Dziś upiekłam chleb. Wyszedł smaczny. Mam jeszcze trochę mąki. Czekam na przesylkę z żywnością. Na razie nam sytuacja w kraju nie dopiekła. Do miasta nie jeździmy. Siedzimy w domu i liczymy na bezpieczeństwo.
Chodzę do sklepu i szczerze mówiąc to mi odpowiada. Widzę co jest w sklepie i kupuję to co się przyda, a czego Krzysiek nie widzi. Chyba po tym kryzysie też raz w tygodniu będę chodzić do sklepu. Sklep jest chyba bezpieczny, bo sprzedawczyni przyjmuje w otwartych drzwiach...
Zakochałam się ponownie w Majeczce. Koteczka jako maleństwo była cudowna i z kolan mi nie schodziła. Gdy dorosła zupełnie się odsunęła, wręcz zdziczała, stała się nerwowa. Atakowała koty, a wzięta na ręce miauczała. Po kastracji wyciszyła się i znowu wrócila do mnie. Leży obok mnie, mruczy, wystawia brzuszek do głasknia, śpi na kolanach. Jest cudowna...
Dziś moze Krzysiek wyjdzie kopać do ogrodu. Jeszcze trochę zostało.
Już bardzo tęsknię za wyjściem do ogrodu. Mam ochotę pogrzebać w ziemi, posiedzieć na ławce. Czekam na sezon palenia ognisk, grilla. Mam sporo roślin do posadzenia, ale muszę z tym poczekać do początku kwietnia. Czekam na jeszcze jedna paczkę z kwiatami. miała wyjść ze sklepu po 13 III, a jeszcze nie mam informacji na temat wysyłki.
Czekam na kwiecień, bo chcę kupić kwitnące prymulki. Można kupić już, ale chcę konkretne kolory, a rośliny jeszcze nie wszystkie kwitną.
Moja dymka posadzona w domu zaczyna wypuszczać. Rzodkiewka już ma piękne kiełki. Wkrótce je zjem... Czekam aż wykiełkują rośliny doniczkowe...
A na koniec ostatni obraz. Już maluję kolejny...
Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność
środa, 18 marca 2020
poniedziałek, 16 marca 2020
poniedzialek
Dziś Krzysiek miał jechać do miasta. Trzeba bylo koniecznie opłacic rachunki i wykupić leki. Opłacilam wszystko przez internet i juz wychodzic z domu nie będziemy. Krzysiek ma wolne do końca marca. Trochę sie boję koronawirusa, ale staram się wrocić do normalności. Mam świadomość, że więcej osob zachorowało na grypę, ktorej sie nie boję. Ja i moi bliscy jesteśmy odporni. Grypa sie nas nie ima. Ja lapię tylko katar, a koronawirus nie na tym polega. Odporna bylam zawsze, bo nawet na choroby dziecięce nie chorowałam choć miałam z nimi styczność. Pocieszam się, ale licho wie...
Jutro chcę zrobić nalewkę czosnkowo-cytrynową. Mamy tez kurkumę. Krzysiek kopie stopniowo ogródek. Wkrotce posadzimy bób, a później ziemniaki. Chcę tez posadzić trochę czosnku.
Mam zamiar kupić prymulki w różnych kolorach. Kocham te kwiatki. Posadzę je w doniczkach, a później przesadzę do gruntu. Czekam na przesylkę z kwiatami do ogrodu.
Staram się działać artystycznie. Zwolniłam jednak z portretami, bo mi sie wzory kończą. Dziś mial mi Krzysiek trochę wydrukować. Maluję obraz akrylami. To juz kolejny. Kończą mi się podobrazia i chyba zacznę coś zamalowywać albo kilka kupię.
Jutro chcę zrobić nalewkę czosnkowo-cytrynową. Mamy tez kurkumę. Krzysiek kopie stopniowo ogródek. Wkrotce posadzimy bób, a później ziemniaki. Chcę tez posadzić trochę czosnku.
Mam zamiar kupić prymulki w różnych kolorach. Kocham te kwiatki. Posadzę je w doniczkach, a później przesadzę do gruntu. Czekam na przesylkę z kwiatami do ogrodu.
Staram się działać artystycznie. Zwolniłam jednak z portretami, bo mi sie wzory kończą. Dziś mial mi Krzysiek trochę wydrukować. Maluję obraz akrylami. To juz kolejny. Kończą mi się podobrazia i chyba zacznę coś zamalowywać albo kilka kupię.
czwartek, 12 marca 2020
czwartek
Tydzień był aktywny. Sporo mi sie udało zdziałać, ale nie jestem zmęczona, bo dużo spałam. Przedwiośnie mi w tym roku nie dokuczyło. Nie wiem co to spadek energii i osłabienie. Jakiś czas temu kupilam zestaw witamin i mikroelementow, nie bardzo wierząc w ich działanie. Pomogły chyba jednak, a moze to zbawienny wpływ jogi? Fakt pozostaje faktem, że mam energię i mi się chce. Niestety nie wszystko, bo na sprzątanie jak zwykle ochoty brak...:(
Nadal dzialam artystycznie. Kilka dni temu zaczęłam kolejny obraz akrylami. Dobrze idzie. Wkrotce może skończę. Powstają też akwarele i portrety. Mam ochotę na portret wykonany akwarelami i chyba niedlugo sie odważę. Tylko farbkę do malowania skóry znajdę. Mam gdzieś książkę o portretach i jest tam też wykonany w technice akwareli. Moze coś podejrzę.
Jutro ostatni dzień pracy zarobkowej. Teraz odkąd Krzysiek poszedł do pracy, ja w weekendy zwykle nie pracuję. Zarabiam mniej, ale za to mam czas na naukę. Kurs rysunkowy u Krissa Wieliczko już prawie kończę. W zasadzie część o portretach, bo na tym sie skupiłam. Była jeszcze architektura, ale ja za tym nie przepadam. Teraz czekam na kolejna lekcję. Chyba wkrotce będzie.
Mialam nie panikować w związku z koronawirusem, a niestety panice uległam i zapasy zrobilam. Kupiłam jedzenie dla zwierząt i trochę tez dla nas. Kupilam w internecie, bo nie chcę, żeby Krzysiek bywał w marketach. Musi tylko jeszcze iść do apteki albo wszystko w aptece internetowej kupię. Tak będzie chyba lepiej... Kupilam też czosnek i miód, choć to ponoć wiele nie daje... Krzysiek pracuje w maseczce. Strasznie się boję, zeby infekcji nie przywlókł, bo jest nieostrożny... Od soboty ma urlop, bo targ zamknięty.
Nadal dzialam artystycznie. Kilka dni temu zaczęłam kolejny obraz akrylami. Dobrze idzie. Wkrotce może skończę. Powstają też akwarele i portrety. Mam ochotę na portret wykonany akwarelami i chyba niedlugo sie odważę. Tylko farbkę do malowania skóry znajdę. Mam gdzieś książkę o portretach i jest tam też wykonany w technice akwareli. Moze coś podejrzę.
Jutro ostatni dzień pracy zarobkowej. Teraz odkąd Krzysiek poszedł do pracy, ja w weekendy zwykle nie pracuję. Zarabiam mniej, ale za to mam czas na naukę. Kurs rysunkowy u Krissa Wieliczko już prawie kończę. W zasadzie część o portretach, bo na tym sie skupiłam. Była jeszcze architektura, ale ja za tym nie przepadam. Teraz czekam na kolejna lekcję. Chyba wkrotce będzie.
Mialam nie panikować w związku z koronawirusem, a niestety panice uległam i zapasy zrobilam. Kupiłam jedzenie dla zwierząt i trochę tez dla nas. Kupilam w internecie, bo nie chcę, żeby Krzysiek bywał w marketach. Musi tylko jeszcze iść do apteki albo wszystko w aptece internetowej kupię. Tak będzie chyba lepiej... Kupilam też czosnek i miód, choć to ponoć wiele nie daje... Krzysiek pracuje w maseczce. Strasznie się boję, zeby infekcji nie przywlókł, bo jest nieostrożny... Od soboty ma urlop, bo targ zamknięty.
poniedziałek, 9 marca 2020
poniedzialk i plany
Przez weekend odpoczęłam psychicznie, bo spałam dlugo i to jak zabita. Nie musiałam czuwać na listonosza czy kuriera. Furtka była zamknięta. Potrzebuję tego od czasu do czasu.
Wczoraj kupiłam trochę rzeczy w sklepie dla plastykow w tym karton na portrety. Do tej pory rysowalam je na papierze do szkicowania, a tak nie powinno być. Kupiłam tez trochę akryli i blok do akwareli. Znowu kurier przyjedzie.
Wykupiłam już prawie caly kurs rysunkowy u Krissa Wieliczko. Teraz czekam na następne lekcje. Maja być portrety w kolorze, ale nie wiem czy tylko kredki, czy tez pastele. Chyba maja też być zwierzęta. Jestem oczywiście chętna. Szczegolnie koty mnie interesują.
Wrocilam do akwareli... Dwa lata zwlekałam...
S ma przyjechać na poczatku kwietnia. Zostanie do świąt. Przyzwyczaiłam się do niego i chyba od niego uzależnilam psychicznie. Czeka na niego bardzo dużo pracy. Ma wymienić baterię od zlewu, ma obciąć dwa drzewa, ma naprawić dwoje drzwi/chyba/, ma powiesić 1 albo 3 polki, ma pomalować biblioteczkę i szafę lakierem, ma zalożyć uszczelkę na rurę od szamba, wyciąć maliny i wkręcić kilka kołków pod obrazy. Będzie też kopanie ogrodu pod ziemniaki, ale to moze da radę zrobić Krzysiek. Wysadzę w tym roku tez bob, a ogrodu mialo nie być... Akurat... Kusi mnie kapusta, ale boję się bielinka... Ma być to czego nie trzeba podlewać. W tym roku ogród będzie pozbawiony cienia, bo wycięta jest grusza i chyba będzie wycięty orzech.
Zaczynam myśleć o świętach. Zbieram już łupiny z cebuli do malowania jajek. W tym roku jajka będą leżały na misce z owieskiem. Wysieje go wkrótce, bo juz kupilam. Farbki do jajek mam. Ma też być wędzony w domu schab. Poza tym będzie skromnie, bo nie mam prawa przytyć. Po 15 III zacznę sprzątać, a Krzysiek umyje okna... Chcę też zrobić porzadek przed domem od strony ulicy. Nie wszędzie jednak, bo ogródek będzie robiony po świętach.
Jajka u mnie nie będą jakoś specjalnie zdobione. U mnie w domu nie byly nigdy. Zawsze są tylko pokolorowane. Takie pamiętam z dzieciństwa i takie są i u mnie.
Wczoraj kupiłam trochę rzeczy w sklepie dla plastykow w tym karton na portrety. Do tej pory rysowalam je na papierze do szkicowania, a tak nie powinno być. Kupiłam tez trochę akryli i blok do akwareli. Znowu kurier przyjedzie.
Wykupiłam już prawie caly kurs rysunkowy u Krissa Wieliczko. Teraz czekam na następne lekcje. Maja być portrety w kolorze, ale nie wiem czy tylko kredki, czy tez pastele. Chyba maja też być zwierzęta. Jestem oczywiście chętna. Szczegolnie koty mnie interesują.
Wrocilam do akwareli... Dwa lata zwlekałam...
S ma przyjechać na poczatku kwietnia. Zostanie do świąt. Przyzwyczaiłam się do niego i chyba od niego uzależnilam psychicznie. Czeka na niego bardzo dużo pracy. Ma wymienić baterię od zlewu, ma obciąć dwa drzewa, ma naprawić dwoje drzwi/chyba/, ma powiesić 1 albo 3 polki, ma pomalować biblioteczkę i szafę lakierem, ma zalożyć uszczelkę na rurę od szamba, wyciąć maliny i wkręcić kilka kołków pod obrazy. Będzie też kopanie ogrodu pod ziemniaki, ale to moze da radę zrobić Krzysiek. Wysadzę w tym roku tez bob, a ogrodu mialo nie być... Akurat... Kusi mnie kapusta, ale boję się bielinka... Ma być to czego nie trzeba podlewać. W tym roku ogród będzie pozbawiony cienia, bo wycięta jest grusza i chyba będzie wycięty orzech.
Zaczynam myśleć o świętach. Zbieram już łupiny z cebuli do malowania jajek. W tym roku jajka będą leżały na misce z owieskiem. Wysieje go wkrótce, bo juz kupilam. Farbki do jajek mam. Ma też być wędzony w domu schab. Poza tym będzie skromnie, bo nie mam prawa przytyć. Po 15 III zacznę sprzątać, a Krzysiek umyje okna... Chcę też zrobić porzadek przed domem od strony ulicy. Nie wszędzie jednak, bo ogródek będzie robiony po świętach.
Jajka u mnie nie będą jakoś specjalnie zdobione. U mnie w domu nie byly nigdy. Zawsze są tylko pokolorowane. Takie pamiętam z dzieciństwa i takie są i u mnie.
sobota, 7 marca 2020
pożegnania i plany nie tylko ogrodowe...
Postanowiłam zrezygnować z robienia bizuterii. Chcę wszystkie narzędzia i materiały, a takze książki sprzedać. Robilam sobie kolczyki, ale odkąd mam przerwane uszy juz tego robić nie chcę. Za bardzo mi przykro gdy na kolczyki patrzę. Zrobię jeszcze drewniane na bazarki i to koniec.
Rezygnuję tez z dalszej nauki grafiki. Interesuje mnie tylko logo, banery i ulotki. Niby to robię, ale nie znam trendow i nie chcę raczej poznać. Będę jednak robić obrazy cyfrowe, bo to bardzo lubię. Czy kupię tablet graficzny z wyświtlaczem jeszcze nie wiem. Pewnie tak, ale jeszcze nie w tym momencie. Na razie działam Kritą.
W tym momencie dużo czasu poświęcam na zajęcia artystyczne- malowanie i rysowanie. Ostatnio ogladam akwarele i też już maluję koty i pejzaże. Te zajęcia artystyczne tak intensywne jeszcze potrwają, bo sprzyja mi neptun aspektując moja wenus.
Zapisałam się do kolejnej antologii. Tym razem to wiersze o kotach. Miało antologii w tym roku nie być, a jest pięć do tej pory...:) Zmienna jestem...
W czwartek zaplanowałam porządki na rabacie od strony ulicy. Słońce świecilo, ale niestety było zimno i szybko uciekłam do domu. Pracy jest na okolo godzinę. Wyjdę gdy będzie cieplej. Sporo roślin juz wychodzi z ziemi w tym liliowce. Bordowy bez, ktory posadzilam pod oknem od kuchni juz ma ladne pączki. Niestety kremowy nie. Boję się, że sie zniszczył. Zima była tak lekka, że liście kosaćców przetrwały. To i owo kwitnie. Kupiłam kolejne kwiaty do ogrodu - jeżowki, funkie, malwę, floksy, liliowce, orliki, krwawnik, tawłukę. To na razie koniec. Gdy powstanie ogród przed domem, coś jeszcze kupię. Jesienia kupię rośliny cebulowe- tulipany botaniczne, żonkile, narcyzy, krokusy, szafirki, moze hiacynty.
Posiałam trochę roślin w tym rośliny doniczkowe - mirt, asparagus, klonik. Wysiałam też słonecznik, ktory ma rosnąć w donicach i koper. Teraz rośliny będą kielkować na oknie u kotów. Koty juz tam nie przesiadują. Były tam zamykane na noc gdy było ich mniej... To okno jest od południa. Powinny siewki iść ładnie.
środa, 4 marca 2020
środa i kaczki
Czuję wiosnę i znowu mnie zaczęły wabić wiejskie klimaty. Myślę o kaczkach, a konkretnie o biegusach. Chciałabym parkę albo dwie samiczki i samca, ale do towarzystwa. Nie byloby uboju, a ewentualne jajka zjadłyby zwierzęta. Lubią jajecznicę i jajka gotowane. Byłaby oszczędność na karmie. Muszę to uzgodnić z mamą, bo by były ewentualnie w jej ogródku. Problem jest z kacznikiem, bo składzik znajdujący sie obok jest do rozbiórki. Są komórki, ale dalej. Trzeba by je przeganiać. Muszę poczytać o kaczkach i ich wymaganiach odnośnie ciepla w zimie. :) Z S już rozmawiałam i moze coś pomyśli... Muszę to dobrze przemyśleć, bo kaczki to zywe stworzenia i muszą mieć wszystko co im potrzebne. Gdybym sie na nie zdecydowała, to by byly ze mna wiele lat...
Już buszuję po sklepach w sprawie kwiatow. W tym roku kupię floksy, kosaćce, dalie, funkie, liliowce, marcinki. Po kilka odmian. Była promocja i oczywiście kupiłam, ale nie wszystko jeszcze. Następna partia po 10 III. Kupiłam też trochę nasion w tym rozmaryn, slonecznik ozdobny do doniczki, koper do doniczki i mirt. Po raz pierwszy kupiłam czosnek ozdobny. Ponoć jest ładny i przegania z rabatek szkodniki.
Wkrótce pomyślę o krzewach. Nie wiem czy bzy przetrwały. Myślę o bordowym berberysie.
Kupiłam kiełkownicę i nasiona. Będę hodować kiełki. Moze mi posmakują.
Sprzedaję moją maszynkę do scrapek, bo wycofuję się z robienia kartek na sprzedaż. Nie opłaca mi sie to. Teraz będę robić tylko dla siebie i na bazarki dla kotów. Tyle skrapek co będę potrzebować to sobie kupię. Maszynki i tak często nie uzywalam. Mialam ją ponad rok, a uzywałam kilka razy. Za odzyskane pieniądze kupię farby olejne. Chcę wejść głębiej w malarswo sztalugowe. Kupiłam trochę rzeczy potrzebnych do rysunku. W to tez chcę wejść głębiej, ale portretów na zamowienie nie zamierzam robić i chyba zdania nie zmienię.
Wczoraj zaczęłam nowy obraz. Tym razem zabralam sie za kwiaty. To moje pierwsze róże. Muszę kupić podobrazia i troche akryli, bo nie ma czym malować jesieni...:) Mam jeszcze jedno podobrazie do zamalowania. Moze tym razem poczynię zimę...
Nadal ćwiczę portrety. Nie są genialne, ale z postępow jestem zadowolona.
Już buszuję po sklepach w sprawie kwiatow. W tym roku kupię floksy, kosaćce, dalie, funkie, liliowce, marcinki. Po kilka odmian. Była promocja i oczywiście kupiłam, ale nie wszystko jeszcze. Następna partia po 10 III. Kupiłam też trochę nasion w tym rozmaryn, slonecznik ozdobny do doniczki, koper do doniczki i mirt. Po raz pierwszy kupiłam czosnek ozdobny. Ponoć jest ładny i przegania z rabatek szkodniki.
Wkrótce pomyślę o krzewach. Nie wiem czy bzy przetrwały. Myślę o bordowym berberysie.
Kupiłam kiełkownicę i nasiona. Będę hodować kiełki. Moze mi posmakują.
Sprzedaję moją maszynkę do scrapek, bo wycofuję się z robienia kartek na sprzedaż. Nie opłaca mi sie to. Teraz będę robić tylko dla siebie i na bazarki dla kotów. Tyle skrapek co będę potrzebować to sobie kupię. Maszynki i tak często nie uzywalam. Mialam ją ponad rok, a uzywałam kilka razy. Za odzyskane pieniądze kupię farby olejne. Chcę wejść głębiej w malarswo sztalugowe. Kupiłam trochę rzeczy potrzebnych do rysunku. W to tez chcę wejść głębiej, ale portretów na zamowienie nie zamierzam robić i chyba zdania nie zmienię.
Wczoraj zaczęłam nowy obraz. Tym razem zabralam sie za kwiaty. To moje pierwsze róże. Muszę kupić podobrazia i troche akryli, bo nie ma czym malować jesieni...:) Mam jeszcze jedno podobrazie do zamalowania. Moze tym razem poczynię zimę...
Nadal ćwiczę portrety. Nie są genialne, ale z postępow jestem zadowolona.
poniedziałek, 2 marca 2020
poniedziałek, obraz i o ogrodzie
Jeszcze zima, a ja już patroluję czy coś na grządkach nie wyrasta. Na razie pojawiły sie świeże listki oregano. Tak nie mylę się, to tegoroczne. Muszę zdobyć jeszcze mietę, rozmaryn, lubczyk i chrzan. Oprocz tego pomyślę w tym roku o bazylii. W zeszłym roku kupilam, ale ja zjadly ślimaki. W tym roku posadzę na grzadce, a ślimaki struję. Niestety muszę choć chemii w ogrodzie nie lubię.
Strasznie juz czekam na wiosnę. Brak mi nawet grzebania w ziemi i pal licho paznokcie. Swoją drogą jakim cudem kobiety pracują w ogrodzie i nie niszczą paznokci. W tym roku chyba do ogrodu wyjdę wcześniej. Trzeba uporządkować grzadki przed domem.
W tym roku mam zaplanowane zrobienie ogródka przed domem. Ogrodek jest na podwyzszeniu i chcę miejsce po trawniku wylożyć płytami chodnikowymi. Znajomy mi to zrobi. Juz z nim rozmawiałam. W tym miejscu jest zniszczony olbrzymi krzak bukszpanu. Trzeba go wyciąć. Zostanie jalowiec, tuja, winobluszcz, kalina i dzika róża o małych pełnych kwiatkach. Trzeba ja podpiąć. Posadzę sporo kwiatów. Moze irysy, marcinki, krokusy, szafirki, narcyzy, tulipany botaniczne, żurawki, funkie. Ogród będzie w stylu sprzęganym. Nic wykwintnego. Ależ się cieszę.
Onka to kotka Krzyśka. On ja uratowal i przyniósł do domu. Jego sobie wybrała. Koło niego się trzyma, leży. Do niego sie łasi. Mnie lekceważy, a raczej mnie nie dostrzega. Cóż tak bywa... Ostatnio bardzo przytyła.
Wczoraj posadzilam dymkę do donicy i teraz czekam na piórka. Na razie jem tylko świeze oregano. Wczoraj byl nim posypany makaron z sempoliny z sosem pomidorowym. To już letni obiad...
Wrócily juz bociany. Wiosna...
Ostatni obraz...
Strasznie juz czekam na wiosnę. Brak mi nawet grzebania w ziemi i pal licho paznokcie. Swoją drogą jakim cudem kobiety pracują w ogrodzie i nie niszczą paznokci. W tym roku chyba do ogrodu wyjdę wcześniej. Trzeba uporządkować grzadki przed domem.
W tym roku mam zaplanowane zrobienie ogródka przed domem. Ogrodek jest na podwyzszeniu i chcę miejsce po trawniku wylożyć płytami chodnikowymi. Znajomy mi to zrobi. Juz z nim rozmawiałam. W tym miejscu jest zniszczony olbrzymi krzak bukszpanu. Trzeba go wyciąć. Zostanie jalowiec, tuja, winobluszcz, kalina i dzika róża o małych pełnych kwiatkach. Trzeba ja podpiąć. Posadzę sporo kwiatów. Moze irysy, marcinki, krokusy, szafirki, narcyzy, tulipany botaniczne, żurawki, funkie. Ogród będzie w stylu sprzęganym. Nic wykwintnego. Ależ się cieszę.
Onka to kotka Krzyśka. On ja uratowal i przyniósł do domu. Jego sobie wybrała. Koło niego się trzyma, leży. Do niego sie łasi. Mnie lekceważy, a raczej mnie nie dostrzega. Cóż tak bywa... Ostatnio bardzo przytyła.
Wczoraj posadzilam dymkę do donicy i teraz czekam na piórka. Na razie jem tylko świeze oregano. Wczoraj byl nim posypany makaron z sempoliny z sosem pomidorowym. To już letni obiad...
Wrócily juz bociany. Wiosna...
Ostatni obraz...
Subskrybuj:
Posty (Atom)














