Pogoda nadal kiepska. Nie zachęca do wyjścia na dwór. Krzysiek musi szybko jeden kawałek skopać, bo niedługo trzeba siać bób. Ziemniaki posadzę około połowy kwietnia dopiero. Przedwiośnie już widać i czuć. Mnie jest żal, bo moje kwiaty wiosenne zniszczył Pikuś. Były krokusy, szafirki, tulipany botaniczne, przebiśniegi, narcyzy. Teraz została tylko kępka przebiśniegów po drugej stronie domu. Trzeba będzie wszystko posadzic z powrotem, gdy ogródek od nowa urządzę. To chyba dopiero w przyszłym roku, bo troche funduszy potrzeba. Chcę kupić płyty betonowe do wyłozenia w miejscu trawnika i płotek by Pikuś nie wchodził w szkodę. Mama po swojej stronie domu nie pozwoli betonu połozyć i trzeba będzie trawę po pas znosić. Okropnie to szpeci i każdy kto ulica idzie to widzi.
Nie wiem czy moje rosliny przetrwały zimę. Ładne sa bzy, ale nie wiem co z tym żółtym, który kupiłam i tym o pstrokatych liściach. W porzadku sa iglaki i bukszpan o zielonych liściach. Ten o złotych liściach jakiś taki niezbyt ładny jest. Zobaczymy czy odbije. Nie wiem co z kaliną. Stoi, bo stoi. W tym roku chce kupić ostropest o żółtych liściach. Różanecznik jest ładny, ale juz hortensji pewna nie jestem. W tym roku chcę wziąć sadzonke pnącej hortensji od koleżanki.
W najblizszym czasie kupię kilka liliowców i irysów. Z resztą kwiatów sie wstrzymam do czasu zrobienia wodociągu. Chciałabym jesienia kupić wrzosy i wrzośce, bo mam na nie miejsce, ale potrzebuje odmiany, których nie trzeba zabezpieczać na zimę.
Dziś moja koteczka ma zabieg sterylizacji. Niby to ciecie boczne, droga narkoza i klinika bardzo dobra, ale i tak sie martwię.
Dom będzie zgniłozielony, bo koleżanka odpisała, ze sie nie obrazi albo brązowy. Na szary nie zgodziła sie mama, a ten by mi najbardziej chyba pasował, bo są szare schody. Do tego będą białe wykończenia plus ogrodzenie. O ogrodzenie będzie wojna, bo było niedawno malowane.
Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność
piątek, 15 marca 2019
środa, 13 marca 2019
środa
Dzień umyka za dniem i juz środek tygodnia. Dni są pracowite dla mnie, a Krzysiek pławi sie w lenistwie. Nic nie robi poza zakupami co kilka dni i paleniem w piecu. Całymi dniami rozwiązuje krzyżówki z tym, że wyniósł się do sypialni, bo ponoć mu w pokoju dziennym ciemno. Powinien zmienić okulary, ale oczywiście nie chce, gdyż mu szkoda pieniedzy.
W najblizszym czasie ma juz ponoć sie ocieplić to do roboty go pogonię. Trzeba kopać, nosić gałęzie i wycinac zarośla. Wszystko po kolei. Na razie sie nie kwapi do niczego, ale warzywnik ponoć chce mieć. No zobaczymy. Ziemia do warzyw kupiona.
Dietę przerwałam i staram się rozruszać metabolizm. Kalorii nie liczę, ale uważam na jedzenie. Nie tyje na razie. Ostatnio na obiady gotuje potrawy tradycyjne, bo przy okazji opracowuje przepisy na portal. Praca mi odpowiada. Jutro ma wrócić z urlopu zleceniodawca i zobaczymy co dalej.
Powinnam trochę zarobić na pastele w kredce, bo są przydatne do malowania portretów. Mam ich trochę, ale kolory uniwersalne. Tańsze są po 2 zł kredka, ale więcej odcieni potrzebnych do portretów jest w cenie prawie 5 zł za kredkę. Wkrótce czeka mnie zakup pędzli do akwareli. Tanie nie są, bo to pędzle z naturalnym włosiem. Od poniedziałku pracuje na czacie i w przyszły poniedziałek będzie wypłata. Chyba kredki kupię. Powinnam też kupić papiery do pasteli, ale nie dam rady chyba na raz... Znalazłam cudne bloki w kolorze szarego papieru. Do kwiatów bym chciała czarne, a do pejzaży białe. Ostatnio miałam kartki kolorowe i np. czerwone albo inne w żywych barwach mi nie za bardzo odpowiadały. Teraz są jeszcze w sprzedaży piękne szare i pastelowe.
Prace w tym roku już zaplanowane. Finanse sa zapewnione o ile nic nie wyskoczy na wodociąg, wymianę okienka na strychu, na naprawę dachów i na ocieplenie dwóch ścian. Nie wiem co z malowaniem domu, bo to spore koszty. Chciałabym kolor biały, ale brudzacy. Moze byc fioletowy, ale mama uważa go za okropny. Wchodzi w rachubę jeszcze zieleń z domieszka żółci, ale taki jest dom mojej kolezanki, która mieszka obok i moze być zła. Nie wiem jakby sie sprawdził kolor miodowy. Jak pomaluję dom to trzeba będzie pomyśleć o ogrodzeniu, bo niby niedawno malowane, ąle kolor wstrętny i może nie pasować. Ogrodzenia nie zamierzam zmieniać. Jest stare, brzydkie, ale w dobrym stanie.
W najblizszym czasie ma juz ponoć sie ocieplić to do roboty go pogonię. Trzeba kopać, nosić gałęzie i wycinac zarośla. Wszystko po kolei. Na razie sie nie kwapi do niczego, ale warzywnik ponoć chce mieć. No zobaczymy. Ziemia do warzyw kupiona.
Dietę przerwałam i staram się rozruszać metabolizm. Kalorii nie liczę, ale uważam na jedzenie. Nie tyje na razie. Ostatnio na obiady gotuje potrawy tradycyjne, bo przy okazji opracowuje przepisy na portal. Praca mi odpowiada. Jutro ma wrócić z urlopu zleceniodawca i zobaczymy co dalej.
Powinnam trochę zarobić na pastele w kredce, bo są przydatne do malowania portretów. Mam ich trochę, ale kolory uniwersalne. Tańsze są po 2 zł kredka, ale więcej odcieni potrzebnych do portretów jest w cenie prawie 5 zł za kredkę. Wkrótce czeka mnie zakup pędzli do akwareli. Tanie nie są, bo to pędzle z naturalnym włosiem. Od poniedziałku pracuje na czacie i w przyszły poniedziałek będzie wypłata. Chyba kredki kupię. Powinnam też kupić papiery do pasteli, ale nie dam rady chyba na raz... Znalazłam cudne bloki w kolorze szarego papieru. Do kwiatów bym chciała czarne, a do pejzaży białe. Ostatnio miałam kartki kolorowe i np. czerwone albo inne w żywych barwach mi nie za bardzo odpowiadały. Teraz są jeszcze w sprzedaży piękne szare i pastelowe.
Prace w tym roku już zaplanowane. Finanse sa zapewnione o ile nic nie wyskoczy na wodociąg, wymianę okienka na strychu, na naprawę dachów i na ocieplenie dwóch ścian. Nie wiem co z malowaniem domu, bo to spore koszty. Chciałabym kolor biały, ale brudzacy. Moze byc fioletowy, ale mama uważa go za okropny. Wchodzi w rachubę jeszcze zieleń z domieszka żółci, ale taki jest dom mojej kolezanki, która mieszka obok i moze być zła. Nie wiem jakby sie sprawdził kolor miodowy. Jak pomaluję dom to trzeba będzie pomyśleć o ogrodzeniu, bo niby niedawno malowane, ąle kolor wstrętny i może nie pasować. Ogrodzenia nie zamierzam zmieniać. Jest stare, brzydkie, ale w dobrym stanie.
poniedziałek, 11 marca 2019
poniedziałek
Pogoda sie popsuła - deszcz i zimno. Na dworze sie nie da pracować, a chciałam wykorzystać czas, gdy Krzysiek jest w domu. Trochę zrobił. Zostało jeszcze kopanie w ogrodzie pod ziemniaki i bób oraz przenoszenie gałęzi z sadu.
