Codzienność

Codzienność

środa, 14 października 2026

środa

Wstałam późno, bo mi się nie chciało, a zegarek słyszałam jak przez mgłę. Dopiero płacz kotów pod drzwiami sypialni mnie wygonił z łóżka. Kocurki mają 2 lata i ciągle są głodne, bo jesień. Wstałam prawie pól godziny później. Od razu wyskoczyłam z łożka. Od dziś ustawię dwa budziki.:)

Natrój mam teraz bardzo dobry oprócz poniedziałku, bo wtedy była rocznica śmierci Adriana. Niepotrzebnej, zbyt wczesnej. Było mi bardzo smutno. Cały dzień w wolnych chwilach paliłam świece, wspominałam bliskich. Tęsknię za nimi.

Pamięci syna

 

dałam ci życie

chciałam otulić spokojem

nauczyć ciszy

prostych dróg

nie chciałeś

wybierałeś walkę

pomiędzy  jedną butelką a drugą

przeciekały dni

upadałeś

podnosiłeś się na moment

trwałam obok

trwoga zabierała mi sen

próbowałam walczyć o ciebie i przegrałam

cierpiałeś

cierpiałam z tobą

odszedłeś

dziś zapalę znicz na twoim grobie

może spłynie łza

może smutek usiądzie obok

wspomnę


Tydzień do tej pory był bardzo pracowity. Jest umyte ostatnie okno, są wyprane ostatnie firanki, jest posprzatany stary warsztat w sieni pod schodami. Było cięcie drewna i plewienie, sadzenie roślin, opróżnianie donic i sprzatanie podwórka. Krzysiu porąbał resztę gałęzi. Sprzatania była masa. Znalazłam transporterek w którym w zeszłym roku został wniesiony Snieżuś. Kotek jest cudowny, bardzo spragniony miłości człowieka, wrażliwy delikatny. Pojęcia nie mam czemu ktoś postąpił z nim w tak okrutny sposób.




Krzysiu bardzo się stara, pracuje, dba o mnie, a ja czuje się kochana. Jest czuły. Zgodził się zrezygnować z tanich mielonek wieprzowych i kiełbasy taniej niby wiejskiej. Będę mu piekła chudy schab i piersi kurczaka w frytkownicy i pasztety z mięsa drobiowego. Zgodził się na jajka z warzywami i czasem sałatki. Ogranicza słodycze. Trochę schudł i ćwiczy ze mną kilka razy w tygodniu jogę. Liczę że spadnie mu cholesterol i jeszcze schudnie. No zobaczymy...Badania w listopadzie. 

Za kilka dni idziemy do fryzjera.

Pracuję, ale już nie tak wsciekle i mam czas na malowanie i pisanie. Dziś mam poczynić zawieszki z mandalami na stroik na stól Wigilijny. U mnie jest tradycja wykonywania ozdób. Robiła je moja mama jako dziecko i ja też z ciocią Resią. To cudowne wspomnienia.

Dziś palimy w piecu. Uwielbiam to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam