Codzienność

Codzienność

środa, 25 lutego 2015

Książki, kręgosłup, Rozi i wiosna...


Ostatnio znowu kupiłam kilka książek. Pierwsza to Joga kręgosłupa. Książkę mam z bioblioteki i uważam, że jest wartościowa. Z kręgosłupem mam problem od 10 lat chyba. Jeszcze wtedy byłam szczupła i ważyłam około 64 kg. Problemy zaczęły sie nagle. Któregoś dnia po prostu wstałam rano z łóżka i nie mogłam się wyprostować. Tabletki przeciwbólowe nie pomogły. Poszłam do neurologa, zrobiłam tomografię i wyszły zmiany. Lekarz przepisał tabletki i kazał brać. Jak je biorę to ból jest tylko trochę mniejszy, ale nie biorę, bo nie chcę się truć. I tak to trwa. Reiki, a zwłaszcza uzdrawianie praniczne ból znieczulają trochę, ale na chwilę. Zioła też pomagają trochę. Masaż na gorącym łóżku też na stałe nie pomaga. Dobrze by było gdybym schudła. Nie wiem co jeszcze mogłaby zrobić. Może kręgarz, ale nie mam jak dojechać. Może ćwiczenia pomogą...



Kupiłam też dwie książki z Tai chi. Jedna juz mam w domu. Na drugą czekam. Jeszcze się za te ćwiczenia na poważnie nie wzięłam. Będę je ćwiczyc rano na przemian z ćwiczeniami cesarzy chińskich, które bardzo dobrze na mnie wpływają. Trochę się martwię czy mi się uda opanować sekwencje kroków w Tai chi, bo z pamięcią u mnie raczej kiepsko jest. Mam tendencję do szybkiej nauki i szybkiego zapominania...




Rozi jest nadal bojowa, ale coś ostatnio niektóre kocurki toleruje. Lubi zwłaszcza Śnieżusia choć czasem też go gryzie. Przestała się za to stawiać na Józka. Nie znosi kotek. Zwłaszcza Czarnusi. Goni ją i straszy. Próbowała też zdominować Filusia co mnie martwiło, bo biedak przecież zębów nie ma. Jednak Filuś raz się na nią postawił i teraz go omija z daleka. Boi się też Mruczka. To jest taka troche dziwna koteczka. Nie je np. mięsa z puszek tylko kiełbasę psią i najlepiej by ta była w dużym kawałku. Łapie ją w zęby i najpierw nosi przez chwilę po mieszkaniu, warczy na nią i dopiero później zjada. Na mnie też czasem warczy, a Krzyśka gryzie. Lubi spać u mnie na kolanach i nadal otwiera wszystkie drzwi z klamek. Musiałam pozakładac zasuwki, albo zamki z kluczami. Jest bardzo o mnie zazdrosna. Jeżeli moje kolana są zajęte potrafi ze złości biegać jak szalona i wspinać się po firankach. 





Ostatnio śledzę oznaki wiosny. U mnie przebiśniegi już są spore i jeszcze trochę i zakwitną...Bazi jeszcze nie widać, a forsycja w wazonie jakoś nie chce się rozwinąć. Jeszcze miesiąc i wiosna wybuchnie całym swoim pięknem... Ptaki już to czują i szaleją zwłaszcza w słoneczne dni. Koty romansują jak szalone, a ja liczę dni do wyjścia do ogródka...

4 komentarze:

  1. Na szczęście nie mam problemów z kręgosłupem,
    ale współczuję Tobie i wszystkim , którzy je mają.
    To naprawdę problem...
    Głaski dla kotków, dużo głasków :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ból kręgosłupa to wielki problem.Trudno jest chodzić a co dopiero robić coś w ogrodzie.Ja bym tam bała się iść do kręglarza ,tyle się słyszy o błędach popełnionych w czasie zabiegu.Koty jak to koty mają różne charakterki ale są przeurocze.Pozdrawiam cieplutko,zdrówka życzę i słoneczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sie z tym kręgarzem zastanawiam...

      Usuń

dziękuję za odwiedziny i komentarze..pozdrawiam