Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność

wtorek, 28 stycznia 2020
wtorek
Wczoraj byłam w mieście. Musiałam być u psychiatry. Byłam też na policji i w serwisie komputerowym, bo ktoś mi sie włamał na konto pocztowe. Problem był tego typu, że zostało z niego nadane ogłoszenie o sprzedaży drogiego telefonu na olx. Ogłoszenie skasowałam, ale licho wie czy bylo jedno. To chyba ktos z Kłodzka. Co dziwne programy antywirusowe nic nie wykazaly. Trzeba będzie chyba od nowa wgrać Windows, a to koszty.
Kusi mnie morsowanie. Zaprawę mam, bo lubię chłodne prysznice, śpię w chłodzie i chodzę boso po śniegu. Waham sie jednak. Rzeka jest blisko, ale woda mętna i nie wiem jak głęboka. Ponoć do kolan, ale pewna nie jestem. Do jeziora dość dalego. Obawiam się widzow, przebierania w bezlistnych krzakach i drogi pieszo do domu.
Mam zamiar kupić jeszcze trochę ciuchów, bo wszystko na mnie lata. Wybrałam już... Do tego jeszcze sweterek z Allegro. Fikuśny jest, bo nosi się go na jedno ramię. Reszta moze wiosną...
Kupiłam nowy rowerek stacjonarny, bo moim był zepsuty wyświetlacz i nie było dopingu. Codziennie pedałuję po 15 minut. Wczoraj przyszedł, ale nie ma kto skręcić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajne uczucie,gdy ubrania sa za luźne:) Bluzeczki super,ladnnie wygladają,zwlaszcza na tej dziewczynie na zdjęciu :))) Dalszej wytrwalosci ci życze
OdpowiedzUsuń