Punia zmarla po 23 w sobotę. To była bardzo miła i niekłopotliwa koteczka. Była pupilką Krzyśka i do niego się tuliła. Miałam ją od maleńkiego. Znalazłam ja pod śmietnikiem razem z braciszkiem. Maluszek byl moim pupilem. Ogonek zmarł w wieku 3 lat. Ona byłą odporna i nigdy nie chorowała. Umarła w domu na swoim kocyku. Do końca ja glaskałam. Jeszcze w piatek zebrała siły i weszła na kolana do Krzyśka, zeby sie pozegnać. Ze mną pozegnała się we śnie. Będzie mi jej brakowało. Miała dobre zycie i niby 17 lat to sporo, ale mogła jeszcze pozyć biedula.
Skończyłam poduszkę. To nie jest arcydzieło, ale jestem z niej zadowolona. Zostawię ja u siebie, bo na tej poduszce odeszla Punia i inne koty też ja lubią. Teraz będę chyba robic sweter dla mnie albo czapki na bazarki kocie. Kupiłam zestaw do haftowania. Chcę do tego wrócić. Moze jutro namaluję obraz. Chyba łubiny.
Dach zrobiony. Jest jeszcze do skonczenia kawałek papy. Trzeba wymienić. W przyszłym tygodniu pojedziemy na cmentarz poprawic litery. Jest do roboty okno u dziadka i u babci. Moze tez dwie rolety zewnetrzne i to koniec na ten rok.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam