Pogoda niezła. Wygląda jakby to juz przedwiośnie było. Na razie ponoć ma być ciepło. Nie ma prawie śniegu. Ciekawe jak będzie. Wcześniejsza wiosna by mnie specjalnie nie zmarywiła. Bałam się siarczystych mrozów, ale jak narazie niepotrzebnie. Moja mama odgarnęła liście na rabatce przed domem i wyglada na przebiśniegi...
Kończę pracę nad antologią o wiośnie. Część wierszy napisałam teraz, a część to wiersze pisane do mojego tomiku. Tomiku raczej teraz nie wydam, bo to i koszt i promocja, której się obawiam. Trafił do mnie kolejny wydawca. To tańsze wydawnictwo, bo koszt około 3000,00 zł z uwzględnienie barwnych zdjęć. Zaproponował mi, żeby zamieścić tez moje obrazy. Propozycja jest kusząca. Nadal jednak obawiam sie promocji, która jest konieczna. W tym wypadku musiałabym pojechać do Krakowa i tam jakoś wytrzymać spotkanie z czytelnikami. Gdyby Krzysiek pracował sam koszt stałby się realny, ale nie w tym roku. Mogłby to być tomik o przyrodzie plus pejzaże. Wierszy by trzeba napisac więcej jednak. Tak naprawdę to marzę o 4 tomikach i o kilku z opowiadaniami... Piszę przecież wiersze również o miłości i o przemijaniu... No i dla dzieci. Chciałabym też wydać tomik z opowiadaniami o kotach. Może też z obrazami. Ech marzenia, ale może kiedyś...
Ostatnio odezwał się do mnie ktoś z redakcji zajmującej sie szaradziarstwem. Mogłabym dla nich układać krzyżówki. Jeszcze nie wiem jakie i ile, bo muszę czasopismo ze wzorem znaleźć. Uwielbiam układać krzyżówki, choć ostatnio rzadko to robię. Kiedyś układanie to było praktycznie moje główne źródło dochodu. Układam bardzo różne w tym panoramy. Obecnie krzyżówki panoramiczne układa przeważnie automat i dlatego są na tak niskim poziomie. Może powinnam spróbować znowu w to wejść głębiej?
Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność
środa, 13 lutego 2019
poniedziałek, 11 lutego 2019
Poniedziałek
Wczoraj odpoczywałam-spałam, czytałam, oglądałam filmy dokumentalne o zwierzętach. Dziś juz działam. Trzeba zarobić na materiały do wyrobu kartek. Chcę kupić stemple wielkanocne, maski, papier, może tekturki. Muszę zamówić napisy. Myślę o ogłoszeniu-reklamie w Gwiazdy Mówią. Chyba tam dzis zadzwonie i zapytam.
Powinnam pisać wiersze o wiośnie do kolejnej antologii. To nie jest projekt komercyjny dla mnie, bo nie mam zamiaru egzemplarzy autorskich sprzedawać. Nie znam sie na tym. Nie mam do tego głowy, ani cierpliwości i strasznie handlu nie lubię.
Maluję następny obraz. Jest to kolejny zimowy pejzaż. Tym razem w błękicie. Mam na niego miejsce w pokoju dziennym. Pokochałam akryle i niestety zaniedbałam pastele i akwarele. Czas do nich wrócić.
W wolnych chwilach wstawiam kartki na blog i na stronę na Facebooku. Gdy to skończę, będzie czas na wstawienie grafiki i obrazów.
Tydzień będzie pracowity...
A na koniec o kotach. Dziś o Majce. To moja najmłodsza koteczka. W ubiegłą jesień skończyła dwa lata. Koteczka w stosunku do ludzi jes łagodna, a niektóre koty goni i straszy. Jest też dość psotna. Lubi np. wyjmować znaleziska z kuwet. Bawi się nimi, a zabawkami gardzi. Nie lubi brania na ręce i wzięta lub przytrzymana, strasznie płacze. Nie potrzebuje za dużo pieszczot odkąd dorosła. Ostatnio to jakby zaczyna sie zmieniać. Częściej przychodzi do nas. Lubi spać ze mną i z S albo na kolanach u Krzyśka. Częściej leży. W tym roku chcę ja wykastrować, bo tabletek juz żadnej kotce nie podam. Megusia może z tego powodu miała guza listwy mlecznej. Wcześniej jednak chcę wykastrować Punię i może Rozi. One sa starsze. Nie wiem co z Megą. Ma juz 12 lat i trochę się boję.
Powinnam pisać wiersze o wiośnie do kolejnej antologii. To nie jest projekt komercyjny dla mnie, bo nie mam zamiaru egzemplarzy autorskich sprzedawać. Nie znam sie na tym. Nie mam do tego głowy, ani cierpliwości i strasznie handlu nie lubię.
Maluję następny obraz. Jest to kolejny zimowy pejzaż. Tym razem w błękicie. Mam na niego miejsce w pokoju dziennym. Pokochałam akryle i niestety zaniedbałam pastele i akwarele. Czas do nich wrócić.
W wolnych chwilach wstawiam kartki na blog i na stronę na Facebooku. Gdy to skończę, będzie czas na wstawienie grafiki i obrazów.
Tydzień będzie pracowity...
Tanka
plama żółci
łąka w cieniu sosen
pełna krokusów
czy ktoś teraz myśli
o jesiennej szarudze
sobota, 9 lutego 2019
Sobota
Tydzień był bardzo pracowity i teraz odpoczywam. Założyłam dwie strony na Facebooku-copywriter i scrapbooking. Myślę o tym by je czasem reklamować. Moze coś z interesami ruszy. Załatwilam ogłoszenie w Szamanie, bo chcę zacząć wróżyćw domu. Myślałam o ulotkach. To nie jest taki duży koszt. Chyba coś zrobie w tym kierunku, ale dopiero po świetach. Zastanawiam się teraz gdzie znależć ta osobę, która je rozda.
Krzysiek nadal pracy nie ma i jest z tego powodu szczęśliwy. Prawie po całych dniach leży, czyta, przysypia z okularami na nosie i rozwiązuje krzyżówki. Żyje sobie jak emeryt-staruszek. Mnie to nawet pasuje i z pewnością gdyby tylko 500,00 zł było dochodu wiecej tobym mu dała spokój z pracą. Niechyby siedział w domu skoro chce. No niestety na razie pracować musi. Są remonty, które muszą byc zrobione i nie ma zmiłuj się.
Ostatnią wypłatę dostał trochę większą niż sie spodziewał i myślę sobie, ze gdyby mi wpadło z 200,00 zł tobym jednak sie zapisała już teraz na ten kurs pisarski, który ma sie zacząć wkrótce. W programie sa miedzy innymi teksty o erotyce w ujęciu literackim i teksty humorystyczne, a także dialogi. To ważne.
Już myślałam, że pracę znalazłam na Oferii. Było zlecenie pracy na czacie erotycznym. Mam praktykę w tej pracy, a ostatnio pisałam teksty dla sexshopu. Niestety facet chciał by z nim pisac prywatnie. Zrezygnowałam, bo jestem copywriterem, a nie panienką do wynajęcia. Płacił nawet nieźle.
W poniedziałek mija mi miesiąc diety. Schudłam około 4 kg, raczej mniej. Wygrałam dzięki temu rywalizacje na Vitalii. Bardzo mnie to cieszy tym bardziej, że jest tam sporo niezyczliwych mi osób. Odchudzam się na dietach niskokalorycznych i nie ćwiczę, a to niepopularne. Swego czasu był hejt i sporo przykrości tam miałam. Teraz jest juz spokój i te osoby mnie ignorują, a ja sobie chudnę po swojemu. Tak mam zamiar chudnąć dalej. Teraz czekam na 85kg. To będzie 18 kg zrzucone. Obym ten wynik osiągnęła pod koniec lutego. Później dalsze boje choć w zasadzie tak trudno nie jest. Głodna nie jestem i pokus raczej nie miewam, bo Krzysiek nie kupuje tego co lubię. Święto będzie gdy osiągnę 83 kg. To będzie połowa dopiero, ale ta gorsza, bo później będzie coraz lżej. Chciałabym pozegnać otyłość w tym roku. Nie wiem czy mi sie to uda. Nie zaakceptowałam jej i nadal pamietam jak ważyłam w normie. Prawie całe życie sie trzymałam i teraz chcę do tego wrócić.
Ostatni obraz. Już maluję kolejny. Moze dziś lub jutro skończę.
Krzysiek nadal pracy nie ma i jest z tego powodu szczęśliwy. Prawie po całych dniach leży, czyta, przysypia z okularami na nosie i rozwiązuje krzyżówki. Żyje sobie jak emeryt-staruszek. Mnie to nawet pasuje i z pewnością gdyby tylko 500,00 zł było dochodu wiecej tobym mu dała spokój z pracą. Niechyby siedział w domu skoro chce. No niestety na razie pracować musi. Są remonty, które muszą byc zrobione i nie ma zmiłuj się.
Ostatnią wypłatę dostał trochę większą niż sie spodziewał i myślę sobie, ze gdyby mi wpadło z 200,00 zł tobym jednak sie zapisała już teraz na ten kurs pisarski, który ma sie zacząć wkrótce. W programie sa miedzy innymi teksty o erotyce w ujęciu literackim i teksty humorystyczne, a także dialogi. To ważne.
Już myślałam, że pracę znalazłam na Oferii. Było zlecenie pracy na czacie erotycznym. Mam praktykę w tej pracy, a ostatnio pisałam teksty dla sexshopu. Niestety facet chciał by z nim pisac prywatnie. Zrezygnowałam, bo jestem copywriterem, a nie panienką do wynajęcia. Płacił nawet nieźle.
W poniedziałek mija mi miesiąc diety. Schudłam około 4 kg, raczej mniej. Wygrałam dzięki temu rywalizacje na Vitalii. Bardzo mnie to cieszy tym bardziej, że jest tam sporo niezyczliwych mi osób. Odchudzam się na dietach niskokalorycznych i nie ćwiczę, a to niepopularne. Swego czasu był hejt i sporo przykrości tam miałam. Teraz jest juz spokój i te osoby mnie ignorują, a ja sobie chudnę po swojemu. Tak mam zamiar chudnąć dalej. Teraz czekam na 85kg. To będzie 18 kg zrzucone. Obym ten wynik osiągnęła pod koniec lutego. Później dalsze boje choć w zasadzie tak trudno nie jest. Głodna nie jestem i pokus raczej nie miewam, bo Krzysiek nie kupuje tego co lubię. Święto będzie gdy osiągnę 83 kg. To będzie połowa dopiero, ale ta gorsza, bo później będzie coraz lżej. Chciałabym pozegnać otyłość w tym roku. Nie wiem czy mi sie to uda. Nie zaakceptowałam jej i nadal pamietam jak ważyłam w normie. Prawie całe życie sie trzymałam i teraz chcę do tego wrócić.
Ostatni obraz. Już maluję kolejny. Moze dziś lub jutro skończę.
czwartek, 7 lutego 2019
czwartek
Biblioteczka juz jest i mam pokusy jeśli chodzi o książki. Znalazłam nowe pozycje Phillipy Gregory i trzeba teraz zarobić by je kupić. Może jednak dopiero w przyszłym miesiącu, bo w tym mam zaległe książki do czytania. Później przyjezdża S więc czytania raczej nie będzie.
Pieniędzy potrzebuję tez więcej na remonty. Marzy mi sie jeszcze w tym roku wymienić okienko na strychu i pomalować dom, o ile ocieplenie zrobię. To około 2500-3000 dodatkowo, a pracy Krzysiek nie ma. Na pewno będzie malowanie okien w całym domu. Moje sa nowe, białe plastiki, a pozostałe drewniane brązowe. Chcę by wszystkie były białe. Chciałam je kiedyś wymienić, ale nie bardzo na to fundusze mam i mama sie nie zgadza by okna na jej części domu wymieniać. Nie chce sprzątać po remoncie. Nie wiem tez czy jest sens skoro dwa mieszkania stoją puste.
Ostatnio odniosłam sukces jeśli chodzi o grafikę, bo Designer przyjął mi do sprzedaży logo. Do tej pory od czasu do czasu udało mi sie logo dla klienta zrobić, ale portale mi projektów do sklepów przyjąć nie chciały. Teraz juz wiem, że robie niezłe logo skoro akceptują je inni graficy. Nabrałam wiatru w żagle... Mam troche nowych projektów do sprzedazy. Chcę je wstawić. Zobaczymy.
Pieniędzy potrzebuję tez więcej na remonty. Marzy mi sie jeszcze w tym roku wymienić okienko na strychu i pomalować dom, o ile ocieplenie zrobię. To około 2500-3000 dodatkowo, a pracy Krzysiek nie ma. Na pewno będzie malowanie okien w całym domu. Moje sa nowe, białe plastiki, a pozostałe drewniane brązowe. Chcę by wszystkie były białe. Chciałam je kiedyś wymienić, ale nie bardzo na to fundusze mam i mama sie nie zgadza by okna na jej części domu wymieniać. Nie chce sprzątać po remoncie. Nie wiem tez czy jest sens skoro dwa mieszkania stoją puste.
Ostatnio odniosłam sukces jeśli chodzi o grafikę, bo Designer przyjął mi do sprzedaży logo. Do tej pory od czasu do czasu udało mi sie logo dla klienta zrobić, ale portale mi projektów do sklepów przyjąć nie chciały. Teraz juz wiem, że robie niezłe logo skoro akceptują je inni graficy. Nabrałam wiatru w żagle... Mam troche nowych projektów do sprzedazy. Chcę je wstawić. Zobaczymy.
Zimowo
mróz artysta szyby stroi
śnieg pokrył czapą gałęzie
bałwan przy ganku stoi
kura usiadła na grzędzie
pole las też pięknem kusi
tropów zajęcy poszukać
zima czaruje bo musi
do wiosny jeszcze poczekać
zmrozić wróble gile sarny
szkarłatem pokryć policzki
los psa przy budzie też marny
nie ma na dworze perliczki
kwiaty do wiosny czekają
drzewa zielenią wybuchną
dni tygodnie uciekają
cieszę się z moją córuchną
wtorek, 5 lutego 2019
wtorek
Wczoraj szukałam w internecie ławki. Chcę solidną, drewnianą z dodatkiem żeliwa. W zeszłym roku miałam już taką namierzoną, ale z zakupu zrezygnowałam. Teraz znaleźć podobnej nie mogę. Są bardzo ozdobne i dość drogie. Chciałabym jednak kupić i oby mi się to udało. Kiedyś marzyłam o kanapie bujanej. To też jest do rozważenia, bo chyba stelażu nie trzeba z dworu na zimę sprzątać. Problem by był tylko w razie deszczu. Nie chcę mieć kłopotu z czuwaniem i ze sprzataniem siedziska.
Dieta w toku i na szczęście rezulaty są. Moze waga nie spada w ekspresowym tempie, ale chyba 4 kg w miesiac jednak spadnie. To bezpieczne i zdrowe. Miesiąc mi minie 11 lutego. W kolejnych miesiacach liczę, że będzie spadać po około 2 kg. W zeszłym roku chudłam przez pięć miesiecy bez przestoju.To by dało jeszcze około 8 kg mniej. Powinnam więc siódemkę z przodu zobaczyć. Rewelacja, a gdyby jeszcze pod koniec lata w sierpniu, wrześniu z 3 kg spadły to szansa i na nadwagę jest:) No zobaczymy...:)
Dziś chcę zrobić troche zakupów, bo oszczędność oszczędnością, ale bez przesady. Chcę kupić abażur do pokoju dziennego i materiały do kartek wielkanocnych. To chyba wszystko z fanaberii na ten miesiąć, bo trzeba opłacić antologie i może warsztaty z akwareli. Niestety chyba nie uda mi sie tym razem zarobic na kurs pisarski. Te pieniądze, które są na niego przeznaczone, muszę odłozyć. Będę składać i jeśli sie uda kurs skończę w innym terminie. Organizowany jest co jakiś czas, więc szansę mam. Z drugiej strony szkoda, bo kurs wartosciowy. Umożliwiłby mi znaczny postęp w mojej pracy twórczej. No chyba, że Krzysiek jednak pracę znajdzie...
mróz kwiaty już rzeźbi skrycie
drzewa pod szadzią stękają
dusza juz nuci w zachwycie
słoneczne dni też bywają
A na koniec ostatni obraz
Czy to prawada, że blogger ma być zlikwidowany za dwa miesiące? Ktoś coś wie? A może tylko Google+
Dieta w toku i na szczęście rezulaty są. Moze waga nie spada w ekspresowym tempie, ale chyba 4 kg w miesiac jednak spadnie. To bezpieczne i zdrowe. Miesiąc mi minie 11 lutego. W kolejnych miesiacach liczę, że będzie spadać po około 2 kg. W zeszłym roku chudłam przez pięć miesiecy bez przestoju.To by dało jeszcze około 8 kg mniej. Powinnam więc siódemkę z przodu zobaczyć. Rewelacja, a gdyby jeszcze pod koniec lata w sierpniu, wrześniu z 3 kg spadły to szansa i na nadwagę jest:) No zobaczymy...:)
Dziś chcę zrobić troche zakupów, bo oszczędność oszczędnością, ale bez przesady. Chcę kupić abażur do pokoju dziennego i materiały do kartek wielkanocnych. To chyba wszystko z fanaberii na ten miesiąć, bo trzeba opłacić antologie i może warsztaty z akwareli. Niestety chyba nie uda mi sie tym razem zarobic na kurs pisarski. Te pieniądze, które są na niego przeznaczone, muszę odłozyć. Będę składać i jeśli sie uda kurs skończę w innym terminie. Organizowany jest co jakiś czas, więc szansę mam. Z drugiej strony szkoda, bo kurs wartosciowy. Umożliwiłby mi znaczny postęp w mojej pracy twórczej. No chyba, że Krzysiek jednak pracę znajdzie...
Zima
mróz kwiaty już rzeźbi skrycie
drzewa pod szadzią stękają
dusza juz nuci w zachwycie
słoneczne dni też bywają
piękna ta zima nastała
śniegiem pokryła już pola
droga do sanny dojrzała
iskra się w sercu zapala
śniegiem pokryła już pola
droga do sanny dojrzała
iskra się w sercu zapala
zachwytem wzdycham o świcie
piękno podziwiam wieczorem
wierszuję też należycie
nad skutym lodem jeziorem
piękno podziwiam wieczorem
wierszuję też należycie
nad skutym lodem jeziorem
A na koniec ostatni obraz
Czy to prawada, że blogger ma być zlikwidowany za dwa miesiące? Ktoś coś wie? A może tylko Google+
niedziela, 3 lutego 2019
Niedziela początek lutego
Początek lutego i trzeba by zaplanować co z warzywami. Grunt nie został przygotowany, a warzywa w donicach sie nie udały. Było po trzy pomidory na krzaku. To mało, bo wszystko było jak trzeba. Była dobra ziemia, było zasilane ekologicznym nawozem, było podlewane i nawet kwiaty zapylałam. Cóz z tego skoro pomidory i papryki kiepsko kwitły. Nie wiem co robie nie tak. Chyba poprostu ręki do tego nie mam i zamiłowania też nie. To już kolejna porazka i skłonna jestem z warzywnika zrezygnować. Tak szczerze mówiąc to i czasu za bardzo na ogród nie mam. Chciałabym wsadzić, z doskoku i szybko zrobić co trzeba, a tak to nie działa. Tu chyba trzeba doglądania i wielu godzin spędzonych na dworze wedle zasady, pańskie oko konia tuczy. Krzysiek powiedział, że będzie jak ja chcę, a S chce posadzić w ogrodzie ziemniaki. No zobaczymy. Pewnie mi będzie żal, gdy zobacze zbiory u innych, ale nie można mieć wszystkiego. Z zajęciami artystycznymi bardziej mi po drodze i to wybiorę.
Jeśli chodzi o prace w ogrodzie to jeszcze nie bardzo wiem co sie zrobi. Trzeba by niszczyć dalej perz i wycinać chaszcze. Trzeba by wyciąć stare, zdziczałe maliny. Powinnam zrobić porzadek w jednym miejscu. To stare podwórko z szambem. Były tam kiedyś kury i wszystko co nie trzeba rośnie tam jak na drożdżach, bo teren nawieziony. Wszystkiego wyciąć nie mogę, ponieważ to siedlisko ptaków. Gdyby nie to zostawiłabym tylko śliwkę, bazie, jaśmin i ze dwa dzikie bzy. Teren ma być wiejski, a nie robiony na miejski styl. Tak u mnie nigdy nie będzie. Wszystko wytnie S wiosną. Piła jest.
W tym roku chciałabym wyjść trochę z domu. Nie chodzi o pobyt między ludźmi, a o pobyt na dworze. Kiedyś miałam bliższy kontakt z naturą. Wysiadywałam z książką na podwórku, bywałam w lesie, nad rzeką. Robiliśmy ogniska. Teraz dom mnie ciągnie i to chyba nie jest za dobre. Człowiek nie powinien tracić kontaktu z naturą. To nie jest zdrowe. A może mój plan by kupić wygodną ławkę był dobry? Mogłabym wychodzić częściej. Na dworze mogłabym czytać, malować, pisać wiersze. Mogłabym nawet chyba pisać teksty, o ile bym sobie dobre miejsce zorganizowała. Przemyślę to, bo z finansami teraz krucho, a fajna ławka kosztuje.
Jeśli chodzi o prace w ogrodzie to jeszcze nie bardzo wiem co sie zrobi. Trzeba by niszczyć dalej perz i wycinać chaszcze. Trzeba by wyciąć stare, zdziczałe maliny. Powinnam zrobić porzadek w jednym miejscu. To stare podwórko z szambem. Były tam kiedyś kury i wszystko co nie trzeba rośnie tam jak na drożdżach, bo teren nawieziony. Wszystkiego wyciąć nie mogę, ponieważ to siedlisko ptaków. Gdyby nie to zostawiłabym tylko śliwkę, bazie, jaśmin i ze dwa dzikie bzy. Teren ma być wiejski, a nie robiony na miejski styl. Tak u mnie nigdy nie będzie. Wszystko wytnie S wiosną. Piła jest.
W tym roku chciałabym wyjść trochę z domu. Nie chodzi o pobyt między ludźmi, a o pobyt na dworze. Kiedyś miałam bliższy kontakt z naturą. Wysiadywałam z książką na podwórku, bywałam w lesie, nad rzeką. Robiliśmy ogniska. Teraz dom mnie ciągnie i to chyba nie jest za dobre. Człowiek nie powinien tracić kontaktu z naturą. To nie jest zdrowe. A może mój plan by kupić wygodną ławkę był dobry? Mogłabym wychodzić częściej. Na dworze mogłabym czytać, malować, pisać wiersze. Mogłabym nawet chyba pisać teksty, o ile bym sobie dobre miejsce zorganizowała. Przemyślę to, bo z finansami teraz krucho, a fajna ławka kosztuje.
Ten sen
nie zdradzę nikomu
zaprosiłam cię do mojego snu
uwodziłeś spojrzeniem gestem
utknęłam w przestrzeni pomiędzy
nocą a brzaskiem
w poszukiwaniu twoich ust
spragniona tajemnicy i czegoś więcej
zachłysnęłam się oddechem
spiłam zapach nieba i piekła
pamiętam
pieszczoty niespokojne dłonie
ostatni dotyk krzyk
i poranek pachnący tęsknotą
cichy jak twoje wyznania
zaprosiłam cię do mojego snu
uwodziłeś spojrzeniem gestem
utknęłam w przestrzeni pomiędzy
nocą a brzaskiem
w poszukiwaniu twoich ust
spragniona tajemnicy i czegoś więcej
zachłysnęłam się oddechem
spiłam zapach nieba i piekła
pamiętam
pieszczoty niespokojne dłonie
ostatni dotyk krzyk
i poranek pachnący tęsknotą
cichy jak twoje wyznania
piątek, 1 lutego 2019
piątek
Jutro zajęcia z malarstwa. Skończę jeden obraz i moze zacznę następny. Podobrazie wezmę. To tez pejzaż zimowy. Tym razem większy format. Miejsce na obrazy w pokoju dziennym powoli się kończy. Nie ma tez juz miejsca w ganku i w łazience. Chyba trzeba będzie pomyśleć o zamalowywaniu niektórych abstrakcji. Szkoda trochę. W łazience wisi 9 abstrakcji i gdybym je zamalowała to bym miała co robic przez jakiś czas. Jest jeszcze miejsce w sypialni i w pracowni, ale i ono się skończy i co wtedy? Kocham przecież malowanie i z niego nie zrezygnuję...
Za niecałe trzy tygodnie przyjedzie S. Czeka na niego sporo pracy. Ma pomalować biblioteczkę, naprawić szufladę i chlebak, powiesić półkę i otulić rury od wody w piwnicy, bo Krzysiek tego nadal nie zrobił. Odkąd S jest to Krzysiek nic juz nie robi. Twierdzi, że pracuje...
W najblizszym czasie muszę zrobic zakupy w sklepie ze zdrową zywnością. Kończą mi się wszystkie straczkowe i kasze. Uzywam fasoli białej, czarnej, czerwonej, mung, adzuki. Uzywam soczewicy i cieciorki i grochu. Chcę kupić kasze bulgar i orkiszową. Problem z tym, że raczej wszystkiego w jednym sklepie nie kupię i trzeba będzie kombinować. Problemem są wizyty kurierów, bo muszę czuwać od rana i się nie wysypiam.
Na koniec wiersz. Znowu się spodobał...:) Tym razem 2 miejsce...
Za niecałe trzy tygodnie przyjedzie S. Czeka na niego sporo pracy. Ma pomalować biblioteczkę, naprawić szufladę i chlebak, powiesić półkę i otulić rury od wody w piwnicy, bo Krzysiek tego nadal nie zrobił. Odkąd S jest to Krzysiek nic juz nie robi. Twierdzi, że pracuje...
W najblizszym czasie muszę zrobic zakupy w sklepie ze zdrową zywnością. Kończą mi się wszystkie straczkowe i kasze. Uzywam fasoli białej, czarnej, czerwonej, mung, adzuki. Uzywam soczewicy i cieciorki i grochu. Chcę kupić kasze bulgar i orkiszową. Problem z tym, że raczej wszystkiego w jednym sklepie nie kupię i trzeba będzie kombinować. Problemem są wizyty kurierów, bo muszę czuwać od rana i się nie wysypiam.
Na koniec wiersz. Znowu się spodobał...:) Tym razem 2 miejsce...
Zanim powiedziałam tak
szukałam schronienia
nim powiedziałam tak
chciałam zbudować dom
na granitowej skale
miał tchnąć ciepłem i miłością
szukałam spokoju
chciałam pomilczeć z tobą
zaznać ukojenia i ugasić pożar wspomnień
pamiętam
noce krzyczące rozkoszą
czułość i tęsknotę gdy znikałeś choć na chwilę
i pewność jutra o poranku
wtedy powiedziałam tak
Subskrybuj:
Posty (Atom)










