Codzienność

Codzienność

sobota, 11 lipca 2015

Lenistwo, rękodzieło i kocie uszy...

Ostatnio i mnie i Krzyśka ogarnęło lenistwo i nic w domu nie robimy. On po pracy zamiast np. skosić podwórko, bo trawa już po pas woli spać albo czytać. Ja znowu nie sprzątam tylko siedzę w pracowni i produkuję wciąż nowe wytworki, których sprzedać nie porafię. Na zbyt długie siedzenie w pracowni Krzysiek się złości, a ja na jego krzyżówki albo czytanie. Zmian w tym względzie nie przewiduję, bo całe życie unikałam sprzątania i zabierałam się za nie gdy już bardzo musiałam czyli najwyżej raz w tygodniu. To się sprawdzało przy małej ilości zwierząt, ale teraz przy całym stadzie wszędzie jest pełno sierści. Mnie to w zasadzie nie przeszkadza. Muszę mieć natomiast porządek w rzeczach. O tu jestem pedantka wręcz. Wszystko musi leżeć na swoim miejscu tak bym natychmiast wszystko mogła znaleźć. Krzysiek natomiast lubi mieć czystą podłogę, a ona niestety czysta nie jest i dlatego się złości. Nie może mnie zrozumieć, czemu w papuciach wybiegam do ogrodu czy do mamy i piasek znoszę, a do sprzątania tego się nie garnę. Zmienić się pod tym względem już nie zmienię, więc jego złości będę musiała znosić...
Wczoraj też nie zrobiłam tego co zaplanowałam. Miałam iść plewić, a cały dzień spędziłam w pracowni. Zrobiłam kilka par kolczyków i skończyłam dwie skrzyneczki. Dziś będę działać dalej. Zaczęłam następne kolczyki. Kuszą mnie też kartki. Ostatnio przyszedł mi dziurkacz narożny. Wykorzystałam go już, ale jeszcze więcej kartek chcę nim ozdobić.









Dziś po południu mam iść do koleżanki. Nie za bardzo mi się chce, ale tym razem by wypadało, bo koleżanka potrzebuje dodatkowych wyjaśnień względem horoskopu, który jej zrobiłam.
Na jutro nie mam planów. Chcę ten dzień spędzić przyjemnie i tak pewne będzie, bo nic stresujacego nie przewiduję. Pewnie tylko zrobie kotom porządek z uszami, bo znowu niektórym śwerzbowiec uszny wrócił. Już nie mam siły. Czego ja nie stosowałam i ludzkie leki i kocie, a to draństwo ciągle wraca. Tym razem ma Rozi, Filuś i Józek. Mam nowe lekarstwo, którym smaruje się uszy trzy razy tydzien po tygodniu. Ciekawe na jak długo pomoże tym razem. Ostatnio spokój był trzy miesiące,

6 komentarzy:

  1. Wolnoć Tomku w swoim domku. Też nie zmieniam obuwia. ale podłogi myję bo lubię mieć czysto ale z podłogi się nie je..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubie czysto tylko sprzątać nie lubię...

      Usuń
  2. cześć Agatko... widzę, że tryskasz energią w pracy twórczej to może i dlatego brak jej Ci w sprzątaniu... hihi
    u mnie bardziej odwrotnie...
    a najlepiej, żeby było pół na pół
    buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre by było to pół na pół...

      Usuń
  3. oj jak ma się stadko, to już ze zdrowiem więcej kłopotów i zarażają się od siebie, coś o tym wiem :)
    Ze sprzątaniem mamy podobnie, tylko na szczęście mój mąż też wychodzi do ogrodu w butach, a potem chodzi w nich po domu :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiek też chodzi w butach , ale to według niego w porządku tylko mnie nie wolno...

      Usuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam