Codzienność

Codzienność

niedziela, 26 kwietnia 2015

Ogrodowe plany, problem z nogą, to co kwitnie i domowe czary...

Pogoda jest ładna i sporo się u mnie w ogrodzie dzieje. Ostatnio Krzysiek działał ze szpadlem i widłami angielskimi. Powiększył mi warzywnik o dalsze metry, które mam zamiar zasadzić dynią i kapustą. Pomiędzy wsadzę sałatę. W sobotę byłam  w zakładzie ogrodniczym na sąsiedniej ulicy i trochę kwiatów kupiłam. Udało mi się podjechać z koleżanką samochodem więc się nie umęczyłam noszeniem. W maju pójdę jeszcze raz po pomidory i papryki. Swoją drogą muszę w przyszłym roku spróbować sama wysiać sobie pomidory, bo zawsze tak u mnie w domu kobiety robiły i pomidory rosły dorodne. Na podwórku są jeszcze dwa miejsca, które można by skopać i na coś wykorzystać. Problem jednak w tym, że mama nie może się zdecydować czy chce coś na nich zasadzić czy nie, a ja nie chcę naciskać. Jedno miejsce by było dobre na pory, bo jest oświetlone tylko przez część dnia, a drugie na kabaczki. Kiedyś chcę w tych miejscach posadzić różaneczniki i hortensje. To wprawdzie arystokracja i nie bardzo pasuje do wiejskiego podwórka, ale mi się te krzewy podobają i przejmować się nie będę.
Od kilku dni mam problem z nogą. Coś mnie ugryzło, łydka spuchła, zrobiła się czerwona i pojawił się bąbel. Okropnie swędzi. Ciężko zakładać gumowce. Krzysiek zaproponował mi użycie igły albo żyletki, żeby porządek z tym zrobić, ale się nie zgodziłam. Wysłał mnie więc na pogotowie. Oczywiście nigdzie się nie wybieram. O ile gorzej nie będzie. Samo przejdzie...Swoją drogą ciekawe co to za licho było, bo jeszcze takich problemów nigdy nie miałam...
A na koniec zdjęcia tego co kwitnie i domowe czary na dostatek.













Aby przywołać do domu dostatek trzeba uszyć własnoręcznie niewielki woreczek z naturalnej tkaniny najlepiej czerwony, zielony lub ostatecznie biały. Następnie codziennie wieczorem gdy księżyc rośnie trzeba przygotowywać ołtarz układając na nim kamień dla żywiołu ziemi, piórko dla żywiołu powietrza, miseczkę z wodą dla żywiołu wody i zapaloną świecę dla żywiołu ognia. Gdy to jest już gotowe trzeba pozdrowić wszystkie żywioły np. słowami ,,Ja/wstawić imię/ proszę żywioł ziemi o wsparcie, opiekę i dostatek materialny i tak kolejno. Po czym należy do woreczka włożyć monetę. Tak trzeba postępować przez 7 kolejnych wieczorów. Gdy monety są już w woreczku trzeba w dniu pełni woreczek zakopać przed progiem domu lub umieścić pod wycieraczką. Pieniądze powinny przybyć do domu. Warto jednak mieć świadomość, żeby nie oczekiwać zbyt wiele, bo na wygórowane wymagana nawet domowe czary nie pomogą...

10 komentarzy:

  1. Śmieję się, że jesteśmy podobne. Też uważam, ze choroby mijają same. Rytuał jest ciekawy. sprawdziło Ci się kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Krzysiek po nim dostał pracę...

      Usuń
  2. A na ta nogę nie ma jakies sposoby by tak czarami- rach ciach i już? hehe.Mnie także coś ugryzło w łydkę przed kolanem, ale pewnie to juz komary gryzą..Miłego-;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można czarami wspomagać wzdrawianie np. okadzaniem odpowiednim ziołami ale nie będę ,,góry" kłopotać pogryziozną łydką...Robię tylko Reiki i jest lepiej...

      Usuń
  3. Wg objawów /miałam takie same/ to pająk. Są takie i paskudnie gryzą. U mnie bąbel był jak jajo kurze,nie obeszło się bez lekarza - dostałam zastrzyk na pogotowiu i cos tam jeszcze, ale nie pamiętam bo to dawno było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi sie tak wydaje z tym, że bąbel jest wielkości małego paznokcia...

      Usuń
  4. Kwiatuszki piękne.Widzę że praca w ogródku sprawia Tobie wielką przyjemność.Pozdrawiam i słoneczka życzę.U mnie pada i ochłodziło się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Lubię popracować. Przydałby sie deszcz, bo strasznie sucho...

      Usuń
  5. Agatko , pewnie już po ptokach, ale ja na takie sprawy jak Twój bąbel używam glinki zielonej (ja mam taką o nazwie Chuma).
    A czytając o czarach na dostatek - też by mi się przydało, ale chciałam coś tak bardziej żartobliwie dodać :) ponoć jest pięć żywiołów- woda, ogień, powietrze, ziemia... i wściekła kobieta :)
    Pozdrawiam cię majowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z nogą juz ok. Robiłam reiki i smarowałam olejem kokosowym. Tak ta wściekła kobieta to istotnie żywioł. Hi hi... :)

      Usuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam