Codzienność

Codzienność

niedziela, 2 lutego 2014

Jezioro w domu, praca i remedium na humory męża...

Od wczorajszego wieczora mam w domu jezioro, bo z sufitu leją się istne potoki wody. Cała sypialnia koło łóżka jest zalana. Pływa dywanik i utonęła waga. Nie wiem co się stało i skąd ten kataklizm. Mam wprawdzie dziurawą w dwóch miejscach rynnę, ale jeszcze nie ustaliłam czy tu jest pies pogrzebany. Dziury w rynnie są już od jesieni, ale ich nie zdążyłam naprawić, choć silikon kupiłam i czeka. Czekałam i ja na kilka dni słonecznej pogody, żeby rynny były suche. Niestety nie doczekałam się i dziury pozostały. Teraz jest kłopot i pewnie będzie do puki śnieg z dachu nie stopnieje. Najgorsze jest to, że w sypialni niedawno był remont i naprawa ścian i malowanie. Drugiego robić nie będę, bo mi się rozgardiasz w domu nie uśmiecha. Będę więc tak siedzieć i patrzeć na ślady kataklizmu...

Od kilku dni szukam pracy w internecie. Zapisałam się do kilku serwisów, na fora i portale. No i szukam zleceń typu pisanie tekstów, prowadzenie blogów czy fanpage. Interesujących zleceń jest trochę, ale chętnych do zarobku o wiele więcej. Potrzeba więc sporo szczęścia, by zlecenie dostać. Może i mnie się uda. Dodałam też kilkanaście artykułów do Textmarket. No i zobaczymy. Jestem dobrej myśli tym bardziej, że nie oczekuję dużych zarobków za nicnierobienie tylko konkretnych pieniędzy za solidnie wykonaną pracę. Zamówiłam też kilka książek z tej tematyki i teraz czekam...
Kusi mnie też kurs dziennikarski. Wprawdzie kiedyś pisywałam już teksty do gazet, a nawet prowadziłam całą kolumnę w czasopiśmie dla dzieci oraz drugą w czasopiśmie dla młodzieży, ale na pisaniu tekstów typu reportaż, felieton itp. nie znam się wcale. 







W czwartek przyszły wreszcie krople dr.Bacha. Pije je po cztery, cztery razy dziennie i muszę przyznać, że działają. Jestem spokojniejsza, bardziej odprężona i zrelaksowana. Nawet dzikie wrzaski i marudzenie mojego męża przyjmuję z całkowitym spokojem, a nawet obojętnością. On wrzeszczy, a ja zamiast wdawać się z nim w dyskusje siedzę sobie w spokoju i zajmuję się swoimi sprawami. Częściej też się uśmiecham. Swoją drogą ten mój wściekły mąż, biedny taki jest no, ale cóż ani pomocy nie chce ani pracować nad sobą też nie zamierza. Na psychoterapię też nie wyraża zgody. Uważa, że tabletka załatwi wszystko, ale niestety same leki mu nie pomagają. Nie jemu. I cierpi i innym zatruwa życie...Tak bywa.















13 komentarzy:

  1. to nieciekawie... myślę... że to raczej nie jest wina dziurawej rynny tylko domu... sama nie wiem
    powodzenia życzę w poszukiwaniu pracy
    ha... ja też jej szukam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papa jest nowa i rynny nie stare...

      Usuń
  2. To masz nieciekawą sytuację z tą wodą , może dlatego małżonek taki nerwowy.Życzę sukcesu w poszukiwaniu pracy i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to się narobiło. A czemu mąż krzyczy. Nerwowy, czy chory? Ja zawsze reaguję nerwami, na takie sytuacje. Poczytam o tych kroplach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Moze mezowi tez dolewaj tych ropli podstepnie? Coz , takie niespodzianki to zadna przyjemnosc, ale w koncu nie jest to tragedia. Ja wracajac po swietach do mieszkania zastalam zalana kuchnie. prawie wszystkie meble do wymiany… A remont robilam poltora roku temu i kuchenka byla jak cukiereczek… Coz , oby tylko zdrowie dopisywalo, o z cala reszta jakos sie zawsze uporamy…
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za znalezienie ciekawej pracy…
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż kropli nie chce a i tak by musiały być o innym składzie...

      Usuń
  5. Oj współczuje cieknącego sufitu. U nas odrobinę pokapało w grudniu, a my już przerażenie wielkie.
    Widzę, że do wszystkiego podchodzisz bardzo poważnie, fajnie że szukasz jakiegoś dodatkowego zajęcia, zawsze jak się coś dorobi, to człowiek czuje się dumny i spełniony. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. With havin so much written content do you ever run into any problems of
    plagorism or copyright infringement? My blog has a lot of unique content I've either written myself
    or outsourced but it looks like a lot of it is popping it up all over the web
    without my agreement. Do you know any methods to help prevent content from being stolen?
    I'd certainly appreciate it.

    my blog post ... Youtube Likes For $1

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest spamer Agatko, weż go wywal. Jak pisze in inglisz, to przeciez nie czyta in polisz. Tez mi ciągle sie pakują ale ich wywalam. Na tym jutubie cos reklamuja w tych filmikach.
    A cieknący dach to horror - mam aktualnie. A mąż to gorzej niż dach. Ale ogarniesz jakoś, nie?

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam