Codzienność

Codzienność

czwartek, 5 marca 2015

Prawie nic nowego...


Ostatnio dni płyną mi spokojnie i leniwie - czytam, maluję i śpię. Od poniedziałku Krzysiek ma urlop. Cieszy mnie to, bo trochę czasu razem spędzimy i podgonimy robotę na dworze. Powinnam zasilić drzewa, rozgarnąć kopczyki wokół pni młodych drzewek, przyciąć ostatnie agresty. Mam zamiar też rozłożyć słomę wokół pni i wyściółkować truskawki, żeby chwasty nie rosły. Czas kupić agrowłókninę. Dobrze mi ta praca zrobi i poruszam się trochę. Od jakiegoś czasu nic mi się robić nie chce i mam problem ze wstawaniem rano z łóżka. Zamiast się cieszyć, że nowy dzień się zaczął, wściekam się, że budzik dzwoni. Nie wiem co się dzieje i jak to zmienić. Może moja podświadomość jest po prostu zmęczona i stąd ten bunt.
Wczoraj byłam w mieście i kupiłam kolejną książkę. Tym razem to powieść historyczna dla kobiet. Lubię tego typu książki. Cały wieczór czytałam i dziś chcę skończyć. Książek tego typu jest sporo z tym, że w internecie. W księgarni stacjonarnej były tylko dwie. Było za to całkiem sporo romansów, których nie znoszę. Nigdy romansów nie lubiłam. Te wszystkie spojrzenia, flirty, dotknięcia itp po prostu mnie nudzą. Czasami się zastanawiam co ze mnie za kobieta jest.

Wesele coraz bliżej. Nie wiem jak to przetrwam. Zanudzę się na śmierć. Tańczyć nie tańczę, jeść nie mogę, pić nie piję, porozmawiać też pewnie nie będzie z kim. Czasem sobie myślę, że chyba powinnam wziąć przykład z młodzieży i zaopatrzyć się w smartfon, który by mi umożliwił buszowanie po internecie. Mam wprawdzie telefon, ale internet działa na nim dość opornie. Próbowałam Krzyśka namówić na kupno smartfona z dużym wyświetlaczem, ale mi to nie idzie. Co więcej był pomysłem zgorszony. Ma rację. Internet i wesele nie pasują do siebie. W końcu nie mam zamiaru nikogo gorszyć ani lekceważyć. No i jak ja wytrzymam te godziny? 

8 komentarzy:

  1. Jak ja Cie rozumiem z tym weselem. Podobno jak się ie chce iść, to najczęściej jest fajna impreza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że bywa na odwrót...Zobaczymy...

      Usuń
  2. A ja tańczę, oj, tańczę, do czego i Ciebie ( nienachalnie ) zachęcam.
    Dla mnie to ogromna przyjemność! :), choć bynajmniej nie jestem jakąś mistrzynią.
    Do swojego ogródka też się wybieram, ale na razie pogoda u nas taka bardziej zimowa. Wiosenne ciecia i nawożenia czas zacząć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nawet ładnie choć wiatr taki lodoway wieje...

      Usuń
  3. Skąd Ty bierzesz czas na to wszystko ??
    Ja się nie wyrabiam z niczym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie nie wyrabiam ze sprzątaniem, bo nie znoszę...

      Usuń
  4. Ja lubię wesela i tańce. Jak nie masz ochoty to będziesz zadowolona - ja mam tak zawsze. Spodobało mi się Twoje stwierdzenie " co ze mnie za kobieta jest " - odpowiem że fajna z Ciebie kobieta z wieloma pasjami . Myślę że dopadlo Ciebie przesilenie wiosenne i ta huśtawka pogodowa. Pozdrawiam cieplutko.


























    '

    OdpowiedzUsuń
  5. dasz radę Agatko... musisz ! hihi

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam