Codzienność

Codzienność

sobota, 16 stycznia 2016

Trochę złego i dobrego...

Zima trwa. Nawet wczoraj trochę śniegu spadło. W tym roku mnie to nie cieszy. Wyglądam wiosny i drżę, żeby mrozów nie było dużych. Zimna mam dość. Na dwór wychodzę mało i unikam wyjazdów. Czasem nawet na pocztę jeździ za mnie Krzysiek. Gdy już muszę jechać to załatwiam wszystko szybko i często, żeby nie stać na przystankach wracam taksówką.
Nadal jeszcze czasem kaszlę. Już ponad dwa tygodnie. Łykam cerutin i ładnie mi się ten kaszel odrywa. Kupiłam bańki na Allegro, ale zadowolona nie jestem. Nie zawsze się przyczepiają. Gdy się wyciąga powietrze pompką jest wszystko w porządku. Gdy się chce odczepić pompkę powietrze ucieka. Bańki są plastikowe i w kilku rozmiarach. Były tanie. Cóż z tego skoro Krzysiek sobie z nimi nie poradzi. Za nic. Chyba będę musiała kupić drugie w aptece i wypróbować na miejscu. Muszą być łatwe w obsłudze, żeby Krzysiek dał radę. Ja jak trzeba stawiam tradycyjne na denaturat.
Krzysiek ma znowu urlop. Musi wykorzystać wszystko, bo prawdopodobnie przez luty będzie siedział w domu, a od marca znowu przyjmie się do pracy. Coś mówił na ten temat, ale pewny nie jest. Brygadzista też nic jeszcze nie wie. Pozmniejszali ludziom etaty do połowy. Kupili jakąś maszynę, ale ona się nie bardzo sprawdza i nie w każdej sytuacji. Oby tylko Krzyśka przyjęli z powrotem, bo gdzie on pracę znajdzie. Sporo stresu mnie czeka teraz z tego powodu.
Chyba powoli dojrzałam do diety. Interesuje mnie Dukan albo ketogeniczna. Obie są skuteczne z tym, że teraz gdy Krzysiek nie będzie pracował nie bardzo będzie mnie na nie stać. Ketogeniczna tez jest nisko węglowodanowa, ale je się tłuszcz co w dukanie jest zabronione. Nie wiem na co się zdecyduję w końcu. Na Dukanie byłam i łatwo schudłam 10 kg. Może więc Dukan. Teraz od poniedziałku mam zamiar być na 1000 kaloriach. Kupiłam rozdrabniacz do warzyw to surówkami podgonię. Później gdy przestanie działać, co się stanie prędko jak sądzę, wykończę zapasy Allevo, Herbalive i Prolavii. Powinnam na tym 1 kg tygodniowo zrzucać.
Wreszcie kupiłam czytnik. Jestem bardzo zadowolona i czytam jak szalona w tej chwili Robina Cooka. Jeszcze mi kilkanaście pozycji zostało. Zgrałam też z Chomika e-booki Viktorii Holt i Tess Gerritsen. Będę miała co robić.

 

9 komentarzy:

  1. Raczej nie jedz surówek. Zimą się nie sprawdzają - wychładzają organizm i potem trudno będzie doprowadzić go do stanu funkcjonalności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja piję od kilku dni herbatę "Morwa Biała". Nie jest jakaś pyszna, ale skutecznie zabija apetyt nie tylko na słodycze, ale w ogóle chęć na podjadanie.
    Bałabym się tych różnych diet, bo można rozstroić organizm, a potem trudno wrócić do równowagi oraz efekt jo-jo murowany. Wychodź Aga co dzień chociaż na chwilę na powietrze. Nie musisz robić mostków i szpagatów, zwykły spacer też jest dobry!
    I wywal te tabletki, toż to chemia, rozwalisz sobie wątrobę.Trzymam kciuki za Twoje schudnięcie, a Ty trzymaj za moje:)))
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tabletki z morwą. Trzymam kciuki...

      Usuń
  3. a ja... naginam za 3 i jest dobrze; schudłam 1 kg... hihi
    pierwszy raz słyszę o plastikowych bańkach

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepsza dieta to liczyc kalorie . Ja trzymam się 1200 , ale odpuszczam na święta i różne wyjścia. Od dwóch lat nie jem chleba , zastąpiłam je waflami ryżowymi. Nigdy nie miałam problemów z wagą. Po 40 zauważyłam , że boczki szybciej przybywają i zaczęłam liczyĆ kalorie. Powodzenia Agatko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też taka dieta dla mnie dobra,bo nie tyję chociaż

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam