W piecokuchni było jedno palenie i nowy piec działa jak trzeba. Jest jednak problem, nie grzeje jeden kaloryfer. Mianowicie w kuchni. Grzeje tylko kawałek, kilka żeberek. Reszta zimna. W kuchni zimno jak diabli. Boje się o kwiatki. Chyba trzeba będzie coś z tym zrobić ale dopiero po świętach. No i znowu wydatki i kłopot. :( Przy okazji kolejny raz przekonałam się, że jestem zimnolubna. W sypialni był 20 stopni, a ja się odkrywałam i dusiłam. Spałam nago. Wolę gdy jest 14 stopni.
Ostatnio Krzysiek zdecydował, że w święta pojedzie odwiedzić z bratem jego dzieci. Najwyższy czas, bo bratanica ma nowe mieszkanie, a bratanek chrześniak ma córeczkę. Mała skończyła roczek, a Krzysiek jej jeszcze nie widział. Trzeba było kupić dodatkowe prezenty. Dorośli dostaną ręcznie robione mydełka i kartki rękodzieło. Mała dostanie dużego tygrysa i książeczkę z wierszykami.
Od kilku dni moje wydatki na jedzenie zostały drastycznie zmniejszone. Teraz jem za 10 zł dziennie. To mało ale da się. Jem smacznie i zdrowo. Najadam się do syta. Muszę tylko więcej czasu poświęcać na przygotowywanie jadłospisów i posiłków. Ostatnie moje odkrycia to np. curry z ciecierzycy, curry z soczewicy, zupa z dyni i pieczarek, placuszki z kukurydzy, ryba w sosie musztardowym...
Mój własny świat... życie codzienne, twórczość, ciepłe, swojskie klimaty, nieco romantyzmu, szczypta magii i całkiem sporo pozytywnych emocji...
Codzienność
piątek, 15 grudnia 2017
środa, 13 grudnia 2017
środa
Od przedwczoraj niedosypiam i tak będzie chyba do końca tygodnia. Zrobiłam masę zakupów i trzeba czekać na kurierów. Muszę wstawać 8:00, a pracuje przecież do drugiej, trzeciej w nocy. Dosypiam normalnie w dzień w takiej sytuacji ale teraz święta i trzeba sprzątać:( Coś za coś. Chyba jednak tygodnia w takich warunkach nie wytrzymam i będę się musiała z tym pogodzić, ze w grudniu zarobię mniej. :)
Powinnam pójść do fryzjera. Trzeba by coś zrobić z włosami, bo jest źle. Przed świętami jednak nie zdążę i pójdę chyba dopiero wiosną. Całą zimę i tak nie planuje nosa z domu wystawiać. No i sama się akceptuję, próżna nie jestem. Wyglądam jak wyglądam. Znalazłam fajną fryzurkę ale nie wiem czy jest dla mnie odpowiednia, bo ja potrzebuje takiej, której nie trzeba modelować. Mam włosy umyć i mają wyschnąć bez mojego udziału. Wałków i lokówki nawet w domu nie mam i czuje do nich swoisty wstret. Włosy mam zdrowe i same się układają. Nic z nimi nigdy nie robiłam. Teraz tylko baleyage mi fryzjerka robi dwa razy w roku.
Co do telewizora to już jest. Starego typu 14 cali ale gra. To, że mały to bez znaczenia. Stary miał 20 cali i było dość. Większy mi na regał nie wejdzie, bo trzeba by półkę zdemontować. Stoją na niej książki, a ja nie mam ich gdzie przenieść na razie...
niedziela, 10 grudnia 2017
niedziela
Przygotowania do świąt u mnie w toku. W piątek posprzątałam w sypialni. Wczoraj w pokoju dziennym. Trochę czasu mi to zajęło, bo była masa książek koło kanapy na ławie i obok. Były tez do przejrzenia czasopisma stos na 40 cm. Dziś jak dobrze pójdzie posprzątam z pomocą Krzyśka w kuchni, a Krzysiek odkurzy pajęczyny w całym mieszkaniu. Zostało jeszcze pranie zasłon i firan z kilku pomieszczeń i mycie 2 okien. Sprzątanie w pracowni też. Później już tylko będzie mycie w łazience, zmiana pościeli i podłogi. Pastować ich nie będę, a przydałoby się... Dziś może też napalimy w piecokuchni. Jest nowa i trzeba ją wypróbować zanim Wigilia przyjdzie, bo mam zamiar na niej gotować wieczerzę.
U mnie Wigilia w tym roku w trójkę. Będzie Sebastian ale nie będzie mojej mamy, bo przyjść nie chce. Dziwie się jej, bo Sebastiana lubi. Ja jestem tradycjonalistką i Krzysiek tez. Święta musza być udane. Musi być sporo jedzenia. Musi być posprzątane lepiej niż na co dzień, muszą być prezenty, choinka, stroiki, szopka. Mimo tego, że takie święta akceptuję zawsze po wieczerzy jestem padnięta i cieszę się, ze już po wszystkim i jakoś przeżyłam... Tak było zawsze i nie wiek jest przyczyną. Po prostu nie lubię wysiłku i mobilizacji, bo to stres... Nie zmienię jednak zwyczajów, bo kobiety z mojego rodu by się w grobach poprzewracały. Robię tak jak robiła moja babcia i jej siostry i moja prababcia.
Na koniec o problemach. Po pierwsze Krzysiek pracuje tylko do końca grudnia. Zakład nie wygrał przetargu. Później niby ma praca być na innych obiektach ale nie wiadomo czy Krzysiek sobie poradzi i czy dojedzie bez samochodu. Jest zatrudniony w zakładzie pracy chronionej. Aż nie chce myśleć co będzie gdyby nie pracował. Nędza u mnie, a meble trzeba wymienić i jeszcze telewizor się zepsuł. :(
Na koniec o problemach. Po pierwsze Krzysiek pracuje tylko do końca grudnia. Zakład nie wygrał przetargu. Później niby ma praca być na innych obiektach ale nie wiadomo czy Krzysiek sobie poradzi i czy dojedzie bez samochodu. Jest zatrudniony w zakładzie pracy chronionej. Aż nie chce myśleć co będzie gdyby nie pracował. Nędza u mnie, a meble trzeba wymienić i jeszcze telewizor się zepsuł. :(
piątek, 8 grudnia 2017
Piątek
Długo się śniegiem nie nacieszyłam. Nawet po nim śladu już nie ma. Ciekawe czy spadnie na święta. Marzą mi się takie z lekkim mrozem i śniegiem- bajkowe, jak z pocztówki. Na razie zabrałam się za porządki. Idzie mi powoli ale idzie. Dziś pranie zasłon i firan. Mam też ogarnąć pracownię, bo już w niej nie ma gdzie stanąć. Prezenty już kupione dla wszystkich. Wszyscy dostaną kosmetyki. Sobie też kupiłam, a jakże. Skromnie, bo tylko dezodoranty. Figurki do szopki kupiłam i kalendarz księżycowy dla mnie i dla mamy ze zdjęciami zwierząt. Mam tez jeszcze kupić kuferek do łazienki i dwie mydelniczki. Jedną wybrałam z drewna, a drugą z kamienia. Muszą być u mnie odporne, bo koty wszędzie wlezą i buszują. Podobała mi się bardzo mydelniczka ceramiczna w kształcie muszli ale raz, że droga i dwa, że delikatna. Zrezygnowałam. Wolę te pieniądze wpłacić na potrzebujące zwierzęta.:)
Dwa dni temu miałam mały pożar w domu. Spalił mi się ręcznik i dwa worki grzybów suszonych. Dobrze, że miałam refleks i zalałam wodą, bo obok było kocie spanko i koszyk. W dodatku podłoga jest drewniana. Krzysiek się sparzył w rękę. To jego wina, bo powiesił ręcznik do wyschnięcia na kominie i nie zauważył, że dotyka rury od pieca. To już drugi pożar przez niego. Ostatni gasił Sebastian. Zaczęłam się bać, bo coraz mniej myśli...
Dietę. Schudłam prawie 5 kg. To połowa tego co chcę w pierwszym etapie. Diety nie zmieniłam i mięsa nie jem. Tak jest dobrze, żebym tylko chudła. Mogą być z tym problemy, bo jem zbyt mało białka, a za dużo węglowodanów.
środa, 6 grudnia 2017
środa
Powoli planuję święta. Mam jeszcze ostatnie porządki- okna i firany. Planuje też jadłospis. Będzie trochę problemów, bo musze przygotować jedzenie i wegetariańskie i normalne, bo moi faceci jedzą mięso. Chcę zrobić dużo śledzi i ryb. Będzie sałatka i wędliny także domowe. Sebastian ma przywieźć wiejskie wędzonki. Ciasta kupię. Sebastian zostanie do Nowego Roku. Przed Sylwestrem o ile pogoda pozwoli chcę wędzić schab i dla mnie ser. Może też coś upiekę. Kuszą mnie paszteciki.
A na koniec myśl i już znikam...:)
W najbliższym czasie mam zamiar kupić figurki do szopki, którą mam po dziadku. Dziadek zrobił ją w czasie wojny dla mojej mamy. To stajenka z brzozowych gałązek z dachem ze słomy. Nadal jest w dość dobrym stanie.
Jeśli chodzi prezenty to kupię w tym roku tradycyjnie kosmetyki. Oczywiście w internecie. Z pieniędzmi co prawda u mnie krucho ale prezenty muszą być.
Pogoda jest cudna- śnieg spadł i leży. W domu cieplutko ale po południu. Rano jest 16 stopni. To znaczy w pokoju dziennym, bo w piecokuchni na razie nie palę. Bałam się zimna w związku z dietą ale jest ok. Rano co prawda chodzę w swetrze i poncho ale po południu już w podkoszulce. Śpię jeszcze nago. To zimno rano mnie na razie nie przeraża. Uważam, że to dobre hartowanie i z powrotem zaczęłam chodzić po śniegu boso. Może w ten sposób mnie infekcje ominą. Oby...:) Uwielbiam taką lekką zimę. Tylko zwierząt bezdomnych mi żal... Mroźnej się boję...
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Poniedziałek
Ostatnio udało mi się zarobić na stół do kuchni. Kupiłam go już, bo przesyłka trwa do 21 dni, a na święta chcę go mieć. Stół jest drewniany. Zdecydowałam, że meble do kuchni będą w kolorze olchy. Do tego trochę mebli białych i niebieskich. Do końca roku chce też jeszcze kupić resztę drobiazgów do łazienki. Powinno się udać. W przyszłym roku planuje remont kuchni i wymianę mebli w kuchni i sypialni. Malowanie w sypialni dopiero chyba w kolejnym roku, bo remont w kuchni mnie zmęczy i w sypialni już raczej nie zniosę.
Kurs ezoteryczny mi się kończy, ale nauka nie. Ostatnio ćwiczę pilnie dwupunkt. Efekty są. Cuda są możliwe ale tylko wtedy gdy się w nie wierzy. Muszę nad sobą popracować. Na razie pracuje nad pozytywnym myśleniem. To mi nawet idzie nieźle ale jeszcze nie we wszystkich sprawach. Chcę problemy odhaczać po kolei. Tylko jak uwierzyć, że mogę schudnąć do 65 kg np. To trudne na razie ale powinno mi się udać.
Chudnę wreszcie. Mam nadzieję, że trwale...Wczoraj miałam quiche z brukselką, kotlety z opieniek i soczewicy i sałatkę. Dziś mam sos serowy z makaronem i rybę w warzywach. Moje gotowanie mi bardzo odpowiada. Jutro fasolkę w sosie pomidorowym z warzywami i mufiny z jajek.
Kurs ezoteryczny mi się kończy, ale nauka nie. Ostatnio ćwiczę pilnie dwupunkt. Efekty są. Cuda są możliwe ale tylko wtedy gdy się w nie wierzy. Muszę nad sobą popracować. Na razie pracuje nad pozytywnym myśleniem. To mi nawet idzie nieźle ale jeszcze nie we wszystkich sprawach. Chcę problemy odhaczać po kolei. Tylko jak uwierzyć, że mogę schudnąć do 65 kg np. To trudne na razie ale powinno mi się udać.
Chudnę wreszcie. Mam nadzieję, że trwale...Wczoraj miałam quiche z brukselką, kotlety z opieniek i soczewicy i sałatkę. Dziś mam sos serowy z makaronem i rybę w warzywach. Moje gotowanie mi bardzo odpowiada. Jutro fasolkę w sosie pomidorowym z warzywami i mufiny z jajek.
piątek, 1 grudnia 2017
Piątek
Szukam pracy dodatkowej. Chcę pisać teksty albo opowiadania. Przydałoby się choć 400 zł miesięcznie więcej zarobić. Meble do domu kupiłabym szybciej. Rzecz w tym, że ja już tekstów na tematy, które mi nie leżą nie piszę. Nie pisze też bardzo tanich. Chcę zarobić ale nie za wszelką cenę. Praca mi musi sprawić przyjemność albo chociaż nie dokuczyć. W najbliższym czasie aura planet mi będzie sprzyjać. Dobrze ustawiony jest jowisz, a pod koniec grudnia będzie saturn. To powinno pomóc i może coś znajdę. Powinnam być dobrej myśli i chyba jestem. Wysyłam propozycje i uczę się cierpliwie czekać. Na wszystko przyjdzie czas...:) Ważne, że wierzę w siebie i swoje szczęście...
Dieta wegetariańska mi służy. Psychicznie lepiej się czuję i fizycznie też. Skończyły się zaparcia, nabieranie wody. Chyba schudłam kilogram. Oby tak dalej. Jem bardzo smaczne potrawy i mięsa mi wcale nie żal. Czasem mi tylko zimo. Ubieram się więc w swetry, poncha. Ostatnio kupiłam termofor. Jestem dobrej myśli. Ciekawe jak to z zimnem będzie dziś. Mam jechać na pocztę i pojadę w kurtce jesiennej, a śnieg leży i lekki mrozik trzyma.
Dieta wegetariańska mi służy. Psychicznie lepiej się czuję i fizycznie też. Skończyły się zaparcia, nabieranie wody. Chyba schudłam kilogram. Oby tak dalej. Jem bardzo smaczne potrawy i mięsa mi wcale nie żal. Czasem mi tylko zimo. Ubieram się więc w swetry, poncha. Ostatnio kupiłam termofor. Jestem dobrej myśli. Ciekawe jak to z zimnem będzie dziś. Mam jechać na pocztę i pojadę w kurtce jesiennej, a śnieg leży i lekki mrozik trzyma.
Ostatnio sporo czytam i uczę się. To nauka ezoteryki- dwupunktu i hoopnopono. Pomaga mi to... Myślę bardziej pozytywnie i kręgosłup mnie mniej boli...
Subskrybuj:
Posty (Atom)








