oporny. Wczoraj wypił piwo i ugotował kisiel. Do tego zjadł zupkę chińską. No i takie to jego zdrowe odżywianie i taka dieta. Dziś sałatka, kotlety z ryby i placki z cukinii. Zjemy oboje i może on powstrzyam się przed podjadaniem.

Od kilku dni staram się wstawać wcześniej i chodzić do łóżka przed 24. Nie zawsze się udaje. POza tym nie jestem przyzwyczajona tak wcześnie zasypiać i w łóżku się kręcę zanim usnę. W nocy śpię za krótko i dosypiam w dzień. TRochę zmiana nawyków pewnie potrwa. Teraz wstaję koło 7. Chciałbym zasypiać około 23, ale czarno to widzę. Często filmy są do tej godziny i Krzysiek do łóżka o tej godzinie nie pójdzie. Problemem jest praca, bo zarabiam mniej. No ale coś za coś.

ZA miesiąc moje urodziny. KOńczę 60 lat. Miał przyjechać S, ale nie wiem czy da radę, bo skaleczył stopę. Rana jest poważna a on u lekarza nie był. Leki ma i liczy na to, że mu przejdzie. Pracy na niego trochę czeka w tym wywóz na złom kilka pieców. Piece są po mamie, stare i dziurawe. Na nic się już nie przydadzą. Jeden zostawiam, bo jest sprawny. To kuchnia. Swego czasu marzyłam o piecach. Chciałam mieć w kuchni budowany z kafli i w pokoju ze ścianówką. Nie opłaca się jednak teraz budować, bo za kilka lat może być zakaz palenia w nich. Jestem tym bardzo zmartwiona, bo nie wyobrażam sobie braku pieca. Nie jestem nowoczesna i piec kojarzy mi się z domem, z przytulnością, a gotowanie na piecu ze zdrowiem. Teraz lato, a ja myślę już o jesieni i gotowaniu wody na herbatę na piecu. Uwielbiam gdy w nim szumi, trzaskają gałązki... Jesienna szaruga czy zima wtedy niestraszna.

W tym roku w lecie opału nie kupuję. Mam prawie tonę węgla i mam sporo drewna. Trzeba tylko część pociąć. Ja sobie nie dam rady, bo są gwoździe...

sobota, 20 lipca 2024

sobota

 Pogoda mnie cieszy, bo upały minęły. Czekam jeszcze na deszcz. Chcę kupić trochę roślin na dwór. Zakładanie ogrodu mnie bardzo cieszy. Plewienie później już mniej. Wybieram rośliny i wkrótce kupię. Teraz do dwóch skrzynek. Do duzej skrzyni najpierw muszę kupić ziemię i z tym jestem uzależniona od grzeczności innych. Pieniądze na wszystko już mam i teraz tylko działać, bo pogoda sprzyja.

Postanowiłam wejść głębiej w jogę. Pracuję nad jamami i nijamami. Praktykuję pranajamę i chcę zacząć intonować mantrę Om. Czas na moje sprawy mam, bo mniej przesiaduję w internecie. Podoba mi się w jodze między innymi to że skłania do radości, zadowolenia. Nie gloryfikuje cierpienia tak jak katolicyzm. Joga to jednak nie religia. Kontakt z Bogiem przez mantrę Om to kontakt z miłością, a nie cierpieniem czy surowością, karą. Dla mnie Bóg jest miłością właśnie i dobrem. Niby Jezus też jest miłością. W jodze pasuje mi między innymi niekrzywdzenie. To się tyczy też zwierząt. Według mnie one mają duszę, czują i należy im się miłość, opieka, szacunek. Katolicy uważają zwierzęta za gorsze od ludzi. Znowu nie jem mięsa. Staram się nie jeść. Czasem jem jednak ryby i to też uważam za złe jednak nie chcę sobie zaszkodzić.

Zrezygnowałam z warsztatów DDD. Moi rodzice nie żyją i już mnie nie skrzywdzą/mama/. Wybaczyłam i rozdrapywanie ran uważam za złe. Tym bardziej, że życie mam ustabilizowane i nie chcę nic zmieniać. Szkoda mi czasu na pracę nad sobą pod tym kątem. Chcę o mamie myśleć dobrze. Starała się jak umiała. W moich czasach większość dzieci miała tak jak ja i to nie oznacza, że muszą wszyscy iść na terapię czy brać udział w warsztatach. Takie były realia i tak się dzieci wychowywało. Moze nie wszystkie dostawały w skórę i były poniżane czy krytykowane, ale też na pewno nie wszystkie miały raj. :) Poza tym osoby z warsztatów w większości miały gorzej niż ja i tyle w temacie...:)

niedziela, 14 lipca 2024

niedziela

Kupiłam kilka roślin do domu. To bluszcz o dużych biało-zielonych liściach, cissus i rojcissus oraz aukuba. Kwiaty będą w sypialni. Tam mam teraz piękne rośliny. Rosną jak szalone. Zarobiłam pieniądze na rośliny do dwóch małych skrzynek na dworze. Jutro może kupię. Mam w planach jeszcze zagospodarowanie jednej skrzyni. Od jutra zabieram się za zarabianie pieniędzy. Na razie upały i nic na dworze nie robię. Warzywa mam piękne w tym roku.  Były pomidory, sałata i papryki.

W piątek chcę jechać na badania, bo dawno nie robiłam. Niby czuję się bardzo dobrze, ale sprawdzenie się przyda. W piątek może też wywieziemy odpady budowlane do punktu. Jutro zadzwonię i się dowiem. Jest do wywiezienia styropian, papa i trochę gruzu.

Ostatnio wystawiam rzeczy z okresu prl do sprzedaży. Trochę rzeczy już sprzedałam. Jeszcze trochę mam. Trzeba by pilnie zarobić z 300 zł.

Ostatnio dość długo medytuję. Czasem dłużej niż 20 minut. Wykupiłam sobie warsztaty praktykowania wdzięczności u Gosi Mostowskiej. Jestem zadowolona. To 7 medytacji na kolejne dni. Ja jestem przy 2. Często też ćwiczę z Gosią na you tube. Joga mnie cieszy choć ostatnio przy upałach ćwiczy mi się trudniej. Wybieram łatwiejsze ćwiczenia. Myślę o warsztatach jogi kręgosłupa. Też u Gosi. Może w sierpniu... Duchowość jest dla mnie bardzo ważna...

Czytam książkę o życiu po śmierci i drugą o archeologii. Pracuję nad związkiem...:)

czwartek, 4 lipca 2024

pracowicie

Wyszłam z diety i już dokładam kalorii. Chcę dojść do 1300. Na razie nie tyję. Ważę około 83 kg. Na poczatku roku wazyłam 95. W tym roku chcę schudnąć jeszcze około 7 kg. Reszta do wagi w normie w przyszlym roku. Na razie jem wszystko tylko mało węglowodanów.  Motywację jeszcze mam, ale waga spadać nie chce.  Odczekam 2 miesiące. Dam organizmowi odpocząć no i dalej.

No i nie wszystkie remonty udało sie zrobić. Teraz sasiad nie ma czasu. Moze coś zrobi pod koniec lipca. Jak nie to dopiero we wrześniu.

Ja teraz dużo pracuję i nie bardzo mam na co innego czas. Chcę zarobic więcej, bo mam kilka miejsc pustych w ogrodzie. Czas posadzić kwiaty. Chcę niekłopotliwe, lubiace suche klimaty. Na razie oglądam, wybieram. 

Jutro jadę opłacić ubezpieczenie domu. Mam jeszcze cięcie drewna. Mam  pryskanie randapem. Mam sprzątanie. W przyszłym tygodniu maja byc wywiezione worki ze smieciami. Muszę naładować kilka. W ten weekend mam szkołę. Pracowicie u mnie. Nawet na malowanie nie mam czasu:(