Codzienność

Codzienność

wtorek, 17 stycznia 2017

badania, rower i dylematy

Dziś wstałam bardzo wcześnie i pojechałam na badania. Niestety technika nie było, a panie będące na zastępstwie chciały mi pobrać krew ale z żyły. Nie zgodziłam się oczywiście. Poczekam na technika. Ma być w przyszłym tygodniu z tym, że trzeba dzwonić wcześniej by się upewnić.
Od kilku dni zabrałam się z powrotem za  jazdę na rowerku stacjonarnym. Kupiłam go kiedyś pełna zapału i przez dłuższy czas obrastał kurzem. Jeździć nie znoszę, bo to strasznie nudne. Poza tym wychodzę z założenia, że nie każdy musi poświęcać czas na ćwiczenia. Jest tyle ciekawszych zajęć przecież. Jeżdżę tak by spalić 150- 300 kalorii. Tyle to dość. Lepiej niż nic. Za jakiś czas dojdzie jeszcze joga. Może mi się uda zmobilizować. Joga jest dla mnie ważniejsza, bo dodaje sprawności i gibkości, a ja ostatnio no cóż taka ociężała się zrobiłam. Wstyd...

Nadal zastanawiam się nad tym czy założyć w tym roku warzywnik. Sporo nasion mam. Ważne są. Mogłabym dokupić sadzonki papryki, pomidorów, cukinii, dyni, ogórków, sałaty i kalarepki. Nie bardzo sobie z warzywnikiem radzę i zbiory mam kiepskie, ale okazja do wyjścia na dwór by była. Mam też trochę nasion do wysiania w lutym. Czy wzejdą? Kusi mnie uprawa cukinii i ogórków w pojemniku. Sałatę na pewno tak będę uprawiała, bo ślimaków u mnie jest sporo, a zwalczać ich chemicznie nie chcę. Myślę o tym by pomidory zapylać ręcznie specjalnym preparatem. Ponoć zbiory są większe.

17 komentarzy:

  1. Muszę Ci powiedzieć, że sama skusiłam się w zeszłym roku na uprawę niektórych warzyw w pojemnikach i stwierdzam, że nigdy więcej :). Latem, gdy nadeszły gorące dni nie nadążałam latać z konewkami. Trzeba też pamiętać o codziennym nawożeniu połączonym z podlewaniem, bo warzywa mają duże wymagania pokarmowe i nie będzie plonów bez systematycznego dokarmiania ze względu na ograniczoną pojemność ziemi w pojemnikach. Uprawa kwiatów doniczkowych w porównaniu do warzyw to relaks :). Ja mam duży warzywnik w ogrodzie więc mam porównanie. Wolę odchwaścić raz na jakiś czas grządkę niż codziennie skakać wokół doniczek. A i plony nieporównywalnie większe w gruncie, bo roślina zawsze sobie coś w glebie znajdzie, a w ograniczonej doniczce klops :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to wobec tego przemyślę jeszcze. Ja mam strasznie dużo ślimaków i z 5 cukinii w zeszłym roku została 1

      Usuń
  2. Mnie tam wszystko rosło w ogrodzie. Polecam swoje warzywa, ale pracy jest mnóstwo. Poruszasz się i będziesz sie lepiej czuła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie ziemia kiepska a zasilanie niewiele daje

      Usuń
    2. A czym zasilasz? Nie ma takiej ziemi, żeby nie można jej było doprowadzić do jako takiej zasobności, no chyba że to skała albo czysty piach :)

      Usuń
  3. Zdecydowanie polecam warzywnik, zawsze to zdrowa żywność. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rower stacjonarny faktycznie jest cholernie nudny. Co innego prawdziwy, można robić dalekie i ciekawe wycieczki, ale raczej nie o tej porze roku. Żeby spalić 150-300 kcal nie musisz się męczyć na rowerze, spalisz to leżąc i oddychając (niestety, tego wysiłku nie da się uniknąć), tylko zajmie to trochę więcej czasu. Chyba przyjemniej poleżeć parę godzin niż pedałować kilkanaście min, a efekt mierzony w kaloriach ten sam. A joga nie jest ćwiczeniem fizycznym, lecz duchowym, poprawia sprawność i gibkość umysłu. Dlatego jest ważna - dla ducha nie dla ciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no joga też wpływa na stawy przecież...

      Usuń
  5. Do ochrony roślin i nawożenia można wykorzystywać tzw gnojowke z pokrzyw albo wrotyczu. Pokrzywy wypróbowałam. Pozdrawiam Lucyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dosyć suchą i piaszczystą glebę więc ze ślimakami raczej nie mam problemu ale po pokrzywie np dynie i cukinie ładnie rosły dobrze plonowaly a szkodników żadnych nie było. L.

      Usuń
  6. To i ja dorzucę-pomysl o uprawie na grzadkach wzniesionych -mysle tu o grzsdkach powstalych w zbitych deskach (sama je sobie zrobilam ze starych dech,pod wymiar aby bylo mi wygodnie i plewic i sic itp).Super sprawa -zbilam dechy,dno grzadek-bez kopania,wyscielilam grubymi kartonami,na to wrzucalam drobne galezie,zebrana liscie,popiol z kominka( tylko ze spalonego drewna,nie wegla),odpadki z kuchni,kilka workow ziemi-czesc przywiozl sasiad,kilka zamowil przez internet( obie dostawy zmieszalam) no i w pierwszym roku posialam tylko cukinie-na dwoch grzadkach i ziemniaki (na trzech),no i oczywiscie salata,koperek,rzodkiewka i cebula na ostatniej.Między warzywa sypnelam nasiona aksamitek i nagietka. Plony mialam piekne,zero slimakow,wygodna obsluga... Na jesieni,po zbiorach dorzucilam lisci i powstaly kompost (cale lato zbieralam do beczki odpadki z kuchni).Na wiosne wzruszylam ziemie i posialam juz wiecej roznych warzyw i kwiatow-ziemniaki ladnie 'przerobily' ziemie! I tak od kilku lat bawie sie w ogrodniczke.Super relaks.Spróbuj tego sposobu-polecam.Julia

    OdpowiedzUsuń
  7. niestety desek nie mam. Wszystko poszło do pieca...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Deski z budowy,rozbiórki itp.znajdziesz,albo daj zadanie facetowi i juz.J

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam