Codzienność

Codzienność

sobota, 18 lipca 2015

Numerologiczne wpływy, astrologia, przetwory, lato, wytworki i codzienność....

Połowa lipca minęła. Czas biegnie szybko. Z jednej strony to dobrze, bo zbliżają się moje urodziny, a po nich będzie już na mnie wpływać wibracja numerologicznej 5. Wszystko powinno ruszyć, Rok 4 był dla mnie i dla Krzyśka nienajgorszy, bo spokojny, ale też i trochę trudny ze wzgledu na pewną stagnację. Niby nauczyłam się nowych rzeczy. Niby pracowałam, ale efekty były raczej mizerne. Zwłaszcza finansowo. Zarabiałam ledwo, ledwo. Krzysiek też miał i ma nadal tylko 3/4 etatu. Astrologicznie również nie mam lekko, bo działa na mnie opozycja neptuna, która przynosi jakieś złudzenia i niepokoje. Męczy mnie też saturn. Ten znowu to ograniczenia i opóźnienia między innymi. Te planety to też choroby typu nerwic, psychoz, chorób chronicznych i kostnych. Zdarzać się mogą też nałogi. Oj jak ja takich wpływów nie lubię. Muszę je jakoś przetrwać.
Jak na razie lato mi jeszcze upałem nie dokuczyło, a do Anki coraz bliżej. Powinno to wróżyć chłodniejsze już noce i bardziej rześkie poranki. Oby. Powinnam powoli pomyśleć o przetworach. Będzie w tym roku fasolka, leczo z kabaczka, surówka z kapusty i z cukini. No i sporo ogórków. Może też zrobię sos chiński i meksykański. Dżemów nie robię, bo sporo ich zostało. Kompoty też jeszcze są. Kończą się nalewki. W tym roku zrobiłam z sosny, bzu, truskawek i czereśni. Będzie jeszcze ze śliwek, gruszek i jabłek. Myślę o winie i cydrze, ale tak z roku na rok mi schodzi i nie robię. Nie mam małego balonu i to mnie hamuje.
Robótkowo działam dalej. Wczoraj robiłam skrzynkę na materiały do wyrobu kartek. Jeszcze jej nie skończyłam. Ostatnio zrobiłam dwa lampiony z literatek i karafkę. Zdjęć jeszcze nie porobiłam. Nie polakierowałam też tak jak trzeba, bo lakier mi się kończy. Wczoraj kupiłam i na niego czekam. Czekam też na dwie książki z rękodzieła, worek kamieni i trochę drewnianych przedmiotów do zdobienia. Jakoś to powoli się wszystko toczy.
Dziś zrobię może kartki, polakieruję to i owo i poczytam, bo powieść, którą jakiś czas temu kupiłam jest nawet fajna. Chyba kupię dalsze części. Krzysiek idzie biedak do pracy i ciężka dniówka go czeka. Ja mam raczej fajne życie i narzekać nie mam powodu...

Ta skrzynka jest w naturze jasnoróżowa, a motyle są fioletowe. To moje ulubione ostatnio kolory oprócz kolorów jesieni. Cóż kiedy na zdjeciach kiepsko wychodzą...

12 komentarzy:

  1. Jestem wodnikiem również w ascendencie, a księżyca mam w raku. Jestem numerologiczną 9 a kiedy nadchodzi czas 5 ,to mam mój ciężki czas murowany..

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, pisałam na maila w sprawie horoskopu, ale nie odpowiadasz? Sprawdź proszę skrzynkę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mail nie doszedł kiedy wysłałaś?

      Usuń
  3. Juz kilka dni temu, podaj proszę jeszcze raz adres..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wpada Ci do spamu?

      Usuń
    2. Nie. Słuchaj napisz mi tutaj ja i tak moderuję to tylko ja ta wiadomość zobaczę....

      Usuń
  4. W przyszłym tygodniu imieniny Krzysztofa, potem Twoje urodziny - będzie wesoło. U mnie też urodziny i imieniny w jednym dniu.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Skrzyneczka piękna. U mnie też zostały dżemy z tamtego roku i dobrze , bo w tym roku jest mniej owoców. Nalewki zawsze jakoś znikają szybko ? Fajnie , że masz fajne życie i to doceniasz. Miłej niedzieli !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mniej przetworów w tym roku zrobię...

      Usuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam