U mnie jeśli chodzi o pracę wszystko w porządku. Prace idą. Dużo robi Krzysiek i sam sobie szuka pracy. Emerytura bardzo go cieszy i mnie też. Kończę wszystko w duzym domu. Jeszcze kuchnia mamy i koniec na ten rok. Na dworze jest teraz plewienie i cięcie drewna. Ma byc jeszcze robiony dach od komórki. Na cmentarzu trzeba poprawić litery. To by było wszystko na ten rok. Mam już dośc ruchu na ten sezon. Chciałabym zająć sie przyjemnościami typu dzierganie, czytanie, malowanie, kursy. Teraz nie bardzo mam czas na to. W zeszła sobotę byliśmy na dłuzszym spacerze w lesie. Las piekny.
Zaczęła się szkoła letnia malowania kwiatów. Zajęcia są co tydzień. Ja nie mam do siebie ostatnio zaufania jeśli chodzi o malowanie. Nie wszystkie obrazy mi sie podobają. Porównuję się z innymi i widzę swoje braki. Maluję juz tak dlugo, ale nie zawsze mi to dobrze wychodzi. Wiem, ze to moja wina, bo nie maluję zbyt często i regularnie. Nieraz kilka miesiecy mija gdy nie mam pedzla w rece. Wydaje mi się, ze gdy kiedyś malowałam częściej, szło mi lepiej. Byłam z siebie zadowolona, postępy były regularne. Kasia, która prowadzi zajęcia twierdzi, ze powinno sie choc chwilę malować codziennie, a ja co?
Jutro moze zostanie pomalowana siatka.
Punia niedomaga. Jest bardzo slaba, nie chce jeść, ciagle śpi. Nie chce przytulać się do Krzyśka. Koteczka ma 17 lat. Martwię sie i to bardzo. W tym wieku mniej wiecej odeszła Megusia i Mruczuś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam