Codzienność

Codzienność

sobota, 15 sierpnia 2015

Brak czasu, święto i wytworki...

Ostatnio nie mam czasu na nic poza pracą i rękodziełem. Na stole leży sterta nieprzeczytanych czasopism i książek. W ogródku trawa po kolana. Krzysiek zaniedbany narzeka, że ciągle mnie nie ma albo jestem nieobecna duchem. Fakt mało z nim rozmawiam, ale on ciągle siedzi z nosem w książce, albo z krzyżówką. To po co mam się do niego odzywać. Praca mi idzie i tematów na forum przybywa. Mam tylko wrażenie, ze moderator nie bardzo jest zadowolony z tego, że to ja forum rozkręcam. Może wolałby faceta albo wolałby sam to zrobić za dodatkowe pieniądze. Średnio wstawiam 5 tematów dziennie. Myślę, ze ciekawych i wyczerpująco opisanych. Postawiłam sobie dziś tarota na pracę i wyszło mi umiarkowanie czyli nie jest źle. Od przyszłego tygodnia może coś się ruszy z wróżeniem. Tam są stawki jeszcze wyższe. Zobaczymy.
Dziś święto dlatego Krzysiek siedzi w domu. Odpocznie trochę. Przygotowałam oczywiście bukiety z ziół. To przecież tradycja. Tym razem też zrobiłam i dla mojej mamy. Coś jej się ostatnio  nie bardzo chce za ziołami biegać. Bukiety tym razem są bardzo skromne, bo słońce prawie wszystko wypaliło. Nawet dziurawiec usechł. No ale są...To najważniejsze...
Wczoraj zerwałam perwszego kabaczka z mojego ogródka. Urósł błyskawicznie. Kilka dni emu był jeszcze malutki, a dzis trafił już do garnka. Jest jeszcze jeden i sporo kwiatów. Pięknie kwitną też dynie i rosną jak oszalałe, ale owoców nie widać.
Wczoraj zrobiłam cztery bombki i trzy kartki, ale jedną mam zamiar poprawić. Pokażę ją innym razem. Dziś też coś zrobię... Mam nowe dziurkacze - ostrokrzew i gwiazda. Kuszą mnie jeszcze trzy- stokrotki. Każdy w innym rozmiarze. Będę z nich robić kwiatki. Ostanio znalazłam sklep w którym są piękne kwiaty do wyrobu kartek. Jak coś zarobię pewnie je kupię...








czwartek, 13 sierpnia 2015

Bombki, pisanie tekstów, zaniedbany dom i ogród i kartki...

Postanowiłam wystawić do sprzedaży kilka bombek. Szkoda mi, ale tylu mi nie potrzeba, a pieniadze mi się przydadzą, bo ostatnio kuszą mnie karty ślubne, a materiałów na nie nie mam. Wystawie bombki typu medalion, okragłe i serca. Wczoraj już jedną dałam na bloga i Srebrna Agrafkę. Będe wstawiać kolejno. Wczoraj zrobiłam trzy i trzy zaczęłam. Dwie są idealne. Trzecia niestety nie nadaje się do sprzedaży. Papier był chyba zbyt gruby na kuliste bombki. Zostanie w domu.


Ostatnio wzięłam się za przecenianie rzeczy na galerii. Zwłaszcza kartki będa tańsze. Potrzebny mi ruch w interesie, a ja wprawdzie sprzedaję, ale nie za dużo. Poczekam na jowisza w znaku panny to może interesy ruszą.
Dziś wysłałam dokumenty do firmy zatrudniajacej wróżki. Ciekawe kiedy dorą. Muszę szybko uzupełnić profil. Ciekawa jestem ile będę mieć zleceń. Ceny dałam niskie lub średnie. Zobaczymy...
Pracy mam sporo. Pisze tekst za tekstem. Trochę już zarobiłam.
Ostatnio trochę zaniedbałam pracę w domu i w ogrodzie. Kurz panoszy się po katach, a w ogrodzie chwasty. Za gorąco jest jak dla mnie na pracę fizyczną. Przestałam też ćwiczyć. Byle do wtorku, bo podobno ma się ochłodzić o parę stopni... W przyszłym tygodniu powinnam jechać do miasta do Biedronki. Teraz gdy wakacje powoli się kończą można ponoć upolować fajne materiały do rękodzieła. Dużo tańsze oczywiście.
A na koniec wczorajsze kartki. Zanim je wystawię do sprzedaży jeszcze raz zrobie zdjęcia, bo jakieś cienie wyszły...






  

środa, 12 sierpnia 2015

dalsza nauka

Dalej się uczę robić bombki. Te typu medalionu wychodzą mi już zupełnie dobrze. Nie ma zakładek i nierówności.Te okrągłe jeszcze muszę dopracować, choć już postęp widzę. Bardzo mnie to wciągnęło. Myślę nawet by już w tym roku sprzedawać te płaskie. Idą do mnie takie w kształcie serca. Szkoda, że nie znalazłam nigdzie takich wypukłych tylko z jednej strony. Nie mam też wielu dodatków typu konurówki i brokaty. Trzeba by kupić...Mam zamówienie od mamy, ale nie wiem czy podołam, bo ona chce takie bombki w jaskrawych kolorach. Nie wiem czy w gust trafię...





Wczoraj zrobiłam też karteczki. Postanowiłam wystawić je do sprzedaży juz z niższą ceną. Te po 12 zł w większości przecenię na 10 zł. Może coś sprzedam...




wtorek, 11 sierpnia 2015

Upały, tęsknota za burzą, wyjazdy, praca, kartki świąteczne, horoskopy i dieta...

Upał nie odpuszcza. Wczoraj kąpałam się trzy razy i nie było mi dosyć, bo ciagle byłam spocona i ubranie kleiło mi się do ciała czego nie znoszę. Na dodatek byłam w mieście. Wróciłam w lepszym stanie niż myślałam, że wrócę, bo przed wyjazdem umyłam włosy i pojechałam z mokrymi to mnie troche chłodziło. Pal licho fryzurę. Wygoda najważniejsza. Czekam na burzę. Wczoraj dwa razy była blisko, ale przeszła bokiem. Nie podoba mi się to, bo w ogródku susza. Woda z węża do podlewania ledwie leci i Krzysiek musi podlewać konewką. W ogrodzie nic już prawie nie mam poza burakami, ziemniakami, dynią, kabaczkami i ogórkami. W doniczkach rosna pomidory i papryki. Kabaczków jeszcze swoich nie jadłam. Ciekawe czy w ogóle zjem. Zbyt małe są jak na moje oko.
Po południu zajęłam się pracą zarobkową czyli pisaniem na forum kulturystycznym i na portalu z pożyczkami. Później ozdobiłam talerzyk i zrobiłam trzy kartki świąteczne. Skromne wyszły. Nie wiem czy nie za skromne, bo ludzie lubią na bogato choć nie wszyscy przecież. Ostatnio na forum dziewczyna mi zarzuciła, że są zbyt bogate i bądź tu człowieku mądry...







Dziś też coś podziałam. Pewnie też uzupełnię wreszcie profil na portalu z wróżkami. Najwyższy czas. Jeszcze kilku usług nie opisałam. Powinnam też w tym tygodniu wysłać umowy. Trzeba będzie jechać na pocztę. Na szczęście na moment tylko. Wrócę następnym autobusem. Nie roztopię się w tym czasie. Mam też do zrobienia horoskop dla znajomej. Chodzi też o wskazanie dziedzin w których syn mógłby kiedyś pracować. O jego zdolności. Mam zrobić i astrologiczny i predyspozycje według numerologii. Chłopak idzie do gimnazjum i trzeba by go jakoś ukierunkować. Horoskop i numerologia w tym pomoże. Niekórzy wierdzą, że to droga na skróty. A niech sobie będzie. Grunt, że to przynosi dobre wyniki.
Niedługo połowa siepnia i trzeba by pomyśleć o diecie. Motywacja zerowa i sporo przytyłam. Chyba jednak tej ósemki z przodu w tym roku nie zobaczę, a miało być 85 kg. Cóż trudno. Szczerze mówiąc przestało mi na tym zależeć. To źle, bo o zdrowie tu chodzi nie o wygląd. Może za te dwa tygodnie motywacja wróci? Kto wie...


niedziela, 9 sierpnia 2015

Bombki...

Wczoraj uczyłam się robić bombki. Pierwsze dwie wyszły tragicznie. To wina mojej niewprawionej ręki i nie takiego jak trzeba śniegu, który kupiłam. Poprawiłam i jest trochę lepiej. Na tyle, że podobaja się Krzyśkowi i mamie. No ale oni nie widzieli tych pięknych bombek, które robią dziewczyny w inernecie. Będę się uczyć dalej. Zamówiłam następne bombki, troche serwetek i dziurkacz z choinką. Problem mam z robieniem prostych linii, równych perełek i prostych linii konturówkami. Muszę to opanować, bo to mi się przyda nie tylko do bombek. Juro jadę do miasta to wydrukuję troche sielskich, zimowych widoczków i spróbuje je przykleić. Zobaczymy...





Ta ostatnia  przedostatnia nawet mi się podobają...Szczególnie ostatnia...

sobota, 8 sierpnia 2015

Antologie, zakupy, nowe horoskopy, wytworki i nadziewane papryki...


Kilka dni temu dowiedziałam się, że na portalach poetyckich szykują się wydania dwóch antologii. Jeśli zdecyduje się dołączyć do nich swoje wiersze to prawdopodobnie mój tomik z haiku w tym roku nie ukaże się. Nie będę przecież wydawała wszystkich zarobionych pieniędzy na wydawanie książek na których nie zarabiam. Poezja kiepsko się sprzedaje, a ja to już w ogóle sprzedawać nie potrafię. Prawie wszystkie egzemplarze autorskie rozdaję.
Wczoraj wieczorem zrobiłam zakupy w sklepie dla plastyków. Kupiłam farby akrylowe. Przesyłka powinna dojść we wtorek. Farby kupić musiałam, bo zaczyna mnie kusić malowanie obrazów. Chodzi za mna pejzaż z łosiem. Zwierząt jeszcze nie malowałam. Czasem rysowałam, ale malowanie to inna para kaloszy. Zakupy farb to ostatnie zakupy w tym miesiącu, bo pieniądze muszę zbierać na kurs pisania ikon. Powinnam tez w końcu zebrać na a tablicę na cmentarzu i na drukarkę.
Od kilku dni studiuję od nowa książkę astrologiczną, bo chcę znowu zacząć robić horoskopy miłosno - seksualne. To bardzo konkretne i dokładne horoskopy. To nie tylko interpretacja położenia i aspektów wenus i marsa. To nie tylko analiza 5 i 8 domu. To też analiza midpunktów. Kiedyś robiłam i takie horoskopy. Teraz chcę do tego wrócić.
Wczoraj miałam bardzo pracowity dzień. Napisałam sporo tekstów. Zrobiłam też dwa talerzyki, pudełko i kartkę z motywem świątecznym. Następne kartki zrobię dopiero w poniedziałek, gdy wydrukuję napisy. Kuszą mnie bombki, ale musze nabrać odwagi...To pewnie potrwa.
Dziś na obiad będą nadziewane papryki z mojego ogrodu. Tym razem to papryki długie. Ładnie mi obrodziły z tym, że tylko te w doniczkach. Przygotuje je z ryżem i pieczarkami. Pycha...








czwartek, 6 sierpnia 2015

Nowa praca, ogród, zmęczenie Krzyśka, Reiki dla umierających i decu...


Upały trwają. Wczoraj przeszła burza z ulewnym deszczem. Zalało mi ganek. Sama nie wiem jak to się stało, bo okno było zamknięte. Podlało mi ogród i przy okazji strzepało pomidory. Kiepskie zbiory mam w tym roku. Najadłam się rabarbaru, botwinki i ziół. Było troche bobu. Są ogórki, ale nie za dużo. Kwitną kabaczki i dynie. Było dużo szczawiu. Jest sporo pomidorów z tym, że w większości kupiłam żółte, małe o czym nie wiedziałam. 
Pogody już mam dość. Roztapiam się, a zaraz jadę na pocztę. Nie da się tego przełożyć. W poniedziałek jadę znowu. Tym razem do sąsiedniego miasta z wysyłką rękodzieła i do punktu ksero wydrukować to i owo do wyrobu karek. 
Krzysiek też już ma dość upału. Coraz częściej też narzeka na pracę. Wraca zmęczony i śpi jak kłoda przez dwie godziny. Później wstawać nie chce. Mówi o przeniesieniu się do ochrony, ale to praca też na noc co mi nie odpowiada. Wolę gdy w nocy jest w domu. Coś jednak będzie trzeba pomyśleć, bo do emerytury w tej pracy nie da rady. Zbyt duży wysiłek i zbyt dużo chodzenia i schylania się. Narzeka na bóle nóg i kręgosłup.
Dostałam propozycję pracy na portalu ezoterycznym zatrudniającym między innymi wróżki. Zgodziłam się. W sumie zajmuję się ezoteryka już 30 lat i to i owo porafię. Wczoraj zaczęłam uzupełniać profil i jest tam możliwość wystawienia usług dodatkowych. Wysawiłam horoskop urodzeniowy, partnerski, zdrowia, prognostyczny, afirmacje, oczyszczanie domu różnymi metodami w tym wahadłem, oczyszczanie aury i czakr, przelewanie wosku i szepty, Reiki, Reiki dla zwierząt i na moment śmierci. To bardzo ważna usługa. Można ją zamówić dla siebie, gdy obawiamy się śmierci, dla kogoś bliskiego, dla kogoś ciężko chorego, by ułatwić odejście, a także dla osoby zmarłej. Zwłaszcza wtedy gdy śmierć była ciężka. Usługa jest też dosępna dla zwierząt. Myślę jeszcze o horoskopie miłosno-seksualnym. Będzie też oczywiście tarot. Wybrałam sposób kontaktu przez chat, esemesa i email. Z telefonu musiałam na razie zrezygnować, bo moja komórka nie zawsze w domu ma zasięg. Wystarczy troche deszczu czy burza i już nic nie słychać.
Nadal działam w decu. Dziś też będzie talerzyk tym razem z różą. To już ostatni na razie. Trzeba by się wybrać na targ po następne, ale może dopiero wtedy gdy upały przejdą.