Dziś ma być praca przy wodociagu. Jak długo zejdzie nie wiem. Koparka ma być tylko do 15:00. Jutro chyba skończą podpinać w domu. Gdy to będzie skończone trochę mi ulży. W tym roku jeszcze czeka mnie wymiana okna w pracowni. Tez stres i zakładanie rolety antywłamaniowej. Trzeba tez zrobić dachy, ale to juz na dworze i problemu z tym nie będzie. Nie wiem czy uda się ocieplić i okno na strychu wymienić. Oby. Nie wiem co z malowaniem sypialni. Chyba w tym roku tego psychicznie nie zniosę. Może jesienią.
Wczoraj Krzysiek miał malować biblioteczkę. Nie radził sobie z tym i S skończył za niego. Teraz trzeba będzie biblioteczkę polakierować. Nie wiem jak Krzysiek sobie poradzi z malowaniem okien. Zastanawiam się czy Krzysiek faktycznie nic nie potrafi czy udaje, bo chce mieć spokój z robotą. A może ja się nad nim znęcam, ze mu kazę coś robić? Jest rencistą, ale ma tylko częściową niezdolność do pracy z ZUS. To nie tragedia. Moze pracować nawet w normalnych zakładach pracy. Moze postaramy się o całkowitą, bo teraz nawet z pracą w zakładzie pracy chronionej sobie nie radzi.
Deszcze. Mnie to pasuje. Podwórko zazieleniło się i to i owo kwitnie. Problemem są ślimaki. U mnie podziwiam okazałe winniczki, ale i te bez skorupek tez się trafiają. Nic dziwnego, że moich funkii juz nie ma.
Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność
niedziela, 28 kwietnia 2019
sobota, 27 kwietnia 2019
sobota
Pogoda ma się popsuć na kilka dni i trzeba sie z robotą spieszyć. Dziś Krzysiek skończy malowanie okien, a S może skopie ogród, bo chce posadzić ziemniaki. Nie wiem czy to sie uda. Pilniejsze jest cięcie paru krótkich pni. Będzie trochę klocków do palenia. Musi też podciąć gałęzie płożącego się iglaka. Te nadchodzące deszcze to zbawienie, bo jest straszna susza. Ziemia aż pyli.
Jutro Krzysiek skończy malować bejcą biblioteczkę. Trzeba jeszcze położyć lakier. Zrobi to Krzysiek. S zaczyna się denerwować na robotę i ma rację. Krzysiek nic nie robi. Teraz S będzie robił tylko to czego Krzysiek nie potrafi. W końcu K siedzi w domu. Nie moze tylko spać, jeść i rozwiązywać krzyżówek.
Trzeba kupić chyba nowy łańcuch do piły albo naostrzyć ten co jest. W tym roku maja być wycięte jeszcze dwa suche cienkie drzewa i piła musi ciąć dobrze.
Dziś odpuściłam kolejne zajęcia w ośrodku kultury. To juz trzecie. Od trzech tygodni i artystycznego nie zrobiłam. Brak mi tego. Teraz w wolnych chwilach czytam. Ostatnio to Toksyczni rodzice. Książka jest wartościowa, ale przyznam się, że tak całkowcie do mnie nie trafia. Nie bardzo lubię do problemów wracać. Poza tym autorka twierdzi, że wybaczanie może wyrządzić szkodę. Według niej trzeba wszystko wykrzyczeć, wypłakać i dopiero wtedy problem może przejść. U mnie to nie zadziała raczej. Nie uznaję krzyku po 40 czy 50 latach. To bez sensu. Ja uwazam, że to co było trzeba zamknąć i żyć dalej. Ja w ogóle burzliwych emocji nie toleruję. Stawiam na spokój. Moze to jakaś blokada, a może kwestia charakteru. Trzeba by to odkryć i ewentualnie nad tym popracować. Inną emocją jest żal. Ja przestałam płakać. To źle. Dziś i jutro moze książkę skończę. Następna to chyba Otwórz serce zamiast łamać sobie głowę. Może jednak coś artystycznego podziałam.
Krzysiek zgolił wąsy. Wyglada młodziej i o wiele lepiej. Niestety jest zdecydowany zapuścić z powrotem, ale juz nie takie okazałe. Chyba znowu będzie szantaż. Teraz był. Zagroziłam, że jak będzie wasy miał to mu gdy usnie zafarbuje na rózowo. Te wąsy to nie jest tylko jego sprawa. Gdy sie poznaliśmy miał i ja chciałam ze znajomości zrezygnować, bo wasów nie znoszę i sie ich brzydzę wręcz. Zgolił i obiecał, ze z nich zrezygnuję. Ja teraz tylko chcę by słowa dotrzymał.
Jutro Krzysiek skończy malować bejcą biblioteczkę. Trzeba jeszcze położyć lakier. Zrobi to Krzysiek. S zaczyna się denerwować na robotę i ma rację. Krzysiek nic nie robi. Teraz S będzie robił tylko to czego Krzysiek nie potrafi. W końcu K siedzi w domu. Nie moze tylko spać, jeść i rozwiązywać krzyżówek.
Trzeba kupić chyba nowy łańcuch do piły albo naostrzyć ten co jest. W tym roku maja być wycięte jeszcze dwa suche cienkie drzewa i piła musi ciąć dobrze.
Dziś odpuściłam kolejne zajęcia w ośrodku kultury. To juz trzecie. Od trzech tygodni i artystycznego nie zrobiłam. Brak mi tego. Teraz w wolnych chwilach czytam. Ostatnio to Toksyczni rodzice. Książka jest wartościowa, ale przyznam się, że tak całkowcie do mnie nie trafia. Nie bardzo lubię do problemów wracać. Poza tym autorka twierdzi, że wybaczanie może wyrządzić szkodę. Według niej trzeba wszystko wykrzyczeć, wypłakać i dopiero wtedy problem może przejść. U mnie to nie zadziała raczej. Nie uznaję krzyku po 40 czy 50 latach. To bez sensu. Ja uwazam, że to co było trzeba zamknąć i żyć dalej. Ja w ogóle burzliwych emocji nie toleruję. Stawiam na spokój. Moze to jakaś blokada, a może kwestia charakteru. Trzeba by to odkryć i ewentualnie nad tym popracować. Inną emocją jest żal. Ja przestałam płakać. To źle. Dziś i jutro moze książkę skończę. Następna to chyba Otwórz serce zamiast łamać sobie głowę. Może jednak coś artystycznego podziałam.
Krzysiek zgolił wąsy. Wyglada młodziej i o wiele lepiej. Niestety jest zdecydowany zapuścić z powrotem, ale juz nie takie okazałe. Chyba znowu będzie szantaż. Teraz był. Zagroziłam, że jak będzie wasy miał to mu gdy usnie zafarbuje na rózowo. Te wąsy to nie jest tylko jego sprawa. Gdy sie poznaliśmy miał i ja chciałam ze znajomości zrezygnować, bo wasów nie znoszę i sie ich brzydzę wręcz. Zgolił i obiecał, ze z nich zrezygnuję. Ja teraz tylko chcę by słowa dotrzymał.
czwartek, 25 kwietnia 2019
czwartek
Pogoda ładna to trochę byłam na dworze i obejrzałam rośliny. Moja kalina ma paczki. To niespodzianka, bo myślałam, że zmarniała. Będzie kwitła na różowo. Będzie kwitł bez o żółtych kwiatach. Jeszcze kwitnie forsycja. Nie wiem co z bzem o biało-zielonych liściach. Przetrwał, ale czy zakwitnie? Nie przetrwały funkie. Były dwie, ale chyba je ślimaki załatwiły. Kocham funkie, a to miejsce było na nie wymarzone. Chciałam kupić jeszcze kilka. Chcę też zdobyć lilak bordowy o pachnących, pełnych kwiatach.
W poniedziałek ma być u mnie robiony wodociąg. Boję się tej roboty. S czeka do końca prac, bo Krzysiek by sobie z tym nie poradził. Na razie pomalowane sa okna i wycięta też została gałąź z orzecha. S ją pociął, a Krzysiek zniósł. Będzie do palenia. Ja cały czas pracuję czyli wróżę. Mam też troche tekstów. Piszę przepisy. Krzysiek jeszcze pracy nie ma. Czekamy na dwie prace. Jedna to sprzatanie i druga to praca przy zieleni - sezonowa. Oby w której się zaczepił, bo trzeba pilnie kupić wersalkę do pokoju dziennego i szafę.
Od przedwczoraj jestem na diecie zupowej.Waga opanowana. Teraz myślę by przejść na kilka dni na post kaszowy. Chcę szybko kilka kilo zrzucić. Zapisałam się na wyzwanie na Vitalii. Teoretycznie chcę przez miesiąc zrzucić 4 kg. To by było 82 kg. Już nie taka tragedia, choć jeszcze otyłość. Planuję być na diecie do końca maja. Później będę stopniowo dodawać kalorii do jakiegoś końca sierpnia. We wrześniu jeszcze jedno podejście do diety. Moze się uda kolejne 4 kg zrzucić. Miało być 76 kg w tym roku, czyli juz nadawga, ale chyba się nie uda. Jesienią będzie przerwa z dietą. Będę jeść wszystko i pierogi i frytki i majonez i budyń tylko mało. W przyszłym roku dieta od nowa. Wtedy może będzie już jakaś satysfakcja, bo zaczne byc podobna do ludzi.
W poniedziałek ma być u mnie robiony wodociąg. Boję się tej roboty. S czeka do końca prac, bo Krzysiek by sobie z tym nie poradził. Na razie pomalowane sa okna i wycięta też została gałąź z orzecha. S ją pociął, a Krzysiek zniósł. Będzie do palenia. Ja cały czas pracuję czyli wróżę. Mam też troche tekstów. Piszę przepisy. Krzysiek jeszcze pracy nie ma. Czekamy na dwie prace. Jedna to sprzatanie i druga to praca przy zieleni - sezonowa. Oby w której się zaczepił, bo trzeba pilnie kupić wersalkę do pokoju dziennego i szafę.
Od przedwczoraj jestem na diecie zupowej.Waga opanowana. Teraz myślę by przejść na kilka dni na post kaszowy. Chcę szybko kilka kilo zrzucić. Zapisałam się na wyzwanie na Vitalii. Teoretycznie chcę przez miesiąc zrzucić 4 kg. To by było 82 kg. Już nie taka tragedia, choć jeszcze otyłość. Planuję być na diecie do końca maja. Później będę stopniowo dodawać kalorii do jakiegoś końca sierpnia. We wrześniu jeszcze jedno podejście do diety. Moze się uda kolejne 4 kg zrzucić. Miało być 76 kg w tym roku, czyli juz nadawga, ale chyba się nie uda. Jesienią będzie przerwa z dietą. Będę jeść wszystko i pierogi i frytki i majonez i budyń tylko mało. W przyszłym roku dieta od nowa. Wtedy może będzie już jakaś satysfakcja, bo zaczne byc podobna do ludzi.
wtorek, 23 kwietnia 2019
wtorek
Znowu ostatnio trochę przytyłam, bo spodnie jakby zrobiły się za obcisłe. Nie ważę się, żeby sie nie zdenerwować. Szybko chcę teraz z 3 kg zrzucić. To, że przytyłam to moja wina. Zamiast po poście dodawać stopniowo kalorie, rzuciłam sie na jedzenie. Pokusa była, bo święta. Teraz juz po i pokus nie będzie. Motywacja wysoka. Od dziś znowu post kaszowy, a później dieta zupowa. Wyglądam na siódemkę z przodu jak na zbawienie, ale jeszcze nie teraz chyba. Może w lecie.
W święta odpoczęłam. Spałam po 11 godzin na dobę. Wstawałam bez budzika, gdy już miałam dość spania. Tego mi było trzeba. Dziś juz trzeba będzie coś w domu i koło domu zrobić. Chcę posprzątać stertę prania z fotela, zasilić krzewy. Moi mężczyźni pewnie pomalują okna. Jutro może wsadzę troche roślin.
W święta czytałam książkę Jak być leniwym. Pozycja jest interesująca dla mnie i otworzyła mi oczy na wiele spraw. Uczy między innymi jak cieszyć się życiem, jak spędzać czas. Jest w niej niechęć do konsumpcjonizmu. Jest przyjemność z długiego spania, krótkiej pracy. Od dawna byłam wrogiem wyścigu szczurów. Jest też druga pozycja tego autora Jak być wolnym. Tez przeczytam. Ostatnio nie wszystkie książki do mnie trafiają. Młodsi autorzy pisza o sprawach dla mnie obcych. Powieści tez czytam raczej starsze i historyczne. Nie interesuja mnie szybkie samochody, samoloty, biznes, luksus. Dawne czasy były spokojniejsze i tego klimatu szukam w książkach.
W święta odpoczęłam. Spałam po 11 godzin na dobę. Wstawałam bez budzika, gdy już miałam dość spania. Tego mi było trzeba. Dziś juz trzeba będzie coś w domu i koło domu zrobić. Chcę posprzątać stertę prania z fotela, zasilić krzewy. Moi mężczyźni pewnie pomalują okna. Jutro może wsadzę troche roślin.
W święta czytałam książkę Jak być leniwym. Pozycja jest interesująca dla mnie i otworzyła mi oczy na wiele spraw. Uczy między innymi jak cieszyć się życiem, jak spędzać czas. Jest w niej niechęć do konsumpcjonizmu. Jest przyjemność z długiego spania, krótkiej pracy. Od dawna byłam wrogiem wyścigu szczurów. Jest też druga pozycja tego autora Jak być wolnym. Tez przeczytam. Ostatnio nie wszystkie książki do mnie trafiają. Młodsi autorzy pisza o sprawach dla mnie obcych. Powieści tez czytam raczej starsze i historyczne. Nie interesuja mnie szybkie samochody, samoloty, biznes, luksus. Dawne czasy były spokojniejsze i tego klimatu szukam w książkach.
niedziela, 21 kwietnia 2019
Niedziela
Święta, a ja odpoczywam. Wysypiam się po 10 godzin w nocy i dosypiam w dzień. Śpię spokojnie, bo jest S. Odpocznę psychicznie. Z pracy jest tylko wróżenie, ale to mnie az tak nie męczy. S poszedł na spacer nad rzekę. Dużo ludzi spaceruje, a jeden mężczyzna się kąpał. Ja spacerować nie lubię. Nudne to dla mnie i do ludzi mnie nie ciągnie. Spacer mógły być interesujący w nieznanej okolicy, a nie tu gdzie mieszkam całe życie. Ruch dla samego ruchu odpada.
Pogoda jest piękna - słońce, ciepło i delikatny wietrzyk. Trochę czasu spędzam na dworze. Ciszą mnie ptaki. Szkoda, że ławka nie nadaje się do użytku. Niestety przyszła uszkodzona co zauwazyłam za późno i protokół nie został spisany. Sprzedawca miał podesłać kuriera, ale go nie było. Oby tylko reklamacja została uwzględniona. Czarno to widzę, ale ja często jestem pesymistką.
Mam kontakt ze specjalistą od wypalania węzłow karmicznych. Przydałby mi się zabieg na blokady w kwesti finansów. Od dawna mam tak, że gdy zdobędę jedna pracę to tracę poprzednią. Nie mogę przeskoczyć pułapu i ciągle zarabiam mało jak na pracę, która wykonuję. Jestem gotowa na pracę na pół etatu, ale chcę zarabiać na średnim poziomie, a nie na niskim... Chodzi mi głównie o pisanie tekstów i grafikę.
Dziś miałam sen. Zeszłam ze skarpy na dół, bo chciałam nazbierać kwiatów a później wspinałam się do góry. Dawałam radę, bo działałam sposobem. Koniec wspinaczki był blisko, a gdy już dochodziłam znikał i trzeba się było wspinać dalej. Wejście było strome. Tak chyba będzie wyglądało przez jakiś czas moje życie. Nie jest to pocieszające, bo trudów nie lubię.
Pogoda jest piękna - słońce, ciepło i delikatny wietrzyk. Trochę czasu spędzam na dworze. Ciszą mnie ptaki. Szkoda, że ławka nie nadaje się do użytku. Niestety przyszła uszkodzona co zauwazyłam za późno i protokół nie został spisany. Sprzedawca miał podesłać kuriera, ale go nie było. Oby tylko reklamacja została uwzględniona. Czarno to widzę, ale ja często jestem pesymistką.
Mam kontakt ze specjalistą od wypalania węzłow karmicznych. Przydałby mi się zabieg na blokady w kwesti finansów. Od dawna mam tak, że gdy zdobędę jedna pracę to tracę poprzednią. Nie mogę przeskoczyć pułapu i ciągle zarabiam mało jak na pracę, która wykonuję. Jestem gotowa na pracę na pół etatu, ale chcę zarabiać na średnim poziomie, a nie na niskim... Chodzi mi głównie o pisanie tekstów i grafikę.
Dziś miałam sen. Zeszłam ze skarpy na dół, bo chciałam nazbierać kwiatów a później wspinałam się do góry. Dawałam radę, bo działałam sposobem. Koniec wspinaczki był blisko, a gdy już dochodziłam znikał i trzeba się było wspinać dalej. Wejście było strome. Tak chyba będzie wyglądało przez jakiś czas moje życie. Nie jest to pocieszające, bo trudów nie lubię.
piątek, 19 kwietnia 2019
piątek
No i znowu problem. Zauważyłamu mojej koteczki zgrubienie koło sutka. To chyba guz listwy mlecznej. To już trzeci guz u kotki w tym roku. Wydaje się, że tak niedawno pozegnaliśmy Lwiczkę. W grudniu Megusa miała operację, a teraz Rozi. Guz jest bardzo mały, ale jest. Podejrzewam, że operacja będzie konieczna. Jadę z nią zaraz po świetach. Okropnie sie martwię. Chodzi mi o każdego kota, ale Rozunia to pupilka. Chodzi za mna wszędzie i cały czas stara sie lezeć na kolanach albo obok mnie. Jestem do niej bardzo przywązana, a ona do mnie. Tym samym moje plany wzięły w łeb. Miałam kupić moskitiery do okien, kwiatki, książki, surowce do wyrobu perfum. Myślałam o hipnozie i wypalaniu węzłów karmicznych. Moze o kursie, a tu operacja.
Dziś wędzenie. Tym razem to schab. To u mnie tradycja. Wędzonki powstaja u mnie od pokoleń. Zawsze w okresie Bożego narodzena i na Wielkanoc. Kiedyś wędził dziadek, później tata. Teraz kolej na mnie. Chciałam by wędził Krzysiek, ale on ostatnio za dużo drewna podkładał i schab upiekł zamiast uwędzić. Tym razem będę wędzić ja. Moi przodkowie wędzili noczki, schaby, szynki i kiełbasę. Ja do tej pory wędziłam tylko schab i boczek. Myślę o szynce, ale wiązać nie potrafię i trzeba będzie kupić siatkę. Kiełbasy raczej nie będę robić, bo nie potrafię i mało wędlin jem. To dość trudne z tego co poczytałam na ten temat i nie za bardzo chcę się za to brać.
Dziś wędzenie. Tym razem to schab. To u mnie tradycja. Wędzonki powstaja u mnie od pokoleń. Zawsze w okresie Bożego narodzena i na Wielkanoc. Kiedyś wędził dziadek, później tata. Teraz kolej na mnie. Chciałam by wędził Krzysiek, ale on ostatnio za dużo drewna podkładał i schab upiekł zamiast uwędzić. Tym razem będę wędzić ja. Moi przodkowie wędzili noczki, schaby, szynki i kiełbasę. Ja do tej pory wędziłam tylko schab i boczek. Myślę o szynce, ale wiązać nie potrafię i trzeba będzie kupić siatkę. Kiełbasy raczej nie będę robić, bo nie potrafię i mało wędlin jem. To dość trudne z tego co poczytałam na ten temat i nie za bardzo chcę się za to brać.
środa, 17 kwietnia 2019
środa
S jedzie juz do mnie. Bardzo się cieszę. Odżyję trochę po czasie spędzonym z mrukowatym i ponurym Krzyśkiem. Czasem mam wrazenie przy nim, że stuknęło mi 80 lat. On robi z siebie starca. Jest powolny i zapuścił sumiaste, siwe wąsy. Postarzaja go okropnie, ale zgolić nie chce. Gdy będzie S to tez będę mieć poczucie bezpieczeństwa i moze zasnę spokojnie koło 3, a nie tak jak ostatnio rano. S będzie u mnie około tygodnia. Dziś jeszcze założy alarm, zabije deskami okno i może skręci ławkę. Od piątku może zacznie malować okna. Będzie jeszcze trochę cięcia. Trzeba wyciąć krzaki w sadzie oraz ściąć gałąź orzecha. Wszystko jednak zależy od pogody. Prognozy sa rózne.
Wczoraj zrobiłam sobie zabieg oczyszczania czakr i od razu poczułam sie lepiej. Wrócił mi optymizm i częściej sie uśmiecham. Teraz skupiam się na emocjach, kobiecości i odchudzaniu. To ostatnie mi nie idzie. Co zrzucę, to nabieram. Nie czas pewnie na to. Moze później?... Odnoszę wrazenie, że tak naprawdę to mi na szczupłości nie zależy. Wazniejsza jest dla mnie przyjemność jedzenia, a lubię potrawy kaloryczne. Nie mam teraz motywacji by po zrzuceniu paru kilogramów, powoli, stopniowo dodawać kalori. Rzucam się na jedzenie i tyję błyskawicznie. Pokombinuję jeszcze po świętach. Oby motywacja była...
Wczoraj zrobiłam sobie zabieg oczyszczania czakr i od razu poczułam sie lepiej. Wrócił mi optymizm i częściej sie uśmiecham. Teraz skupiam się na emocjach, kobiecości i odchudzaniu. To ostatnie mi nie idzie. Co zrzucę, to nabieram. Nie czas pewnie na to. Moze później?... Odnoszę wrazenie, że tak naprawdę to mi na szczupłości nie zależy. Wazniejsza jest dla mnie przyjemność jedzenia, a lubię potrawy kaloryczne. Nie mam teraz motywacji by po zrzuceniu paru kilogramów, powoli, stopniowo dodawać kalori. Rzucam się na jedzenie i tyję błyskawicznie. Pokombinuję jeszcze po świętach. Oby motywacja była...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

