Dziś mija tydzień jak odeszła Onusia. Odeszła w domu w koszyczku koło pieca. Teraz mam 8 kotów. Większość seniorki. Od kilku już lat starałam się przygotować psychicznie na czasy gdy moje koty zaczną odchodzić. Nie da się przygotować i to zawsze jest trudne.
Dziś miałam ostatnie zajęcia w szkole. Jutro jeszcze superwizją i koniec. Dalsza nauka to powrót do kursu parapsychologii w ESKK. Nie skończyłam też kursu psychologii i trzeba będzie wrócić. Nic innego na razie nie planuję.
Prace koło domu, które zależą ode mnie, posuwają się do przodu. Inne utknęły. Jutro mam zamiar pojechać po worek i zacznę ładować do niego gruz. Gdy on zniknie trochę mi ulży.
Kupiłam wiśnię szklankę, kilka krzaczków kolorowych malin i jeżynę bezkolcową. To i róże to wszystko na ten rok...
Człowiek nigdy nie jest gotowy na odejścia. U mnie też sezon ogrodowy zamknięty . Został jeszcze do posadzenia czosnek. Pozdrawiam serdecznie 🍄🍄🍄🍁🍁🍁🍁
OdpowiedzUsuńkończe wszystko
UsuńWspółczuje, pożegnania są ciężkie.
OdpowiedzUsuńbardzo...
UsuńOdejście zwierząt nierzadko równa się tym międzyludzkim pożegnaniom. Ale chyba nie jesteśmy w stanie na te straty się przygotować...
OdpowiedzUsuńtak to prawda. Dla mnie zwierzę jest członkiem rodziny...
UsuńBardzo mi przykro. Ja mam psa i jest już stary i jedzie na lekach. Nie chcę nawet dopuszczać myśli, że Greta niedługo może odejść...
OdpowiedzUsuńno niestety
Usuń