Ja jeśli chodzi o pracę, to trochę mam luzu, bo zleceniodawca jest na urlopie. Napisałam wszystkie teksty i tylko zdjęcia przygotowuję. Wróci w czwartek i moze się zacząć ruch. W najbliższym czasie wraca druga pracodawczyni i trzeba będzie zacząć pisać na temat ezoteryki. Dojdzie mi drugi fan page. Tym razem z larwoterapią i hirudoterapią. Jeszcze nie wiem czy teksty będą raz czy dwa razy w tygodniu. Na razie piszę na czacie. To słabo płatne zajęcie, ale nieskomplikowane i niestety bardzo nudne.:(
Przez weekend odpoczęłam. Zajęłam się kartkami i malowaniem, a raczej rysowaniem. No i logo. Dziś może przygotuję zdjęcia do wydruku. Chodzi mi o zdjęcia wiosny i portrety. Krzysiek pojedzie to mi to załatwi, bo juz załatwiał i poradził sobie.
Nadciśnienia juz chyba nie mam. Kiedys zapomniałam wziąć tabletkę i cisnienie mi nie wzrosło. Biorę teraz pół słabej tabletki profilaktycznie. Mam ciśnienie koło 100, ale ja jestem do takiego przyzwyczajona, bo całe życie miałam niskie. Nie wiem czy to może codzienne zabiegi Reiki sprawiły, ale jestem zdrowa. Reiki doskonale reguluje wszelkie napięcia nerwowe i wszystkie choroby zależne od nerwów, stabilizuja się.
Ostatnio znowu noszę kwarc różowy na piersiach. Chodzi mi o jego delikatną, kobiecą, pełna miłości energię. Faktycznie działa.
Wczoraj znowu siedziałam nad portretem. Tym razem była próba wykonania go w ołówku. To mój dziadek i zdjęcie było czarno-białe. Muszę chyba ołowki kupić, bo mnie zostały tylko twarde. Kusi mnie węgiel. Chciałabym codziennie coś malować albo rysować. Chciałabym tez ćwiczyć grafikę. Moze braknąć czasu na wszystko.
Na Pastelmani jest konkurs na obrazki. Trzeba namalowac trzy- zwierzęce. Chciałabym wziąć udział. Myślę o ptakach.
Miłość
Ja jeśli chodzi o pracę, to trochę mam luzu, bo zleceniodawca jest na urlopie. Napisałam wszystkie teksty i tylko zdjęcia przygotowuję. Wróci w czwartek i moze się zacząć ruch. W najbliższym czasie wraca druga pracodawczyni i trzeba będzie zacząć pisać na temat ezoteryki. Dojdzie mi drugi fan page. Tym razem z larwoterapią i hirudoterapią. Jeszcze nie wiem czy teksty będą raz czy dwa razy w tygodniu. Na razie piszę na czacie. To słabo płatne zajęcie, ale nieskomplikowane i niestety bardzo nudne.:(
Przez weekend odpoczęłam. Zajęłam się kartkami i malowaniem, a raczej rysowaniem. No i logo. Dziś może przygotuję zdjęcia do wydruku. Chodzi mi o zdjęcia wiosny i portrety. Krzysiek pojedzie to mi to załatwi, bo juz załatwiał i poradził sobie.
Nadciśnienia juz chyba nie mam. Kiedys zapomniałam wziąć tabletkę i cisnienie mi nie wzrosło. Biorę teraz pół słabej tabletki profilaktycznie. Mam ciśnienie koło 100, ale ja jestem do takiego przyzwyczajona, bo całe życie miałam niskie. Nie wiem czy to może codzienne zabiegi Reiki sprawiły, ale jestem zdrowa. Reiki doskonale reguluje wszelkie napięcia nerwowe i wszystkie choroby zależne od nerwów, stabilizuja się.
Ostatnio znowu noszę kwarc różowy na piersiach. Chodzi mi o jego delikatną, kobiecą, pełna miłości energię. Faktycznie działa.
Wczoraj znowu siedziałam nad portretem. Tym razem była próba wykonania go w ołówku. To mój dziadek i zdjęcie było czarno-białe. Muszę chyba ołowki kupić, bo mnie zostały tylko twarde. Kusi mnie węgiel. Chciałabym codziennie coś malować albo rysować. Chciałabym tez ćwiczyć grafikę. Moze braknąć czasu na wszystko.
Na Pastelmani jest konkurs na obrazki. Trzeba namalowac trzy- zwierzęce. Chciałabym wziąć udział. Myślę o ptakach.
Miłość
przyfrunęła niespodziewanie
rozgościła się w sercu
tkliwością i upojeniem
otuliła duszę
obsesją dotknęła myśli
i umknęła bez fanfar
cicho jak spływająca łza
sobota, 9 marca 2019
sobota
Wstałam wcześnie, bo zaraz jadę na zajęcia. Mam zacząć nowy obraz - pejzaż wiosenny. Nie malowałam trzy tygodnie i okropnie mi tego brakowało. Teraz będę nadganiać. Mam też bardzo pilnie robic kartki wielkanocne. Wszystkie kupione materiały leżą i czekają. Po raz pierwszy chcę zrobic kartki ze stemplami malowanymi kredkami akwarelowymi. Wszystko zalezy od tuszu. Kupiłam niby dobry, ale zobaczymy. Gdy to wypróbuje zostanie mi embossing. Na razie mnie na niego nie stać, bo nie mam ani tuszu ani nagrzewnicy.
Dziś po zajęciach moze troche popiszę. Będę tez wrózyć. Będzie tez luz. Niestety nie mam teraz czasu na czytanie. Może przepiszę parę krzyżówek. W przyszłym tygodniu, może w środę wyślę kolejną partię. Wieczorem ma przyjść klientka na tarota.
Jutro może odpocznę, ale tez to pewne nie jest tak do końca, bo pewnie mnie praca pociągnie. Kusi mnie też portret pastelami. Mam nowe, cudne kolory...
S pojechał i od razu po godzinie wszystkie koty wróciły na kanapę. Gdy jest, leży tylko Morus i Rozi. Inne przenosza sie na fotele i pod piec. Nie za bardzo lubią jego gwałtowne ruchy. Męczy je, bo je przytrzymuje wbrew ich woli i ostro głaszcze. Filuś, Ona i Czarnusia za nim nie przepadają. Ona go nawet ugryzła, Czarnusia sie go boi, a Filusia pogonił i ten sobie to zapamietał. Lubi go Majka i chyba Mega. Obie z nim śpią. Spi tez Roza, ale tez i warczy na niego.
A na koniec kolejna kolejne portrety... Ten kolorowy mi się nie bardzo podoba.To był eksperyment, ale ja jednak wolę klasyczne malowanie.... Ten drugi też eksperyment zbyt kolorowe tło i nierealistyczna odzież. Chciałam wypróbować nowe pastele i malowałam zamaszyście. Pastele są świetne... Dziś wezmę na warsztaty portrety i spytam o ewentualne błędy...:)
Dziś po zajęciach moze troche popiszę. Będę tez wrózyć. Będzie tez luz. Niestety nie mam teraz czasu na czytanie. Może przepiszę parę krzyżówek. W przyszłym tygodniu, może w środę wyślę kolejną partię. Wieczorem ma przyjść klientka na tarota.
Jutro może odpocznę, ale tez to pewne nie jest tak do końca, bo pewnie mnie praca pociągnie. Kusi mnie też portret pastelami. Mam nowe, cudne kolory...
S pojechał i od razu po godzinie wszystkie koty wróciły na kanapę. Gdy jest, leży tylko Morus i Rozi. Inne przenosza sie na fotele i pod piec. Nie za bardzo lubią jego gwałtowne ruchy. Męczy je, bo je przytrzymuje wbrew ich woli i ostro głaszcze. Filuś, Ona i Czarnusia za nim nie przepadają. Ona go nawet ugryzła, Czarnusia sie go boi, a Filusia pogonił i ten sobie to zapamietał. Lubi go Majka i chyba Mega. Obie z nim śpią. Spi tez Roza, ale tez i warczy na niego.
A na koniec kolejna kolejne portrety... Ten kolorowy mi się nie bardzo podoba.To był eksperyment, ale ja jednak wolę klasyczne malowanie.... Ten drugi też eksperyment zbyt kolorowe tło i nierealistyczna odzież. Chciałam wypróbować nowe pastele i malowałam zamaszyście. Pastele są świetne... Dziś wezmę na warsztaty portrety i spytam o ewentualne błędy...:)
czwartek, 7 marca 2019
czwartek
Nadal mam bardzo duzo pracy co mnie cieszy, bo zarabiam. Od wczoraj przepisuje tez krzyżówki. Nie lubię tego robić, ale przeciez trzeba. W tym tygodniu może jedna przesyłka pójdzie. Chcę układać i wysyłać regularnie, bo pieniądze sa mi bardzo potrzebne. Układać bardzo lubię i to dla mnie relaks.
Krzysiek jeszcze pracy nie ma. Wysłałam w jego imieniu kilka ofert, ale nic jeszcze nie znalazł konkretnego. Czeka na pracę (sprzatanie) na halach, ale pewna tej oferty nie jestem, bo trzeba obsługiwać maszyne sprzatajacą, a Krzysiek nie ma o tym pojęcia. Druga oferta to umowa zlecenie przy pielegnacji zieleni. Moze nie dać rady kondycyjnie. Na razie ma troche pracy koło domu. Musi wyciąć troche malin, bo S nie zdążył. Musi skopać jedno miejce i przenieść troche gałęzi z podwórka i z sadu. Trzeba miejsca uporządkować, a gałęzie można spalić w piecu jak podeschną. Trochę pracy juz wykonał, bo pogoda była ładna, ale klął przy tym i wyzywał na mnie. Mama słyszała i nowi sąsiedzi pewnie też. Jeszcze trochę i pomyślą, że za płotem mieszka jakaś patologia, czyli my. O ile juz tak nie myślą, bo posesja raczej zaniedbana, a mieszkańcy kulturą nie grzeszą.
Dietę w zasadzie przerwałam, bo odkąd opracowuje przepisy podjadam pokarmy stałe. Jestem łakoma i nie potrafię przyrządzić tego co lubie i nie zjeść. Nie tyję, ale i nie chudnę. Moze to i dobrze, że przerwa w diecie, bo waga i tak ostatnio spadała kiepsko. Teraz będę dodawać po trochu kalorii i znowu stopniowo do 1300 dojdę. Do diety wrócę około połowy lipca. Może wtedy waga ruszy w dół szybciej. Trzeba by jeszcze parę kilo w tym roku zrzucić. Myślę nadal o siódemce z przodu.
Na razie ostatnie grzeszki to fasolka po bretońsku, krokiety z pieczarkami, paszteciki z mięsem, bigos i sałatka jarzynowa z majonezem. Myślę o cyklu pierogów, czyli z mięsem, z kapustą i grzybami i z serem. Na razie przepisy maja byc tradycyjne. Gotuję teraz według przepisów i wszystko jest dopracowane jak juz dawno nie było. Jest tez wszystko bardzo smaczne niestety:(
S ostatnio widział w lesie powalone drzewa. Podobno mozna je tanio kupić. Byłby opał, bo można pociąć. Na razie trzeba się skontaktować z leśniczym, bo musi obejrzeć i wycenić. Ja juz drewna wcale prawie nie mam. Zostały tylko klocki do wędzarki i grube gałęzie. Wyszło tez to, które Krzysiek rąbał na rozpałkę. Coś trzeba będzie na zimę zorganizować. Krzysiek o tym oczywiscie nie myśli.
A na koniec nowy chlebak i pierwszy portret po długiej przerwie.
Krzysiek jeszcze pracy nie ma. Wysłałam w jego imieniu kilka ofert, ale nic jeszcze nie znalazł konkretnego. Czeka na pracę (sprzatanie) na halach, ale pewna tej oferty nie jestem, bo trzeba obsługiwać maszyne sprzatajacą, a Krzysiek nie ma o tym pojęcia. Druga oferta to umowa zlecenie przy pielegnacji zieleni. Moze nie dać rady kondycyjnie. Na razie ma troche pracy koło domu. Musi wyciąć troche malin, bo S nie zdążył. Musi skopać jedno miejce i przenieść troche gałęzi z podwórka i z sadu. Trzeba miejsca uporządkować, a gałęzie można spalić w piecu jak podeschną. Trochę pracy juz wykonał, bo pogoda była ładna, ale klął przy tym i wyzywał na mnie. Mama słyszała i nowi sąsiedzi pewnie też. Jeszcze trochę i pomyślą, że za płotem mieszka jakaś patologia, czyli my. O ile juz tak nie myślą, bo posesja raczej zaniedbana, a mieszkańcy kulturą nie grzeszą.
Dietę w zasadzie przerwałam, bo odkąd opracowuje przepisy podjadam pokarmy stałe. Jestem łakoma i nie potrafię przyrządzić tego co lubie i nie zjeść. Nie tyję, ale i nie chudnę. Moze to i dobrze, że przerwa w diecie, bo waga i tak ostatnio spadała kiepsko. Teraz będę dodawać po trochu kalorii i znowu stopniowo do 1300 dojdę. Do diety wrócę około połowy lipca. Może wtedy waga ruszy w dół szybciej. Trzeba by jeszcze parę kilo w tym roku zrzucić. Myślę nadal o siódemce z przodu.
Na razie ostatnie grzeszki to fasolka po bretońsku, krokiety z pieczarkami, paszteciki z mięsem, bigos i sałatka jarzynowa z majonezem. Myślę o cyklu pierogów, czyli z mięsem, z kapustą i grzybami i z serem. Na razie przepisy maja byc tradycyjne. Gotuję teraz według przepisów i wszystko jest dopracowane jak juz dawno nie było. Jest tez wszystko bardzo smaczne niestety:(
S ostatnio widział w lesie powalone drzewa. Podobno mozna je tanio kupić. Byłby opał, bo można pociąć. Na razie trzeba się skontaktować z leśniczym, bo musi obejrzeć i wycenić. Ja juz drewna wcale prawie nie mam. Zostały tylko klocki do wędzarki i grube gałęzie. Wyszło tez to, które Krzysiek rąbał na rozpałkę. Coś trzeba będzie na zimę zorganizować. Krzysiek o tym oczywiscie nie myśli.
A na koniec nowy chlebak i pierwszy portret po długiej przerwie.
wtorek, 5 marca 2019
wyjazd
S dziś pojechał. Tym razem awantury nie było i już mi bardzo smutno. Jestem do niego bardzo przywiązana i brakuje mi go gdy jest daleko. Pomógł mi bardzo duzo i jestem mu strasznie wdzięczna. Spotkałam prawdziwy skarb. Ma niesamowity zmysł i wiele potrafi zrobić. Ma przyjechać na świeta. Pracy będzie duzo. Trzeba przypilnować hydraulika. Trzeba będzie skrecic ławkę, zmienić uszczelkę na rurze odpływowej i pomalować kilka okien. Dokładnie osiem. Moje okna są plastikowe, białe, a w pozostałej części domu sa stare drewniane brązowe. Wymieniać ich na razie nie zamierzam i chcę je pomalować na biało.
Wpadło mi w oko trochę drobiazgów ozdobnych i użytkowych do kuchni. Przydzą się, bo nadal robie zdjęcia potraw. Trochę kupię może juz w tym miesiącu. Oczywiście w sklepie garneczki.
Musiałam kupić chlebak. Mój niestety naprawił sie tylko na chwilę. Felerny był od poczatku i się strasznie zacinął. Trzeba było sporo siły by go otwierać. Moi faceci siłe mieli, ale ja nie. Poszedł więc do pieca. Kupiłam juz ozdobiony, bo mam gwarancję, że nie jest wadliwy. Jest piękny - biały w kolorowe kwiaty. Jak przyjdzie zrobię zdjęcie.
Na ławkę już w zasadzie zarobiłam. Teraz zarabiam na dachy od drewutni i komórki mamy.
Mam kolejne plany - ocieplenie 2 ścian i wymiana okienka na strychu. Okienko wymieni chyba S. Ma być tez malowana sypialnia. Jeśli to uda się zrobić to pomyślę o malowaniu domu.
Wpadło mi w oko trochę drobiazgów ozdobnych i użytkowych do kuchni. Przydzą się, bo nadal robie zdjęcia potraw. Trochę kupię może juz w tym miesiącu. Oczywiście w sklepie garneczki.
Musiałam kupić chlebak. Mój niestety naprawił sie tylko na chwilę. Felerny był od poczatku i się strasznie zacinął. Trzeba było sporo siły by go otwierać. Moi faceci siłe mieli, ale ja nie. Poszedł więc do pieca. Kupiłam juz ozdobiony, bo mam gwarancję, że nie jest wadliwy. Jest piękny - biały w kolorowe kwiaty. Jak przyjdzie zrobię zdjęcie.
Na ławkę już w zasadzie zarobiłam. Teraz zarabiam na dachy od drewutni i komórki mamy.
Mam kolejne plany - ocieplenie 2 ścian i wymiana okienka na strychu. Okienko wymieni chyba S. Ma być tez malowana sypialnia. Jeśli to uda się zrobić to pomyślę o malowaniu domu.
sobota, 2 marca 2019
sobota
Praca koło domu i w domu idzie swoim torem. S się stara i jest niezastąpiony. Sporo spraw już jest ogarniętych.
Szczególnie gryzło mnie kopanie w ogródku. Jedną część miał skopać S, a drugą Krzysiek. Posadzone maja byc ziemniaki i bób. Trzeba by kupić suchy obornik, żeby glebę wspomóc. U mnie w okolicy nikt zwierzat nie ma i nawozu kupić nie jestem w stanie. Sąsiadka ma tylko kury, ale mnie raczej nawóz z dużą ilością azotu nie jest potrzebny. Wszystko co zielone i tak buja. Brakuje tego skłanika, który sprzyja bulwom. Marchew porosła na 3 cm, a ziemniaków było po 2-3 pod krzakiem. Rzodkiewka natomiast poszła w liście. Urosły na pół metra wysokości i nic poza tym nie było. Gryzła mnie tez pólka w ganku...Już jest.
Dziś sobota, ale muszę troche popracować. Mam do napisania tekst na portal z wrózbami. Tekst nie jest płatny, ale zapewnia lepsze pozycjonowanie. Jest więc szansa na większa ilość klientów. Jutro trzeba będzie napisać dwa teksty na fan page.
Mam teraz bardzo kiepski okres astrologiczny. Gnębi mnie kwadratura jowisza. Moze przynieść trudności w podpisywaniu umów, zrywanie umów róznego rodzaju, problemy prawne, straty finansowe. Działa teraz na mój punkt kariery i dlatego nic nie układa sie tak jakbym chciała. Muszę przeczekać. Wkrótce jowisz ruszy do przodu i przestanie szkodzić. Sprzyjać będzie w przyszłym roku dopiero, ale nie do końca.
Sprzyja mi za to uran i chyba zacznę grać w totolotka, bo to nagłe pozytywne zdarzenia.:)
Kupiłam wreszcie książkę o której myślałam od dawna. Mam juz dwie pozycje tego autora i uważam je za bardzo cenne. Niby znam i stosuję aromatoterapię, ale uzywam olejków kupnych. Znam się na okadzaniu. Chciałam jednak wiedzę poszerzyć. Wkrótce kupię jeszcze dwie pozycje tego autora. Zarabiam na nie. Jedna nie jest tania, bo to wydatek około 90 zł.
Od kilku dni mam zlecenie na pisanie przepisów na stronę. Oprócz pisania zlecenie polega tez na robieniu zdjęć. Fotografia kulinarna to nowość dla mnie, ale mi idzie. Zdjęcia sie podobają tylko aparat mam nie za dobry, bo korzystam z telefonu. S naprawił mi mój aparat i zobaczę jak mi pójdzie dalej. Na razie zarabiam na ławkę i już w zasadzie pieniadze na nią mam o ile wypłata wpłynie. Następne w kolejności sa dwa dachy nad komórkami do remontu. Dalej nie planuję na razie.
Wybrana ławka. Wyglada solidnie.
Szczególnie gryzło mnie kopanie w ogródku. Jedną część miał skopać S, a drugą Krzysiek. Posadzone maja byc ziemniaki i bób. Trzeba by kupić suchy obornik, żeby glebę wspomóc. U mnie w okolicy nikt zwierzat nie ma i nawozu kupić nie jestem w stanie. Sąsiadka ma tylko kury, ale mnie raczej nawóz z dużą ilością azotu nie jest potrzebny. Wszystko co zielone i tak buja. Brakuje tego skłanika, który sprzyja bulwom. Marchew porosła na 3 cm, a ziemniaków było po 2-3 pod krzakiem. Rzodkiewka natomiast poszła w liście. Urosły na pół metra wysokości i nic poza tym nie było. Gryzła mnie tez pólka w ganku...Już jest.
Dziś sobota, ale muszę troche popracować. Mam do napisania tekst na portal z wrózbami. Tekst nie jest płatny, ale zapewnia lepsze pozycjonowanie. Jest więc szansa na większa ilość klientów. Jutro trzeba będzie napisać dwa teksty na fan page.
Mam teraz bardzo kiepski okres astrologiczny. Gnębi mnie kwadratura jowisza. Moze przynieść trudności w podpisywaniu umów, zrywanie umów róznego rodzaju, problemy prawne, straty finansowe. Działa teraz na mój punkt kariery i dlatego nic nie układa sie tak jakbym chciała. Muszę przeczekać. Wkrótce jowisz ruszy do przodu i przestanie szkodzić. Sprzyjać będzie w przyszłym roku dopiero, ale nie do końca.
Sprzyja mi za to uran i chyba zacznę grać w totolotka, bo to nagłe pozytywne zdarzenia.:)
Kupiłam wreszcie książkę o której myślałam od dawna. Mam juz dwie pozycje tego autora i uważam je za bardzo cenne. Niby znam i stosuję aromatoterapię, ale uzywam olejków kupnych. Znam się na okadzaniu. Chciałam jednak wiedzę poszerzyć. Wkrótce kupię jeszcze dwie pozycje tego autora. Zarabiam na nie. Jedna nie jest tania, bo to wydatek około 90 zł.
Od kilku dni mam zlecenie na pisanie przepisów na stronę. Oprócz pisania zlecenie polega tez na robieniu zdjęć. Fotografia kulinarna to nowość dla mnie, ale mi idzie. Zdjęcia sie podobają tylko aparat mam nie za dobry, bo korzystam z telefonu. S naprawił mi mój aparat i zobaczę jak mi pójdzie dalej. Na razie zarabiam na ławkę i już w zasadzie pieniadze na nią mam o ile wypłata wpłynie. Następne w kolejności sa dwa dachy nad komórkami do remontu. Dalej nie planuję na razie.
Wybrana ławka. Wyglada solidnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















