Codzienność

Codzienność

niedziela, 7 lipca 2013

Burza nie w porę, ser, ogniska czar i Mruczek zabójca...




W sobotę po południu nie tylko grzmiało ale i solidnie padało co spowodowało zalanie szamba i świeżo wybetonowanego dna.  Jeszcze dzisiaj stoi miejscami około 3 cm wody i nie wiem czy beton się teraz dobrze zwiąże. Jak pech to pech. Niby wylewka była robiona w czwartek  przed południem i niby wydaje się, że beton jest twardy ale czy szambo będzie szczelne trudno przewidzieć. Okaże się z czasem.  Przez ten deszcz musiałam też zrezygnować ze  zbierania ziela bo większość roślin ma wilgotne od spodu listki a miałam w niedzielę przejść się po okolicznych łąkach...A tak muszę to teraz odłożyć i cierpliwie poczekać na bardziej sprzyjającą aurę a perz, konwalie i liście piwonii czekają...

Zrobiłam za to ser/z połowy porcji/ i następne słoiczki dżemu czereśniowego...

Ser

1 kg twarogu
1litr  mleka
120 g masła
łyżeczka soli
jajko
łyżeczka sody oczyszczanej
łyżka octu
zioła/czosnek niedźwiedzi, tymianek/

Do gotującego się mleka wkryszyć twaróg i zamieszać. Odcedzić na ściereczce w momencie gdy powstanie serwatka. W garnku rozpuścić masło i nieco przestudzić, dodać ser. Zagotować mieszając, wbić jajko,dodać sól, ocet i sodę cały czas mieszając. Gdy zacznie rosnąć wylać do foremki. Wystudzić...





A przed wieczorem Krzysiek rozpalił na podwórku ognisko żeby spalić chwasty i trochę gałęzi a ja go namówiłam na upieczenie ziemniaków w popiele i kiełbasek na patykach. Wszystko się upiekło jak trzeba i było bardzo smaczne/zjadłam nawet kiełbasę/ a ja się poczułam jakby ktoś mnie przeniósł w czasie do okresu mojej młodości i dzieciństwa. Pamiętam jeszcze z tamtych czasów palenie ognisk na polach i w okolicy mojego domu i w Kamesznicy. Pamiętam smak ziemniaków wyciągniętych z popiołu i tych pieczonych w kociołku z dodatkiem wędlin pod liściem kapusty. Pamiętam zapach dymu i trzaskanie palących się drewienek i żaden nowomodny grill mi tego nie zastąpi choć więcej smakołyków można na nim upiec i sama czasem to robię...Lubię szczególnie ziemniaczki w majeranku, wegetariańskie szaszłyki i chleb czosnkowy. Może w przyszłym roku Krzysiek będzie częściej rozpalał grilla bo mam zamiar przygotować nowe miejsce do wypoczynku na podwórku. Muszę zmienić miejsce bo to co mam czyli schody jest doskonale widoczne z okien domu nowowybudowanego na sąsiedniej działce co mi bardzo przeszkadza. Mam zamiar przy okazji zmienić stare plastikowe krzesła na solidną ławkę, wygodną i z oparciem. Kupię też  nowy, duży parasol i nowy laptop bo chciałabym zacząć pracować na dworze o ile hałas mi nie przeszkodzi ...A mam pomysły na kilka książek...




