Codzienność

Codzienność

czwartek, 16 listopada 2017

czwartek

Musiałam wstać wcześniej z powodu kuriera. Spodziewam się w tym tygodniu jeszcze jednej przesyłki. Jak przyjdzie to może w niedzielę zrobię quiche. Będę mogła, bo kupiłam mniejszą tortownicę. Myślę, żeby zrobić z kurkami i marchwią. Wieki już quiche ani tarty nie jadłam. Dziś będzie papryka nadziewana, a jutro pierogi z mięsem. Od jakiegoś czasu znowu robię bardziej urozmaicone obiady i dobrze mi z tym. Problem mam z gołąbkami i krokietami, bo naleśniki mi nie zawsze wychodzą. Inna sprawa, że patelni dobrej nie mam.

Znowu zaczęłam robić logo. Cieszy mnie to. Powstało kilka wstępnych projektów jeszcze do dopracowania. Problem mam z tym, że program corel, który kupiłam jeszcze nie jest wgrany i nie wiem czy uda się na moim komputerze uruchomić, bo mam Windows 10 a on na nim nie działa jak trzeba. Gdyby się nie udało to albo logo będę robić na starym komputerze albo na nowy trzeba będzie wgrać Windows 7 np i tak kłopot i tak. Tylko problem z tą 10. Teraz robię na innym programie ale gdybym chciała na tym zarabiać niezbędny jest corel.













wtorek, 14 listopada 2017

Wtorek

Ostatnio życie, a raczej aktywność trochę mnie zmęczyła. Wciąż działałam, pisałam i dyżurowałam w pracy po całych dniach i w nocy. Praktycznie zawsze byłam gotowa do pracy gdy nie spałam. Niby mogłam wtedy czymś się zająć ale ta gotowość, ta ciągła czujność sprawiały, że nie mogłam się wyciszyć i nie odpoczywałam w efekcie. Mój czas dla siebie, moje życie wewnętrzne praktycznie przestały istnieć. To są dla mnie szalenie ważne sprawy, bo jestem z natury introwertyczką i potrzebuje sporo czasu na rozmyślania i na bycie tylko z sobą. Przestałam marzyć i skupiać się na sobie. Utknęłam w życiu zewnętrznym i to się zemściło, bo marze teraz o tym by się schować w mysią dziurę, by nikt ode mnie nic nie chciał i żebym ja nic nie musiała. Czas odpocząć i odreagować wielomiesięczne wysiłki. Od jakiegoś czasu w weekendy nie pracuje wcale, dużo śpię i leżę nic nie robiąc poza myśleniem- marzę, planuję. Tak będzie jeszcze przez jakiś czas. Poza tym krócej jestem dostępna na portalach z wróżbami. Zamykam wtedy laptop i mnie dla nikogo nie ma. Muszę sobie niektóre sprawy z powrotem poukładać. Chcę kupić tą książkę.

Wreszcie zrobiłam zakupy do kuchni i nie tylko. Kupiłam dzbanek babciny emaliowany niebieski w grochy, foremki na mufiny, małą tortownicę, małą keksówkę i kokilkę do zapiekanek. Moja kuchnia będzie bardziej urozmaicona co mnie cieszy. W tym miesiąc chcę jeszcze tylko herbaty smakowe kupić...
Dietę trzymam i poza jednym wyskokiem kiedy to pochłonęłam 8 ptasich mleczek innych odstępstw nie było. Chudnę ale tak wolno:(
Gdybym chciała cały nadbagaż zrzucić to bym musiała dietę kilka lat trzymać i licho wie czy to pomoże:( Wątpię bym wytrwała, bo ja krótkodystansowiec jestem.

A na koniec przepis na bardzo smaczne i proste w przygotowani dietetyczne, bo bez cukru ciastka.

szklanka płatków owsianych
łyżka masła
2 spore miękkie banany

Banany rozgnieść, wszystko wymieszać i formować kulki wielkości orzechów. Następnie rozgnieść je tak by powstały ciastka. Piec około 25 minut w 220 stopniach...

sobota, 11 listopada 2017

Sobota

Ostatnie dni umykają mi szybko. Wstaję koło południa i ani się obejrzę, a już jest prawie ranek i trzeba iść spać. Nadal pracuję głównie w nocy. To mi odpowiada. Lubię mrok, lubię ciszę, lubię spokój. Mam sporo zajęć. Jeśli chodzi  pisanie to jeszcze by mi się jakiś portal przydał, bo wolne moce przerobowe mam. Wczoraj zapisałam się na dwa zlecenia ale na razie odzewu nie ma. Poczekamy, zobaczymy. Ceny wystawiłam niskie to może chwyci. Zarobić by wypadało, bo moje potrzeby są spore. Nawet nie licząc mebli do wszystkich pomieszczeń w tym do pokoju dziennego. Segment, który mam w tej chwili ma 5 lat i już się sypie. Odłazi okleina, wygięła się półka i rozwala bieliźniarka. Co z tego, że był fajny skoro nic nie jest warty. Teraz chce kupić meble drewniane. Powinny dłużej postać. 

Kurs ezoteryczny mi idzie. Na razie przerobione jest kilka lekcji. Wczoraj lekcji nie miałam, bo Facebook mi nie działał i nie dało się rozmawiać. Mam mieć za to kolejne lekcje dziś i jutro. Kurs mi się przyda i cieszę się, że go znalazłam.
Już myślę o następnych w przyszłym roku. Kusi mnie anielski i dwupunkt. Tego drugiego się trochę obawiam, bo nie wiem czy z metodą sobie poradzę. Ponoć metoda jest łatwa. Mnie jednak trudna się wydaje ale podobno technika jest rewelacyjna. 
Książkę na ten temat mam. Dziś poczytam. 
A na koniec mudra spokoju...




środa, 8 listopada 2017

środa

Od jakiegoś czasu znowu czytam i to dużo. Nie tylko poradniki ale i powieści. Zainteresowała mnie książka Północna droga Cherezińskiej. To 4 tomy. Powieść jest o wikingach. Dwa tomy mam z Chomika, a dwa kupię. Tą książkę poniżej już przeczytałam.


Teraz jest odpowiedni moment na zakup kalendarza. Ma być książkowy. Kusi mnie czaromarownik albo kalendarz katolicki, bo są w nim przepisy. W zeszłym roku wyszedł też kalendarz pani domu. W tym roku nie natknęłam się na taki, a chętnie bym kupiła. Kupiłam wczoraj taboret do łazienki na toczonych nogach. Jestem w trakcie kupowania miednicy emaliowanej malowanej w kwiaty. Jest z lat 70 ale nieużywana. W tym miesiącu chce jeszcze kupić dwie małe tortownice, kokilkę i formę na mufiny. Chce też kupić dzbanek do łazienki. Muszę kupić herbaty smakowe.




Remont w łazience dziś będzie skończony. Brat Krzyśka chce jeszcze raz pomalować. Ma też powiesić lustro. Remont w kuchni będzie dopiero wiosną, bo dość mam ruchu na ten rok...

poniedziałek, 6 listopada 2017

poniedziałek

Dzień zaczął się dość wcześnie, bo miał przyjechać brat Krzyśka kończyć łazienkę. Zostało trochę tynkowania i malowanie części z toaletą. Przyjechał, obejrzał i umówił się na jutro. Gdy pojechał położyłam się spać na godzinę, a spałam trzy. Później był bieg, bo za chwilę miał się zacząć kurs. Po kursie było gotowanie obiadu, nauka kart Kippera, a w zasadzie poszerzanie wiadomości i porcja ćwiczeń na rowerze. Wieczorem będzie joga, Reiki i praca. Będzie wróżenie, pisanie ale i czytanie. Dzień zejdzie. Skończy się koło 3-4 w nocy.
Tak w ogóle to w listopadzie szaleństw i ruchu nie przewiduję. Mam kurs ale przez internet. Warsztatów artystycznych wyjazdowych nie mam. Będę siedzieć w domu i cieszę się z tego. Nie będzie też większych zakupów, bo większość pieniędzy pochłonie zapłata za kurs. Chcę pokończyć wszystkie prace koło domu i w domu tak, żebym mogła spokojnie czekać na zimę. W ogrodzie mam tylko zasilanie drzew. Pod warzywnik przygotowań nie będzie, bo w poprzednim roku ślimaki mi wszystko zjadły. W następnym warzywa będą w pojemnikach. Myślę o pomidorach, papryce, ogórkach i kalarepie. Chciałabym jeszcze sałatę ale w tym roku miałam w pojemnikach i też ją coś zjadło.

A na koniec trochę o kotach. Po pierwsze Maja- moja najmłodsza koteczka. Kicia jest dziwna odkąd dorosła. Niby ludzi się nie boi ale i ich nie potrzebuje zupełnie. Do nas dochodzi tylko wtedy gdy coś jemy. Wzięta na ręce miauczy. Kotów też nie lubi i nie widziałam by się do któregoś przytulała. Ot taka samotniczka. Najczęściej leży w kąciku na kanapie i śpi. Trochę szkoda, że tak się zmieniła. Gdy była mała z kolan nam nie schodziła.



Za to Punia, która była praktycznie odkąd dorosła samotniczką, bo do ludzi prawie nie przychodziła, a kotów w większości nie toleruje
nagle stała się towarzyska. Przejawia się to tym, że albo leży u Krzyska alb przytulona do mnie. W tym roku skończyła 8 lat więc to jeszcze nie starość ale co jej się stało nie wiem...



