Codzienność

Codzienność

sobota, 19 maja 2018

sobota

Tydzień był niezbyt aktywny, bo deszcz padał prawie cały czas. Przyszły będzie bardzo meczący, bo mi się zaczyna remont w kuchni. Chciałabym, żeby było już po. Będzie młyn, a ja tego nie lubię. Gotować będę chyba w sypialni. To będzie strasznie męczące, ale diety nie chcę przerywać, bo za dobrze mi idzie i nie chce tego stracić. Przeżyję jakoś. Krzysiek ma urlop to będzie w remoncie pomagał. W przyszłym tygodniu wszystkich prac w kuchni nie skończę, bo zostanie malowanie półek, stolika i krzeseł. Mają być niebieskie. Musze też jeszcze kupić lampę i chodnik tkany ręcznie.

Kończy się czwarty tydzień przemiany. Waga trochę spadła. No trochę więcej niż trochę. Cieszy mnie to, ale nie jestem zadowolona tak do końca, bo inni chudli o wiele więcej. Niby wiem, że nie powinnam porównywać się z innymi, ale tak tak jakoś wychodzi, że się porównuje. Nie tak dawno i ja dużo potrafiłam schudnąć. Koniec miesiąca we wtorek i wtedy się zważę i podam wynik. Oczywiście diety nie zaniecham i walczę dalej. Chudną wszyscy. Wystarczy wytrwać. 

Dzień dzisiejszy i jutrzejszy mam zamiar potraktować ulgowo. Pracy wiele nie będzie, czyli pracy w ogrodzie, bo zarobkowa będzie. Szykuje mi się dodatkowa i w dwóch miejscach. Chodzi o prowadzenie Fan page o psach i drugi o hirudoterapii. Co z tego wyjdzie czas pokaże. W ogrodzie chcę z 10 sadzonek chmielu przesadzić. Czekam na słońce, takie niezawodne, bo chcę wreszcie preparat do zwalczania chwastów użyć. Trzeba też posadzić wreszcie dalie. Czekam na warzywa i zioła, a dziś trzeba kupić w interncie pomidory i paprykę. Trzeba będzie posadzić. Mam też do posadzenia kilka krzewów z tym, że to już.

Kupiłam półkę do kuchni. Będą na niej stały ikony. Takie meble śnią mi się do pokoju dziennego...


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam