Przyszły mi warzywa. Mam 5 krzaków pomidorów koktjlowych - żólte, zielone, czerwone i czarne. Mam dwie papryki- czerwoną i żółtą. Mam też szałwię, lubczyk i melisę, no i macierzankę. Warzywa poszły do doniczek. Teraz mam jeszcze tylko kupić siedmiolatkę i chrzan. Kupię też jakieś krzewy ozdobne, ale dopiero jesienią.
Dwa lata temu rozmnożyłam sobie hortensję i rośnie. Mam jeszcze dwie wsadzone w tym okresie. Niestety różanecznik trwa, a nie rośnie. Jest juz w ziemi drugi rok, ale nie raczy zakwitnąć.
Od jakiegoś czasu staram się odbudować związek z Krzyśkiem. Wszystko idzie swoim torem. Wróciliśmy do siebie w pelnym tego slowa znaczeniu. Jestem nawet zadowolona, a on jest jakby mniej złośliwy i bardziej o mnie dba... :) To drobne gesty typu przytulania czy kupienia mi zgrzewki coli. Bardzo je doceniam. Z przyjemnością śpię na jego ramieniu, a on mnie przytula. Z prawdziwą rozkosza zasypiam przytulona do jego pleców. Czuję sie wtedy błogo. Brakowało mi tego.
Teraz pracuję nad relacja z mamą, ale tu juz tak łatwo nie idzie, bo mama jest trudna i nie chce iść na ustępstwa. Rzadne. Pracuję nad tym by być bardziej asertywna i pracuję nad manipulacją. Do tej pory dawałam się innym wykorzystywać. Manipulowali mną i oszukiwali mnie. Byłam naiwna. To neptun, a konkretnie opozycja neptuna. Ten aspekt potrwa jeszcze jakiś czas i muszę byc bardzo ostrożna. Muszę uważać na złodziei, oszustwa i nałogi. Pocieszające jest to, ze uran jest w tej chwili bardzo dobrze ustawiny. To wróży wspaniale okazje, niespodzianki i dużo dobrego. Pluton też ruszył do przodu i zaczął mi sprzyjać. Wszelkie presje i przemoc są już za mną.
Mam kurs fotografowanie przyrody. Pierwsza lekcja to fotografowanie krajobrazu. No i mam problem, bo w zasadzie zdjęcia pejzazowe są dla mnie niewykonalne. Nie mam lustrzanki, filtrow ani obiektywów, ani nawet statywu. Nie jestem też mobilna i nie mam szansy dotrzeć do ciekawych miejsc. Tym samym zrezygnowałam z kursu fotografii krajobrazowej. Czekam na kolejne lekcje. Kolejna ma być chyba o fotografowaniu zwierząt.
Maluję. Na razie akwarelki, ale kupiłam farby olejne i już idą. :)
A tu kilka upolowanych rzeczy. Są nowe bez metek, ale kupowane jako uzywane...
Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność
wtorek, 26 maja 2020
wtorek
W piątek był nów i poddalam się z tego powodu kilku zabiegom u konkurencji. Było odcięcie energetyczne od kilku osób, było oczyszczenie i podładowanie i było czyszczenie czakr. Zwykle te zabiegi robię sobie sama, ale czasem dla wzmocnienia efektu korzystam z nich u sprawdzonych doradcow. Teraz czuję się o wiele lepiej. Odzyskalam energię serca i bardzo mnie to cieszy.
Przygotowuję się do diety. Na razie jem jeszcze sporo węglowodanow, ale już od poniedziałku z nich zrezygnuję. To będzie dieta plaż poludniowych. Myślę o tym by być na diecie około miesiąca. Planuję zrzucić okolo 4-5 kg. Gdybym zobaczyła czwórkę na drugim miejscu byłabym zadowolona. Kolejny etap będzie w styczniu i wtedy chcę zejść juz poniżej siodemki. Wczoraj zjadłam doskonalą sałatkę...
Sałatka z selera
- seler
- cebula
- 4 jajka na twardo
- majonez
- sól
- pieprz
Seler zetrzeć na tarce, dodać pokrojone jajka i cebulę, majonez, przyprawy.
Za kilka dni minie mi 7 miesiąc jogi. Ćwiczę codziennie po około 20 minut. Ile dokładnie to zależy od tego jak oddycham. Jeśli jestem spokojna to oddycham wolniej i wtedy ćwiczę dlużej. Jeśli oddycham szybciej, to ćwiczę właśnie 20 minut. Zawsze jest ten sam zestaw ćwiczeń. Ćwiczenia wybrałam z kilku książek. Czasem wybieram sobie jakiś filmik z Youtube. Jestem nastawiona na ćwiczenia spokojne- jin jogę lub hatha jogę.
Jeśli chodzi o wygląd ciała to zrezygnowałam z boju. Nie ćwiczę nic co urodę zwiększa i ćwiczyć nie będę. Wygląd swoj akceptuję i nic poprawiać nie zamierzam.
Coraz więcej roślin mi kwitnie i coraz więcej kiełkuje. Kwiaty, które kupiłam częściowo wyszly, ale nie wszystkie. Topinamburow tez trochę jest. Fajnie rosną posadzone warzywa- ziemniaki, bób i czosnek. Dziś moze wsadzę fasolkę szparagową. Wiejskie klimaty mnie cieszą. Czekam na pozostałe warzywa i zioła. Warzywa pojdą do doniczek. Moze juz dziś, bo idą...
Przygotowuję się do diety. Na razie jem jeszcze sporo węglowodanow, ale już od poniedziałku z nich zrezygnuję. To będzie dieta plaż poludniowych. Myślę o tym by być na diecie około miesiąca. Planuję zrzucić okolo 4-5 kg. Gdybym zobaczyła czwórkę na drugim miejscu byłabym zadowolona. Kolejny etap będzie w styczniu i wtedy chcę zejść juz poniżej siodemki. Wczoraj zjadłam doskonalą sałatkę...
Sałatka z selera
- seler
- cebula
- 4 jajka na twardo
- majonez
- sól
- pieprz
Seler zetrzeć na tarce, dodać pokrojone jajka i cebulę, majonez, przyprawy.
Za kilka dni minie mi 7 miesiąc jogi. Ćwiczę codziennie po około 20 minut. Ile dokładnie to zależy od tego jak oddycham. Jeśli jestem spokojna to oddycham wolniej i wtedy ćwiczę dlużej. Jeśli oddycham szybciej, to ćwiczę właśnie 20 minut. Zawsze jest ten sam zestaw ćwiczeń. Ćwiczenia wybrałam z kilku książek. Czasem wybieram sobie jakiś filmik z Youtube. Jestem nastawiona na ćwiczenia spokojne- jin jogę lub hatha jogę.
Jeśli chodzi o wygląd ciała to zrezygnowałam z boju. Nie ćwiczę nic co urodę zwiększa i ćwiczyć nie będę. Wygląd swoj akceptuję i nic poprawiać nie zamierzam.
Coraz więcej roślin mi kwitnie i coraz więcej kiełkuje. Kwiaty, które kupiłam częściowo wyszly, ale nie wszystkie. Topinamburow tez trochę jest. Fajnie rosną posadzone warzywa- ziemniaki, bób i czosnek. Dziś moze wsadzę fasolkę szparagową. Wiejskie klimaty mnie cieszą. Czekam na pozostałe warzywa i zioła. Warzywa pojdą do doniczek. Moze juz dziś, bo idą...
niedziela, 24 maja 2020
niedziela
Znajomy był i placyk z płyt w ogrodzie mi zrobi. Ma przyjść za około 10 dni.
Dziś wstałam poźno, bo miałam zaległości w spaniu. Teraz piję kawę. Oczywiście inkę, bo z naturalnej zrezygnowałam juz kilka miesięcy temu i cieszę sie z tej decyzji.
Niedługo chyba pojdziemy z Krzyśkiem nad rzekę zrobić zdjęcia kaczek. Wybieram się juz od dwóch tygodni i ciągle coś nie wychodzi. Moze dzisiaj.
Poza tym cały dzień będzie raczej mało aktywny, bo nie przewiduję ani sprzatania, ani pracy w ogrodzie. Trochę roślin kwitnie...
Ostanio znowu bardziej intensywnie zajmuję sie swoim rozwojem wewnętrznym. Robię afirmacje i medytuję codziennie choć 10 minut. Wybieram najczęściej medytację z aniołami, kolorami, czakrami lub minerałami. Dziś chcę wspomóc serce i myślę o medytacji z kwarcem rożowym w gwieździe z kryształów gorskich. Już jestem po jasnej stronie mocy i tu mam zamiar pozostać... Czuję sie bardzo dobrze i znowu sie uśmiecham. Na razie leciutko, ale coś czuje, ze niedlugo znowu stwierdzę, że zycie jest piękne. Co bylo to było, otrząsnęłam sie i idę dalej. Zaczynam lubić ten swój uśmiech, ciepło w sercu. O ciemnej stronie mocy nie będę rozmyślać, nie będę się z nia bratać, a emocje majace z nią styczność wyrzucę w wierszach. O ludziach tkwiących w bagnie i chcących tam tkwić tez nie będę myśleć ani się z nimi bratać. Nie pozwolę im się krzywdzic ani spychać do ich poziomu...
Snuję plany i sprawia mi to przyjemność. Przyjemnością będzie też ich realizacja. To będzie też spora satysfakcja.
Wczoraj wpłynęło mi na konto kolejne honorarium za antologię z wierszami. Mam satysfakcję, że piszę na tyle dobre wiersze, że wydawca chce je drukować, a ludzie czytać. Jutro mi Krzysiek wydrukuje umowy na dwie kolejne antologie. Podpiszę je i zacznę pisać. Znowu wydawca mnie namawiał na tomik. Na razie jeszcze wzdrygam się przed promocją, ale może mi to przejdzie i jakoś spotkania z czytelnikami zniosę. Moze wkrótce zacznę pisać i ten tomik.
Przyszla mi kolejna antologia z moimi wierszami.
A poniżej akwarele. Znowu wróciłam do pejzazy...:) Kilka lat temu też malowalam i sprzedałam kilka. Teraz znowu wracam...
Dziś wstałam poźno, bo miałam zaległości w spaniu. Teraz piję kawę. Oczywiście inkę, bo z naturalnej zrezygnowałam juz kilka miesięcy temu i cieszę sie z tej decyzji.
Niedługo chyba pojdziemy z Krzyśkiem nad rzekę zrobić zdjęcia kaczek. Wybieram się juz od dwóch tygodni i ciągle coś nie wychodzi. Moze dzisiaj.
Poza tym cały dzień będzie raczej mało aktywny, bo nie przewiduję ani sprzatania, ani pracy w ogrodzie. Trochę roślin kwitnie...
Ostanio znowu bardziej intensywnie zajmuję sie swoim rozwojem wewnętrznym. Robię afirmacje i medytuję codziennie choć 10 minut. Wybieram najczęściej medytację z aniołami, kolorami, czakrami lub minerałami. Dziś chcę wspomóc serce i myślę o medytacji z kwarcem rożowym w gwieździe z kryształów gorskich. Już jestem po jasnej stronie mocy i tu mam zamiar pozostać... Czuję sie bardzo dobrze i znowu sie uśmiecham. Na razie leciutko, ale coś czuje, ze niedlugo znowu stwierdzę, że zycie jest piękne. Co bylo to było, otrząsnęłam sie i idę dalej. Zaczynam lubić ten swój uśmiech, ciepło w sercu. O ciemnej stronie mocy nie będę rozmyślać, nie będę się z nia bratać, a emocje majace z nią styczność wyrzucę w wierszach. O ludziach tkwiących w bagnie i chcących tam tkwić tez nie będę myśleć ani się z nimi bratać. Nie pozwolę im się krzywdzic ani spychać do ich poziomu...
Snuję plany i sprawia mi to przyjemność. Przyjemnością będzie też ich realizacja. To będzie też spora satysfakcja.
Wczoraj wpłynęło mi na konto kolejne honorarium za antologię z wierszami. Mam satysfakcję, że piszę na tyle dobre wiersze, że wydawca chce je drukować, a ludzie czytać. Jutro mi Krzysiek wydrukuje umowy na dwie kolejne antologie. Podpiszę je i zacznę pisać. Znowu wydawca mnie namawiał na tomik. Na razie jeszcze wzdrygam się przed promocją, ale może mi to przejdzie i jakoś spotkania z czytelnikami zniosę. Moze wkrótce zacznę pisać i ten tomik.
Przyszla mi kolejna antologia z moimi wierszami.
A poniżej akwarele. Znowu wróciłam do pejzazy...:) Kilka lat temu też malowalam i sprzedałam kilka. Teraz znowu wracam...
piątek, 22 maja 2020
piątek
Prace w domu i koło domu nadal nie zrobione. Teraz myślę też o płocie i ogrodzeniu wybiegu dla kaczek. To ma być siatka i plot lamelowy. Chcę to zrobić w czerwcu. Wycenione jeszcze nie jest ale chyba sobie finansowo poradzę.
Ostatnio szaleję na Vinted i znowu kupuję ciuchy. Kupiłam nowe brązowe botki i pasująca do nich uzywana torebkę z futerkiem- barankiem. Kupiłam też trzy sweterki. Myślę o jeszcze jednej torebce i o zegarku. Torebka jest letnia-koszyk, a zegarek jest z bransoletką z koralików. Wybrałam też kilka sweterków i dwie pary klapek. Klapki to fikuśne japonki. Też je z czasem kupię. Teraz wychodzę co tydzień z domu to sie przydadzą. Część swoich ciuchow chcę sprzedać w tym kilka swetrow. Sprzedam też moze dwie torebki. O ile się uda...
W najblizszym czasie wybieram się do marketu budowlanego, bo chcę sobie zrobić pólkę i dwa kwietniki. Tak chcę zrobić sama. U mnie Obi oferuje uslugę cięcia drewna i jeśli deski znajdę, to mi je od razu przytną na wymiar. Wsporniki juz wybrałam. Sa urocze metalowe azurowe. Pozostanie zbić, pomalować i przybić uszka do powieszenia. Dam sobie z tym radę. Oby tylko deski odpowiednie były. Przy okazji kupię lakier bezbarwny, bo trzeba pomalować szafę i biblioteczkę. Sama to zrobię.
Tak sobie myślę, że z otworem pomiędzy pokojem dziennym, a sypialnią będzie w sypialni cieplej. Jest więc szansa, ze grzałka wodę w akwarium podgrzeje. Mozna by wtedy akwarium zostawić tu gdzie jest. Pomyślę jeszcze, ale chyba wkrotce akwarium urządzę. Moze w czerwcu.
Ostatnio szaleję na Vinted i znowu kupuję ciuchy. Kupiłam nowe brązowe botki i pasująca do nich uzywana torebkę z futerkiem- barankiem. Kupiłam też trzy sweterki. Myślę o jeszcze jednej torebce i o zegarku. Torebka jest letnia-koszyk, a zegarek jest z bransoletką z koralików. Wybrałam też kilka sweterków i dwie pary klapek. Klapki to fikuśne japonki. Też je z czasem kupię. Teraz wychodzę co tydzień z domu to sie przydadzą. Część swoich ciuchow chcę sprzedać w tym kilka swetrow. Sprzedam też moze dwie torebki. O ile się uda...
W najblizszym czasie wybieram się do marketu budowlanego, bo chcę sobie zrobić pólkę i dwa kwietniki. Tak chcę zrobić sama. U mnie Obi oferuje uslugę cięcia drewna i jeśli deski znajdę, to mi je od razu przytną na wymiar. Wsporniki juz wybrałam. Sa urocze metalowe azurowe. Pozostanie zbić, pomalować i przybić uszka do powieszenia. Dam sobie z tym radę. Oby tylko deski odpowiednie były. Przy okazji kupię lakier bezbarwny, bo trzeba pomalować szafę i biblioteczkę. Sama to zrobię.
Tak sobie myślę, że z otworem pomiędzy pokojem dziennym, a sypialnią będzie w sypialni cieplej. Jest więc szansa, ze grzałka wodę w akwarium podgrzeje. Mozna by wtedy akwarium zostawić tu gdzie jest. Pomyślę jeszcze, ale chyba wkrotce akwarium urządzę. Moze w czerwcu.
wtorek, 19 maja 2020
wtorek
Znalazłam pana typu zlota rączka i umowiłam sie na pracę. Ma przyjechać dzisiaj. Pracy jest sporo, ale koszt nie jest duży. No przynajmniej do przyjęcia. Tym razem zrobi baterię w kuchni, uszczelkę na rurę od kanalizacji, wykuje dwa otwory wentylacyjne, założy zasuwkę i lańcuch na drzwi, utnie czubek jalowca, wykopie korzeń bukszpanu, powiesi pólkę i trochę podwórka skosi, bo mama przemyślała sprawę i juz chce kosić na jej części. Pracy będzie więcej, ale następnym razem przyjedzie może juz w czerwcu.
Dziś ma też przyjść znajomy do wyceny układania płyt w ogródku. Chcę by przy okazji wycenil mi zrobienie płotu lamelowego, ale praca by była dopiero w czerwcu.
Znajomość z S się zakończyła. Nie wykazywał zaangażowania psychicznego w sensie pozytywnym, przestał mnie lubić, znudził się i od dłuzszego czasu nie miał ochoty na kontakty za mną. Byl zniecierpliwiony i opryskliwy. Chętnie rozmawiał tylko wtedy gdy wypił. Ja przestałam być wyrozumiała, czuła i cierpliwa, bo ileż można i uniosłam sie honorem. Potrafię byc księżniczka gdy chcę. On uważa, że wszelkie problemy w naszej relacji to moja wina. Ja uważam, że nie wykazywał dobrej woli i nie starał się by znajomość się utrzymała. Uważał, ze skoro mi zależy to wszystko zniosę. Ja toksyczne relacje kończę, bo szkoda na nie czasu. Tak jest lepiej.
Po fali deszczów wszystko, no prawie rośnie. Kartofle ładnie wschodzą, czosnek i bób też rosną i kwiaty. Chwasty też. Trawa jest po kolana i trzeba znowu zabrać sie za plewienie. Może od jutra.
Dziś chcę skończyć sprzątanie pracowni, ale nie wiem czy mi się to uda. Jutro porządki w kuchni. Zdecydowanie sie rozruszałam i codziennie prawie coś robię.
Krzysiek pracuje, a i w domu coś robi. Szkoda, że mu tak wolno idzie. Strasznie nie lubię tej jego rozlazłości. Inny facet by to zrobił w 15 minut, co on robi w godzinę. Aż cud jak on sobie w pracy radzi.
Nadal maluję. Teraz zwierzęta akwarelami. Wczoraj był lis, a dziś moze kolejna łasica. Przymierzam sie do pejzaży...
Dziś ma też przyjść znajomy do wyceny układania płyt w ogródku. Chcę by przy okazji wycenil mi zrobienie płotu lamelowego, ale praca by była dopiero w czerwcu.
Znajomość z S się zakończyła. Nie wykazywał zaangażowania psychicznego w sensie pozytywnym, przestał mnie lubić, znudził się i od dłuzszego czasu nie miał ochoty na kontakty za mną. Byl zniecierpliwiony i opryskliwy. Chętnie rozmawiał tylko wtedy gdy wypił. Ja przestałam być wyrozumiała, czuła i cierpliwa, bo ileż można i uniosłam sie honorem. Potrafię byc księżniczka gdy chcę. On uważa, że wszelkie problemy w naszej relacji to moja wina. Ja uważam, że nie wykazywał dobrej woli i nie starał się by znajomość się utrzymała. Uważał, ze skoro mi zależy to wszystko zniosę. Ja toksyczne relacje kończę, bo szkoda na nie czasu. Tak jest lepiej.
Po fali deszczów wszystko, no prawie rośnie. Kartofle ładnie wschodzą, czosnek i bób też rosną i kwiaty. Chwasty też. Trawa jest po kolana i trzeba znowu zabrać sie za plewienie. Może od jutra.
Dziś chcę skończyć sprzątanie pracowni, ale nie wiem czy mi się to uda. Jutro porządki w kuchni. Zdecydowanie sie rozruszałam i codziennie prawie coś robię.
Krzysiek pracuje, a i w domu coś robi. Szkoda, że mu tak wolno idzie. Strasznie nie lubię tej jego rozlazłości. Inny facet by to zrobił w 15 minut, co on robi w godzinę. Aż cud jak on sobie w pracy radzi.
Nadal maluję. Teraz zwierzęta akwarelami. Wczoraj był lis, a dziś moze kolejna łasica. Przymierzam sie do pejzaży...
niedziela, 17 maja 2020
niedziela
Niedziela. Dzień odpoczynku szczególnie dla moich facetów, bo obaj zrobili bunt i pracować nie chcą. Mieliśmy iść na spacer nad rzekę, bo chciałam zrobić zdjęcie młodym kaczkom. Niestety deszcz tylko wisi. Moze ja coś podziałam. Chciałabym zrobić zdjęcie, może namalować obraz. Może wstawię na Allegro książki do sprzedaży. Trochę ich mam. Wczoraj wstawiłam trochę ubrań na Vinted. Chcę przejrzeć inne i jeszcze wystawię. Wystawiłam też kolczyki srebrne i torebki. Moze coś sprzedam. Chcę teraz kupić materiały plastyczne albo rekwizyty do fotografii. Wymarzyłam sobie jeszcze kilka teł. Wybrałam 4 i to juz ostatnie.
Na Vinted znalazłam fajne botki, sweterek i dwie torebki. Chyba kupię. Innych rzeczy nie szukam coby mnie nie kusiło.
Nadal maluję akwarele. Moze w tym tygodniu nadrobię zaległości.
Moje oba orzechy maja zwarzone liście. To chyba te przymrozki kilka dni temu. Ten zniszczony zaczął na jednej gałęzi puszczać, a sąsiad mi powiedział że moze odbić. Tym samym go jeszcze nie wytnę i poczekam do jesieni.
Pracy ubywa. Do tej pory jest skręcona pólka na kwiatki, wycięty bukszpan i skoszona moja część podwórka. Swojej mama skosić nie pozwoliła co argumentuje straszeniem ptakow.
Sporo roślin mi teraz kwitnie. Posadzone w tym roku kwiaty zaczynaja puszczać. Kiełkuje też nagietek, a już się przestałam spodziwać. Zawiedziona jestem floksami, funkiami i irysami, a także topinamburem.
Skończyłam kurs fotografii kulinarnej, a teraz studiuję książkę. Wykupiłam kurs fotografowania przyrody. Czekam na niego...
Na Vinted znalazłam fajne botki, sweterek i dwie torebki. Chyba kupię. Innych rzeczy nie szukam coby mnie nie kusiło.
Nadal maluję akwarele. Moze w tym tygodniu nadrobię zaległości.
Moje oba orzechy maja zwarzone liście. To chyba te przymrozki kilka dni temu. Ten zniszczony zaczął na jednej gałęzi puszczać, a sąsiad mi powiedział że moze odbić. Tym samym go jeszcze nie wytnę i poczekam do jesieni.
Pracy ubywa. Do tej pory jest skręcona pólka na kwiatki, wycięty bukszpan i skoszona moja część podwórka. Swojej mama skosić nie pozwoliła co argumentuje straszeniem ptakow.
Sporo roślin mi teraz kwitnie. Posadzone w tym roku kwiaty zaczynaja puszczać. Kiełkuje też nagietek, a już się przestałam spodziwać. Zawiedziona jestem floksami, funkiami i irysami, a także topinamburem.
Skończyłam kurs fotografii kulinarnej, a teraz studiuję książkę. Wykupiłam kurs fotografowania przyrody. Czekam na niego...
piątek, 15 maja 2020
piątek
Dostałam zaproszenie do wzięcia udziału w dwóch antologiach. To projekty komercyjne. Wiersze wyślę. Pozycje ukażą sie drukiem i będzie je można kupić w księgarniach stacjonarnych i Empikach. Jedna pozycja to wiersze o milości z przyrodą w tle, a druga to wiersze o osobach bliskich. Ja wyślę moze tanka, które pisałam ku pamięci przodków.
Kupiłam trochę rekwizytow do zdjęć. Tym razem wybrałam piękną tacę w kolorze srebrnym z metalu i dwa rodzaje przepięknych, starych kieliszków. Jedne pasują do nalewek, a drugie do wina. Mam w domu stare kieliszki do wina i do nalewek, ale mama nie chce dać. Mam pojedyńcze do wina, ale do wódki na nóżce nie mam. Teraz chcę kupić jeszcze jakieś uchwyty metalowe do szklanek oraz zestaw - taca, cukiernica i dwa pojemniki grawerowane. Pieniądzy zostanie jeszcze tylko na kurs fotografii przyrody. Reszta zakupów chyba w czerwcu. Myślę o ostatnich 3 tłach fotograficznych i ceramice do zdjęć.
Przerobiłam kilka razy kurs stylizacji fotografii kulinarnej, ale jeszcze blędy robię. Teraz juz tylko szlifowanie i nauka na błędach. Zauważyłam, że ocena moich zdjęć kulinarnych jest bardzo różna. Osoby spoza branży oceniaja mnie już zwykle dobrze. Z branży natomiast część osób pisze, że robię szybkie postępy, a część mnie gani bardzo ostro za fotografowanie w trybie auto. Ganią mnie przeważnie osoby z grupy, której zalozycielka organizuje kursy naszpikowane wiedzą techniczną. Ja kurs zrobiłam u kogoś innego i to zostalo źle przyjęte. W najbliższym czasie zacznę przerabiać kolejne lekcje portretu. Zostalo mi jeszcze kilka zaleglych. Ostatnie to lekcje rysowania zwierzat i rysowania kredkami. Bardzo na te lekcje czekalam, ale jeszcze nie czas na nie. Najpierw muszę skończyć portrety ołowkiem.
Dziś może będzie trochę pracy na dworze. Chcę by Sebastian wyciął bukszpan. Muszę go przypilnować, bo obok rośnie kalina i róża, a one maja zostać. Wczoraj był przesadzony rabarbar i posadzona mięta pieprzowa, którą mama dostała o sasiadki. Chcę też zrobić trochę zdjęć kwitnących roślin.
Nadal maluję akwarele. Jestem przy 32, a powinnam malować 36, żeby nadrobić zaległości. Moze w tym nadchodzącym tygodniu mi się juz uda... Zgrałam kilka pejzaży i chyba niedługo coś z tej tematyki poczynię. Na razie jeszcze będzie łasica i lis...
Kupiłam trochę rekwizytow do zdjęć. Tym razem wybrałam piękną tacę w kolorze srebrnym z metalu i dwa rodzaje przepięknych, starych kieliszków. Jedne pasują do nalewek, a drugie do wina. Mam w domu stare kieliszki do wina i do nalewek, ale mama nie chce dać. Mam pojedyńcze do wina, ale do wódki na nóżce nie mam. Teraz chcę kupić jeszcze jakieś uchwyty metalowe do szklanek oraz zestaw - taca, cukiernica i dwa pojemniki grawerowane. Pieniądzy zostanie jeszcze tylko na kurs fotografii przyrody. Reszta zakupów chyba w czerwcu. Myślę o ostatnich 3 tłach fotograficznych i ceramice do zdjęć.
Przerobiłam kilka razy kurs stylizacji fotografii kulinarnej, ale jeszcze blędy robię. Teraz juz tylko szlifowanie i nauka na błędach. Zauważyłam, że ocena moich zdjęć kulinarnych jest bardzo różna. Osoby spoza branży oceniaja mnie już zwykle dobrze. Z branży natomiast część osób pisze, że robię szybkie postępy, a część mnie gani bardzo ostro za fotografowanie w trybie auto. Ganią mnie przeważnie osoby z grupy, której zalozycielka organizuje kursy naszpikowane wiedzą techniczną. Ja kurs zrobiłam u kogoś innego i to zostalo źle przyjęte. W najbliższym czasie zacznę przerabiać kolejne lekcje portretu. Zostalo mi jeszcze kilka zaleglych. Ostatnie to lekcje rysowania zwierzat i rysowania kredkami. Bardzo na te lekcje czekalam, ale jeszcze nie czas na nie. Najpierw muszę skończyć portrety ołowkiem.
Dziś może będzie trochę pracy na dworze. Chcę by Sebastian wyciął bukszpan. Muszę go przypilnować, bo obok rośnie kalina i róża, a one maja zostać. Wczoraj był przesadzony rabarbar i posadzona mięta pieprzowa, którą mama dostała o sasiadki. Chcę też zrobić trochę zdjęć kwitnących roślin.
Nadal maluję akwarele. Jestem przy 32, a powinnam malować 36, żeby nadrobić zaległości. Moze w tym nadchodzącym tygodniu mi się juz uda... Zgrałam kilka pejzaży i chyba niedługo coś z tej tematyki poczynię. Na razie jeszcze będzie łasica i lis...
Ostatni portret po przerwie. To mój 12 w ołówku i 20 ogółem, bo było kilka wykonanych pastelami. Walczyłam z podobieństwem. To było trudne, bo obrazek był mały z gazety.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











