Codzienność

Codzienność

czwartek, 29 października 2026

czwartek

 Kończę prace koło domu. W zeszłym tygodniu wsadziłam róże, żywokost, krwawnik i wrotycz oraz przesadziłam śliwomorelę. Na jej miejsce poszła tawułka. Sliwomorela była duszona przez tuję i aż się wygieła. Teraz miejsca ma duzo, przyciełam ją. Korzeni było dużo i liczę, że się ją uda odratować. Dziś chcę przesadzić maliny. Mam jeszcze trochę wycinania badyli z przodu domu. To nawloć. Cenna dla mnie, bo zrywam do bukietów i na wiązanki. Uzywam do rytuałów. Jutro plewienie i kończenie prac na dworze. Drzewo do cięcia też się kończy. Moze zostać trochę na drugi rok, ale Krzysiek mnie kusi by pociąć w tym. Niby ma być ciepło i łańcuchy mam, ale w sobotę Samhain i trzeba by prace na dworze skończyć.

Mam juz zerwane ziele na ten rok. W niedzielę zerwałam gałązki brzozy i dałam je pod materac jako odpromiennik. Mam też krwawnik na miłość, buk i grab. Też cenne.

Jutro jadę do miasta, bo mam zamiar złapać kota, który jest zaniedbany przez właścicielkę. Kobieta miała go w domu, ale odkąd dorósł, zamiast wykastrować wyrzuciła do piwnicy, bo znaczył teren w domu. Kociak jest młody, głodny i wałęsa się po ruchliwej ulicy. Może mi sie uda go złapać. Zostanie u mnie jak się nada. Wykastruję i będę dbać. Weterynarz już jest wstepnie nagrany. Oby udało sie go złapać. Stać mnie na 11 kota. Krzysiek się zgodził.

Dużo ostatnio piszę, trochę maluję. Uczę się coachingu. 

Jesień

Pamiętam ten czas z mamą

Taka była szczęśliwa w lesie

Zbierała grzyby, kasztany, żołędzie

Kochała opieńki i kurki

Jej dom pachniał jesienią

Przytulam do serca czerwone liście dębu w wazonach

I kiście jarzębiny

Tyle mnie nauczyła

Dziś idę jej drogą

Wdzięczna za wspólny czas

Czasem wspomnienia tchną smutkiem

Czasem bólem

Było, minęło

Wybaczyłam

Dziś posadziłam jarzębinę

Niech pnie się do nieba

Jak moja tęsknota

Jutro zapalę znicz na grobie

Pamiętam


Mój aniele

 

jesteś blisko tuż obok

na granicy cienia

twój szept kołysze mnie do snu

napełnia rześkością o poranku

czasem szukam ukojenia

tam gdzie skrzydła dotykają czasu

gdzie ramiona otulają migotliwym światłem

tyle mi dajesz

ciepło wiarę nadzieję

ufam ci

oddycham spokojem wiarą

pozwalasz mi poczuć zasmakować nieba

zabierz mnie tam

gdzie strach nie ma wstępu

gdzie szczęście rozkwita jak magiczne kwiaty

naucz marzyć


 


 

 

czwartek, 22 października 2026

czwartek...

Tydzień zmierza do końca. Był dobry jeśli chodzi o pracę, ale też bardzo trudny. Muszę zrobić pilnie szlamowanie komina, bo zadbany tylko z zewnątrz. W środku ruina i kominiarz nie chciał wypisać protokołu. Komin ma co najmniej 70 lat to nic dziwnego. Koszt spory jak dla mnie, ale jak trzeba to trzeba. Niby sie nie kopci, ale i tak sie boję trochę. Fachowca mam i oby zrobił. To trochę zależy od pogody. 

Inny problem to Mikuś. Ma jednak padaczkę. Kilka dni temu miał 3 ataki w jeden dzień. Byliśmy w nocy w lecznicy. Leki bierze i jest dobrze, ale one niszczą watrobę. Liczę jednak, że będzie dobrze. Musi być.

Dziś deszcz i chcę skończyć wszystko w dużym domu na ten rok. Trzeba wynieść ostatnie worki. Zostanie strych na przyszły rok. Następne prace już u mamy w kuchni. Na dworze kończę. Teraz do końca tygodnia chcę skończyć cięcie drewna i chcę rozdrobnić wszystkie gałęzie z iglaków. Na przyszły tydzień zostanie plewienie, przesadzanie, sadzenie i to koniec.

Już z pracą nie szaleję i mam czas na pisanie. Mam już sporo nagród za wiersze. Biorę udział w konkursach na facebooku. Napisałam też opowiadanie. Pierwsze od dawna. 

Jaka cisza

 

krok za krokiem

zdążam do domu twojego domu

wieś bierze mnie w objęcia

 

kocham dni gdy lato podaje dłonie jesieni

gdy drzewa ubrane w zielone sukienki

zaczynają narzucać na ramiona złote szale

gdy mienią się szkarłatem

 

kocham te chwile spokojne

i drogi szerokie wiodące ku tobie

 

czy czekasz za drzwiami

czy otworzysz serce gdy zapukam

czekasz

 



Kończę kurs coachingu i zapisałam się na nastepne. To cenna wiedza dla mnie. Teraz pracuję z chatem gpt i cieszy mnie to. Zawodowo tym sie raczej nie zajmę, ale mam być w tym dobra.
Dziś mam spotkanie w pracowni malarskiej pierwsze online. Jak mi się spodoba zapiszę się. Cykl to 9 miesięcy, ale można zrezygnować wcześniej. Na razie mnie stać. :)

Kończę ten etap diety i jest o około 6 kg mniej. Teraz waga około 75,8 -76, 3. Było kiedyś 103. Na starej wadze a ona wskazywała 2 kg mniej. :)

środa, 14 października 2026

środa

Wstałam późno, bo mi się nie chciało, a zegarek słyszałam jak przez mgłę. Dopiero płacz kotów pod drzwiami sypialni mnie wygonił z łóżka. Kocurki mają 2 lata i ciągle są głodne, bo jesień. Wstałam prawie pól godziny później. Od razu wyskoczyłam z łożka. Od dziś ustawię dwa budziki.:)

Natrój mam teraz bardzo dobry oprócz poniedziałku, bo wtedy była rocznica śmierci Adriana. Niepotrzebnej, zbyt wczesnej. Było mi bardzo smutno. Cały dzień w wolnych chwilach paliłam świece, wspominałam bliskich. Tęsknię za nimi.

Pamięci syna

 

dałam ci życie

chciałam otulić spokojem

nauczyć ciszy

prostych dróg

nie chciałeś

wybierałeś walkę

pomiędzy  jedną butelką a drugą

przeciekały dni

upadałeś

podnosiłeś się na moment

trwałam obok

trwoga zabierała mi sen

próbowałam walczyć o ciebie i przegrałam

cierpiałeś

cierpiałam z tobą

odszedłeś

dziś zapalę znicz na twoim grobie

może spłynie łza

może smutek usiądzie obok

wspomnę


Tydzień do tej pory był bardzo pracowity. Jest umyte ostatnie okno, są wyprane ostatnie firanki, jest posprzatany stary warsztat w sieni pod schodami. Było cięcie drewna i plewienie, sadzenie roślin, opróżnianie donic i sprzatanie podwórka. Krzysiu porąbał resztę gałęzi. Sprzatania była masa. Znalazłam transporterek w którym w zeszłym roku został wniesiony Snieżuś. Kotek jest cudowny, bardzo spragniony miłości człowieka, wrażliwy delikatny. Pojęcia nie mam czemu ktoś postąpił z nim w tak okrutny sposób.




Krzysiu bardzo się stara, pracuje, dba o mnie, a ja czuje się kochana. Jest czuły. Zgodził się zrezygnować z tanich mielonek wieprzowych i kiełbasy taniej niby wiejskiej. Będę mu piekła chudy schab i piersi kurczaka w frytkownicy i pasztety z mięsa drobiowego. Zgodził się na jajka z warzywami i czasem sałatki. Ogranicza słodycze. Trochę schudł i ćwiczy ze mną kilka razy w tygodniu jogę. Liczę że spadnie mu cholesterol i jeszcze schudnie. No zobaczymy...Badania w listopadzie. 

Za kilka dni idziemy do fryzjera.

Pracuję, ale już nie tak wsciekle i mam czas na malowanie i pisanie. Dziś mam poczynić zawieszki z mandalami na stroik na stól Wigilijny. U mnie jest tradycja wykonywania ozdób. Robiła je moja mama jako dziecko i ja też z ciocią Resią. To cudowne wspomnienia.

Dziś palimy w piecu. Uwielbiam to.

wtorek, 6 października 2026

wtorek

 Dziś wstałam wcześnie, bo po 8. Pogoda ładna i coś się da na dworze zrobić. Krzysiek może skończy malować bramę. Jest plewienie pod nową rabatkę i jest cięcie drewna. Chcę przesadzić płaziniec. Mam jeszcze do przesadzenia jarzębinę, ale nie dziś. Kupiłam głog, bo chcę suszyć i pić zimą. Mam jeszcze do przesadzenia maliny i chcę kupić świerk srebrny i jodłę. Kupiłam 3 róże. Krzysiek może porąbie gałęzie. Trzeba sprzątać na podwórku. Jutro jedziemy na cmentarz, bo trzeba posprzatać i pomalować, odnowić litery.

W minionym tygodniu spryskałam to i owo randapem i posadziłam przed domem na nowej rabatce rośliny cebulowe kwitnące wiosną. 

Idą deszcze. To nie tragedia, bo i w domu jest co robić. Mam do sprzatnięcia stary warsztat w duzym domu. Trzeba to zrobić w miarę szybko. Zostanie jeszcze moje mieszkanie- pólki wszędzie i ciuchy. Schudłam i trochę jest do usunięcia. Teraz wysyłam paczki dla kotów na bazarki. Mam sporo porzanych prawie nowych lub nowych ubrań. Szkoda wyrzucić a koty skorzystają.:)

Jest do umycia ostatnie okno i jest do prania zasłona z sypialni. Olbrzymia i bardzo trudno ją powiesić.

Kupiłam książkę Córki Wawelu, bo interesuje mnie historia i życie kobiet w dawnych wiekach.

W sobotę Mikuś miał lekki atak padaczki. Przeraził mnie, ale przypomniałam sobie, że padaczkę miał kot mojej mamy i mój tata. To nie tragedia. Miał pobraną krew, bierze witaminę b i olej z łososia, bo dobrze działają na mózg. Czuje się teraz bardzo dobrze. Jestem dobrej myśli.

W niedzielę byliśmy na spacerze w lesie. Jesieni trzeba szukać, ale już jest:) Uwielbiam tą porę roku i koniec lata, wiosnę. Toleruję zimę i nienawidzę upalnego lata:)

Schudłam od początku września prawie 6 kg:) Dieta do końca października.








sobota, 26 września 2026

sobota

Sobota i to mnie cieszy, bo chcę odpocząć. Tydzień był dość trudny. Kolejny też chyba będzie. Wczoraj byl wyjazd i sporo spraw do załatwienia, a ja wyjazdów nie lubię. Później była praca w domu. Odpoczęlam wieczorem po kąpieli w olejku, przy palącym sie piecu. Zagotowalam wodę na herbatę  na piecu, wypiłam herbatę powoli i zasnęlam na 2 godziny. Wstałam jak nowo narodzona po 23 i wzięłam sie za pracę zawodową. Pracowałam godzinę. Miałam piekne sny w nocy. Wstałam w doskonalym nastroju. Właśnie piję kawę z Rozi na kolanach.:) Dziś w planach dalsze suszenie grzybów, cięcie drewna i wyjście do kaplicy. Jest msza za moich bliskich. Bywam w kaplicy kilka razy w roku. Moze sprzatne do końca w pokoju u dziadka i to tyle na dziś poza pracą zawodową oczywiście.

Jutro moze pomaluję podlogę w lazience do końca i obetnę jezynę bezkolcowa. Chcę przytulić sie do sosny, moze oskubę resztę szyszek chmielu. Poza tym odpoczynek.

Chcę zacząć malowanie zawieszek z mandalami i stroik do kuchni na Wigilię. W moim domu jest tradycja przygotowywania swoich zabawek na choinkę. W tym roku to mają być mandale. W zeszłym roku były zawieszki decoupage. Pamietam jak robiłam z ciocia Resią łańcuchy na choinkę. Pamietam zabawki wykonane przez moja mamę. :)

Zaczęlam robić serię zabiegów na kolano i biodro dla Sebastiana. Chodzi o bol. Reiki znieczula, ale nie wyleczy kości na stale. Jestem w trakcie zabiegów dla stałej klientki ze stwardnieniem rozsianym. Dodatkowo bierze lek homeopatyczny wedlug mojej rady i jest troszke lepiej. Guz na glowie Krzyska zmalal o połowę. Będę działać dalej...:) Reiki to cudowna energia, ale duzo zależy od podejścia osoby, której sie pomaga, od jej otwartosci.

Przyszly tydzień będzie dość ciężki, bo wyjazdy. W poniedziałek musimy być w miescie, bo zakupy i dostarczenie do naprawy nowszego laptopa. W czwartek chyba wyjazd w sprawie opłacenia grobów. Do tego małe przyjecie we wtorek z okazji rocznicy 22 lat z Krzyskiem. Będzie też kończenie prac na dworze czyli plewienie i cięcie drewna, porzadki w ogrodzie.

