Od kilku dni siedzę nad krzyżówkami. To 10 sztuk krzyżówek panoramicznych w rozmiarze 20x20 kratek. Robię spokojnie i niczego nie przyśpieszam. Jedną układam około godziny, ale wykorzystuję krzyżówki stare, czyli te które mi zwrócilo wydawnictwo. Mam sporo takich, bo kiedyś układałam, wysyłałam ,a wydawnictwo upadło i zwrócilo cały plik. Zamowienie spadło mi jak z nieba, bo potrzebowałam pieniędzy na Corela. Mój stary okazał się kopią piracką, albo był zbyt często wgrywany i zablokowali mi go. Nowy program juz mam i go opanowuję. To łatwe, bo jest podobny do starego. Jest to wersja nieco ograniczona i strasznie się bałam czy zawiera wszystkie ważne dla mnie funkcje, ale na szczęście tak. To program ze sklepu oficjalnego z licencją wieczystą na jedno stanowisko. Dodatkowo otrzymałam Corel photo paint. Nie znam tego programu.
Do ułożenia mam jeszcze jedną krzyżówkę, a przepisywanie chcę skończyć do czwartku, bo w piątek ma przyjechać Sebastian.
Kupiłam sporo kamieni. Mam duży rodonit, duży jadeit, duży rodochrozyt i duzy apofillit ze stylbitem. Tego ostatniego kamienia nie znałam, ale ma ciekawe dla mnie jako ezoteryka właściwości. Kupiłam też trochę mniejszych kamieni do terapii w tym kamień słoneczny i księżycowy. Na razie nic juz nie kupię. Zostało jeszcze kilka małych do terapii, ale kupię je moze dopiero w przyszłym miesiacu. Mam problem z czarnym turmalinem. Potrzebuję kamienie ze szpicem, a nigdzie małych nie ma.
Od kilku dni nie chodzę do mamy. Kontaktujemy się tylko telefonicznie na kilka minut. Tak jest lepiej. Gdy chodziłam były ciągle problemy, konflikty i stresy. Moja mama jest opanowana przez negatywne myśli, wspomnienia i mnie tym usiłuje dręczyć. Lubi poruszać tematy trudne, sporne. Ja preferuję spokoj i chcę sobie zyc w swoich dobrych, milych i pozytywnych klimatach. Chcę kierować się miłością, dążę do harmonii. Ona spokojnych, stonowanych ludzi nie znosi i nie lubi być spokojna, bo czuje sie słaba. Często celowo wywołuje awantury, by poczuć adrenalinę. Ja adrenaliny nie lubię i stąd nieporozumienia, bo pokorna nie jestem i na głowę sobie wejść nie pozwolę. Czuję, że jest wściekła...
Znowu robię logo...
Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność
piątek, 12 czerwca 2020
środa, 10 czerwca 2020
środa
Pogoda w kratkę i prace w ogrodzie stanęły. Dobrze, że zdążyłam okopać ziemniaki i zasilić wszystko co jadalne. Wszystko ładnie idzie tylko bób mnie martwi, bo zaatakowały go mszyce. Mam preparat, ale teraz deszcze i nie mogę go użyć. Bób rośnie nierowno. Niektóre roslinki kwitną, a inne są małe. Ziemniaki też niektore są mniejsze.
Nie wiem co z połozeniem płyt w ogrodzie. Znajomy miał przyjść szybko, ale pogoda teraz chyba nie pozwoli. Boję się, że zajmie się inną robotą i później znowu będę musiała czekać. Otwarta jest też sprawa malowania w sypialni. Trzeba też naprawić baterię w kuchni, wybić otwór w ścianie i powiesić półkę. To niby może zrobić także w deszcz, ale moze chcieć zrobić wszystko na raz. Jest też kwestia ogrodzenia wybiegu dla kaczek. To miało być robione w czerwcu, a płyty w kwietniu. Niestety koronawirus pokrzyżował plany...
Sebastian nie wiem czy przyjedzie i na mnie spadło kilka prac. Chyba muszę sama wyciąć cienkie drzewa w ogrodzie, chyba muszę pomalować podłogę w kociej ubikacji. Do tego doszło mi malowanie szafy i biblioteczki. Moze też będę musiała sama poprawić schody koło domu... Kiedyś robiłam takie rzeczy sama, ale odkąd mam Krzyśka liczyłam, że on zrobi. No i przeliczyłam się niestety. Później robił Sebastian. No a teraz chyba będę musiała znowu ja...:(
A tu moje tegoroczne uprawy. Nie wszystkie...
Nie wiem co z połozeniem płyt w ogrodzie. Znajomy miał przyjść szybko, ale pogoda teraz chyba nie pozwoli. Boję się, że zajmie się inną robotą i później znowu będę musiała czekać. Otwarta jest też sprawa malowania w sypialni. Trzeba też naprawić baterię w kuchni, wybić otwór w ścianie i powiesić półkę. To niby może zrobić także w deszcz, ale moze chcieć zrobić wszystko na raz. Jest też kwestia ogrodzenia wybiegu dla kaczek. To miało być robione w czerwcu, a płyty w kwietniu. Niestety koronawirus pokrzyżował plany...
Sebastian nie wiem czy przyjedzie i na mnie spadło kilka prac. Chyba muszę sama wyciąć cienkie drzewa w ogrodzie, chyba muszę pomalować podłogę w kociej ubikacji. Do tego doszło mi malowanie szafy i biblioteczki. Moze też będę musiała sama poprawić schody koło domu... Kiedyś robiłam takie rzeczy sama, ale odkąd mam Krzyśka liczyłam, że on zrobi. No i przeliczyłam się niestety. Później robił Sebastian. No a teraz chyba będę musiała znowu ja...:(
A tu moje tegoroczne uprawy. Nie wszystkie...
poniedziałek, 8 czerwca 2020
Poniedziałek
Księżyc już idzie na nów i można zrobić oczyszczanie. Przede wszystkim chcę oczyścić energetycznie mieszkanie. Dziś spalę listki laurowe i okadzę calą przestrzeń mieszkania. W środę może zrobię rytuał z solą i świecą. Wtedy oczyszczę cala posesję. Dla pewności i wzmocnienia poproszę też o oczyszczenie sprawdzonego doradcę.
Chodzi za mną piła akumulatorowa lisi ogon. Ponoć tnie drewno grubości 80 mm, a to oznacza, że bym nią wycięła cienkie drzewka w ogrodzie. Trochę ich mam. Trzeba będzie wyciąć dwie suche śliwki, ale do tego przyjedzie ktoś z pilarką. Nie chcę jednak płacić za chodzenie po ogrodzie i wycinanie 5 cm drzewek. Mogę zrobić to sama, a przynajmniej sprobować. Piła jest lekka i raczej tania.
Kupiłam rodonit z tym, ze maly i kwarc dymny. To nie wszystkie kamienie. Czekam na pieniadze, to jeszcze kupię kilka w tym duży kwarc różowy, duży rodonit i moze jadeit. Kupiłam duży rodochrozyt. Przyszły mi ametysty i po raz pierwszy zrobiłam medytację z 8. Jest fantastyczna i na stałe wejdzie do tych które będę robić. Dostałam też jako gratis agaty muszlowe.
Nadal przychodzą mi ubrania i drobiazgi moje i Krzyśka.
Chodzi za mną piła akumulatorowa lisi ogon. Ponoć tnie drewno grubości 80 mm, a to oznacza, że bym nią wycięła cienkie drzewka w ogrodzie. Trochę ich mam. Trzeba będzie wyciąć dwie suche śliwki, ale do tego przyjedzie ktoś z pilarką. Nie chcę jednak płacić za chodzenie po ogrodzie i wycinanie 5 cm drzewek. Mogę zrobić to sama, a przynajmniej sprobować. Piła jest lekka i raczej tania.
Kupiłam rodonit z tym, ze maly i kwarc dymny. To nie wszystkie kamienie. Czekam na pieniadze, to jeszcze kupię kilka w tym duży kwarc różowy, duży rodonit i moze jadeit. Kupiłam duży rodochrozyt. Przyszły mi ametysty i po raz pierwszy zrobiłam medytację z 8. Jest fantastyczna i na stałe wejdzie do tych które będę robić. Dostałam też jako gratis agaty muszlowe.
Nadal przychodzą mi ubrania i drobiazgi moje i Krzyśka.
Mam zlecenie na 10 krzyżowek panoramicznych dla czasopisma z Chicago. Pieniadze juz mam na koncie. Muszę je od razu przelać na inne konto, bo wzięłam z niego na nowego Corela. Mój stary był ponoć kopią piracką. Teraz kupiłam na pewno oryginalną z tym, ze niepełna wersję. Obym wybrała dobrze. Nie wiem czy się uda, ale moze tak, załapać sie tam na stałe. Oby. Jest też drugie czasopismo w Chicago wstępnie zainteresowane wspołpracą.
piątek, 5 czerwca 2020
Piątek
Koniec tygodnia. Był owocny. Sporo spraw załatwiłam. Generalne porządki w domu prawie skończone. Teraz będzie już tylko praca na bieżąco. Na dworze też trochę podzialałam. Plewienia ubyło. Krzysiek wyciął też trochę gałęzi. Dziś chcę odpocząć głownie psychicznie, ale coś zrobię. Na pewno coś wystawię do sprzedaży albo ciuchy albo książki, a moze obrazy. Może pomyślę o malowaniu. Przebrałam moje rzeczy i chcę pozbyć sie tych w których nie chodzę. Przeważnie to te ciotkowate. Jutro już totalne lenistwo.
Od kilku dni mniej czasu spędzam w internecie. Nie walczę ze soba by czas ograniczyć, ale tak jakoś wychodzi. Sporo za to czytam. Tym razem to same poradniki. Wzięło mnie na psychologię i rozwój osobisty. Robię porządki w swoim życiu i we wnętrzu. Sporo spraw pożegnałam. To normalne w tym roku, bo to mój rok 9 jeśli chodzi o numerologię. To rok zamykania spraw i rozstań. Od września zacznie sie rok 1. To nowy cykl i wszystko powinno ruszyć. Pozegnania z tym co znane, do czego się przyzwyczailam sa dość trudne, czasem bolesne. Czasem ogarnia mnie smutek, tęsknota za tym co było, wspominam. Pozegnania jednak są konieczne, bo trzeba zrobić miejsce na coś nowego, dobrego. Co to będzie, czas pokaże...
Przeczytałam tą książkę i polecam...
Teraz nastawiam się na dobro i czułość, milość. Pożegnałam stresy i jestem wyciszona. Często wchodzę w swoje pole serca. To mi się udaje i z łatwościa gdy coś mnie zdenerwuje wychodzę z tego stanu. Staram się być bardziej łagodna i lepiej traktować Krzyśka. Dużo zadowolenia mam z moich zwierząt. Niektóre moje koty są bardzo czułe. Pikuś też, a ja to doceniam.
Dziś będzie medytacja z agatem mszystym. Mam spory kamień, bo bardzo lubię jego wibracje. Kładę go na sercu i nawiązuję kontakt z matką naturą. Czuję się wtedy jakbym była w pradawnym lesie. Czuję zapach ziemi i roślin. To pradawne energie, ale je lubię. Wyciszają mnie.
A na koniec kolejne zdjęcie potrawy...
Od kilku dni mniej czasu spędzam w internecie. Nie walczę ze soba by czas ograniczyć, ale tak jakoś wychodzi. Sporo za to czytam. Tym razem to same poradniki. Wzięło mnie na psychologię i rozwój osobisty. Robię porządki w swoim życiu i we wnętrzu. Sporo spraw pożegnałam. To normalne w tym roku, bo to mój rok 9 jeśli chodzi o numerologię. To rok zamykania spraw i rozstań. Od września zacznie sie rok 1. To nowy cykl i wszystko powinno ruszyć. Pozegnania z tym co znane, do czego się przyzwyczailam sa dość trudne, czasem bolesne. Czasem ogarnia mnie smutek, tęsknota za tym co było, wspominam. Pozegnania jednak są konieczne, bo trzeba zrobić miejsce na coś nowego, dobrego. Co to będzie, czas pokaże...
Przeczytałam tą książkę i polecam...
Teraz nastawiam się na dobro i czułość, milość. Pożegnałam stresy i jestem wyciszona. Często wchodzę w swoje pole serca. To mi się udaje i z łatwościa gdy coś mnie zdenerwuje wychodzę z tego stanu. Staram się być bardziej łagodna i lepiej traktować Krzyśka. Dużo zadowolenia mam z moich zwierząt. Niektóre moje koty są bardzo czułe. Pikuś też, a ja to doceniam.
Dziś będzie medytacja z agatem mszystym. Mam spory kamień, bo bardzo lubię jego wibracje. Kładę go na sercu i nawiązuję kontakt z matką naturą. Czuję się wtedy jakbym była w pradawnym lesie. Czuję zapach ziemi i roślin. To pradawne energie, ale je lubię. Wyciszają mnie.
A na koniec kolejne zdjęcie potrawy...
środa, 3 czerwca 2020
środa
W najblizszym czasie Asia z bloga MarAsiowa ostoja wyślę mi paczkę z roślinami w tym sadzonki poziomek. Poziomki juz kwitną. Na razie wsadzę je do skrzynek. Później gdy już oczyszczę miejsce w ogrodzie wsadzę je na stałe. Wczoraj Krzysiek kupił mi doniczki. Był brat Krzyśka i skosił podwórko. Ja od poniedziałku walczę z chwastami. Jest lepiej choć nie iealnie, bo tych małych nie plewię. Mam bardzo ładny bób, ale niestety zaatakowały go mszyce. Muszę coś na nie kupić. Bardzo ladnie idą kapusty i też coś muszę kupić na bielinka. Zmarnowały mi się dwa pomidory. Nie wiem dlaczego omdlały. Zostały mi trzy, ale jeden lichy i dwie papryki.
Ostatnio zainteresowałam sie głebiej litoterapią. Temat jest mi bliski od dawna i trochę minerałow mam. Zazwyczaj z nimi medytuję. Mam zestaw minerałow do medytacji z czakrami. Lubię tą medytację. Medytuję też w gwieździe dawida z kryształami górskimi. Ostatnio wzmacnilam serce kwarcem różowym w gwieździe z kryształow gorskich. Wczoraj była medytacja z kwarcem rózowym i czterema kryształami gorskimi na sercu, cytrynem na splocie slonecznym i ametyście na trzecim oku. To medytacja na likwidację stresow. Medytacje pomagają. Dziś kupilam zestaw 7 ametystow, bo chcę wypróbować medytację z 8 ametystami. Kupiłam też rodochrozyt do sypialni aby wzmocnić energię serca. Kupię jeszcze większą bryłkę i rodonit oraz kwarc dymny do uziemiania.
Myślę, ze będzie coraz lepiej. Wczoraj miałam sen, że złapała mnie gwałtowna ulewa. To oznacza oczyszczenie. Za kilka dni, po pełni oczyszczę energetycznie mieszkanie.
A to książka, którą ostatnio przeczytałam. Dała mi do myślenia. Nie rozumiałam reakcji i potrzeb mężczyzn i stąd było tyle konfliktow. Teraz lepiej rozumiem mężczyzn. Wiem czemu się czasem denerwują i czemu są uparci.
Teraz chcę przeczytać tą ponizej. Może pozwoli mi zamknąć moje wcześniejsze, nieudane związki...:) Myślę, że książka też mi to i owo wyjaśni choć nie należę do niewolnic milości. Gdy się zorientuję, że nie jestem kochana, to i mnie miłość przechodzi... Błyskawicznie i odchodzę...:)
Ostatnio zainteresowałam sie głebiej litoterapią. Temat jest mi bliski od dawna i trochę minerałow mam. Zazwyczaj z nimi medytuję. Mam zestaw minerałow do medytacji z czakrami. Lubię tą medytację. Medytuję też w gwieździe dawida z kryształami górskimi. Ostatnio wzmacnilam serce kwarcem różowym w gwieździe z kryształow gorskich. Wczoraj była medytacja z kwarcem rózowym i czterema kryształami gorskimi na sercu, cytrynem na splocie slonecznym i ametyście na trzecim oku. To medytacja na likwidację stresow. Medytacje pomagają. Dziś kupilam zestaw 7 ametystow, bo chcę wypróbować medytację z 8 ametystami. Kupiłam też rodochrozyt do sypialni aby wzmocnić energię serca. Kupię jeszcze większą bryłkę i rodonit oraz kwarc dymny do uziemiania.
Myślę, ze będzie coraz lepiej. Wczoraj miałam sen, że złapała mnie gwałtowna ulewa. To oznacza oczyszczenie. Za kilka dni, po pełni oczyszczę energetycznie mieszkanie.
A to książka, którą ostatnio przeczytałam. Dała mi do myślenia. Nie rozumiałam reakcji i potrzeb mężczyzn i stąd było tyle konfliktow. Teraz lepiej rozumiem mężczyzn. Wiem czemu się czasem denerwują i czemu są uparci.
Teraz chcę przeczytać tą ponizej. Może pozwoli mi zamknąć moje wcześniejsze, nieudane związki...:) Myślę, że książka też mi to i owo wyjaśni choć nie należę do niewolnic milości. Gdy się zorientuję, że nie jestem kochana, to i mnie miłość przechodzi... Błyskawicznie i odchodzę...:)
poniedziałek, 1 czerwca 2020
poniedziałek
Wzięłam się za wygląd Krzyśka. Ma wyglądać młodziej i lepiej. Ma mi sie zacząć podobać. Ma być choć trochę seksowny. Kupiłam mu koszulki, fajne bluzy, spodnie i buty. Teraz nosi wszystko stare, znoszone. Nie mogę znieść dziadkowatych polo i przetartych adidasów. Na zakupy się zgodził, ale starych ciuchów wyrzucić nie chce. Wyrzucę to i owo gdy nie będzie widział... Ostatnio był u fryzjera... Wygląda znacznie lepiej :)
W najbliższym czasie powinnam zanieść laptop do wgrania corela. To dość pilne, bo ostatnio mi sie zgłosiło wydawnictwo z Chicago w sprawie krzyżowek. Nie wiem czy poczekają. To by była niezla praca, bo by trzeba robić panoramy i inne krzyżowki raz w tygodniu. Nie wiem czy uda sie mojego corela wgrać. Ostatnio byly z tym problemy, bo ponoć to kopia piracka. Jeśli będą problemy to chyba trzeba zebrać pieniadze na nowy program. To 1600 zł. Krzysiek mi nie da...:( ale dołoży. Jak dobrze pójdzie to w lipcu kupię albo i wcześniej...
Wczoraj wyjęłam mój stary pierścien atlantów. Kiedyś go nosiłam, ale przestałam, bo przytyłam. Gdy go załozyłam poczułam od razu jego działanie- spokój wewnętrzny, energię. Teraz juz go nie zdejmę. Wierzę w jego moc.
Zaczyna sie nowy tydzień. U mnie będzie sporo pracy w ogrodzie o ile pogoda pozwoli. Mam duzo plewienia, bo wszystko zarasta. Moze przyjedzie brat Krzyśka, bo obiecał wykosić podworko. Do wycinania drzew juz znalazłam, ale to zrobię później. Moze w lipcu. Teraz gniazduja ptaki. Mama ma z nimi ostatnio problemy. Okna nie moze otworzyć, bo sa strasznie głosne. W poblizu sa chyba dwa gniazda i wróbelki z sobą konkurują. Okropnie sie wykłócaja i biją.
W najbliższym czasie powinnam zanieść laptop do wgrania corela. To dość pilne, bo ostatnio mi sie zgłosiło wydawnictwo z Chicago w sprawie krzyżowek. Nie wiem czy poczekają. To by była niezla praca, bo by trzeba robić panoramy i inne krzyżowki raz w tygodniu. Nie wiem czy uda sie mojego corela wgrać. Ostatnio byly z tym problemy, bo ponoć to kopia piracka. Jeśli będą problemy to chyba trzeba zebrać pieniadze na nowy program. To 1600 zł. Krzysiek mi nie da...:( ale dołoży. Jak dobrze pójdzie to w lipcu kupię albo i wcześniej...
Wczoraj wyjęłam mój stary pierścien atlantów. Kiedyś go nosiłam, ale przestałam, bo przytyłam. Gdy go załozyłam poczułam od razu jego działanie- spokój wewnętrzny, energię. Teraz juz go nie zdejmę. Wierzę w jego moc.
Zaczyna sie nowy tydzień. U mnie będzie sporo pracy w ogrodzie o ile pogoda pozwoli. Mam duzo plewienia, bo wszystko zarasta. Moze przyjedzie brat Krzyśka, bo obiecał wykosić podworko. Do wycinania drzew juz znalazłam, ale to zrobię później. Moze w lipcu. Teraz gniazduja ptaki. Mama ma z nimi ostatnio problemy. Okna nie moze otworzyć, bo sa strasznie głosne. W poblizu sa chyba dwa gniazda i wróbelki z sobą konkurują. Okropnie sie wykłócaja i biją.
sobota, 30 maja 2020
sobota
Nadal pracuję nad sobą. Efekty są. Ostatnio śnilo mi się mieszkanie na wysokości i noc, ale juz nie ciemna, bo była prawdziwa łuna światla. Wysokość, to wyższy poziom, a rozbłyski światła to też dobry znak. Dusza jest już rozjaśniana. Wkrótce pojawi sie jasność. Odzyję całkiem, a moze i Krzysiek czegoś dokona... Śniło mi się, ze miałam zamiar zabrać go w góry. Góry to realizacja celow. On teraz nie ma zadnych co mnie drażni, bo lubię raczej facetów którzy coś chcą osiągnąć, do czegoś dążą, rozwijaja się także duchowo, wewnętrznie. Między nami jest dobrze. Wczoraj we śnie kupowałam dla nas czekoladki. Stał obok i był zadowolny...To bardzo dobry sen. Oznacza słodycz w życiu i dobro, które sobie wzajemnie damy. Prawidłowa, dobra i pozytywna relacja miedzy dwoma osobami, każdymi polega na równowadze dawania i brania.
Wczoraj bylo trochę pracy w domu. Krzysiek mi pomógł sprzątnąć dawne pomieszczenie dla kotów. Tam teraz stoi ich jedzenie i mój stary rowerek. Była tez nieuzywana kuweta, którą przenioslam do kociej ubikacji. Pomieszczenie odświezyłam. Dziś Krzysiek jest w pracy, a ja moze sprzatnę w kuchni i wystawię do sprzedazy resztę moich ciuchów. Mam jeszcze sporo książek. Dziś moze wystawię kilka z rękodzieła, a konkretnie z robienia biżuterii. Moze też o robieniu kosmetyków i moze kilka z ćwiczeń - joga, tai chi i inne.
Zrobiłam porządek z butami. Trochę starych wyrzuciłam i okazało się, ze mam braki. Mam jedne zimowe, 4 pary botków w tym jedne ażurowe i jedne bardzo stare, 2 pary sandalów, 5 par klapek i 2 pary butow na obcasach. Mam też stare balerinki, ktore muszę wyrzucić. Muszę kupić jeszcze jakieś buty przejściowe na niskich obcasach lub płaskie. Znalazłam buty z białej koronki i czarne espadryle. Znalazłam też czarne balerinki z eko skóry, bo skorkowych nie noszę. Znalazłam 2 pary kolejnych botków w tym jedne sznurowane ażurowe. Botków wcale nie mam za dużo, bo jedne sa już strasznie zniszczone i wzięłam je do pracy na dworze. Poza tym botki kocham i często noszę je nawet w lecie gdy jest chłodno. Moze wszystkie te buty kupię. O kolejnych pomyślę za kilka lat. Zawsze tak robię kupuję hurtowo.
Kilka kupionych sweterkow. To moje pierwsze melaże i zakochałam sie w nich.
Wczoraj bylo trochę pracy w domu. Krzysiek mi pomógł sprzątnąć dawne pomieszczenie dla kotów. Tam teraz stoi ich jedzenie i mój stary rowerek. Była tez nieuzywana kuweta, którą przenioslam do kociej ubikacji. Pomieszczenie odświezyłam. Dziś Krzysiek jest w pracy, a ja moze sprzatnę w kuchni i wystawię do sprzedazy resztę moich ciuchów. Mam jeszcze sporo książek. Dziś moze wystawię kilka z rękodzieła, a konkretnie z robienia biżuterii. Moze też o robieniu kosmetyków i moze kilka z ćwiczeń - joga, tai chi i inne.
Zrobiłam porządek z butami. Trochę starych wyrzuciłam i okazało się, ze mam braki. Mam jedne zimowe, 4 pary botków w tym jedne ażurowe i jedne bardzo stare, 2 pary sandalów, 5 par klapek i 2 pary butow na obcasach. Mam też stare balerinki, ktore muszę wyrzucić. Muszę kupić jeszcze jakieś buty przejściowe na niskich obcasach lub płaskie. Znalazłam buty z białej koronki i czarne espadryle. Znalazłam też czarne balerinki z eko skóry, bo skorkowych nie noszę. Znalazłam 2 pary kolejnych botków w tym jedne sznurowane ażurowe. Botków wcale nie mam za dużo, bo jedne sa już strasznie zniszczone i wzięłam je do pracy na dworze. Poza tym botki kocham i często noszę je nawet w lecie gdy jest chłodno. Moze wszystkie te buty kupię. O kolejnych pomyślę za kilka lat. Zawsze tak robię kupuję hurtowo.
Kilka kupionych sweterkow. To moje pierwsze melaże i zakochałam sie w nich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















