Codzienność

Codzienność

wtorek, 12 lipca 2016

Deszcz, wyjazd, Sebastian i praca

Dzisiaj odżyłam, bo poranek przywiał mnie deszczem. Odżyły rośliny. Stały się zielone, nieprzykurzone. Podniosły im się listki. Odżył nawet lisi ogon, który najbardziej cierpi w upały. Uwielbiam taką pogodę - jestem w błogim nastroju i palce mi nie puchną. Teraz już świeci słońce, ale jest chłodno jak na lipiec. Jutro ma znowu padać i pojutrze też. No i dobrze...

Jutro jadę do miasta. Muszę być na poczcie, bo mam kilka wysyłek w tym paczka na bazarek koci, wiersze na konkurs i paczka do Sebastiana z podkładkami pod kubki, o które prosił. Sebastian stał się niepostrzeżenie kimś dla mnie bardzo ważnym. Przyzwyczaiłam się już do niego. Nic dziwnego kontaktujemy się po kilka razy dziennie i rozmawiamy wieczorami godzinami. Niedługo będzie dwa miesiące jak się znamy... Nadal wspomina o rozwodzie i nawet mnie spotkanie zaczęło kusić. Gdyby nie Krzysiek sprawa byłaby prostsza...


Jak będę w mieście to odwiedzę też punkt ksero, bo mam zrobić wydruki i sklep ze zdrową żywnością. O ile go znajdę, bo został przeniesiony i nie wiem gdzie. Muszę kupić granulat sojowy, kostkę, ciecierzycę i soję. Chcę zrobić zupę i pasztety. Może też kupię świece w szklanych pojemniczkach. Chcę je ozdobić w technice decoupage. Powinnam również kupić herbaty te z luksusowych smakowych...

Dziś i jutro po południu czeka mnie praca - dwa teksty o kosmetyce i może następne z dziedziny turystyki o ile zlecenie dostanę. Pewnie też będę pisać wiersze. Nie wysłałam jeszcze wierszy do jednej antologii. Mam też zamiar przygotować się do kilku konkursów. Wygrać pewnie nie mam szansy, ale nauczę się w ten sposób pisać na zadany temat. Do tej pory w zasadzie piszę tylko o przyrodzie i o miłości. Chyba dojrzałam do zmiany...Może znajdę też jakieś konkursy na które trzeba wysyłać opowiadania. Jeden już nawet znalazłam. Temat niby dowolny, ale ze wskazaniem na Lębork. To może być ciekawe...

A na koniec haiku i wiersz i zmykam na medytację...

cisza po burzy
stado wróbli ćwierka
w winobluszczu
 
zmierzch tuż tuż
wróbel wraca do gniazda
w szpalerze bzów
 
ranek po deszczu
para wróbli w kałuży
ćwierka i ćwierka


Czas w którym kwitną maki


 czas w którym kwitną maki
spędziłam z tobą
goniąc zapach minionych dni
teraz już wiem
że jutro nie istnieje
twoje ramiona są niedostępne
jak wczorajszy sen
czułość
nie barwi gestów
 
dlaczego
przemijająca miłość tak kaleczy
tęsknota nie chce odejść
a wspomnienia powracają
wciąż tętniące życiem
 
czemu
obejmuję przeszłość
zamiast zaufać przyszłości

niedziela, 10 lipca 2016

Zniżka na wadze, straty i wiersze...

Wreszcie waga spadła poniżej 90 kg. Jestem przeszczęśliwa. Schudłam bez ćwiczeń i praktycznie bez ruchu, bo tyle go mam co w pracowni i w czasie przygotowywania posiłków. Nawet na leżąco z laptopem na kolanach pracuję. Teraz celem jest 85 kg. Dałam sobie na to czas do końca roku, ale jako, że waga spada szybko to może mi się uda te niecałe 5 kg zrzucić wcześniej. Dobrze by było. Później zostanie jeszcze do zrzucenia 15-20 kg. sama nie wiem ile. Wszystko zależy od tego jak będę się czuć.

Ostatnio kupiłam sporo kwiatków do domu. Nie wszystkie mi jeszcze przyszły choć je opłaciłam. W jednym przypadku babka się nie odzywa i nie wiem czy wyjechała czy oszustka .
Przyszły mi za to roślinki do akwarium. Ładne się zrobiło. Niestety mam problem, bo mi prawie wszystkie ryby wyginęły. Z 25 zostały 4. Nie wiem co się stało. Woda czysta, filtr włączony, kamienie były wygotowane, a tu taki pasztet. Jeszcze mi się to nie zdarzyło. Teraz nie wiem co zrobić. Chciałam kupić w internecie trochę rybek i się waham. Myślałam o bocjach, tetrach, skalarach, mieczykach, sumikach, glonojadach, molinezjach, welonkach, kiryskach.

Nadal piszę wiersze w tym do antologii. W jednej grupie poproszono mnie, żebym przygotowała też grafikę i okładkę do antologii. W środku mają być zdjęcia obrazujące los człowieka w kontekście przemijania. Część zdjęć przygotowałam. Nad częścią myślę. Ten pomysł ze zdjęciami chyba podchwycę i w moim tomiku też zamieszczę kilka.
A na koniec ostatni wiersz i zdjęcia w nowych ciuchach...

Cienie

w meandrach wspomnień
odnajduję cień
mroczny i groteskowy
chwilę gdy wspomniałeś
o rozstaniu

pomiędzy jednym a drugim
oddechem
runął mój świat
cele straciły sens
cierpienie przypuściło atak
na upojoną szczęściem jaźń.

nie mam już nic
I tylko dni w mackach
samotności
krzyczą z bezsilności






 

środa, 6 lipca 2016

Pracaaaa...

Ostatnio mam bardzo dużo pracy. Piszę teksty po kilka dziennie. Pracuję intensywnie już drugi tydzień. Wciąż zapisuje się na nowe zlecenia. Dziś piszę teksty na temat Wysowej. Muszą być dobrze napisane, bo są typu artykuł. Oprócz tego dostałam zlecenie na napisanie 30 tekstów typu historyjki z życia w formie wyznań.  Płatne średnio, bo 3 zł za 1000 znaków. Te pisze się jednak szybko i łatwiej, bo wyobraźni mi nie brakuje. Mam skończyć do niedzieli. Wysyłam je partiami po 5 sztuk. Jedyny minus tego zlecenia to to, że jest poza portalem, prywatne. W takim przypadku mogę je zrealizować i pieniędzy nie zobaczyć. Już tak kiedyś miałam. Przedwczoraj dodatkowo miałam zamówienie na tarota na dziedziny życia na pół roku.
Ostatnio pracuję też nad tomikiem. Mam go skończyć do połowy lipca, bo wtedy go chcę przesłać do wydawcy. Wczoraj wysłałam też 10 wierszy do antologii, która ma się ukazać z utworami ludzi z grupy na Facebooku.  Z tych 10 wierszy wybranych będzie 5. Tematyka była dowolna. W innej grupie poetyckiej ogłoszono konkurs na wiersz. Można też przysłać 5 wierszy, bo również ma powstać antologia. Temat jest jednak narzucony i nie bardzo mi leży. Na razie nic nie przyszło mi do głowy, ale czasu jest jeszcze dużo.
Wiersze i haiku piszę nadal. Teraz postanowiłam  by pisać codziennie jeden wiersz lub trzy haiku. Na razie mi się to udaje. Dobrze mi się pisze wiersze o miłości. Tomik powstał w połowie.



Tylko ty

w zwierciadle duszy
tylko ty
widzę oczy
czuję zapach dotyk
oddechem pieścisz mi skórę
pocałunki palą

żyję od spotkania do spotkania
rozsądek już dawno umknął
 i zatrzasnął drzwi
teraźniejszość
nie pozwala zasnąć
tęsknota
zagarnęła myśli
czy też wspominasz
pamiętasz
czujesz

Ostatnio miałam przygodę, bo zostaliśmy z Krzyśkiem zatrzymani przez policję w czasie przechodzenia przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Ulica jest boczna i ruchu na niej prawie nie ma. Miały być mandaty, ale uprosiłam policjantów, żeby nas nie karali i skończyło się na pouczeniu. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, ze potrafię się tak wdzięczyć i grać słodka idiotkę jak trzeba.

A na koniec trochę wytworków. Przygotowałam je na bazarki kocie na Facebooku. Kolory są nie bardzo w moim stylu, ale o nie mnie mają się podobać.




 

sobota, 2 lipca 2016

Sobotnio...

Dziś wstałam wcześnie, bo mam zlecenie na teksty, tym razem o kosmetykach i pielęgnowaniu urody. To 5 tekstów typu artykuł więc muszą być napisane solidnie. Piszę je od wczoraj. Dziś muszę skończyć. Kusi mnie zapisać się na następne zlecenie na niedzielę, ale po całym tygodniu pisania już trochę zmęczona jestem. Z drugiej strony trzeba by wykorzystać czas gdy teksty dobrze płatne są dostępne. Odpocząć można później, gdy tekstów nie będzie. Jeszcze nie wiem co zrobię...Zastanawiam się. Decyzje podejmę jak będę kończyć pisanie...

Wczoraj zamówiłam sobie jeszcze kilka roślin. I tak kupiłam już koleusa, gasterię. Zamówiłam szeflerę castor i grejpfruta krasnokwiat i różę chińską, ale nie wiem czy będą. Z powrotem mam dużo kwiatów co mnie cieszy. Teraz jeszcze tylko wysieję cytryny, pomarańcze i mandarynki i już będzie dość. No może jeszcze scindapsusa załatwię. Kocham bluszcze i cissusy, ale one u mnie nie chcą rosnąć. Gubią liść za liściem. Nie wiem czemu, bo kiedyś cissusy rosły i piękne były...Tylko z paprociami u mnie był zawsze kłopot. Kiedyś tak się mówiło, ze paprocie nie chcą rosnąć u osób z chorym sercem. Ja mam zdrowe, a moja babcia miała chore i cudną paproć hodowała. Babcia już nie miała siły i o paproć nie dbała, a ona i tak rosła...

Wiersze piszę cały czas... Działam też w pracowni... Dziś robię kolczyki... Kładę też lakier na poprzednio zrobione wytworki.

Podaruj mi

podaruj mi serce
kochające i tkliwe
połączę je z moim
splotę w warkocz emocje i
wspomnienie tej chwili
dłońmi wpiszę historię
naszej miłości
w twoje ciało
zatęsknię
 
w myślach doprawię
jutro zadowoleniem
smutek przemknie obok
nie zatrzymując się przy drzwiach
do krainy błogości
 
już lato
czy będzie tak gorące
jak nasze noce
czy tak magiczne
jak nasze poranki

Wczoraj słuchałam muzyki Hildegardy z Bingen... Dziś mam ochotę na Enigmę i może muzykę celtycką...

 

czwartek, 30 czerwca 2016

Kocięta, paznokcie i cała reszta...

Ostatnio dostałam obsesji na punkcie paznokci. Bardzo o nie dbam. Kupiłam kilka lakierów i zestaw kreatywny takie specjalne pisaki. Jeszcze ten cud nie przyszedł więc nie wiem jak się sprawdzi. Na razie kombinuję z lakierami, które mam. Maluję np. w dwóch, trzech kolorach albo dwa paznokcie częściowo z brokatem. Bardzo mi się to podoba. Ostatnio niektóre osoby na Vitalii stwierdziły, że takie kombinowane paznokcie są mało klasyczne i elegancki. Pasują poza tym tylko bardzo młodym dziewczynom. Ja się tym nie przejmuję. W końcu jestem ekscentryczną artystyczna duszą i uważam, że mnie pasują.

Kocięta skończyły 4 lata. Ja 4 lata prowadzę tego bloga. Pierwszy post był właśnie o nich. Z dzikusków wyrosły całkiem fajne koty. Najbardziej pro ludzki miziak jest ze Śnieżka. To taki misiu - grubiutki na krótkich łapkach. Przychodzi do głaskania, wystawia brzuszek i potrafi być zazdrosny o inne koty. Jest dość duży i ciężki.


Koteczki są drobniutkie. Czarnusia jest mniej dzika. Potrafi położyć się obok mnie na kanapie, a nawet wchodzi na kolana. Jest biedna, ciągle zastraszana przez Rozi i dlatego płochliwa jak sądzę. Za to Suzi - pingwinka o pięknym pysiu jest dzika i ludzi nie potrzebuje. Na kanapę nie wchodzi. Głaskać pozwoli się tylko przy jedzeniu. Nie jest jednak agresywna.

Czeka  mnie trochę pracy i przy tekstach i na dworze. Niby ja robić na dworze nie będę, ale zrobić trzeba. Muszę skasować kompostnik, bo nowi sąsiedzi nie mogą otworzyć okna. Faktycznie czuć. Ktoś musi też przyciąć gałęzie z drzew, które przerosły przez siatkę, ponieważ istnieje ryzyko, że porysują im samochód. Tekstów do napisania mam 5 , dobrych jakościowo typu artykuł. Zapisałam się jeszcze na dwa zlecenia i jest szansa przynajmniej w jednym wypadku, że wygram. Pieniądze potrzebuję na kolczyki srebrne typu sztyfty. Te co mam z drewnianym wykończeniem trochę przeszkadzają mi w spaniu.

A na koniec wiersz i znikam do pracy...

Miłość i…

miłość przesłoniła mi świat
powstrzymała tok galopujących myśli
kazała iść precz samotności
daleko do krainy
pachnącej smutkiem

tęsknię
za biciem twojego serca
uśmiechem

popatrz
lato otworzyło podwoje
pokolorowało lasy łąki ogrody

czy uczucie przetrwa
żar lipcowych nocy
jesienne słoty
czy otuli ciepłem dusze
w szadzią posrebrzone styczniowe poranki

wtorek, 28 czerwca 2016

Praca i reszta...

Dziś wstałam o 7:30, bo miałam sporo pracy i w domu i na dworze. W domu musiałam napisać tekst na 2300 znaków o urodzie, kosmetykach. Wczoraj wygrałam aukcję  na 5 tekstów typu artykuł. Napisałam od ręki 4. Na dworze było sadzenie kwiatków, które wczoraj kupiłam. W tym roku mam pelargonie, komarzycę, koleusa o bordowych listkach, geranie, lisi ogon, goździki kamienne, koniczynki. Te ostatnie dopiero kiełkują i nie wiem jakie będą. Miałam i zielone i bordowe. Dodatkowo kupiłam zioła - tymianek, rozmaryn i bazylię. W gruncie nie mam przed domem nic. Wszystko wiosenne przekwitło, a rabatki zarosły chwastami. Taśmy odgradzające od trawnika nie pomogły. Teraz myślę o tym, żeby trawnik skasować i położyć płyty chodnikowe. To by było praktyczniejsze, bo plewienia by tyle nie było. Posadziłabym tylko te roślinki, które nie muszą być podlewane. Wysypałabym też korę. Jutro albo pojutrze czeka mnie jeszcze plewienie rabatki z ziołami za domem i zerwanie dziurawca i innego ziela, które używam do okadzeń.
Jutro jadę do miasta na zakupy. Chcę kupić jeszcze kilka rybek. Trochę kosmetyków - cień, szminkę i lakiery do paznokci może fiolet i brąz. Lakiery chcę takie same jak ten co kupiłam wczoraj, bo się ładnie trzyma mimo grzebania w ziemi i kontaktu z farbami akrylowymi. W ogrodniczym kupię jeśli będą asparagus i dracenę z żółtym paskiem. Wczoraj nie kupiłam, bo mi brakło pieniędzy. Poza tym Krzysiek pomstuje jak dużo kwiatków kupuję.

Ostatnio zabrałam się za porządki. Syn mi pomył okna, a ja się wzięłam za sprzątanie. Robię coś codziennie i bałagan topnieje. Nawet zrobiłam porządek w materiałach do wyrobu kartek. Przeniosłam je do nowego pudełka, a właściwie skrzynki drewnianej. Czeka na mnie jeszcze szafa, ale z tym zwlekam. 

Cały czas piszę - teksty, wiersze i haiku. Wena wróciła i dobrze...Działam również w pracowni. Dziś robię zakładkę i magnes.







róż petunii
ślimak na łodydze
prze wciąż do przodu

odgłosy lasu
samotna dziewanna
w cieniu drzew

odgłosy nocy
ścięty jaśmin przy ganku
wciąż jeszcze pachnie

 

sobota, 25 czerwca 2016

Nie ma to jak pobudka wczesnym rankiem...

Dziś wstałam bardzo wcześnie, bo wczoraj o 23:30 dowiedziałam się przypadkiem, że zostałam wybrana do napisania 5 tekstów o stomatologii. Teksty miały być dobrze napisane typu artykuł. Termin dwa dni, z tym że czas już biegł, bo nie dostałam na skrzynkę powiadomienia, że zlecenie otrzymałam. Musiałam się sprężyć. Dobrze, że o medycynie pisze mi się łatwo. Napisałam więc teksty od ręki i teraz czekam na pieniądze, bo moderator na portalu już je zaakceptował. Teraz jeszcze kandyduję do dwóch zleceń. Jedno z turystyki i jedno z motoryzacji. Też artykuły. Innych zresztą nie piszę, bo się nie opłaca... Na tym portalu to zaledwie 1,20 zł za 1000 znaków.

Akwarium wreszcie zrobione. Nie obyło się bez problemów. Mianowicie przez awarię wody wcześniej woda z kranu leciała żółta. Adrian napełnił część akwarium i musiał z powrotem wylewać. W poniedziałek jadę do miasta. Chcę kupić filtr i jakieś rybki. Rośliny naturalne i sztuczne kupię w internecie. Może też kupię w internecie rybki, bo znalazłam sklep w którym jest bardzo duży wybór. Tylko jak te biedactwa poczta dostarczy? Czy żywe dotrą?
Pogoda mnie trochę męczy. Nie lubię upału, bo się pocę. Dziś rano zapowiadało się fajnie. Już myślałam, że upały minęły. Padał nawet deszcz. Teraz jest 35 stopni. Koty piją litry wody i leżą powyciągane na całą długość. Jak ja to lato przeżyję. Chyba wcale z domu nie będę wychodzić. W domu jest 25 stopni to można przeżyć.
Nadal piszę wiersze o miłości i haiku...Nadal działam robótkowo...

grzmot za grzmotem

w kałuży wirują

płatki róży

burza z deszczem
w potokach wody pod bzem
para wróbli

burza w odwrocie
w kałuży przegląda się
kępka nagietków
 

kępa dziurawca

zaskroniec na ścieżce

umyka w cień

gałązka mięty
resztka zapachu jeszcze
na mojej dłoni

cząber w doniczce
w cieniu krzaczka ślimak
znaczy ślad



czerwień róż
w cieniu pod krzakami
przyczajony kot

róże w deszczu
płatki jeden za drugim
lądują w błocie

staw w parku
w odbiciu krzaka róży
pyszczek ryby