O takich kaczusiach myślę...:)



niedziela, 20 września 2026

niedziela

Wstałam dziś późno. Dzień wstał sloneczny ale chlodny. Jesień czuć. Dziś po wypiciu kawy wyszłam na dwor zebrać chmiel. Zbiór bogaty. Pracy trochę z obrywaniem szyszek bylo. Pić będziemy oboje z Krzyskiem. Zioło jest na nerwy, spanie. Teraz pijemy melisę tez z ogrodu. Też jest na uspokojenie. Czeka liść morwy białej i oregano. To zioło jest na obnizenie cukru, a oregano na uklad trawienny. Ja jestem naturopatą z dyplomem i wierzę w moc ziól. Moja mama zbierala i piła ziola z tatą. Prababcia była po kursie zielarskim. W piatek przygotowałam wino z czosnku i cytryn. To na odporność. Pijemy i nie chorowaliśmy w zeszłym roku ani raz. W przyszlym miesiącu chcę kupić glóg. Liście i kwiaty będę suszyć. Maja dobry wplyw na serce. 

Dziś zerwałam też resztę ziela na ściany. Mam nawłoć, jałowiec i tuję. Mam paproć i troche chmielu. Na jałowcu masa kulek. Zbiorę, bo uzywam do bigosu i mięs. :) Kwiaty letnie już niezbyt ładne. Kwitnie mi tylko róża, aksamitki. Szałwie i koeusy i pelargonie juz tracą urodę. Wionbluszcz już czerwony i zaczynają kwitnąć marcinki

Wczoraj podcięłam forsycje i usunęłam odrosty sumaka. Jeszcze trzeba w tym roku usunąć maliny na podwórku. Dzikie są i nie owocują. Cały czas tnę drewno.

Dziś przygotowałam dekorację jesienną na stole w kuchni. Uwielbiam takie klimaty.


Koty coraz więcej jedzą. Ptaki też i nawet Mikuś. 

Mam już dekorację jesienna przed domem w tym cudne wrzosy. i miechunkę rozdętą.


 

W środę Mabon. Będę świetować. Trochę zebralam w tym roku z ogrodu i trochę prac wykonałam. Mam za co dziękować :)

sobota, 12 września 2026

sobota

Wstałam dziś wcześnie. Obudzilo mnie słońce. Po wczorajszym deszczu to przyjemność dla mnie. W nocy trochę zmarzlam, bo bylo 7 stopni, a ja śpię pod kocykiem. Nago jeszcze. Dziś czeka mnie sporo pracy. Chcę ciąć drewno i przyciąć jezynę bezkolcową. Mam od kilka lat, ale owoce są niezbyt smaczne. Trochę kwaśne. Wolę dzikie jezyny. Pamietam z dzieciństwa jezyny z lasu, ktore zbierala moja ciocia Resia. Robila z nich soki. Wczoraj sprzątalam u dziadka i prawie koniec. Zostala podloga.

Planuję prace na przyszly tydzień. Trzeba nadal ciąć drewno i trzeba robić rabatę pod oknem babci. Chcę przygotować na początek rabatkę na kwiaty cebulowe kwitnace wiosną. Już ogladalam przebiśniegi, krokusy, hiacynty, żonkile, narcyzy i tulipany botaniczne. Kwiaty wiosenne kochaly i babcia i ciocia Resia i mama. Kocham i ja. Wiosną prawdziwym cudem są pierwsze kiełki wychylajace się z ziemi. Chcę jeszcze kupić świerk srebrny, żylistek, jodłę kaukaską. Jodelkę kupię dla mamy, bo je kochała. W Przyszlym tygodniu może pomaluję lakierem drzwi do mamy. Drzewka kupię w październiku. Chcę jeszcze jarzębinę i moze dwie grusze klapsy kolumnowe. Na razie kupiłam wrzosy i rudbekie. :)

Wczoraj byl pierwszy wrześniowy nów. Ja zawsze oczyscilam dom i mnie oraz Krzyśka energetycznie. Teraz zaczyna się nasz 7 rok numerologiczny. To czas duchowości, skupienia na wnętrzu. Zeszly  rok zaowocował naszą większą bliskością. Jest nam dobrze razem, a tak balam sie jego emerytury.

Ja nadal pracuję. Wczoraj mialam prognozę z tarota, oczyszczanie aury wahadlem, a od dziś mam Reiki dla stalej klienki. To dobra praca na ten rok i innej juz nie szukam.

Jesień mnie bardzo cieszy...:)

kocham twoje oczy

o źrenicach głębokich jak jezioro bez dna

kocham twoje usta

powtarzające słowa miłości

i dłonie wspierające

bądź dla mnie ogniem

który grzeje serce

bądź wodą

która gasi pragnienie

chodź przytul mnie ostatni raz

nim noc zamknie nam oczy

do jutra