Zima w odwrocie. Od soboty u mnie mają być dodatnie temperatury i w dzień i w nocy. A więc odwilż. Znowu wszystko będzie szare i ponure. A święta po wodzie stracą bajkowy urok. Na przekór pogodzie wprowadziłam w sypialni parę zmian. Mianowicie ocieplenie w postaci tkanin. Na północnej, ciągle zimnej mimo boazerii, ścianie powiesiłam dywan, który udaje kilim a na drzwiach od spiżarni starą kapę po babci.Wnętrze się zmieniło i to bardzo. Zyskało sporo wdzięku i przytulności. Wygląda na staromodne. A ja takie właśnie lubię. Najważniejsze, że powinno być cieplej. Bardzo lubię tkaniny w mieszkaniu. Nie przepadam za nowoczesnymi wnętrzami z roletami czy żaluzjami. To nie mój styl.
Rozi znowu rozrabia.Tym razem nauczyła się otwierać drzwi skacząc po klamce. I co chwilę otwiera dla zabawy prawie wszystkie. Przy okazji wpuszcza zimno z ganku i z łazienki. Z łazienki porywa wszystko co nadaje się do zabawy i z upodobaniem niszczy. A to papier toaletowy a to waciki. Dziś zabrała moją nowiutką różową gąbkę i pogryzła ją na drobne kawałki zanim się zorientowałam co się dzieje. Muszę zamykać drzwi na klucz co jest dość kłopotliwe. Dziś w ogóle był sądny dzień jeśli chodzi o straty przez koty. Nie tylko gąbka ale i książka z biblioteki podrapana i pogryziona przez Józka i potrzaskana, w trakcie awantury pomiędzy Filusiem a Punią, naftówka. Myślałam , że mój pan dostanie apopleksji. Wrzeszczał jak opętany i narzekał na koty prawie przez cały dzień z małymi przerwami.
Po południu wysłaliśmy karty świąteczne do rodziny , znajomych a ja do wydawnictw. To już trochę stary zwyczaj w dobie telefonów i internetu ale dla mnie nadal na czasie. Wysyłamy kartki na każde święta i dodatkowo do rodziny na imieniny. Lubię to i z przyjemnością karty wybieram i kupuję. Są teraz takie ładne i różnorodne. Sporo kart też dostajemy.Cieszy mnie to bo mam świadomość, że ludzie o mnie pamiętają.








































