Codzienność

Codzienność

niedziela, 31 marca 2019

niedziela

Ogródek nadal nie skopany i nie będzie skopany, bo podjęłam decyzję, że w tym roku z warzywnika rezygnuję. Nie będzie na to czasu, bo sporo prac koło domu nas czeka. Na tym sie muszę skupić i to jest celem. Pewnie kupię tylko trochę roślin ozdobnych. Nie będę też już w tym momencie inwestować w kartki. Na razie będę je robic tylko na bazarki kocie. Mam potrzebę skupienia się na malarstwie, grafice i pisaniu. Jeśli chodzi o warsztaty pisarskie to będę bywać na nich może tylko do końca czerwca. W przyszłym roku chyba zrezygnuję i będę sobie pisać po swojemu narażając sie krytykom. Z konkursów zrezygnuję, bo skoro krytycy cenią innego typu wiersze to i tak nie mam szans. Na warsztaty malarskie nadal będę chodzić. Grafikę będę robić i będę brała korepetycje przez skypa. To tyle planów... 

Poza tym bardziej się chcę skupić na rozwoju siebie. Mam trochę problemów typu wewnętrznych, które trzeba by rozwiązać. Czeka mnie praca nad sobą. Na poczatek do harmonogramu dnia dołożyłam medytację miłującej dobroci oraz pisanie dziennika wdzięczności. Liczę na dobre efekty po jakimś czasie. Oczywiście nie zrezygnowalam z Reiki, magii i litoterapii.
Znowu wróciłam do aromatoterapii. Jestem bardzo na nia podatna. Teraz uzywam olejku z drzewa rózanego. Ma mi poprawic nastrój, bo ostatnio nic mnie nie cieszy. Niby jestem spokojna, ale taka jakaś obojętna. Chcę czuć radość. Planuję kupić olejki i zrobic z nich perfumy. Mieszanka ma byc skomponowana głownie z tych, które wprowadzają w dobry nastrój. Myślę o olejkach: bergamotowym, pomarańczowym, geraniowym, ylang ylang, cynamonowym i moze o lawendowym i goździkowym.



piątek, 29 marca 2019

piątek

Niedługo przyjedzie S. Bardzo juz na niego czekam. Kontakt mamy ostatnio trochę utrudniony, bo teraz pracuje po całych dniach. Rozmawiamy wieczorami, ale niedługo, bo jest bardzo zmęczony. Jak długo u mnie będzie nie wiem. Zależy to od tego jak długo będzie trwała praca przy wodociągu. Chcę, żeby on tego dopilnował, bo Krzysiek sobie nie poradzi z tym. Poza tym ma skręcić ławkę i pomalować okna. Moze weźmiemy się tez za perz w sadzie i moze obetnie gałęzie orzecha-zapylacza. Nie owocuje i tak i moze gałęzi być mniej. Wtedy by mozna warzywnik powiekszyć.

W najbliższych dniach Krzysiek chyba skopie ogródek. Jeśli nie będę sadzic pod orzechami to zostanie kawałek 3 na 4 metry góra w tym truskawki. Chcę posadzic tylko bób i ziemniaki. Nic innego sie nie uda, bo z podlewaniem tego miejsca będzie problem. W najblizszym czasie wyjdę do grządki z ziołami. Powinnam też przyciąć agresty. Trzeba zasilić agresty i drzewka owocowe. Gdy jest pogoda nawet mnie na dwór ciągnie. Ławka by sie przydała już.

Jutro jadę na zajecia. Będę dalej pracować nad wiosennym pejzazem. Przy okazji chyba pójdę sie dowiedzieć szczególów na temat wystawy. Ma być wystawa pejzażu. Chyba dam na nią swoje obrazy. Zastanawiam się czy nie przenieść się w okresie letnim na warsztaty poniedziałkowe. Sa później i nie musiałabym wstawać w sobotę. Nie wiem ile osób chodzi w poniedziałek i spytam jutro.



środa, 27 marca 2019

środa

Szykuje mi się sprzedaż działki. Jeśli to dojdzie do skutku to sie uda pomalować dom w tym roku. Działka duza nie jest, ale ziemia jest dobrej klasy. Krzysiek przestanie byc rolnikiem. Szkoda mi trochę, ale działka znajduje sie ponad 300 km od naszego domu. Nic uprawiac sie nie da. Niby Krzysiek mogłby cos sadzić, ale kto by doglądał. 

Rozgladam się za kolejnymi krzewami. Wpadły mi w oko miniaturowe bezrberysy w tym czerwony. Chcę też kupić dwa ostrokrzewy. Jeden ma liście zielono-żółte, a drugi zielone z białą obwódką. Miejsca na nie mam. Kalina prztrwała i rośnie. W ogródku przed domem w tym roku chyba nic nie zrobię, bo czasu braknie. Moze tylko Krzysiek przytnie winobluszcz. Coś trzeba zrobić z różą pnącą.  To odporna, stara odmiana-małe rózowe rózyczki. Stary krzew trzeba usunąć, bo zmarzł albo wysech i zadbaćo młody, który rosnie obok. Róża zostanie. W tym roku posadzę wiecej krzewów, bo liczę na to, że nie będzie trzeba ich podlewać.
Mój ogród nie jest kompozycją przemyślaną. Nie planuję nasadzeń. Kupuję co mi sie podoba i wsadzam gdzie mam miejsce. Nie kombinuję, bo kocham rośliny i nie zalezy mi na tym by sasiadów olśnić.

Oczywiście kredki juz kupiłam. Nie wszystkie jednak. Musze jeszcze kupić kredki dodatkowe innej firmy białą i czarną, bo te ponoc słabo kryją. Do tego chcę kupić szary  karton do rysowania i moze zestaw kredek brązowych, bo w moich zestawach nie ma dużo brązów. Zestawu pejzazowego nie chcę, bo kredki z niego sa w moich zestawach.





***  

słońce zakwita szkarłatem
już chowa twarz
noc wpełza do pokoju zapalam świecę
jeszcze raz dotknij mojej dłoni
pomaluj usta oddechem
nim odejdziesz z wiatrem
szeptem prowadzącym rozmowę z
mgłą na rozstajach dróg
czy słyszysz jak krzyczy
moja dusza
ujarzmiona i zniewolna
czujesz ból
widzisz samotność  chichoczącą w kącie

poniedziałek, 25 marca 2019

poniedziałek

Mam dostać od kolezanki hortensję pnącą. Dziś jej napisałam, ze chcę i oby wcześniej nikomu nie wydała. Posadzę przy okazji te rośliny, które kupiłam w tym lilie i amarylisa. W ogródku nadal nie skopane. Krzysiek tylko leży. Kupił w końcu okulary i teraz juz w czasie wolnym od spania siedzi nad krzyżówkami. Mam go dość..:(
Niech w końcu idzie do pracy albo cos koło domu zrobi.

W tym roku przygotowuje sie do zrobienia kilku maści według receptur Hildegardy z Bingen. Może zrobię krem fiołkowy. Fiołki mam na podwórku, a przynajmniej w zeszłym roku były. Chcę też zrobic może z jodły i z piołunu o ile go znajdę. Teraz o to trudno, bo wszyscy wszystko koszą i zioła niszczą. Chyba tez kupię kolejne książki o jej medycynie. Moze pomyślę o jej diecie. Trzeba by odrzucić mąkę z pszenicy i wieprzowinę. To na początek. Trzeba by kupić trochę ziół leczniczych. Te zioła sa drogie i nie wiem czy teraz jak Krzysiek nie pracuje będzie mnie na taka dietę stać. Na pewno jestem zdecydowana na okresowe posty. 

Punia się wyciszyła. Nie atakuje prawie nikogo i nie warczy. Podchodzi tylko koty powącha i odchodzi. Majka na nia warczy i syczy, ale nie daje sie sprowokować. Warczy też Ona.  Chyba kryzys zażegnany. Na razie jeszcze ja wynosimy na noc do ganku, bo boję się jak zareaguje na prowokacje, gdy mnie nie będzie w poblizu. Poczekam jeszcze z tydzień i jeśli awantury juz nie będzie to zostawie ją na noc. Następna w kolejce jest Majka. Pieniądze w zasadzie mam, ale jeszcze poczekam. 

Zachorowałam na zestaw kredek artystycznych. Chciałabym maksymalnie duzy. Jest 120 kredek za prawie 900 zł i na te mnie nie stać. Kupię chyba zestaw 72 kolorów za niecałe 300 zł. Dobre i to. Do tego chyba dokupię zestaw portretowy i koniecznie brystol w kolorze szarym.

A na koniec jeden z etapów malowania obrazu. Skończę za jakiś czas. To obraz z warsztatów. Teraz trzeba wziąć mniejszy pędzelek i dodawać szczegółów i kolorów.




sobota, 23 marca 2019

sobota

Od kilku dni znowu piszę wiersze, bo mam przesłać kilka na konkurs w fundacji Anny Dymnej. Dostalam zaproszenie. Miejsca dobrego nie zajmę, bo wierszy wpłynie masa. Nagrody sa wysokie, co pewnie kusi i jest tez bardzo wygodna forma wysyłki, bo mozna przez internet. Zwykle trzeba drukować po kilka egzemplarzy i wysyłać pocztą. To kłopot.

Niestety Punia ma po zabiegu komplikacje. Niby wszystko sie goi, je, mruczy itd, ale zrobiła sie strasznie agresywna jeśli chodzi o koty i Pikusia. Atakuje je i goni. To wyglada groźnie. Koty sie strasznie boją i chowaja sie po kątach. Muszę ja izolować. Gnębi zwłasza koty słabsze, lękliwe albo starsze. Megusia nawet pojeść nie moze w spokoju. Dzwoniłam do weterynarza i kazali mi ja gdzies przetrzymać do czasu zagojenia ran. Twierdza, ze to moze byc spowodowane bólem, ale generalnie byli zdziwieni. Teraz siedzi w ganku i miauczy...:( Później gdyby nie przeszło będzie musiała brac leki, które tanie nie są. To chyba ostatnia sterylizacja kotki. Nie będę innych narazać. Mam wrażenie, ze zrobiłam jej krzywdę. Zawsze była wrazliwa, ale nigdy nie atakowała. Nas nie atakuje, ale czy nie zacznie...? Tak mi jej żal. To była spokojna, proludzka koteczka, a teraz szatan w stresie - warczaca, drżąca, sztywna.

Marzę o urlopie, ale nie w domu. Chciałabym wyjechaći oderwać sie od wszystkiego. Rozważałam pobyt w ośrodku Hildegardy z Bingen, w klasztorze w Kielcach lub w osrodku medytacyjnym. W ośrodku Hildegardy z Bingen sa organizowane rekolekcje z postem. Pobyt trwa 8 dni. Koszt jest spory. Klasztor by wyszedł taniej i to prawie o połowę. O cenach w ośrodkach medytacyjnych nic nie wiem, ale to tez by było ciekawe. Z wyjazdem jednak mam problem, bo Krzysiek raczej sam ze stadem zostać nie moze. Nie poradzi sobie i zagłodzi mi zwierzęta. Boję się też, że połowę kotów by wypuścił. Nie mogę wysłać go na wczasy i poprosić o opieke mamę, bo ona moich kotów nie zna, a część to koty na specjalnej diecie. Muszę jeść osobno. Trzy koteczki maja skłonność do agrsji. Jedna siedzi osobno, a dwie denerwuja sie tylko okresowo i trzeba wtedy interweniować. Ona musi być pogoniona i wtedy sie uspokaja, a Rozi musi polezeć jeden dzień pod kołdrą.

czwartek, 21 marca 2019

czwartek

Wiosna, a tego w pogodzie nie widać - zimno i pochmurno. Ogródki nadal nie skopane, a Krzysiek ma dziś dzwonić w sprawie pracy. Niechby poszedł do pracy choć na miesiąc kupiałym wtedy szafę do przedpokoju. To ma być antyk i strasznie się na nią napaliłam. Już wiem co chcę kupić i teraz tylko pieniadze przygotować trzeba i poczekać aż u sprzedawcy będzie. Rozmawiałam z nim juz i ma je dość często. To już będzie prawie ostatni zakup. Pozostanie tylko wersalka, bo ze starej sprężyny wychodzą. Gdy już wszystko kupię, odetchnę i zwolnię. Ostatnio wieczorami czuję sie zmęczona. Marzę o urlopie, a nie mogę sobie na niego pozwolić, bo mam wrazenie, ze poumieramy z głodu. :( Chyba dopadł mnie troche stres. To bardziej myślenie go powoduje, bo wcześniej tez pracowałam. Teraz chciałabym położyć sie w spokoju i spać ze trzy dni...
Teraz piszę też na czacie i przepisuję krzyżówki. Do tego teksty na portale, na fan page i wróżby. Nawet uczyć mi sie nie chce, a grafika czeka... Ech :( Dopadło mnie ogólne zniechęcenie. To sie zaczęło od operacji Puni i trwa nadal, ale chyba powoli przechodzi. Oby przeszło... Dobrze, że jutro ostatni dzień intensywnej pracy. W weekend juz tylko wróżby na pół gwizdka. Moze odpocznę.

Nie wiem co zrobić z kartkami. Robie juz kilka lat, ale ciągle mam do nich uwagi. Niby sie podobają innym i niby trochę sprzedaję, ale nie są tak ładne jakbym chciała. Inne scraperki robią kartki olśniewające, a moje są takie sobie. Zaczynam podejrzewać, że nie mam do tego drygu. Lubię robić kartki i na razie z tego nie zrezygnuję, ale niech już jakiś postęp będzie, bo zaczynam sie denerwować. Kartki powinny być piękne, a nie ładne.

Kupiłam rośliny - hortensję pnącą o biało-zielonych liściach i bukszpan o złotych. Bukszpan rośnie wolno, a zielona hortensje pnącą chcę tez wziąc od koleżanki. To jeszcze nie wszystko na ten rok. Wpadł mi też w oko wiciokrzew...

Znowu piszę wiersze...


jak w kalejdoskopie

życie mija
zmiana za zmianą
jak w kalejdoskopie
to biegnę z górki z wiatrem w zawody
to wspinam się z mozołem
to sięgam gwiazd to spadam do otchłani
jeszcze wczoraj młodość
dodawała skrzydeł
uczucia buzowały serce drżało
dziś dojrzałość tłumi i spowalnia
co będzie jutro
czy spokój i spełnienie
czy gorycz i samotność
a może nic
po prostu pustka i niebyt




wtorek, 19 marca 2019

wtorek

W niedzielę była na tyle ładna pogoda, ze wyszłam na dwór obejrzeć rośliny. Bzy przetrwały i to wszystkie. Podobnie bukszpany i różanecznik. Nie wiem co z kaliną, bo listki sa, ale nie wiem czy nie zmarzniete. Posadziłam ja dopiero w zeszłym roku i nie znam jej jeszcze. Nie wiem co hortensjami. Z ziemi stercza suche patyki, ale chyba powinny odbic od ziemi. Wsadziłam niebieska i białą. Miały być odporne na mrozy.  Planuję zakupy krzewów. Znalazłam złoty bukszpan i hortensje pnącą o dwubarwnych liściach. Nie wiem tylko czy będzie jej dobrze w miejscu nieosłoniętym, bo przy płocie. Chciałabym tez jeszcze ostrokrzew o dwubarwnych liściach albo złotych. Kocham trzmieliny. To by było tyle na teraz. Jeśli uda się zniszczyć perz w sadzie, kolejne zakupy jesienią. Moze berberys. Moze pigwowiec. Myślę o tym by kupić magnolię, ale to chyba dopiero wtedy gdy już w ogródkach przed domem, będzie porzadek zrobiony. Miejsce mam, a raczej będę mieć gdy jeden iglak wytnę. Muszę to zrobić, bo już sie za bardzo rozrósł i miejsca nie ma, a moze go tylko przytnę. Zaczęłam zarabiać na irysy i liliowce.

Znalazłam na podwórku kępkę krokusów. To stara odmiana po mojej cioci. Wyrosły w miejscu jej ogródka, a ja ich tam nie sadziłam. Ciocia odeszła ponad 30 lat temu, a mnie sie wydaje, że wczoraj. Była mi bardzo bliska i praktycznie u niej się wychowałam. Była cudownym ciepłym człowiekiem. Kochała kwiaty i pielęgnowała je z sercem i zaangażowaniem. Bardzo mi jej brak.



Znalazłam tez przyczynę, ze nie mam zbiorów z moich warzywników. Oba mieszcza sie pod orzechami. To źle. Zastanawiałam sie tez czemu w jednym miejscu truskawki owocują, a w drugim nie. Ta sama przyczyna - orzech. Nie wiem teraz co zrobić. Przenieść ich nie mogę, ale mogę troche przesunąć. Niestety stracę trochę miejsca i warzywniki będą mniejsze. Orzechów nie wytnę.

Mam nową pracę, ale nie wiem na jak długo. Tematyka jest moja ulubiona, bo madycyna naturalna. Wczoraj napisałam dwa artykuły o Hildegardzie z Bingen. Fascynuje mnie ona. Kocham jej muzykę. Teraz myślę o poście orkiszowym, bo sobie o nim przypomniałam. Jest korzystny - oczyszcza i odchudza. W tym momencie jestem zdecydowana by go przeprowadzić od kwietnia. Kaszę orkiszową mam, ale musiałabym jeszcze kupić.