No i na koniec Józek. Ten z kolei odkąd śpię z powrotem pod kołdrą wrócił na moją stronę łóżka, porzucając tym samym Krzyśka. To już kolejny rok jego kaprysów- w lecie śpi z Krzyśkiem w pozostałe pory roku ze mną. Czemu nie wiem...Jego powrót mnie jednak cieszy, bo lubię gdy się we mnie wtula...



piątek, 3 listopada 2017

Piątek

Jutro zaczyna mi się kolejny kurs ezoteryczny. Będzie trwał ponad dwa tygodnie. To nie będzie zupełna nowość dla mnie. Chcę wiedzę poszerzyć.
W ogóle to próbuję w moje życie wprowadzić trochę systematyczności. Chciałabym regularnie czytać jedną książkę tygodniowo, pisać wiersz lub kilka haiku też raz w tygodniu i malować raz w tygodniu jeden obraz. Czy mi to wyjdzie nie wiem. Już kiedyś miałam taki zamiar ale po jakimś czasie spasowałam, bo mam nawyk działania zrywami. Może teraz się uda.

Ostatnio wprowadziłam trochę zmian do kuchni. Staram się gotować bardziej urozmaicone potrawy. Chcę zrezygnować z częstego jedzenia gulaszów angielskich, fasoli czerwonej i tuńczyków. Przez jakiś czas jadłam to prawie codziennie, bo mi się nie chciało nic przygotowywać. Teraz ma się to zmienić. Znowu zaczęłam czytać przepisy i wymyślać. Na pierwszy ogień poszły pierogi z różnymi nadzieniami. Wczoraj były z serem, cynamonem, rodzynkami na słodko. Kiedyś z kaszą gryczaną i grzybami i z kaszą i serem. W przyszłym tygodniu może zrobię ruskie, a w kolejnych mięsne i z kapusta i mięsem. W tym roku pierogi na Wigilię tez sama zrobię. Poza tym uczę się piec ciastka. Mam zamiar zacząć częściej robić quiche i tarty, sałatki, omlety, placuszki różnego typu i kotleciki. Jeden posiłek węglowodanowy dziennie mi nie zaszkodzi. 

Wczoraj poczyniłam akwarelkę. Dawno nie malowałam... Dziś może też coś powstanie...





środa, 1 listopada 2017

środa

Samhain minął. Ciemna pora roku się zaczęła. Zimy tylko patrzeć.
W poniedziałek po południu przez chwilę padał śnieg. Jest już zimno. Zwłaszcza nocami. Moje zwierzęta doceniają ciepło jakie daje rozgrzany piec. Wylegują przy nim prawie cały czas. Ostatnio nawet Pikuś ładuje się na kocie spanka pod piecem. Jest już starszy i sporo ciepła potrzebuje. Moje zwierzęta mnie rozczulają. Bardzo je kocham. W taką pogodę te bezpańskie dotkliwie cierpią. W takie noce porzucone małe kotki nie mają szans. Odchodzą z zimna. Strasznie mi ich żal. Przecież one też czują, cierpią. Zastanawiam się po co ludzie zwierzęta rozmnażają, a później wyrzucają. To powinno być odgórnie zabronione.

Dieta trwa. Chudnę. Zaczęłam też ćwiczyć. Na razie jeżdżę na rowerze stacjonarnym i ćwiczę jogę. Myślę jeszcze o dołożeniu 10 -15 minut ćwiczeń kilka razy w tygodniu. Myślałam o tai chi ale wydały mi się skomplikowane i chyba zrezygnuję z nich. Teraz myślę o ćwiczeniach metodą essentrics. Niektóre wydają się proste. Dziś je wypróbuję. Jeśli mi nie przypasują pomyślę o jodze w pozycji stojącej albo o ćwiczeniach cesarzy chińskich. Wybiorę te mniej skomplikowane. Zauważyłam, że nie trawię ćwiczeń składających się z kilku ruchów. Nie lubię się uczyć tego i dlatego  lubię jogę. W niej przyjmuje się po prostu pozycję i problemu nie ma. Lubię też pilates. 

Kupiłam sobie ostatnio wahadełko z serii biały Ozyrys. Ono jest bardzo wygodne w stosowaniu, bo nie trzeba trzymać go w ręku by działało. Można je płożyć i czubkiem skierować w stronę osoby chorej lub jej zdjęcia i energia poleci. Można używać kilku na raz w formie baterii. Wkrótce kupię następne i wypróbuję. Chcę zacząć od odchudzania. Jak ta metoda zadziała pomyślę o kościach.

Takie kufle ostatni kupiłam.