Po powrocie z dworu weszłam do kuchni i zastałam Mruczka kończącego posiłek czyli mysz. Mysz pojawiła się  na przełomie jesieni i zimy. Przeżyła  sobie w spokoju u nas całą zimę, wiosnę i już myślałam, że zostanie z nami do swojego naturalnego końca bo się do jej obecności przyzwyczaiłam. Nie przeszkadzała mi i nie zwalczałam jej bo nie miałam powodu. Niczego mi nie niszczyła i nie brudziła i tylko czasem widywałam ją jak umyka ze zlewu gdzie żywiła się resztkami. Była spora, tłuściutka i prawie oswojona bo uciekała ale tak jakoś opieszale a czasem nawet zatrzymywała się za suszarką i spokojnie czekała aż wyjdę z kuchni. I to ją pewnie zgubiło bo Mruczek nie wyszedł tylko zapolował. Mruczek to prawdziwy zabójca myszy skuteczny i bezwzględny. Nie tylko łapie tak jak Mega ale zabija w momencie i zjada co mi się nie podoba bo sąsiedzi wykładają w komórkach trutkę. Gdy był młodszy próbowałam mu myszy zabierać i wyrzucać. Teraz już mi się to nie udaje. Mam tylko nadzieję, że na zatrutą mysz nie trafi i nie rozchoruje się. Swoją drogą ciekawe jak długo jeszcze będzie polować bo w tym roku kończy już 7 lat. Wprawdzie wygląda i zachowuje się jak całkiem młody kot ale czas płynie i z roku na rok będzie coraz mniej sprawny. W tej chwili jest jeszcze szefem w stadzie, choć największy nie jest. Tylko czasem Filuś próbuje mu się przeciwstawiać ale zawsze po chwili rezygnuje i odchodzi . Pozostałe koty starć raczej nie prowokują i umykają gdy Mruczek zaczyna się denerwować. A on koty kocha i okazuje im to liżąc je po pyszczkach i uszkach. Kocha też Pikusia i ludzi a szczególnie mnie. Pamiętam tą upalną lipcową noc 7 lat temu gdy go znaleźliśmy z Krzyśkiem a właściwie to on znalazł nas i pędził na cieniutkich łapeczkach za nami bo miauczeć nie potrafi, żebyśmy nie odeszli i nie zostawili go samego na ulicy. Dogonił nas, minął w pędzie i przeraził mnie ale gdy spojrzałam w te wielkie oczyska zakochałam się w momencie, złapałam, przytuliłam i zabrałam mimo sprzeciwu Krzyśka. I został moim pupilem. I jest nim do dzisiaj mimo, że sporo kotów od tego czasu już do domu przybyło. I pupilem pozostanie bo jest wspaniałym, przymilnym, nakolanowym pieszczochem...






Od dziś mam remont w domu. Ma potrwać dwa dni oby jakoś je przeżyć...

Wróciłam po kilku dniach nieobecności...

8 komentarzy:

  1. Ser wygląda znakomicie i koniecznie muszę sama spróbować go zrobić.
    Życzę spokojnego końca remontu.

    OdpowiedzUsuń
  2. SER ALE MI SMAKA NAROBIŁAŚ...zrobię koniecznie. Kiełbaski pieczone ziemniaczki place lizak , mi taka kiełbasa lepiej smakuje niż z grila..ziemniaczki zawsze pieklismy u babci na polu jak były wykopki , piękne czasy.....
    Mój Tofik tez łowny co drugi dzień to myszka to nornica , przychodzi pokazuje i znika ....
    Biedaka pogryzły komary , całe uszy ma pogryzione.....pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Przystojniak z tego Mruczka :)
    Kot, w tle poduszka zrobiona na szydełku, takie klimaty bardzo lubię, a nie ten wszechogarniający nas teraz plastik.
    Przepis na serek, super.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ten plastik jest okropny no ale to ,,styl"nowoczesny...

      Usuń
  4. Raczej "syf" nowoczesny, który później zalega na śmietnikach.
    Dzięki Agato za wskazanie ziółek jakich używasz do okadzenia domu. Praktycznie wszystkie tak na mnie "spoglądały" i czułam, że będą przydatne a Ty mi praktycznie potwierdziłaś moje przeczucia. Do tej mieszanki chciałabym jeszcze dodać suszonego jałowca, tak jakoś pasuje mi do tego zestawu, może dlatego, że to domek w lesie? Co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą być i jagody z tym, że ja używam igły i gałązkę do rozprowadzenia dymu

      Usuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam