Dzień jak zawsze - spokojny i nieco leniwy. Rano napisałam tekst i poprawiłam ten, który napisałam wczoraj. Teksty były z wyższej półki więc musiałam się do nich przyłożyć. Za to pięniędzy za napisanie całkiem sporo wpłynęło na konto. Oby więcej się takich tekstów trafiało. Później pisałam teksty dla portalu z którym współpracuję na stałe. Po południu przygotowałam obiad - kotlet schabowy z resztą fasolki szparagowej z ogródka i poszłam plewić w truskawkach, bo całkiem zarosły i to zielskiem wieloletnim. Zerwałam też trochę lawendy. Wieczorem zajmę się książką o rysowaniu z biblioteki. Zapowiada się dobrze... Kusi mnie też malowanie, bo podobrazia i farby już mam... Od kilku dni chodzą za mną wierzby tylko jeszcze nie zdecydowałam czy mają być w jesienniej szacie czy w innej... Obiecałam też mamie, że namaluję jej brzozy...
Jutro już taki fajny dzień nie będzie chociażby z powodu tego, że muszę jechać do miasta czego nie znoszę. Jedyną przyjemną chwilą będzie wizyta w księgarni. Później pewnie będę robić sałatkę z cukini i marchwi do słoików. Popołudnie i wieczór będą już spokojne o ile coś niespodziewanego nie wyskoczy. Na szczęście dla mnie rzadko wyskakuje.
Sałatka
1,5 kg cukini
0,5 kg marchwi
4 cebule
liście laurowe
ziele angielskie
sól
pieprz ziarnisty 4,5 szklanki wody
szklanka octu
szklanka cukru
Cukinie i marchew pokroić lub zetrzeć na tarce. Cebulę pokroić. Przygotować zalewę - cukier, ocet, sól i wodę zagotować, dodać cebulę i marchew gotować 10 minut na wolnym ogniu. Dodać cukinię i gotować jeszcze 3 minuty. Do każdego słoika włożyć listek laurowy, 2 ziarenka pieprzu i ziela angielskiego. Napełnić słoiki gorącymi warzywami i zamknąć. Odwrócić do góry dnem...
Ostatni obraz malowany akrylami - brzozy na skarpie. Jeszcze mam go dopracować... Coraz częściej myślę o farbach olejnych, bo mają piękne, naturalne kolory doskonale się sprawdzające podczas malowania pejzaży. Waham się jednak, gdyż maluje się nimi wolniej ze względu na czas potrzebny na wysychanie. Chyba, że używa się sykatywy...
Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność
wtorek, 30 września 2014
niedziela, 28 września 2014
Jesienna niedziela, książka i wiersz...
Od kilku dni zrobiło się zimno, zwłaszcza nocami. Dziś w nocy tak zmarzłam pod kocem, że usiłowałam zabrać Krzyśkowi jego kołdrę, a gdy mi nie chciał oddać obudziłam się i wyciągłam z szafy swoją. Nie da się już spać bez kołdry, tak jak się nie da chodzić bez skarpet. Marzną mi stopy i ramiona. Tak, że czasem okrywam się chustą jak staruszka. Od kilku dni palę też już w piecu. Codziennie spalam wiaderko drzewa. Koty także już jesień czują, bo nie marudzą przy jedzeniu i wszystko z misek znika. Nie gubią też już sierści. Drzewa powoli nabierają ciepłych barw. Jesień w pełni. Przed zimą mam jeszcze zrobić ostanie przetwory czyli sałatkę z cukini. Może też zrobię jeszcze kapustę kiszoną. Sprzątam również z ogrodu. Tak, że pozostanie jeszcze tylko skopać grządki i rozrzucić nawóz. Pewnie też wsadzę czosnek.
Dziś, jak to w niedzielę, mam zamiar odpocząć i poleniuchować. Może coś poczytam albo namaluję. Może też napiszę jakiś wiersz i pobuszuję po portalach poetyckich i po forach malarskich. Czymś przyjemnym na pewno się zajmę, bo na pracę mi Krzysiek w niedzielę nie pozwoli. On przestrzega tego, że w niedzielę jest dzień ,,święty".
Ostanio czytam powieści z Afryką w tle. Opowiadają o miłości Europejki i wojownika z plemienia Samburu. Teraz czytam drugi tom... Książki są ciekawe choć nie najwyższego lotu. Lubię tego typu książki, bo to coś nowego dla mnie odkrywać strona po stronie życie ludzi z innej kulury. Ich problemy, radości i smutki. Chętnie też czytam książki o życiu kobiet muzułmańskich oraz historyczne...
A na koniec ostatni wiersz...
Jesiennie
Spójrz
już drzewa stroją się
w złote sukienki
stary świątek
w kapliczce przy drodze
zasnął otulony mgłą
żurawie sposobią się
do lotu
zabierając z sobą
lato
noce tchnące ciepłem
i zapach maciejki
powitaj jesień
uśmiechem
i bukietem astrów
czwartek, 25 września 2014
Pierwsza lekcja kursu i malowanie i haiku
Dziś dostałam przesyłkę z pierwszą lekcją kursu rysunku i malarstwa. Lekcja jest bardzo ciekawa. Ćwiczeń jest sporo. Wykorzystany będzie i ołówek i grafit i węgiel. Muszę też kupić kredę, pisaki i sepię. Kredki akwarelowe już mam. Rysować mam na papierze A4 i A3. Nigdy nie rysowałam węglem ani grafiem. Nie robiłam też rysunków na tak dużych formatach. Ciekawe jak mi pójdzie. Muszę też zdobyć szary papier do wykonania dwóch rysunków, które mam zrobić jako pracę domową i zupełnie nie wiem skąd go wziąć. Zapowiada się dobrze, bo jak narazie jestem zainrygowana, zaciekawiona i zadowolona... Chyba było warto...
Po południu kończyłam obraz i skończyłam. Nawet jestem z niego zadowolona choć przydałoby się w nim troche więcej świała...Może to jeszcze dopracuję...
Wieczorem pobuszuję w internecie i pooglądam obrazy. To w końcu też nauka...
A na koniec jesienne już haiku...
sumak przed domem
wróble na gałęzi
czerwień liści
Po południu kończyłam obraz i skończyłam. Nawet jestem z niego zadowolona choć przydałoby się w nim troche więcej świała...Może to jeszcze dopracuję...
Wieczorem pobuszuję w internecie i pooglądam obrazy. To w końcu też nauka...
A na koniec jesienne już haiku...
sumak przed domem
wróble na gałęzi
czerwień liści
wtorek, 23 września 2014
Codzienność, zakupy, kurs i malowanie...
Mabon już minął i tym samym, nieodwołalnie skończyło się lato. Jesień powitała mnie chłodem i siąpiącym deszczem. Noce są bardzo zimne i od kilku dni śpię już przy zamkniętym oknie, naciągając koc na głowę. Chyba czas już wymienić koc na kołdrę. Dziś po południu rozpaliłam w piecu, żeby wilgoć z domu wygonić. Koty są szczęśliwe i grzeją się całym stadem. Też mnie rozgrzany, gadający piec cieszy.
W ogrodzie niewiele już pozostało i przybywa pustych grządek. Wczoraj zebrałam resztę fasolki szparagowej. Dziś przyniosłam do domu papryki. Urosły mi 3 zielone. W tym roku posadziłam tylko na próbę. W przyszłym roku posadzę więcej, bo papryke bardzo lubię. Jutro będziemy jeść botwinkę z reszty buraków z ogródka.
Wczoraj sąsiad wyciął mi ostatnie suche drzewo. Za kilka dni Krzysiek wyrwie chaszcze w miejscu, gdzie mam posadzić zamówione wczoraj drzewka i krzewy. Zamówiłam papierówkę, czereśnię, ulenę, mirabelkę, 5 krzaczków malin i jeżynę bezkolcową.
Dziś na kolację będzie serek topiony, który wczoraj zrobiłam. Serek jest smaczny z ziołami.
Serek
75 dkg twarogu najlepiej tłustego
łyżeczka sody oczyszczanej
kminek
tymianek
łyżeczka soli
3 łyżki jogurtu naturalnego
Twaróg rozdrobnić i wymieszać z sodą i solą. Odstawić na 2 godziny. Dodać jogurt i wymieszać, kminek i tymianek. Ustawić miskę nad garnkiem z gotującą się wodą i mieszać aż się rozpuści.
Ostatnio sporo maluję. Powstają obrazy akwarelowe oraz malowane farbami akrylowymi. Jednym słowem pilnie się uczę. Bardzo lubie malowanie. Wycisza mnie i relaksuje. Zapisałam się też na kurs rysunku i malarstwa.
W ogrodzie niewiele już pozostało i przybywa pustych grządek. Wczoraj zebrałam resztę fasolki szparagowej. Dziś przyniosłam do domu papryki. Urosły mi 3 zielone. W tym roku posadziłam tylko na próbę. W przyszłym roku posadzę więcej, bo papryke bardzo lubię. Jutro będziemy jeść botwinkę z reszty buraków z ogródka.
Wczoraj sąsiad wyciął mi ostatnie suche drzewo. Za kilka dni Krzysiek wyrwie chaszcze w miejscu, gdzie mam posadzić zamówione wczoraj drzewka i krzewy. Zamówiłam papierówkę, czereśnię, ulenę, mirabelkę, 5 krzaczków malin i jeżynę bezkolcową.
Dziś na kolację będzie serek topiony, który wczoraj zrobiłam. Serek jest smaczny z ziołami.
Serek
75 dkg twarogu najlepiej tłustego
łyżeczka sody oczyszczanej
kminek
tymianek
łyżeczka soli
3 łyżki jogurtu naturalnego
Twaróg rozdrobnić i wymieszać z sodą i solą. Odstawić na 2 godziny. Dodać jogurt i wymieszać, kminek i tymianek. Ustawić miskę nad garnkiem z gotującą się wodą i mieszać aż się rozpuści.
Ostatnio sporo maluję. Powstają obrazy akwarelowe oraz malowane farbami akrylowymi. Jednym słowem pilnie się uczę. Bardzo lubie malowanie. Wycisza mnie i relaksuje. Zapisałam się też na kurs rysunku i malarstwa.
poniedziałek, 22 września 2014
Nieperfekcyjna Pani Domu
Małgorzata M zaprosiła mnie do zabawy ...
1. Dwa obowiązki, które lubię wykonywać.
- gotowanie
- robienie przetworów
2.Dwa obowiązki, których nie lubię wykonywać.
- mycie okien
- odkurzanie podłóg
3.Czy lubię gotować? Jaka jest moja ulubiona potrawa.
Bardzo lubię gotować. Ulubionych potrwa mam bardzo dużo z tym, że wszystkie to potrawy proste w przygotowaniu, raczej z niewielu składników. Nie lubię potraw wykwintnych.
4. Moje dwa triki ala Perfekcyjna Pani domu.
Nie mam takich.
5. Dwóch ulubieńców domu.
Kanapa w pokoju dziennym koło pieca kominkowego ulubiona szczególnie zimą i jesienią. Pracownia, szczególnie po południu, gdy przez okno wpada do niej słońce.
6.Zdecydowanie dom zwłaszcza na wsi takiej na uboczu, cichej i spokojnej.
7.Kto prowadzi budżet domowy?
Wspólnie czyli ja decyduję, a mąż myśli, że on...
8.Pedantka czy bałaganiara? Wypośrodkowane, bo bałaganu nie lubię, ale sprzątać też nie znoszę i dlatego u mnie w domu jest jak jest...O wiele bardziej cieszy mnie jednak porządek więc chyba do pedantki mi bliżej...
9.Jak wyglądałby mój wymarzony dom?
Raczej spory, ciepły, przytulny, nie za duże okna- raczej mroczny, dużo drewna i kamienia może cegły nietynkowanej. Dużo roślin doniczkowych, książek, tkanin i antyków raczej ciemnych, bo nie znoszę nowoczesnych mebli. Koniecznie kominek i spora kuchnia z przestronną spiżarnią, gdzie było by miejsce i na wędliny i na sery i na zapas mąki, bo piekę w domu chleb...
10.Tradycja wyniesiona z domu, którą praktykuję do dziś.
Robienie przetworów, urządzanie świąt np. Wigilia oraz ubieranie szopki - pamiątki po dziadku. Dużo zwierząt w domu, czytanie książek...
1. Dwa obowiązki, które lubię wykonywać.
- gotowanie
- robienie przetworów
2.Dwa obowiązki, których nie lubię wykonywać.
- mycie okien
- odkurzanie podłóg
3.Czy lubię gotować? Jaka jest moja ulubiona potrawa.
Bardzo lubię gotować. Ulubionych potrwa mam bardzo dużo z tym, że wszystkie to potrawy proste w przygotowaniu, raczej z niewielu składników. Nie lubię potraw wykwintnych.
4. Moje dwa triki ala Perfekcyjna Pani domu.
Nie mam takich.
5. Dwóch ulubieńców domu.
Kanapa w pokoju dziennym koło pieca kominkowego ulubiona szczególnie zimą i jesienią. Pracownia, szczególnie po południu, gdy przez okno wpada do niej słońce.
6.Zdecydowanie dom zwłaszcza na wsi takiej na uboczu, cichej i spokojnej.
7.Kto prowadzi budżet domowy?
Wspólnie czyli ja decyduję, a mąż myśli, że on...
8.Pedantka czy bałaganiara? Wypośrodkowane, bo bałaganu nie lubię, ale sprzątać też nie znoszę i dlatego u mnie w domu jest jak jest...O wiele bardziej cieszy mnie jednak porządek więc chyba do pedantki mi bliżej...
9.Jak wyglądałby mój wymarzony dom?
Raczej spory, ciepły, przytulny, nie za duże okna- raczej mroczny, dużo drewna i kamienia może cegły nietynkowanej. Dużo roślin doniczkowych, książek, tkanin i antyków raczej ciemnych, bo nie znoszę nowoczesnych mebli. Koniecznie kominek i spora kuchnia z przestronną spiżarnią, gdzie było by miejsce i na wędliny i na sery i na zapas mąki, bo piekę w domu chleb...
10.Tradycja wyniesiona z domu, którą praktykuję do dziś.
Robienie przetworów, urządzanie świąt np. Wigilia oraz ubieranie szopki - pamiątki po dziadku. Dużo zwierząt w domu, czytanie książek...
piątek, 19 września 2014
Gość, odpoczynek i wyprawa na grzyby...
Pogoda jest bardzo ładna. Od rana świeci słońce. Jest przyjemnie i ciepło. Pogoda jest w sam raz na wyjście do ogrodu i na pracę na świeżym powietrzu. Mam zamiar ją wykorzystać na robienie porządku na dworze, na pranie i mycie okien. Cóż i takie prozaiczne, nudne czynności trzeba wykonać. Muszę się z tym uwinąć do południa, bo o szesnastej mam gościa. Przyjechać ma poprzedni opiekun Józka, ponieważ jest w kraju i koniecznie swojego byłego pupila chce zobaczyć. Ciekawa jestem czy Józek swojego byłego,, pana'' pozna. To już w końcu ponad dwa lata jak jest u mnie. Przywiązał się do mnie i stał się pupilem. Cieszyliśmy się wspólnie dobrymi chwilami, przerwaliśmy też te trudne. Wiele tych dobrych było. Będzie jeszcze więcej, bo jest młodym kotem. Ma dopiero 5 lat i mam nadzieję, że jeszcze wiele lat przed nim.
Wieczorem będę odpoczywać i zajmować się tym co lubię. Może coś poczytam, może namaluję. Będę też ćwiczyć malowanie trawy i drzew. Trawa w moim wykonaniu jest jak do tej pory fatalna, bo nie mam cieniutkiego pędzelka i nie mam wprawy. Pędzelek - rigger zamówiłam, a ćwiczyć będę wyrwale aż wyjdzie taka jak chcę...
A na koniec zdjęcia z lasu. Zrobione niedawno. Wtedy, gdy wybraliśmy sie z Krzyśkiem na grzyby. Znalazłam jeden i wróciłam do domu. Nie lubię grzybów szukać w moim lesie, bo nie znam miejsc i się sporo muszę nachodzić by coś znaleźć. Ja lubię grzyby zbierać z ławością. Tak np. jest w Oszczywilku. Krzysiek idzie na godzinę do lasu i wraca z pełną siatką. W moim lesie w tym czasie znalazłabym 2 grzyby...
Wieczorem będę odpoczywać i zajmować się tym co lubię. Może coś poczytam, może namaluję. Będę też ćwiczyć malowanie trawy i drzew. Trawa w moim wykonaniu jest jak do tej pory fatalna, bo nie mam cieniutkiego pędzelka i nie mam wprawy. Pędzelek - rigger zamówiłam, a ćwiczyć będę wyrwale aż wyjdzie taka jak chcę...
A na koniec zdjęcia z lasu. Zrobione niedawno. Wtedy, gdy wybraliśmy sie z Krzyśkiem na grzyby. Znalazłam jeden i wróciłam do domu. Nie lubię grzybów szukać w moim lesie, bo nie znam miejsc i się sporo muszę nachodzić by coś znaleźć. Ja lubię grzyby zbierać z ławością. Tak np. jest w Oszczywilku. Krzysiek idzie na godzinę do lasu i wraca z pełną siatką. W moim lesie w tym czasie znalazłabym 2 grzyby...
czwartek, 18 września 2014
Wyjazdy, książki, akwarelki i awantura z Krzyśkiem...
Dzień dzisiejszy był dla mnie bardzo ciężki z powodu aż dwóch wyjazdów do centrum. Dobre w nim było chociaż to, że Józek nie musiał mieć zabiegu, bo rana się oczyściła sama i wystarczyły zastrzyki. Dostał też antybiotyk i witaminy, które to mam mu podawać przez 5 dni rano i wieczorem. To już nie problem, bo on pięknie tabletki połyka. Nie broni się przy tym ani nie drapie. Kochany jest po prostu pod tym względem. Ulżyło mi. Przyjechałam z przychodni taksówką i oczywiście padnięta. Po południu spałam jak zabita. Później czytałam te nowe książki, a jeszcze później pokłóciłam sie z Krzyśkiem znowu o telewizor. Tym razem było ostro, bo ja już tego telewizora znieść nie mogę. Cały dzień gra i cały wieczór. Spokoju nie ma, a mnie w głowie aż dudni. Zupełnie nie mogę sie wyciszyć ani skoncentrować, jestem podenerwowana i zmęczona. Krzysiek ma urlop i ogląda wszystko po kolei jak leci, od samego rana do północy. Zupełnie jakby cisza go gnębiła i jakby robił wszystko, żeby ją zagłuszyć. Dziś już nie wytrzymałam i zagroziłam, że jeśli nie zgasi to utnę wtyczkę. Taka byłam zdesperowana. Krzysiek się oczywiście wściekł, a później się obraził i nie odzywa sie do mnie, ale telewizor wyłączył. Zupełnie nie wiem co z tym problemem mam zrobić, bo Krzysiek jest uparty i ani na drugi telewizor w sypialni, ani na słuchawki nie chce się zgodzić. Mnie telewizor przeszkadza, bo kocham ciszę. Czasami zupełnie nie mam do niego cierpliwości.
Przy okazji pobytu w mieście byłam w księgarni i kupiłam dwie następne książki z malowania. Pozycje są ciekawe i wiele spraw dzięki nim mi się wyjaśniło. Teraz mam co czytać i mam z czego się uczyć...
Jutro, a właściwie już dzisiaj będzie dzień spokojniejszy. Nigdzie nie jadę i spędzę czas w domu. Odpocznę. Może pójdę do ogródka, bo trzeba trochę porządku zrobić... Pewnie też coś namaluję skoro wena krąży w pobliżu mnie i namawia do tworzenia...
Z ostatnich drzewek jestem już zadowolona- zyskały lekkość. Myślę, że taka forma wyrazu mi odpowiada.
Przy okazji pobytu w mieście byłam w księgarni i kupiłam dwie następne książki z malowania. Pozycje są ciekawe i wiele spraw dzięki nim mi się wyjaśniło. Teraz mam co czytać i mam z czego się uczyć...
Jutro, a właściwie już dzisiaj będzie dzień spokojniejszy. Nigdzie nie jadę i spędzę czas w domu. Odpocznę. Może pójdę do ogródka, bo trzeba trochę porządku zrobić... Pewnie też coś namaluję skoro wena krąży w pobliżu mnie i namawia do tworzenia...
Z ostatnich drzewek jestem już zadowolona- zyskały lekkość. Myślę, że taka forma wyrazu mi odpowiada.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)